I / 09

*Oczami Olivii* - W tym samym czasie. 

- Jesteśmy na miejscu.
Powiadomił chłopak. Każdy zszedł ze swojego rowera i odstawił go w cień.  Widok był przepiękny. Żadnych papierków = czysta, zielona trawa, piasek, upał, słoneczko ładnie grzeje = można się opalić, woda czyta, przezroczysta = pływanie?! Moje brwi uniosły się wysoko. Zaczęłam panikować, dlatego z moich ust wyszło najgłupsze pytanie świata:
- Mamy zamiar się opalać i pływać tutaj?
- No taki jest plan.
- Właściwie to my z Jeni nie mamy stroju.
Avril jęknęła cicho z miną szczeniaczka i powiedziała, że zapominała nas uprzedzić, abyśmy zabrały strój kąpielowy. Dodała, że sama nawet nie wzięła ze sobą. Posłałam jej w odpowiedzi uśmiech. Jakoś trzeba sobie radzić. Dziewczyny spojrzały na mnie lekko zdezorientowane kiedy zaczęłam się rozbierać. Przecież pod tym mam bieliznę, która może mi służyć za strój kąpielowy do opalania i pływania, prawda? No więc właśnie. 
- Przy Tobie zaczynam mieć kompleksy.
Powiedziała Avril na co zaśmiałam się głośno. Niemożliwe. Jej ciało jest naprawdę świetne i nie ma się czego wstydzić, ani nie musi mieć przede wszystkim kompleksów i to jeszcze przy mnie. Pokręciłam głową i zabrałam się za związanie włosów w niedbałego koka. Po chwili dziewczyny również zaczęły się rozbierać. Wyjęłam koc z plecaka i go rozłożyłam. Usiadłam na nim, wyjęłam słuchawki, mp4 i olejek do opalania. Posmarowałam przód swojego ciała po czym położyłam się na plecach, słuchawki pokierowałam do uszu i włączyłam playlistę. 'To do dzieła słoneczko' - przeszło mi przez myśl. Dziewczyny zrobiły to samo. Natomiast chłopak poszedł do kolegów, których spotkał niedaleko nas.

*Oczami Zayn'a* - W tym samym czasie. 

- Zayn!
Liam krzyknął moje imię w geście przywołania mnie, ale ja jego nie słuchałem, byłem zbyt zafascynowany tym wystrojem. Jestem ciekaw czy sama go projektowała czy to robota projektanta. Rozejrzałem się jeszcze po garderobie, gdzie przypadkiem otworzyłem jedną z szuflad, która była wypełniona jej bielizną. Uśmiechnąłem się szeroko, a co pokoju wpadł Louis.
- Zayn ty zboku! 
- Ale to przypadek! 
- Jasne, jasne. Wyłazić i to obaj.
Zaoponował Liam stanowczo, więc nie pozostało nam nic innego jak wyjść, a przy tym zostaliśmy uderzeni w kark. Śmiejąc się zauważyłem, że siostra Olivii już na nas czeka. Podpisaliśmy jej plakat jak i płytę. Zrobiliśmy kilka wspólnych zdjęć i tak czas zleciał, że zauważyliśmy, że ja tata wrócił lekko zdyszany i przy tym zaczął przepraszać, że tak długo go nie było. Liam szybko odpowiedział, że nic się nie stało i że przyjemnie spędziliśmy każdą minutę. 
- Przykro mi, że nie zastaliście Olivii.
Powiedział. Wzruszyłem ramionami i tak jakoś nagle posmutniałem, bo to dopiero do mnie dotarło, że jej nie zobaczyłem i moje plany wobec niej gdzieś odleciały, zostały zdeptane, spalone. Pożegnaliśmy się z Amelką - siostrą Olivii - i jej tatą po czym wyszliśmy z domu. Dopiero wtedy dałem upust swoim emocjom.
- Kurwa.
- Zayn, nie ma co się denerwować. Mieszka z jakieś dziesięć minut drogi od naszego domu. Przyjdziemy, albo nawet jak będziesz chciał sam, to przyjdziesz jutro. 
Powiedział Liam, który zapewne uznał, że to miało mnie pocieszyć. Sam nie wiedziałem co się ze mną działo, naprawdę. Jeszcze nigdy tak bardzo nie chciałem poznać jakiejś dziewczyny. Ona musiała na mnie rzucić jakiś urok czy czar. Machnąłem ręką i razem z chłopakami wróciliśmy do domu. Oczywiście nie odbyło się bez przywitania i zdjęć z fanami. 

