I / 03

Następnego dnia.

Budzik zadzwonił, a ja musiałam wstać dokładnie o 7 - dobrze, że to już ostatni raz. Gdy tylko odkryłam kołdrę usłyszałam jak coś spadło. Wstałam, aby zobaczyć co to jest i jak się okazało, była to moja nowo nabyta książka. Odłożyłam ją na regał z moją kolekcją i stanęłam przed szafą aby coś wybrać na zakończenie roku - nareszcie. Po uroczystości spełniam obietnice siostry, a potem zaczynam się pakować. Ogółem w Londynie mamy zamieszkać na stałe, ale i tak zostają tutaj meble. Domem zajmie się nasza ciocia i wujek. Dziś spędzimy tutaj ostatnią noc, a jutro z rana lecimy do naszego nowego miejsca zamieszkania - myśląc tak o tym przeglądałam różne stroje aż w końcu wybrałam stylizację po czym poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic. Gdy z niego wyszłam tradycyjnie wytarłam się ręcznikiem, w swoje ciało wtarłam balsam, ubrałam bieliznę, wysuszyłam włosy i zrobiłam fryzurę (taką jak na zdjęciu przy stroju), lekko pomalowałam (tak jak na zdjęciu). Nigdy nie lubiłam się mocno malować czy też nakładać na siebie tonę makijażu. Wolę być naturalna albo po prostu troszkę się pomalować. Ubrałam przygotowany strój. Popsikałam się jeszcze perfumami i stanęłam przed lustrem. Chwilę tak się przyglądałam i uznałam, że wyglądam 'ładnie', po czym wyszłam z łazienki i pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na zegarek, który wskazywał: 7:38. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie, bo później nie dam rady jak tylko Jennifer się zjawi. Po przejrzeniu zawartości lodówki postawiłam na: sok pomarańczowi i 2 kanapki z serem + kiełki rzodkiewki. Gdy wszystko było gotowe usiadłam przy stole i zajęłam się jedzeniem. W połowie do kuchni przyszła mama. Chciałam jej powiedzieć, że zabieramy do Londynu Jeni (Jennifer), jednak nie wiedziałam jak z nią zacząć rozmowę. Zastanawiałam się nad rozpoczęciem zdania.
- Mam prośbę.
Pokierowałam słowa w stronę mojej rodzicielki, która nic nie odpowiedziała tylko spojrzała na mnie wyczekująco.
     - Chodzi o to czy mogłabym zabrać na całe wakacje Jennifer do Londynu. Ja będę przynajmniej miała co robić, jej ten pomysł się w sumie podoba, wy ode mnie odpoczniecie, zresztą jak zawsze..
Mruknęłam cicho, tak jakbym nie chciała ich wypowiadać.
- Jasne.
