sobota, 6 października 2012

I / 02

    
     - Jesteśmy wielką kochającą się rodziną.
Powiedziała, a mnie ukuło coś mocno w sercu.. kochającą.. Gdybyś tylko znała znaczenie tego słowa - pomyślałam sobie w myślach. 
     - Dlaczego jesteś smutna?
     - Nie jestem smutna. 
     - Przecież widzę, że jesteś.
     - Dlatego, bo pewnie moja mała księżniczka nie jadła kolacji.
W sumie to jej nie okłamałam.. Nie mówiłam po prostu wszystkiego. Dziewczynka pokręciła przecząco głową, a ja zaproponowałam jej abyśmy poszły i zrobiły coś na kolację. Złapałam małą za rączkę i poszłyśmy do kuchni. Posadziłam ją na blacie, a sama podeszłam do lodówki, aby sprawdzić, co sama bym zjadła na kolację.
     - Z czym chcesz kanapki i co do picia?
     - Serem i pomidorem i chcę soczek!
Odpowiedziała. Wyjęłam to co chciała, a do tego masło i zamknęłam drzwiczki. Wyjęłam z szafki chleb i z koszyka pomidora. Spojrzałam na siostrę kątem oka i uśmiechnęłam się, kiedy dostrzegłam, że się uśmiecha bawiąc lalką. Zaczęłam robić kanapki. W czasie, gdy to robiłam poczułam wibrację telefonu, który znajdował się w mojej kieszeni dżinsów. Wyjęłam go i od razu spojrzałam na wyświetlacz: Jennifer. Co ona chce? Przecież nie dawno się widziałyśmy.
     - Musisz mi pomóc! Nie wiem w co mam się jutro ubrać.
Powiedziała zdenerwowana i byłam pewna, że chodzi po pokoju w tę i z powrotem obgryzając skórki przy paznokciach. Cała Jennifer. 
     - Moim zdaniem to normalnie, czyli tak jak zawsze i tradycyjnie na początek jak i koniec roku szkolnego. Nad czym tu się zastanawiać?
Leciutko zakpiłam z jej zdenerwowania i uśmiechnęłam się do siostry, która zaprzestała bawić się lalką i patrzyła na mnie.
   - Ale ty nie rozumiesz. Wiesz, że tam będzie Kamil!
Pisnęła i wyczułam równocześnie podekscytowanie i zdenerwowanie. No tak drugim chłopakiem, który ją pociąga jest Kamil. Jeni do niego ciągle wzdycha. Nigdy nie miała odwagi do niego podejść i pogadać. Zawsze, gdy na nią spojrzał ona odwracała wzrok, a na jej policzki wkradała się czerwień. Pokiwałam głową wspominając całą sytuację.
     - To pomożesz mi czy mam zmarnować ostatnią szansę?
     - Pomyśl logicznie, Jennifer. Nie uważasz, że powinnaś wcześniej o tym myśleć tak jak Ci radziłam, a nie dopiero na koniec roku?
Nie odpowiedziała, więc postanowiłam rozwinąć moją myśl.
     - Czy nie uważasz, że jest trochę za późno? Poza tym tak jak już wspomniałam jest koniec roku.. Pani dyrektor powie to co swoje, a my pójdziemy do swojej klasy i żegnaj szkoło, witaj Londynie.
     - Rozmawiałaś już z rodzicami, że chcesz mnie zabrać ze sobą?
     - Nie, po prostu wiem, że się zgodzą. Im to na prawdę obojętne. 
Odparłam wzruszając ramionami i nałożyłam pomidora na kanapki.
     - Wiesz, co ja muszę kończyć, bo robię kolację.
     - W porządku. To wpadnę do Ciebie jutro o ósmej?
     - Tylko się nie spóźnij. Do zobaczenia jutro. 
Pożegnałam się i rozłączyłam. Szczerze mówiąc wątpię, że Jennifer punkt 8 jutro zadzwoni dzwonkiem do drzwi. Jeni jest osobą, która zazwyczaj się spóźnia. Z powrotem telefon włożyłam do kieszeni i dokończyłam kanapki, po czym ułożyłam je na talerzu dla małej i dla siebie. Reszta niech zostanie na osobnym to może rodzice zjedzą. Nalałam soku dziewczynie, a sobie zrobiłam herbaty z cytryną. 
     - Chcesz obejrzeć bajkę?
     - Tak. Chodźmy już!
Zapytałam ją, gdyż zbliżała się godzina 19, co oznacza dobranockę. Odpowiedziała uradowana. Wzięłyśmy swoje porcje i poszyłyśmy do salonu i od razu włączyłam na odpowiedni kanał. Minęły 2 minutki reklam, a potem leciał Kubuś Puchatek. Gdy bajka się skończyła i obie zjadłyśmy kanapki z talerzy, wyłączyłam telewizor pilotem.
     - Teraz idziemy myć, a potem do łóżka spać.
Powiedziałam zbierając naczynia i zaniosłam do kuchni. 
     - Ja chcę jeszcze oglądać i zjeść czekoladę!
Zaprotestowała stanowczo krzyżując ręce na piersi.
     - Nie ma mowy, Amelia. Idziemy teraz spać. 
Jej stanowcza postawa i nie jakie wypowiedziała spowodowało, że uklęknęłam na kolana przed nią, by jakoś się z nią dogadać. 
     - Juto też jest dzień i będziesz mogła oglądać telewizję, albo wiesz co mam lepszy pomysł. Jeśli teraz pójdziesz się myć, a potem spać to obiecuję, że jutro jak wrócę to pojedziemy do centrum i kupimy Ci jakieś ubranka na wyjazd do Londynu. Co Ty na to?
Zaproponowałam, a po minie 8-latki było widać, że się zastanawia.
     - A weźmiemy ze sobą Matta? 
     - Pewnie. Weźmiemy jego i Jennifer. 
Amelia się ucieszyła i poszła na kompromis. Ona poszła do siebie, a ja poszłam wstawić naczynia do zmywarki po czym poszłam zajrzeć co się dzieje u małej. Truchtem wbiegłam na schody i pokierowałam się do jej pokoju. Właśnie kładła się spać do łóżka. Podeszłam do niej, poprawiłam pościel, cmoknęłam w czoło, szepnęłam cicho dobranoc i wyszłam z pokoju, a sama poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic, przebrałam się w piżamę i wzięłam laptopa z komody. Spojrzałam na zegarek. Sprawdziłam to co miałam sprawdzić i go wyłączyłam, gdyż nie jest mi potrzebny. Wyjęłam natomiast pierwszą część mojej dziś nabytej książki i zaczęłam czytać całkowicie zatracając się w tekście..
_________________________
OD AUTORKI: Hej. Wiem jest krótki i do dupy. Wynika to z braku weny i  jestem chora. Pewnie nie pójdę teraz przez tydzień do szkoły i myślicie, że będę pisać rozdziały.. Nie, za co przepraszam. Po prostu nie mam siły na pisanie, wszystko mnie boli, łzy lecą, katar i gardło męczy, więc sami rozumiecie jak to jest. Kolejny naprawdę nie wiem kiedy. Będę się strać wpadać tu i pisać coś tak po kawałku i dodać w następną sobotę. A i mała prośba: polecajcie tego bloga, jeśli możecie. Trzymajcie się przede wszystkim ciepło i do następnego.

8 komentarzy:

  1. Świetny rozdział.! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, chociaż krótki...:) czekam na kolejne:) ja też jestem chora ledwo mi przeszło przeziębienie i katar to znów to samo...więc wiem co czujesz... Życzę powrotu do zdrowia i weny:) :) :)
    Twoja Kasia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdzial geenialny ! <3
    zdrooooooooooowiej ! ;*

    ~smile!;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny jest :) ;* /K <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny juz sie nie moge doczekać ;0
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  6. Krótki, ale naprawdę świetny < 33
    Biednaa, życzę powrotu do zdrowia!
    I czekam na kolejną notkę < 3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak wszystkie Twoje opowiadania genialne! Zdrowiaa ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne opowiadania piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...