*Oczami Olivii* - W tym samym czasie.

- Connor! 
Krzyknęłam szybko imię kuzyna Avril zanim wrzucił mnie do wody. Cholera jasna. Kiedy tylko się wynurzyłam krzyknęłam w jego stronę iż jak tylko go dorwę to nie ręczę za siebie. Chłopak śmiał się ze mnie, a już po chwili mogłam dostrzec jak razem ze swoim kolegą wrzucają Jennifer do wody. Szybko krzyknęłam w proteście.
- Ona nie umie pływać!
Wydarłam się najgłośniej jak tylko dałam radę, a po ich minach widziałam, że przestali się śmiać i teraz zaczęli się martwić i bardzo dobrze. Widziałam jak dziewczyna się topi dlatego szybko do niej podpłynęłam i jej pomogłam wyjść z wody. Całe szczęście, że nie byłam tak daleko od niej. Jennifer upadła na piasek, a ja na kolanach zaraz koło niej. Kasłała kilka chwil, aż w końcu otworzyła oczy i posłała mi nikły uśmiech. 
- Ty jesteś nienormalny!
- Masz rację. Zabij mnie.
Connor rzucił się na piasek i rozłożył ręce. Wiedziałam, że robi sobie żart, a ja wykorzystałam fakt, że ma zamknięte oczy, szybko pożyczyłam od jakiejś małej dziewczynki dość duże wiaderko jak na nią i napełniłam je wodą, po czym wylałam na twarz chłopakowi, który zaczął się rzucać na każdą stronę. Zapewne myślał, że się topi. Wszyscy: Avril, Jennifer, ja i koledzy Connor'a zaczęliśmy się z niego śmiać. 
- To nie było dobre.
Powiedział i złapał mnie szybko za kostkę. Po chwil czułam się przerzucona przez jego ramię i już wiedziałam co mnie czeka. Connor wrzucił mnie do wody, a ja dzięki szybkiemu refleksowi złapałam go za rękę w wyniku czego wpadł razem ze mną do ciepłej przezroczystej wody. Kiedy oboje w tym samym czasie wynurzyliśmy się z wody zaczęliśmy się równocześnie śmiać. 
     - Zadowolona?
Podpłynęłam za Connor'a, któremu zaplotłam ręce na szyi, a nogi w pasie. Zaśmiałam się wprost do jego ucha kiedy opuszki jego palców posmyrały moje łydki. Chłopak również się zaśmiał. 'Będę bardziej, jeśli mnie zaniesiesz'szepnęłam mu do ucha odpowiadając na jego pytanie. Chłopak złapał mnie za nogi, które miał na swojej talii. Po chwili wyszedł ze mną na plecach z wody. Od jego ciała biło ciepło i ogółem było mi bardzo przyjemnie, ale też lekko niekomfortowo. Wiedziałam, że to tylko wygłupy, ale jednak. 
- Gołąbeczki nie długo się zbieramy.
Powiadomiła nas rozpromieniona Jennifer 
- Przecież jesteśmy tutaj od..trzech godzin? 
Wszyscy zaśmiali się wokoło na mój ton. 
   - Jennifer ma racje, powinniśmy już się zbierać. Osuszmy się, przebierzmy i wracajmy. Za chwilę zacznie się robić zimniej i ciemniej.

Około godziny 19.