Odpowiedziała krótko, wzięła kubek z kawą przed chwilą zaparzoną i wyszła z pomieszczenia. Nawet nie zaprzeczyła, że ode mnie odpoczną. A jednak.. Jestem dla nich ciężarem. 'Mam dość! Serdecznie mam dość!' - te słowa przechodziły mi przez myśl. Dlaczego mam takich rodziców? Takiego ojca? Taką matkę? Dlaczego nawet nie usiadła i ze mną nie porozmawiała? Inne matki by się spytały, a to czy jej rodzice wyrażają zgodę czy na pewno, żeby nie było.. Ogółem by o tym pogadały, ale moja matka jak zwykle musi być inna. Czasem naprawdę się zastanawiam co ja tu robię.. (?) Może oni mnie adoptowali i teraz nie chcą mnie i w ten sposób to okazują? - na samą myśl w oczach stanęły mi łzy. Szybko przechyliłam głowę do tyłu i pomrugałam powiekami, aby łzy nie wyleciały. Chwilę jeszcze posiedziałam. Nawet nie dokończyłam ostatniej kanapki, bo zwyczajnie nie miałam na to ochoty. Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zwlokłam się z krzesła i poszłam zobaczyć kogo niesie. No tak mogłam się spodziewać. W drzwiach spotkałam moją przyjaciółkę.
- Hej.
Przywitała się i pocałowała mnie w polik. Nic nie mówiąc po prostu poszłam do swojego pokoju, a ona to zrozumiała jako 'idź za mną'. Gdy tylko znalazłyśmy się za drzwiami mojego pokoju, zaczęło się.
- Słuchaj rozmawiałam z mamą i zgodziła się, więc musisz się spakować. Jutro wylatujemy..
Powiedziałam mało entuzjastycznie, ale ja naprawdę się cieszę. Jennifer pisnęła szczęśliwa, ale widząc moją reakcję jej entuzjazm zmalał.
     - Widzę, że ty się nie cieszysz..jak chcesz zmienić zdanie..
- Nie, nie chcę go zmieniać. Po prostu mam dość tego jak rodzice mnie traktują. Wiem inni to pewnie by się cieszyli, że rodzice się nimi nie zajmują i mogą robić co chcą, ale ja jestem zupełnie inna. Chciałaby spędzać z nimi czas, rozmawiać, zwierzać się matce jak przyjaciółce. Chciałabym mieć tak jak Ty. Wiem, że niektórzy mają rodziców alkoholików, narkomanów albo w ogóle ich nie mają i ja powinnam się cieszyć, że mam tak dobrze, ale co mi po tym..
Szepnęłam ostatnie zdanie czując jak gula powstaje w moim gardle.
     - A i.. bardzo się cieszę, że lecisz z nami. Bez Ciebie to ja nie wiem co bym tam robiła. Zanudziłabym się na śmierć.
- Ja naprawdę staram się zrozumieć, co czujesz. Wiem też, że w tej sytuacji nie masz za kolorowo, ale pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć i na mojego przyszłego męża oczywiście też..
Powiedziała, a na ostatnie słowa się szeroko uśmiechnęła
- Masz prawie 17 lat i chcesz już wyjść za mąż i za kogo?
Zdziwiłam się. Spojrzałam na nią podejrzliwie, a temat wcześniejszy jakby wyparował. Wiedziałam jednak, że i tak niedługo wróci, gdyż z rodzicami mieszkam i nadal będę mieszkała i nigdy - no kiedyś tam - nie pozbędę się tego uczucia, że oni są w tym samym miejscu, razem ze mną i.. i jest między nami źle.
- No nie wierzę. Tyle razy Ci o nim opowiadałam, a ty nadal nie pamiętasz jego imienia. On ma na imię Harry!
Zaakcentowała, a ja na imię chłopaka złapałam się za głowę 
- Nie mów mi tylko, że to jest ten debil z tego jak oni tam się zwą.. Nawet nie pamiętam jak się nazwali i wcale się nie dziwię. Tę nazwę też mają do dupy. 
- Eh..za jakie grzechy..
Blondynka szepnęła ze złożonymi rękoma tak jakby się modliła, a ja zaczęłam się lekko podśmiewać.
     - Z czego się śmiejesz?
- Nie wiem, a ty ?
- Ja też nie.
Odpowiedziałam na co nasza głupawka jeszcze bardziej wzrosła. Po kilku minutach poczułam ból brzucha, a moje policzki piekły, gdyż były bardzo gorące. Ogarnęłyśmy się żebyśmy przygotowały Jennifer na okazję. 
- Dobra to może to?
Jeni zaprotestowała, aż w końcu, gdy wyjęłam TEN komplet jej oczy się lekko zaświeciły. Spojrzałam na nią jeszcze raz i dostrzegłam jak zaczęła kiwać pomału głową, aż robiła to coraz szybciej. 
- To super. Wiesz gdzie łazienka jest to idź się ubierz, a ja akurat spakuję te już wyjęte rzeczy do pudełka. Jak wyjdziesz to pomyślimy nad uczesaniem i makijażem.
Oznajmiłam, na co blondynka od razu zabrała rzeczy poszła do wskazanego wcześniej pomieszczenia, a ja tak jak powiedziałam też tak zrobiłam. Sądzę, że będę musiała posegregować rzeczy, w sensie: nieużywane, nowe, często ubierane, do oddania bądź nadające się do śmieci. Po co mam zaśmiecać sobie szafkę ubraniami, które są na mnie nie dobre, nie podobają się mi..Po kilku minutach dziewczyna wyszła i wyglądała olśniewająco. Pisnęła zachwycona okręcając się co chwile dookoła, na co ja się zaśmiałam głośno. Pokręciłam głowa i wskazałam jej krzesło przy mojej toaletce, aby przy niej usiadła. Dziewczyna podeszła, jej wyraz twarzy był niepewny.  
- Myślę, że ogolę Cię na łyso i Kamil padnie z wrażenia.
- A ja myślę, że ze śmiechu. 
'Wiem co zrobię' - powiedziałam sama do siebie, kiedy do głowy wpadł mi pomysł. Wzięłam się do roboty. Po 15 minutach dziewczyna z włosami miała TO. Byłam mega zadowolona. Stanęłam obok niej i złapałam tusz do rzęs, później szminkę, cień do powiek: czarny - makijaż zwykł, prosty, ale wygląda naprawdę cudnie. Odsunęłam się, aby Jennifer mogła wstać, podejść do dużego lustra i powiedzieć mi co sądzi o swoim wyglądzie, o tym co z nią zrobiłam. Osobiście byłam dumna z samej siebie. Zauważyłam delikatne szklanki w jej oczach - wiedziałam, że jej się podobało. Szybko pokręciłam głową, aby się nie popłakała, gdyż wszystko byłoby trzeba robić od początku. Na szczęście nic z jej oczu nie wypłynęło.
- Zdjęcie?
Spytałam. Jennifer bez niczego się zgodziła. Ustawiłyśmy opcję 'samowyzwalacz' i się ustawiłyśmy stając koło siebie i trzymając się za ręce przy tym słodko uśmiechając. Chciałyśmy, aby aparat złapał nas od czubka fryzury po końcówki szpilek. Gdy tylko zdjęcie się zrobiło od razu je załadowałam na TT i podpisałam:

 'Jennifer, Kocham Cię i dziękuję za wszystko.
 Możesz na mnie liczyć, zawsze.
Best Friends Forever ♥' 


Spojrzałam na zegarek ścienny.
- A słuchaj miałabyś ochotę dziś na zakupy? Tylko, że wzięłabyś ze sobą Matta? Bo ogółem obiecałam wczoraj siostrze, że się tam wybierzemy i was zabierzemy za co ona pójdzie spać.. 
- Jasne. Akurat sama sobie coś wybiorę i też dla niego.
Zgodziła się zadowolona. Razem zdecydowałyśmy, że pora już się zbierać. Jennifer wzięła bukiet kwiatów dla naszej nauczycielki. Nie lubiłyśmy jej jak cholera, a jedynie tolerowałyśmy. W sumie to nikt jej nie lubił poza kujonami. Nie to, że my się nie uczyłyśmy, bo uczyłyśmy się bardzo dobrze, ale po prostu ta babka jest taka wredna, że aż szkoda dalej o niej gadać. Jednak czasami potrafi być miła i w sumie.. W ostatnim czasie taka była. Kwiaty kupiłyśmy, bo to koniec roku no i kultura musi być. Ja wzięłam torebkę i spakowałam do niej telefon, klucze od domu i błyszczyk. Gotowe wyszłyśmy z pokoju, a potem z domu. 
- Jaki masz plan?
Spytałam, gdy szłyśmy w dobrze znanym nam kierunku. 
- Co? 
- No wyglądasz tak, że jakbym była facetem, to normalnie bym od razu się w Tobie zakochała. Mi chodzi o Kamila.. Masz zamiar do niego zagadać czy coś?
- Nie wiem, okaże się. Może przyjdzie z kimś..
- Na pewno nie. A poza tym jutro już wyjeżdżamy na 2 miesiące.. więc w sumie nie widzę sensu pakowania się w coś na godzinę.
- Masz rację, ale gdybym dziś do niego zagadała i wszystko by się potoczyło dobrze to gdybym wróciła zawsze bym mogła się z nim spotkać no i wiesz..
Kiwnęłam głową twierdząco, orientując się, że jesteśmy blisko.
- Doskonale wiem o co chodzi.
Potwierdziłam po czym obie weszłyśmy do środka i od razu pokierowałyśmy się na salę gimnastyczną. Gdy tylko się znalazłyśmy w danym miejscu, wszystkie pary oczu były skierowana na nas. My z Jennifer również wymieniłyśmy zdezorientowane miny, gdyż kompletnie nie wiedziałyśmy o co chodzi całej reszcie. Obie cicho potwierdziłyśmy sobie, że nie mamy nic na twarzy bądź jakiejkolwiek plamy na ubraniu. W końcu dostrzegłyśmy, że każdy zajął się sobą i tylko nieliczni patrzą w naszym kierunku. Razem z Jeni ustaliłyśmy, że teraz poszukamy naszej klasy, znajomych. Wszystko zostało zepsute, kiedy dostrzegłam, że w naszą stronę zbliża się Kamil. 
- Cześć.
Przywitał się z nami, obdarzył mnie krótkim spojrzeniem i wrócił do Jennifer, która już nie miała kontaktu ze światem zewnętrznym i wiedziałam, że w sobie się lekko denerwuje, czego kompletnie nie rozumiałam. Przecież jest mądrą, ładną, zabawną dziewczyną, świetną przyjaciółką - mogę nawet śmiało powiedzieć, że jest dobrym materiałem na dziewczynę, a dodatkowo ma duże powodzenie u płci przeciwnej. Po chwili dało się usłyszeć jak mówi 'Hej' w jego kierunku, a ja uśmiechnęłam się szeroko i w myślach zaczęłam ją wspierać. Zbliżyłam się do niej i pokazałam miejsce, w którym mnie znajdzie i po posłaniu jej ostatniego uśmiechu, odeszłam.  


*Oczami Jennifer* 

Dlaczego ona mnie zostawiła?! Potrzebuję jej tutaj w tej chwili!
- Może dasz się wyciągnąć na spacer dziś o 16?
Spytał chłopak wyrywając mnie z moich błagań.
- Wiesz bardzo chętnie, ale nie mogę. Idę z moją przyjaciółką na zakupy, a potem wracam do siebie aby się pakować, bo wyjeżdżamy na wakacje do Londynu.  
Chłopak był wyraźnie smutny, bo spuścił głowę w dół, a ja niepewnie przegryzłam dolną wargę. Przecież właśnie tego chciałam, porozmawiać z nim, zakolegować się, a teraz tak po prostu mam go spławić? Jest cholernie fajnym chłopakiem z tego co słyszałam i też nieźle wygląda, więc dlaczego chcę odpuścić? Chłopak spojrzał na mnie, a ja wiedziałam, że nie mogę postąpić inaczej..
- Może spotkajmy się o dziewiętnastej?
- Spoko. To spotkajmy się w parku przy szkole.
Oznajmił posyłają mi uśmiech i odszedł, ale zaraz wrócił.
     - Ślicznie wyglądasz.
Szepnął mi do ucha i pocałował mój polik po czym odszedł. Myślałam, że zaraz upadnę, ponieważ moje nogi zmiękły na jego uwodzicielski głos. Wzięłam głęboki wdech i wydech uspakajając się tym samym, po czym zaczęłam iść w kierunku Olivii. Akurat kiedy doszłam przyszła Pani Dyrektor i zaczęła nas uciszać, a nauczyciele szeptali i pokazywali gestem ręki, że mamy usiąść i też tak zrobiliśmy. Dyrektorka zaczęłam mówić, że jest jej przykro, że odchodzimy, ale taka jest kolej rzeczy i tak dalej i tak dalej. Później zaczęły się wyróżnienia za różne osiągnięcia. Ja wychodziłam 2 razy, a Olivia 3, ponieważ ona miała dodatkowe osiągnięcia sportowe. Różnego rodzaju biegi, zawody w postaci pływania i granie w drużynie szkolnej - siatkówka lub koszykówka. Ja osobiście nie lubiłam tego typu rzeczy. Na sam koniec usłyszeliśmy : 'Życzę wam dalszych sukcesów w nauce jak i w waszym życiu prywatnym' - na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Zdziwiłam się, bo Kalkowska - nasza dyrektorka i wychowawczyni też się zaśmiała i kontynuowała dalej. - 'Obyście wakacje przeżyli bezpiecznie. Jeszcze raz wszystkiego dobrego i powodzenia. Teraz zapraszam was wszystkich do sal lekcyjnych'. - Wszystko zakończyło się brawami, a potem zaczęliśmy się rozchodzić. Razem z Oliv (Olivią) wyruszyłyśmy w kierunku sali 233, która znajdywała się na 2 piętrze. Gdy tylko znalazłyśmy się pod salą spotkałyśmy już kilka osób, a następnie zaczęła schodzić się reszta aż dotarli wszyscy łącznie z naszą wychowawczynią P. Kalkowską. Tak dyrektorka była naszą wychowawczynią. Dla niektórych dobrze, dla nie których nie za bardzo.
Weszliśmy do sali, usiedliśmy gdzie zawsze, a Kalkowska zaczęła krótką przemowę i wręczyła nam świadectwa. Na sam koniec powiedziała to samo co na holu 'Życzę wam wszystkiego dobrego. Byliście moją najlepszą klasą z najlepszymi wynikami. Powodzenia na dalszej drodze życia' - wszyscy się do niej uśmiechnęliśmy, powiedzieliśmy po kolei gdy wychodziliśmy 'do wiedzenia' i już nas nie było.  Na korytarzu zaczęliśmy się ze wszystkimi ściskać, mówić jak to będzie nas brakowało nawzajem i takie tam. Po tej scenie razem z przyjaciółką wyszliśmy ze szkoły. 
- Nareszcie!
Powiedziałam uśmiechnięta i zadowolona.
- Zgadzam się. Teraz zakupy, pakowanie, szykowanie Cię na randkę i jutro lecimy do Londynu!
Powiedziała cały pan Olivia, i zaczęłyśmy tańczyć przed szkołą i cały czas śpiewającym głosem 'Londyn, Londyn, Londyn'. Po odtańczeniu 'tańca połamańca' zaczęłyśmy iść razem, aby później się rozdzielić na kilkanaście minut . Oboje ustaliłyśmy, że wpadnę do przyjaciółki za niecałe półgodzinki i wtedy będziemy mogli razem z moim bratem, a jej siostrą i oczywiście nami wyruszyć na zakupy. Tak bardzo nie mogę się doczekać kiedy w końcu będziemy w Londynie! Może spotkam Harry'ego..

*Oczami Olivii*

Szybkim krokiem poszłam do siebie do domu. Nawet wchodząc nic nie powiedziałam. Wbiegłam na schody i poszłam pod drzwi Amelii i w nie lekko zapukałam, po czym weszłam. 
- Kochanie, wychodzimy za dwadzieścia minut.
- A Matt też będzie ? Będziemy mogli iść się pobawić? 
- Jasne, że tak. W końcu Ci to obiecałam. Przebież się, a ja teraz idę do siebie się wyszykować i przyjdę po Ciebie.
Oznajmiłam i cmoknęłam ją w czubek głowy po czym wyszłam. Od razu gdy tylko znalazłam się u siebie podeszłam do szafy. Na dworze jest na prawdę ciepło. Ponad 20 stopni. Dlatego zdecydowałam się na TO  i szybkim krokiem poszłam do łazienki, aby wziąć szybki prysznic. Po nim wyszłam i zrobiłam to co rano. Tylko z tym, że włosy zrobiłam inaczej (tak jak na zdjęciu). Co do makijażu to tylko machnęłam rzęsy tuszem i usta błyszczykiem czekoladowym. Popsikałam się tradycyjnie perfumami i wyszłam z pomieszczenia. Złapałam za moją torebkę i wrzuciłam do niej : telefon, portfel, błyszczyk, perfumy, kluczę od domu i małą wodę gazowaną. Wyszłam z pokoju i poszłam do taty, aby zapytać czy dałby mi trochę pieniędzy. Dla moich rodziców to żaden problem w końcu pracują we własnej firmie adwokackiej. Zapukałam delikatnie do gabinetu ojca i po usłyszeniu 'proszę' nacisnęłam klamkę i weszłam. 
- Cześć tato.
Przywitałam się. Moje relacje z ojcem są o wiele lepsze niż z matką. Z tatą mogę od czasu do czasu porozmawiać, powiedzieć co nie co. Mogę śmiało powiedzieć, że nasza relacja jest naprawdę normalna. Oczywiście mogłoby być lepiej, ale cieszę się chociaż tym co mam. Mężczyzna odpowiedział mruknięciem i się do mnie lekko uśmiechnął kiedy tylko podniósł na mnie wzrok z nad ekranu laptopa.
- Wiesz idziemy z Jennifer na zakupy do Londynu. 
- Jennifer leci z nami?
Przytaknęłam kiwając głową z lekkim uśmiechem. 
- A jej rodzice się zgodzili? Dobrze, czyli będę musiał powiedzieć projektantką żeby ten jeden pokój przerobili.. I rozumiem, że chcesz trochę pieniędzy?
- Przydałoby się, chyba że chcesz abym napadła na bank. 
Zażartowałam na co się oboje uśmiechnęliśmy do siebie. Tata wyjął ze swojego portfela jedną z wartościowych kart i podał mi ją. Powiedział, że mogę sobie kupić co tylko chcę i również sprawić prezent Matowi i Jennifer. Kiwnęłam głową i w momencie, w którym miałam wychodzić tata zapytał czy jestem już spakowana na wyjazd. Zaczerwieniłam się i pokręciłam lekko głową. Pokiwał palcem w moją stronę i kiedy miał coś powiedzieć szybko przerwałam mu i obiecałam, że zrobię to jak tylko wrócę, po czym wyszłam z uśmiechem na twarzy. Weszłam do pokoju siostry z pytaniem czy jest gotowa, ale to co zobaczyłam..nie spodziewałam się.
___________________________
OD AUTORKI: Rozdział długi, jak na moje oko. Wiem, że chciałybyście już aby się spotkali (ja też tego chcę), ale to niestety nastąpi w 4 albo w 5 rozdziale. Nie gniewajcie się! Miałam i mam nadal dużo weny dzięki waszym komentarzom, które są dla mnie ważne (zaraz będę pisać kolejny rozdział). Do następnego!

Komentarze

  1. jej jaki zajebisty czekam na kolejny juz sie nie moge doczekać !!!
    Kocham cie normalniee!!!
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zresztą jak zawsze <3
    Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny..!
    Czekam na kolejny.!;*

    Karolina.. ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny, świetny, świetny! < 3
    Awww kocham Cię ! : D < 3
    Czekam na koleeejnyy! : )

    OdpowiedzUsuń
  5. jest fajny . tylko .. dlaczego nie dokończysz tamtego ? prosze cię , błagam normalnie ! . dopisz te ostatnie rozdziały tamtego i dobrze będzie . bo czuje jakby historia w mojej głowie nagle się urwała. proszę , ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świeeetny:-) Zaje***bisty!!!! Chce więcej!!!! Przyłączam się do prośby, dziewczyn i chce byś dokończyła tamte opowiadanie z tamtego blogu:-) Plosze...:*
    Twoją Kasia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz