piątek, 16 listopada 2012

I / 12

- To teraz  piosenkę.
- Christina Aguilera? 
- Jest na liście.  
Podeszłam w kierunku chłopaka, któremu wskazałam palcem imię i nazwisko znanej piosenkarki. Chciałam mu udowodnić, że naprawdę jest ona na liście. Ciekawe czy on ją układał. Korzystając z okazji, że chłopak szukał piosenki, ja postanowiłam napić się wody. Po tym zapytałam o czas jaki jeszcze musimy tutaj jeszcze być. Wyświetlacz w moim telefonie wskazywał równą godzinę czternastą, a byliśmy tutaj już od prawie sześciu godzin. Odpowiedział, że już nie długo, a ja wzruszałam ramieniem i wzięłam mikrofon do ręki, gdyż piosenka już się uruchamiała. 


*Oczami Zayn'a* 

- Możemy już skończyć. Nie będę Cię dłużej trzymał, a Ty nie będziesz musiała udawać, że chociażby w najmniejszym stopniu mnie lubisz.
- O czym Ty mówisz? 
- Nie oszukujmy się. Przecież oboje dobrze wiemy, że nie przepadasz za mną ani za chłopakami z zespołu. Jesteś zupełnym przeciwieństwem swojej koleżanki, Jennifer. 
- Nie mieszaj w to swoich znajomych, bo mowa jest o Tobie, nieprawdaż? Poza tym, nie muszę Ci się tłumaczyć. 
- Nie, dokończ. Jestem ciekawy. 
- To jest naprawdę nieważne.
- Pozwól, że ja to ocenię. Więc co o mnie myślisz?
Dziewczyna spojrzała na mnie zmarszczyła brwi po czym westchnęła ciężko. Odgarnęła grzywkę do tyłu i napiła się wody. Czekałem cierpliwie na to, aż zacznie mówić. Byłem strasznie ciekawy co powie. Próbowała odwrócić moją uwagę od głównego tematu pytaniem co na liście piosenek robi Pink, ale szybko wróciłem do mojego pytania.
- Dlaczego tak zależy Ci na mojej opinii? Dlaczego nie możesz wyjść i po prostu zapytać jakiejkolwiek dziewczyny? 
- Gdybym chciał znać opinię innej dziewczyny, to nie pytałbym Ciebie, nieprawdaż? A zapytałem Ciebie, więc oczekuję szczerej odpowiedzi. 
- Sądzę, że jesteś gwiazdą. Nie, nie! Nie jestem osobą, która ocenia ludzi tak jak większość. Muszę kogoś naprawdę poznać, bo nie umiem wyrabiać komuś opinii u mnie na np. Twój temat w kilka godzin.
Myśli, że jestem GWIAZDĄ! Tak to prawda, ale.. Ale ja się spodziewałem.. No właśnie czego się spodziewałem? Tego, że powie 'Jesteś takim przystojniakiem, że aż mam ochotę Cię schrupać' czy może 'Szaleję za Tobą'? Bezsensu! Gadam jeszcze sam do siebie w myślach! Czy to jest normalne? Czy mam się gdzieś zgłosić? Pomóżcie! Po tym moim wielkim 'przemyśleniu' ocknąłem się i tylko mruknąłem do dziewczyny krótkie 'W porządku'. No co ty Zayn! Nie możesz tak tego zostawić! Nie możesz zostawić u niej takiego zdania na swój temat! Musisz to zmienić! Tylko jak? Przecież nie zmienię jej zdania w pięć minut. Trzeba czasu i jestem pewien tego na 100%. Pomalutku, małymi kroczkami.. Tak? To może pierwszy już teraz, Zayn? Przestań mi gadać! Wiem kim jestem i co chcę zrobić! 
- Słuchaj.. Co powiesz na spacer i może sok?
- Nie za bardzo mam czas. Poza tym ten wypad proponujesz tylko dlatego, żeby zmienić zdanie o Tobie u mnie, prawda? Tak się nie da. 
- Spacer to nie małżeństwo.
- Nie mogę, wybacz. Mam ognisko u znajomych.
     - Więc co powiesz na jutro, po Twojej próbie?
Dziewczyna kiwnęła głową przecząco, wykręcając się, a ja już wiedziałem, że po prostu nie potrafi mi powiedzieć tu i teraz, prosto w oczy, że nie umówi się ze mną. Odpowiedziałem, że jej nie wierzę, a ona miała rację, mówiąc, że wcale nie muszę. 
- Czy ja przypadkiem nie dałam Ci już wcześniej, w sumie przez cały czas sygnału, że się z Tobą nie umówię? Ty jesteś..
- Zayn, Zayn Malik.
- No właśnie! Ty jesteś sobie tym tam kimś sławnym  w zespole, czyli wielką gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną z Polski. Ty masz kota, ja mam psa. Ty masz fanów, a ja nie. Widzisz ile nas różni? To się nie uda.
- Na serio mam kota w domu? 
- Nie wiem czy masz. Zgadywałam..
- Dobra, okej. Poróżniłaś nas, ale nas też coś łączy. Ty kochasz śpiewać ja tak samo. Mamy podobny gust muzyczny. Założę się, że słuchasz Chris'a Brown'a. Jakbyśmy spędzili ze sobą czas, czy nawet dzień na rozmowie, sama byś się przekonała, że jednak jest dużo rzeczy, które mogą nas połączyć.
Usłyszałem ciche westchnięcie ze strony dziewczyny.
- Nie mam zamiaru z Tobą spędzać czasu. Nie więcej niż treningi, Zayn. Możesz zapomnieć.
- Pamiętasz moje imię. To już coś.
     - Zaraz je zapomnę. 
Wykonałem kilka kroków w jej stronę. Oboje spojrzeliśmy sobie w oczy. Widziałem jak jej oddech przyśpieszył. Uśmiechnąłem się mimowolnie. Oblizałem dolną wargę i jednocześnie odsunąłem kosmyk włosów za jej ucho, po czym się do niego zbliżyłem. 
     - Zapamiętasz je, Skarbie. A wiesz dlaczego? Bo kiedy w Ciebie wejdę, będziesz je krzyczeć cały czas. 
Olivia odskoczyła w tył i spojrzała na mnie swoimi dużymi oczami z lekko rozchylonymi ustami i czerwonymi policzkami. Zaśmiałem się z tego widoku. Jej mina była bezcenna. Widać było, że nie wie co ma powiedzieć, a kiedy już była pewna, przyłożyłem jej palec do ust, aby zatrzymać jej potok słów. Byłem niemal pewien, że gdybym tego nie zrobił to usłyszałbym wiązankę słów z jej słodkich, średniej wielkości ust, które mogłyby zrobić dużo dobrego. Na pewno dobrze całuje. 
- Chodź. Odwiozę Cię bezpiecznie do domu. 
- Nie trzeba. Trafię sama.
     - Nie trafisz do pobliskiego sklepu tutaj, a co dopiero do swojego domu. Poza tym mam po drodze. Mieszkamy jakieś dziesięć minut drogi piechotą od siebie, wiesz?
- Śledzisz mnie?
- Nie, skądże znowu. Ale wiesz co? Zastanawiam się teraz jaką masz na sobie bieliznę. Tę czerwoną czy może białą koronkową? 
- Słucham? Skąd wiesz jaką ja mam bieliznę? 
- Byłem u Ciebie w pokoju. Trzy razy. 
     - Raz wiem, to jak byłam, a pozostałe dwa?
Kiwnąłem przecząco głową uśmiechając się szeroko. Nie mam zamiaru jej odpowiadać. Jednak po tym jak dziewczyna powiedziała, że mnie zabije, w sumie to mi groziła to postanowiłem z nią nie zadzierać. Oczywiście, wszystko brałem na żarty. Ona muchy by nie potrafiła skrzywdzić, a co dopiero uderzyć mnie. Kiedy zauważyłem Olivię jak wyciąga ze swojej torby butelkę wody, wiedziałem, że coś się święci i wcale mi się to nie podobało. 
- Nie odważysz się, Skarbie.
     - Założymy się, Kochanie? 
Sposób w jakim wypowiedziała ostatnie słowo mnie bardzo zaciekawił. Wiedziałem, że dopowiedziała je, aby dorównać mi kroku w tej sprzeczce. To było dla mnie śmieszne. Byłem tak zajęty odtwarzaniem tego słowa, które wyszło tak słodko z jej ust, że nawet nie zorientowałem się kiedy oblała mnie wodą. Po chwili usłyszałem jej głośny śmiech i jej ciało, które leżało na podłodze. Otarłem wodę z twarzy i spojrzałem na nią niedowierzająco. Dobrze, Skarbie. Skoro tak chcesz grać.
- Mam nadzieję, że znasz drogę do domu.
Powiedziałem w jej stronę i zabrałem laptopa. Opuściłem sale. Wyszedłem z budynku i poszedłem do samochodu. Laptop zostawiłem na siedzeniu tylnym, a siebie usadziłem za kierownicą. Miałem już odpalać kiedy sobie o niej pomyślałem. Nie mogę tak odjechać i ją zostawić.. Nie chcę żeby jej się coś stało. Ogarnąłem w miarę możliwości włosy i poszedłem po nią. Dziewczyna nadal była w sali. Było ją słychać, tak jak fortepian. Uchyliłem delikatnie drzwi. Całe szczęście nie zapiszczały. Śpiewała i grała TEN utwór. Stałem tak i się przysłuchiwałem. Każde zaśpiewane słowo przez nią po prostu wchłaniałem w siebie. Ma naprawdę cudny głos. Taki..taki jak żadna inna dziewczyna.  Po prostu idealny. Gdy skończyła zacząłem bić brawo na co było widać, że dziewczyna się wzdrygnęła, a kąciki moich ust powędrowały w górę. 
- Samochód czeka, ja również.
Powiedziałem po czym wyszedłem z budynku. 


*Oczami Jennifer*
  
Wstałam po 10. Wykorzystując to, że chłopaki jeszcze smacznie śpią wyszłam z tego 'czworokąta' i poszłam do siebie. Na początku odwiedziłam garderobę, z której wygrzebałam TO i zwykłe czarne baletki. Później poszłam pod prysznic. Po wyjściu z kabiny osuszyłam się i założyłam bieliznę. Posmarowałam po tym ciało balsamem waniliowym i ubrałam rzeczy. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy rozczesałam i zwinęłam w koka. Wyszłam z łazienki i poszłam na dół, aby zobaczyć co z chłopakami. Jak się okazało oglądali telewizję. 
- Głodni? 
- Tak!
Krzyknął uradowany Niall. Żarłok z niego, a w ogóle po nim tego nie widać! To nie fair! Po decyzji poszłam do kuchni, aby zrobić naleśniki z nutellą. Wszystko było gotowe po trzydziestu minutach. Nagle przypomniało mi się o ognisko u Avril i Connor'a No i mam co dziś robić! Krzyknęłam w stronę chłopaków, że wszystko jest gotowe. Chwile później już siedzieli i nakładali sobie jedzenie, a ja poszłam po Olivię. Weszłam raz dwa na górę, a potem zapukałam delikatnie w jej drzwi. Żadnego odzewu. Nacisnęłam klamkę i weszłam do pomieszczenia. Łóżko było zaścielone. Nikogo nie było. Sprawdziłam też łazienkę i garderobą. Jak kamień w wodę. Z powrotem zeszłam na dół do chłopaków.
- Mamy drobny problem.
- Olivii nie ma? Nie musisz się martwić.
     - Zawsze mi mówiła jak gdzieś wychodziła.
     - Nic jej nie będzie. Dziś ma pierwszą próbę odnośnie tego festiwalu. Jest tam Zayn, więc na pewno się nią zaopiekuje dobrze.


*Oczami Olivii* 

- Ja nie mieszkam w supermarkecie, wiesz?
- Muszę kupić coś do jedzenia. Jeśli Ci nie pasuje to masz do wyboru: albo idziesz ze mną albo wracasz piechotą. Decyzja należy do Ciebie.
- A co na to twoje fanki? Jeśli pójdę teraz z Tobą i nas razem zobaczą? Przecież one dostaną szału. Nie chcę się w to mieszać.
Spytałam z cwanym uśmieszkiem myśląc, że zmieni zdanie i po prostu mnie odwiezie do domu.
- Nie jesteś pierwszą osobą, z którą wychodzę do supermarketu. Przy mnie nic Ci się nie stanie, obiecuję. Idziesz ze mną czy sama?
Odburknęłam leniwie twierdząco. Musiałam tak postąpić, bo przecież nie wiedziałam, w którą miałabym iść, aby dostać się do domu, a w sumie w samochodzie nie chciało mi się siedzieć samej. Co ja gadam. Nawet nie chciał mnie w nim zostawić samej.. Gdy wysiadłam z auta chłopaka, on go zamknął i poszliśmy w stronę wejścia głównego. Chłopak szedł przed siebie, ale fakt, że ja się zatrzymałam spowodował, że on również to zrobił. Kiwnęłam w stronę wózków, a on poklepał się palcem po czole. Śmiesznie mu to wyszło dlatego się zaśmiałam cicho. Po chwili zaczęliśmy zwiedzać. Zayn zatrzymywał się przy niektórych produktach i czytał ich etykiety. 
- A Ty? Też coś chcesz?
- Tak. Mógłbyś im grzecznie powiedzieć, żeby przestały robić te cholerne zdjęcia? Denerwują mnie tym. 
- Coś bardziej realnego?
Podrapał się po głowie, a mi nie było dane mu odpowiedzieć, ponieważ podeszły do nas jakieś trzy dziewczyny. Gdy tylko posłał uśmiech nie wiadomo, której tak naprawdę z nich, wszystkie zaczęły piszczeć. A jeszcze bardziej jak się do niego przytuliły. Nie chciało mi się tak tam stać jak piąte koło u wozu, dlatego dyskretnie odeszłam i poszłam tylko do działu z napojami. Wzięłam mały sok pomarańczowy, poszłam do kasy, zapłaciłam, a potem wyszłam przed budynek i usiadłam na chodniku połączonego już z asfaltem. Siedząc tak napiłam się soku i czekałam na Zayn'a, aż przyjdzie. W pewnym momencie miałam już dość tego czekania i miałam już iść, gdy zauważyłam chłopaka jak wychodzi z pełnymi dwoma torbami i zmierza w moją stronę. 
- Szukałem Cię.
- Nie miałam ochoty słuchać ich popiskiwania.
- Okej, mogłaś jednak powiedzieć, że idziesz.
     - Bez przesady. Nic mi nie jest.
- Mogło Ci się coś stać, nie rozumiesz tego?
     - To trzeba było mnie zostawić na tej hali, a nie mnie zabierać. A poza tym chciałam zostać w samochodzie, ale ktoś tu się uparł. Albo po prostu trzeba było nie brać na siebie problemu. 
- Ty? Problemem? Daj spokój! Po prostu martwiłem się, bo nie powiedziałaś, że wychodzisz. Nie jesteś dla mnie problemem. Nie chciałem mieć Cię na sumieniu. Jest dzisiaj duży ruch i nigdy nie wiadomo co mogłoby Ci się stać.
Przyznał spokojnie. Wskazał mi drzwi od strony pasażera, a sam zapakował do bagażnika zakupy, po czym szybko znalazł się obok mnie na miejscu kierowcy. Uruchomił silnik i wyjechał z parkingu. W samochodzie panowała cisza, co kompletnie mnie nie interesowało. Byłam zła. Wkurzał się o nic. Nie miałam zamiaru się odzywać. Nie chciałam się z nimi kłócić, a bezpiecznie dotrzeć do domu i to jak najszybciej. 
- Czemu się nie odzywasz? Przepraszam, jeśli..
- Nie przepraszaj.
- Chociaż się uśmiechnij, a nie siedzisz jak dziecko, któremu zrobiłem krzywdę lub zabrałem ulubionego lizaka.
Nie zrobiłam tego czego chciał. Wzruszył ramionami i jedną ręką zaczął mnie gilgotać po lewym boku i po brzuchu. Jednocześnie też uważał na drodze. Ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać siedząc na czarnym fotelu. Po chwili przeniósł swoją rękę na kierownicę.
     - Aż tak trudno było? 
     - Jeśli to spotkanie jutro, jest aktualne..
- Dla Ciebie oczywiście, że jest.
Zauważyłam, że właśnie byliśmy przed moim domem.
- Jeśli nie masz nic przeciwko to wejdę i zobaczę czy chłopaki jeszcze są u Ciebie, w porządku?
Spytał, a ja w sobie się ucieszyłam. Naprawdę go polubiłam. Oczywiście jak kolegę, bo na słowo 'przyjaciel' to.. za szybko. To określenie jeszcze nie dawno nosił Tom. Momentalnie oparłam się o zamknięte drzwiczki z mojej strony samochodu, z którego przed chwilką wysiadłam. Od kąt jestem w Londynie to on tak jakby wyparował z mojej głowy, aż do dzisiaj. Zayn stanął na przeciwko mnie i spojrzał na mnie zmartwionym spojrzeniem. Odgranął kosmyk włosów, który wydostał się z kucyka, którego związałam na szybko. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Sposób w jaki mnie dotykał był taki ciepły i miły, ale jednocześnie strasznie krępujący. Kiedy tylko sobie pomyślę o tym co powiedział, po tym jak powiedziałam, że już zapomniałam jak ma na imię to zaczynam czerwienieć na policzkach. Mulat włożył dłonie do kieszeni spodni.
- O co chodzi? Coś nie tak?
Kiwnęłam głową przecząco.
- Możesz mi powiedzieć.
- To nic, naprawdę. 
Szepnęłam. Ominęłam go i poszłam w stronę drzwi wejściowych. Po chwili oboje się znaleźliśmy w salonie, w którym siedzieli chłopaki. To znaczy było ich trzech i Jennifer. Nie powiem wam kto, bo nawet nie znam ich imion. Wiem tylko, że jednako z nich brakowało. Chcąc pobyć sama poszłam do siebie. Zamknęłam drzwi na klucz, zdjęłam z siebie ubrania i szybko założyłam swoją koszulkę sięgającą do połowy ud i krótkie spodenki dresowe. Położyłam się na łóżku i przytuliłam do poduszki.
_______________________
OD AUTORKI: Długi rozdział tak jak obiecałam. Rozdział miał być troszkę inny, ale wyszedł tak jak wyszedł, a ja mam jak zwykle nadzieję, że jesteście zadowolone. Dziękuję wam za wszystko z całego serduszka. A osoby, które korzystają z funkcji 'Anonim' przy pisaniu komentarza, są proszone o podpisywanie się. Dziękuję i do następnego!

13 komentarzy:

  1. Świetnie kochana :) Pozdrawiam, Ruuuda

    OdpowiedzUsuń
  2. Wieesz, znowu nie wiem co napisać ;p dobra, dobra wymyśliłam xd Rozdział świetny, z resztą jak cały blog :D Z niecierpliwością czekam na następny. Pozdrawiam, Niki

    OdpowiedzUsuń
  3. I love it <33333 .
    czekam na następnego! :D
    mam nadzieje - że go szybko dodasz :D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Matkoooo!!!!
    Kocham to! <3
    Oni muszą być razem, ale jeszcze nie teraz!
    lubię jak sobie dogryzają! :D
    to tak jak zwykle czekam na następny!
    mam nadzieję że równie długi jak ten!

    Pozdrawiam Olcirek! ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetniee piszesz <3 <3 <3 !!! proszę następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Droczą się , słodko :D
    Muszą być razem ^^
    Swietnie piszesz ;)
    Czekam na nexta ;)
    Magda:D

    OdpowiedzUsuń
  7. ubustwiaam cie laaskaa!!!=d
    paulaa

    OdpowiedzUsuń
  8. ubustwiaam cie laaskaa!!!=d
    paulaa

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebista czesc...chce wiecej. *-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział bardzo bardzo bardzo fajny. Podoba mi się twój styl i będę wpadać tu częściej ; ) Zapraszam do mnie
    only-one-love-one-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...