- Dzięki za ten dzień.
Powiedziałam, gdy nas odprowadzili pod bramę domu. 
- Nie ma za co. Było świetnie!
- A co powiecie na ognisko, jutro? Zaprosimy jeszcze kilku znajomych. Spędzimy miły wieczór przy pieczeniu kiełbasek. Mamy też basen na tyłach domu, więc możemy zrobić też małą imprezę. 
- Jasne. I tak nie mamy nic do roboty.
Odpowiedziała Jennifer, a ja jej jedynie przytaknęłam kiwnięciem głowy. Pożegnaliśmy się i rowery odprowadziłyśmy do garażu po czym weszłyśmy od środka do domu. Pokierowałyśmy się w stronę kuchni, w której spotkałyśmy mojego tatę, który od razy spytał się jak na minął dzień. Jennifer pośpieszyła mu z odpowiedzią. Uśmiechnął się do nas, ale widziałam, że coś go martwi. Spojrzałam więc na Jennifer, której posłałam znaczące spojrzenie. Kiwnęła głową i wyszła z pomieszczenia. Usiadłam naprzeciwko taty i spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. 
- Coś się dzieje? 
- Mama nie wróciła. Od rana jej nie ma. Wczoraj też jej nie było w domu cały dzień. Od kąt tu jesteśmy gdzieś wychodzi.
- Też to zauważyłam, ale myślałam, że wiesz o co chodzi skoro wy tylko nad tymi papierami siedzicie i w ogóle. 
- Co masz na myśli?
     - Tato.. Czy ty na prawdę niczego nie dostrzegasz? Myślałam, że jak się tutaj przeprowadzimy to się coś zmieni, jednak myliłam się. W Polsce w ogóle mnie i Amelię cały czas olewaliście, nie zajmowaliście się nami tam jak i tu teraz. Dlaczego? Dlaczego chociaż na nią nie zwracanie uwagi. Na mnie naprawdę nie musicie. Ona ma dopiero sześć lat. Wiesz co ostatnio mi powiedziała? Że wy jej nie kochacie.. zresztą mnie pewnie też..
Nie dałam rady powiedzieć czegoś więcej, a bardzo chciałam. Zapłakana uciekłam do siebie do pokoju. Trzasnęłam drzwiami, po których zjechałam. Byłam z siebie dumna, że w końcu to usłyszał, że wydusiłam to z siebie. Z drugiej strony byłam zła, że mama tego również nie usłyszała. Mam nadzieję, że jakoś to sobie przemyśli, jednak wątpię, że coś się zmieni, bo niby co miałoby? Nie zmieni swojego zachowania od tak, nigdy tak się nie dzieje. Po jakimś czasie usłyszałam jak mama wraca do domu. Jednak się tym nie przejęłam. Leżałam na łóżku i przytulałam poduszkę do policzka. Nie płakałam już. Nie miałam zwyczajnie na to siły. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. 'Niech oni otworzą' - przeszło mi przez myśl, a po chwili usłyszałam jak ojciec mnie woła. 'Może to Avril po swoje mp4, zostawiła je u mnie w torbie'. Zeszłam wolnym krokiem na dół i stanęłam. Otworzyłam uchylone drzwi wejściowe i zobaczyłam ulubiony zespół Jeni. Jedynie spojrzałam na nich pytająco. Gdyby nie mój stan, ta 'rozmowa' z ojcem na pewno potraktowałabym ich inaczej. 
- Cześć.
Przywitali się i wyszczerzyli jak jakieś pieski. Ja nadal stałam niewzruszona. Nagle usłyszałam dwa słowa, które zatrzymały się w mojej głowie na dłuższą chwilę 'Wygrałaś konkurs'. Zamarłam, dosłownie. Po chwili cała piątka zaczęła mówić o jakimś festiwalu, mówili tak jakby mieli napisany jakiś scenariusz, gdyż usłyszałam słowa 'Ja miałem to powiedzieć'. Spojrzałam na każdego z nich po kolei. 
     - Nie wiecie jak śpiewam. 
- Owszem wiem. 
W tej chwili chciałam się odezwać, zapytać, ale zamarłam ze słowami na ustach, kiedy usłyszałam głośny krzyk Jennifer, która po chwili zgodnie z postanowieniem w Polsce rzuciła się na chłopaka, którego tak bardzo lubi a nawet i kocha po czym się rozpłakała.
- Wiecie, może wejdźcie i pogadajcie sobie.
Mruknęłam cicho, gdyż przechodzący koło naszego domu ludzie dziwnie się patrzyli, a ja nie chciałam żeby potem chodziły plotki: 'Wiesz ta nowa rodzina co się wprowadziła to jest jakaś dziwna'. Otworzyłam drzwi szerzej, aby cała piątka, a w sumie z przyjaciółką szóstak mogła wejść do środka, a ja uciekłam do siebie. Nie miałam ochoty, a nawet zamiaru z nimi siedzieć. Nie mam na to czasu, a ni głowy do tego.

*Oczami Jennifer*

- To bardzo miłe, że się cieszysz, ale dusisz mnie.
Wydusił Harry, a ja zeszłam z niego i rękom otarłam łzy. Po chwili, gdy się poznaliśmy i przywitaliśmy zaprosiłam ich do siebie do pokoju gdzie chłopaki rozsiedli się na moim łóżku. 
- Przepraszam Cię za nich..
Mruknął zawstydzony zachowaniem chłopaków Liam, który grzecznie stał koło mnie. Machnęłam na to ręką. Nie byłam zła czy coś. Usiadłam na moim krześle obrotowym, które stało przy biurku z laptopem i zapytałam o powód ich przyjścia. Louis pośpieszył mi z odpowiedzią.
- Mamy za zadanie ogłosić wyniki konkursu.
- Tego wokalnego?
- Gdzie jest pokój Olivii? 
- Naprzeciwko mojego pokoju.
Wyjaśniałam uśmiechając się szeroko. Czarnowłosy chłopak wyszedł z pokoju w wiadomym celu, a ja z chłopakami zostałam, aby wyjaśnili mi coś więcej na ten temat. Po wszystkim porozmawialiśmy na różne tematy, a ja nadal nie mogłam uwierzyć, że oni siedzą na mojej kanapie w moim pokoju i tak po prostu sobie rozmawiamy..
_______________
OD AUTORKI: Rozdział dziewiąty jest już na stronie. Komentujcie i piszcie czy podoba się wam, może macie jakieś pomysły, pytania? Osoby, które piszą komentarze z anonima, proszę, aby się podpisywały. W zakładce "BOHATEROWIE" dołączyły dwie nowe osoby, zajrzyjcie jeśli tylko macie ochotę. Do następnego.

Komentarze

  1. supeeer ! :D
    czekam na następny , mam nadzieję że już niedługoo . :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział <3 Jeśli rozpiera Cię energia <3 wykorzystaj to ;)
    mam nadzieje na nowy rozdział w drugim opowiadaniu ; )!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie *.* Kocham to jak pisze to po prostu jest... Yhhh IDEALNE *.* <3 Anonimki sie podpisują ta? To się nie podpisze :D Huehuehue jestem bardzo zua :D Ale opowiadanie kocham bardzo bardzo bardzo <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne jak zawsze z resztą, z niecierpliwością czekam na następny rozdział i zapraszam : isitlovebaby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny, ale ty to wiesz:) :*:*:*:*:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  6. meega ! <3

    ~smile!;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietny rozdział normalnie uwielbiam ;P
    Paula
    czekam na kolejny rozdział ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Bywało lepiej, ale i tak jest dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny.!
    Czekam na następny.. ;)

    Karolina. ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział czekam na następny. A tak spytam z ciekawości czy tamten blog o chłopakach, to będzie ciąg dalszy czy epilog?
    Nina

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz