poniedziałek, 24 grudnia 2012

I / 16

Spojrzałam na Connor’a, który stał w drzwiach i patrzył na nas zaskoczonym wzrokiem. Przyznam sama dziwnie to wyglądało. Leżałam z Zayn’em na łóżku, chłopaka ręka spoczywała na moim brzuchu w ramach przytulenia mnie, byliśmy naprawdę blisko siebie. Czułam się dość niezręcznie. Connor otworzył ust, ale zaraz je zamknął. Pokręcił głową i wycofał się z pokoju zamykając drzwi. Odsunęłam rękę Zayn’a od siebie i wstałam na równe nogi. Spojrzałam na chłopaka leżącego na moim łóżku.
- Pójdę do niego.
 - W porządku. Poczekam.
Odpowiedział. Byłam lekko rozdarta. Wiedziałam, że jak zostawię Zayn’a to on będzie przygnębiony, a jak teraz nie pójdę do Connor’a to trudno będzie mi się z nim pogodzić. Wybrałam tę drugą opcję. Sama nie wiem dlaczego. Wyszłam szybko z sypialni.
Chłopaka spotkałam przed schodami. Krzyknęłam jego imię, aby się zatrzymał i szybko się przy nim znalazłam.
- O co chodzi? Przyszedłeś i tak nagle wyszedłeś.
- O nic po prostu.. Przyjechałem tu, bo sama tak chciałaś. Mieliśmy zjeść obiad z Twoimi znajomymi, a później spędzić czas razem, ale Ty mnie wystawiłaś i poszłaś sobie do chłopaka. Mogłaś mnie nie okłamywać i powiedzieć prosto z mostu, że chcesz abym Cię tylko odwiózł, bo masz już plany i Cię zostawił. Czy nie byłoby tak łatwiej powiedzieć?
- Zayn nie jest moim chłopakiem. Tak masz racje, wystawiłam Cię i przepraszam Cię za to, ale każdy ma te gorsze dni i musi popłakać w poduszkę. Wtedy Zayn właśnie przyszedł i po prostu rozmawialiśmy.
Nie wiedziałam czemu zaczęłam mu się tłumaczyć.
     - Mogłaś porozmawiać ze mną.
- Connor, jakby to wyglądało? Nie znamy się zbyt dobrze, bo niecały miesiąc i nie sądzę, abym mogła z Tobą rozmawiać o moich prywatnych sprawach. To dla mnie za dużo, rozumiesz?
‘A z Zayn’em możesz rozmawiać?’ – Zignorowałam to.
- Nie ufasz mi?
- Ufam, ale
- Nie. Albo ufasz albo nie ufasz, bez żadnego ale.
- Z Zayn’em spędziłam więcej czasu niż z Tobą.
- Skoro tak to dlaczego teraz tutaj stoisz ze mną, a nie leżysz w jego objęciach? Zresztą, to nie moja sprawa. Miłego wieczoru.
Nawet się nie pożegnał. Spojrzał na mnie ostatni raz i zbiegł sprawnie ze schodów. Później już tylko usłyszałam trzask drzwi frontowych. Przymknęłam powieki, wzięłam kilka głębokich oddechów i wróciłam do swojego pokoju. Mulata nie było na moim łóżku. Jak zauważyłam drzwi balkonu były otwarte. Podeszłam bliżej, oparłam się o framugę i spojrzałam. Po chwili chłopak odwrócił się w moją stronę i łokciami oparł się o barierkę. Zauważyłam, że bacznie mi się przyglądał. Spuściłam z niego wzrok i patrzyłam w podłogę. Nie wiedziałam co mam myśleć. Nie chciałam Connor'a wystawić, a już na pewno okłamać. Wyszło jak wyszło. Muszę z nim porozmawiać, coś zrobić z tym. Głos Zayn’a wyrwał mnie ze swoich myśli, co spowodowało, że wróciłam na niego wzrokiem.
- Mam sobie pójść?
     - Chyba wracasz z chłopakami, prawda?
- Chodzi mi o Twoje zdanie.
- Nie wiem. Muszę się przejść.
Powiedziałam cichym głosem i poszłam do garderoby po bluzę. Kiedy miałam już wychodzić, Zayn zamknął drzwi balkonu i spojrzał na mnie trzymając dłonie w kieszeniach. Wzruszył ramieniem i z zakłopotaniem podrapał się po głowie, po czym zaproponował, że pójdzie ze mną. Odmówiłam. Chciałam pobyć sama. Jeśli pójdzie ze mną, spowoduje, że mu powiem o całej rozmowie z Connor’em, a to jest moja sprawa.
- Nie pozwolę, żebyś szła sama. Robi się zbyt ciemno. Pójdziemy razem i obiecuję, że będę cicho, a Ty sobie spokojnie przemyślisz co chcesz, a jak tylko będziesz chciała wracać to odprowadzę Cię i nie będę miał Cię na sumieniu, jeśli miałoby Ci się coś stać.
- Skąd wiesz, że chcę coś przemyśleć?
- Kiedy człowiek idzie na spacer czy chociażby się przejść to już wiadomo, że jedną z przyczyn jest przemyślenie sobie wszystkiego, czy jakiejś danej sprawy. Najczęściej tak właśnie jest.
- No tak. Zapomniałam, że wiesz wszystko. Idę sama.
Zaakcentowałam ostatnie dwa słowa i wyszłam z pokoju, zostawiając go samego. Przechodząc koło jadalni słyszałam śmiechy chłopaków, Amelii i Jennifer. Szkoda, że mój humor się dzisiaj tak fatalnie popsuł, bo teraz mogłabym tam siedzieć razem z nimi i wygłupiać się popijając sok pomarańczowy. Wyszłam z domu i nie wiedziałam gdzie mam się pójść. Spacerowałam tak z rękoma włożonymi w kieszenie bluzy chodnikiem, pamiętając, aby za daleko się nie oddalać. Około godziny dwudziestej drugiej wracałam do domu. Spacer nic mi nie pomógł. W głowie miałam pusto. Nie wiedziałam nic, kompletnie. Chciałam tylko wziąć kąpiel i pójść spać, przetrwać jutrzejszy dzień, występ, a później iść spać - mój plan na dzisiejszy wieczór i jutrzejszy dzień. Do domu dotarłam w ciągu 20 minut. Nie zauważona - na szczęście - dotarłam do pokoju. Nie było w nim nikogo. Wzięłam spod poduszki piżamę, a z szafki czystą bieliznę. Poczłapałam do łazienki i w niej się zaszyłam. Stojąc tak przed wanną, w której napełnia się woda, w samej bieliźnie zorientowałam się, że nie zamknęłam drzwi od pokoju. Dlatego szybko zamknęłam drzwi od łazienki, aby nikt nie mógł wejść i miałam po problemie.  Nalałam różnych płynów do kąpieli, wywołując tym piękny zapach. Bez niczego na sobie weszłam do wanny i przymknęłam oczy. Musiałam się zrelaksować.

*Oczami Jennifer* - W tym samym czasie.

- Zasiedzieliśmy się.
- Prawda. Powinniśmy się już zbierać.
Szybko zaprotestowałam i powiedziałam, aby się nie wygłupiali. Mogą przecież jeszcze troszkę zostać. W mojej głowie pojawił się pomysł. Zaproponowałam im, aby zostali na noc. Są pokoje gościnne i będę tam mogli spędzić noc, a teraz moglibyśmy iść do pokoju kinowego i obejrzeć jakiś film. Spojrzałam na nich niepewnie i widziałam, że się zastanawiają.
- Dajcie się nacieszyć waszą obecnością fance.
- Powiedziałbym raczej, że przyjaciółce.
Znieruchomiałam na słowa Liam'a. Przyjaciółce? Naprawdę tak powiedział? To niesamowite. Nie sądziłam, że będą mnie traktowali jako przyjaciółkę. Sądziłam, że jestem dla nich zwykłą fanką. To takie miłe z ich strony. W odpowiedzi przytuliłam Liam’a do siebie. Niall odezwał się przerywając ciszę i powiedział, że skoro idziemy oglądać film to potrzebne jest jedzenie. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Dla blondynka każda okazja do jedzenia była dobra. Podeszłam bliżej niego.
- Lodówka i spiżarnia są całe Twoje.
Posłałam mu uśmiech po czym zauważyłam, że chłopaki idą już do ‘piwnicy’. Spojrzałam na Zayn’a, który wydawał się być zagubiony i być tylko ciałem, ale myślami już gdzieś indziej. Poklepałam go po ramieniu, gdyż wołanie go po imieniu nie dawało żadnego skutku. Chłopak gwałtownie się podniósł i spojrzał na mnie.
- Idziesz z nami? Będziemy oglądać film.
- Nie, wrócę do domu. Jakoś źle się czuję.
Uformowałam usta w literkę o i nic już nie powiedziałam, gdyż Zayn wymusił uśmiech i wyszedł z pomieszczenia. Niall pogonił mnie, abym przyszła już do nich. Posłałam mu uśmiech i ruszyłam za chłopakiem.

*Oczami Olivii* - Następnego dnia.

To już dziś. Denerwuje się, strasznie. Stoję już na sali. Czekamy razem z trenerką na chłopaków, którzy zjawili się po pięciu minutach. Zaczęliśmy tańczyć do piosenek, tak jak w choreografii zostało ustalone. Ja dodatkowo podśpiewywałam sobie pod nosem. Chciałam wiedzieć jak to będzie wyglądać, a widziałam patrząc na siebie w lustrze. Zayn się nie pojawił na próbie generalnej. Nie mogłam nic na to poradzić. Oczywiście miałam do niego numer i w każdej chwili mogłam do niego zadzwonić, ale zabrakło mi odwagi i czasu, bo kiedy decydowałam się, ktoś coś ode mnie chciał. Poza tym byłam na niego zła. Obiecał wczoraj, że się pojawi i będzie mnie wspierał, a teraz? Stoję sama w kącie sali i patrzę się na telefon z nadzieję, że on sam zadzwoni z jakimiś wyjaśnieniami. Mógł chociaż wysłać mi wiadomość, że się nie pojawi. Miałam głupią nadzieję. Sekundy, minuty i godziny leciały zbyt szybko. Nadeszła godzina dziewiętnasta - szykowanie się; makijaż; fryzura; strój, a w sumie to kilka strojów. Kiedy już jestem gotowa ubieram się i idę w kierunku sceny. Czekam przed schodami, ponieważ publiczność odlicza ostatnie sekund, a ja nabieram cennych wdechów, aby się uspokoić. Patrzę na telewizor stojący niedaleko mnie, który pokazuje jakie tłumy przyszły. Dostaję gęsiej skórki. Denerwuję się. Dlaczego nie ma tutaj ze mną jego? On zawsze wiedział co powiedzieć, abym się uspokoiła. Posyłał mi swój niesamowity uśmiech, a ja już stawałam się spokojniejsza. Niestety, ale muszę poradzić sobie bez niego. Publiczność zaczęła głośno krzyczeć, co oznaczało, że wybiła równo godzina dwudziesta, a ja musiałam wchodzić na scenę.
_______________
OD AUTORKI: Merry Christmas ♥

środa, 12 grudnia 2012

I / 15

Po śniadaniu zadzwonił do mnie Paul - nasz menadżer, który pilnuje wszystkich naszych sprawach odnośnie koncertowania i innych rzeczy z tym związanych. Po prostu pilnuje naszej kariery. Powiedział, abym jak najszybciej się zjawił u nas w domu. Jego głos był poważny. Nie miałem jak się wymigać dlatego pożegnałem się z dziewczyną całując ją w policzek i poszedłem do domu zrezygnowany. Oczywiście w drodze do celu rozpoznało mnie kilka fanek i nie odbyło się bez zdjęć i autografów. W końcu jednak dotarłem.
- Co tak długo?
- Kilka dziewczyn mnie zatrzymało. O co chodzi?
 - ‘O co chodzi’? Jeszcze mnie pytasz.
Zmarszczyłem skonsternowany brwi i usiadłem na jednym z foteli. Paul wyciągnąć coś po czym mi to podał. Spoglądałem to na niego to na zdjęcia. Byłem na nich ja i Olivia. Wtedy, gdy po treningu byliśmy jeszcze przed i w supermarkecie. Byłem totalnie zdezorientowany.
- To są zwykłe zdjęcia. O co Ci chodzi?
- O co mi chodzi? Zayn! Czy ty siebie słyszysz? Wiedziałem żeby Liam albo Louis został jednym z jurorów, ale nie Ty musiałeś się uprzeć!
- Nie krzycz, tylko powiedz o co chodzi.
- O to, że wasz występ na koncercie za kilka dni miał być niespodzianką dla wszystkich jak i dla tej wybranej! A teraz cały świat wie, że to wy nimi będziecie i, że ona będzie śpiewać! Nie ma niespodzianki. Wasi fani nie są tacy głupi na jakich wyglądają. Połączyli fakty i masz!
- Możemy to odkręcić.
- Myślałem o tym i mam pomysł i w sumie nie widzę innego. Niech ta dziewczyna, która wygrała została Twoją dziewczyną. Wszystko by się ustawiło. Jakaś kolacja, wyjścia. Szybko ze sobą zerwiecie w zgodzie, a my znajdziemy jakąś inną dziewczynę na jej miejsce i inny zespół.
- Paul, to nie ma sensu. Dziewczyny zna już piosenki. Śpiewa naprawdę genialnie. Poza tym zaangażowała się w cały ten projekt, a Ty chcesz teraz tak po prostu jej pójść i powiedzieć, że jednak nie wystąpi przez to, że się wszystko wydało? Prędzej czy później by wszystko wyszło. Przecież ona tam będzie codziennie, ja prawie tak samo, więc w każdej chwili mogli sobie połączyć te fakty, a Twój plan jest do kitu. Nie mam zamiaru z nią chodzić ‘na chwilę’, bo to nie było by fair.
- Więc co robimy Panie mądraliński?
- Zróbmy Twittcam, albo coś w tym stylu i powiedzmy wszystkim, że to fanka i również zwyciężczyni castingu. Spotkałem ją przypadkiem i po rozmowie poprosiłem ją żeby pomogła mi zrobić zakupy. Jak dżentelmen odwiozłem ją do domu, a dalej nic nie było. Proste.
- Bierzesz wszytko na siebie?
- Przecież to jest tylko moja wina. To ja się jej narzucałem, ale teraz jest między mną, a nią dobrze.
- Coś w tym jest, bo nie powiem że nie. Przynieście albo idźcie zróbcie to video. Ja zaraz zadzwonię do znajomego dziennikarza, który szybko opublikuje w internecie to co powiedziałeś jak było i mam nadzieję, że to mi się więcej nie powtórzy. A i co jeśli spytają się was czy występujecie?
- Powiemy, że to niespodzianka i skoro masz tyle tych kontaktów to zadzwoń do kogoś sławnego. Nie wiem, kogokolwiek, kto w tym dniu jest wolny i mógłby przyjechać i również wystąpić.

*Oczami Olivii* - Kilka dni później

To już jutro - 17 lipca. Dzień, w którym mam pokazać co potrafię, czego nauczyłam się trenując z przeróżnymi, wspaniałymi ludźmi. Mam wyjść na scenę wystąpić i zaśpiewać przed tysiącami ludzi. Dla mnie to jest kompletne szaleństwo, a dla na przykład innych sławnych ludzi to bułka z masłem. Szczerze to boję się. Czego? Tego, że mi nie wyjdzie, że pomylę tekst piosenki, układy, że stanę gdzieś, gdzie nie powinnam, a później wszyscy będą się ze mnie nabijać, rzucać w stronę sceny pomidorami czy czymś. Starałam się pracować najwięcej jak tylko mogłam. Chciałam, aby każdy szczegół wypadł idealnie i bez żadnego ale. Zdarzało się, że gdy Zayn odwoził mnie do domu – tańczyłam później w swoim pokoju. Pracowałam również  z  nim ‘po godzinach’. Pomagał mi ze śpiewem i doradzał. Nie powiem, że nie, ale przez to zbliżyliśmy się do siebie. Co do Jennifer. Spędziłyśmy ze sobą dużo czasu, naprawdę. Jednak od dwóch dni prawie nie rozmawiałyśmy, ponieważ muszę się skupić. Jest mi głupio, bo przyleciałyśmy tu razem i ustaliłyśmy, że będziemy bawić się wspólnie. Jednak, gdy powiedziałam jej, że jest mi smutno, że teraz ją nie za fajnie mówiąc 'olewam' ona powiedziała, że rozumie. W końcu spełniam swoje marzenia. Sama przecież mnie zgłosiła, a poza tym ma czas dla siebie. Obiecałam jej, że kiedy skończy się ten cały festiwal/koncert to wykorzystamy te wakacje jak najlepiej. 
Teraz siedzę na sali sama, przed wielkim lustrem i odpoczywam po przetańczonej piosence. W sumie to jest to ta niespodzianka. Mam razem z dwoma chłopakami z tyłu, natomiast ja z przodu wykonać układ taneczny. Gdy na początku trenerka mi pokazała jak to wszystko będzie wyglądać od razu powiedziałam 'Nie uda mi się'. Jednak ona zaczęła mnie przekonywać, aż w końcu zaczęłyśmy trenować. Dziś to wygląda TAK (włączcie od 2:05. Ta w czerwonych spodenkach to trenerka, jej tam nie ma, gdyby co. Stoi przed nimi i komentuje. A dziewczyna). Byłam też przerażona, że na samym początku mam wyjść sama na wielgaśną scenę i zatańczyć. Później z chłopakami, a następnie oni mieli mieć swoje 5 minut. 
- Było dzisiaj naprawdę fantastycznie. Wszystko wychodzi wam tak idealnie. Obyście to powtórzyli jutrzejszego wieczoru. Kończmy na dziś. Odpocznijcie w domu, zrelaksujcie się i odstresujcie. Jutro próba, a o dwudziestej zaczynamy cały koncert.
Sarah podsumowała wszystko i pożegnała się ze mną tak samo jak chłopaki, a potem cała trójka wyszła. Ja chciałam jeszcze potrenować. Nie byłam za bardzo pewna tego układu co tańczyliśmy przed chwilą, dlatego włączyłam muzykę i postanowiłam przećwiczyć ją jeszcze raz, sama. Po tym napiłam się wody i wzięłam mikrofon. Włączyłam  piosenkę. Była cudowna. Przy niej miałam po prostu chodzić po scenie i śpiewać - tak samo zrobiłam na sali patrząc na swoje odbicie w lustrze. Cieszyłam się, że nie do każdej piosenki mam układ i mogę trochę odetchnąć po prostu śpiewając i chodząc.
- No broken-hearted girl.
Kiedy zakończyłam ostatnimi słowami usłyszałam głośne brawa. Nie musiałam się nawet odwracać, gdyż widziałam w lustrze jak Zayn szedł w moim kierunku. Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. Sięgnęłam butelkę wody, aby złapać kilka łyków. Byłam zawstydzona kiedy tylko usłyszałam jego słowa skierowane w moją stronę.
- Śpiewasz tak niesamowicie. Oczarujesz wszystkich. 
- Przestań. 
- Mówię prawdę i nie zabronisz mi tak mówić.
Zayn podniósł mój podbródek, a ja wymusiłam uśmiech. Odsunęłam się od niego i podeszłam w stronę laptopa, którego zostawił wczorajszego dnia. Chłopak podszedł bliżej mnie i spojrzał mi przez ramię.
- Dlaczego akurat tą? 
- Co za różnica i tak będziesz ją jutro prezentować.
Wytknęłam w jego stronę język, na co się zaśmiał głośno, a ja odwzajemniłam jego gest. Po chwili kliknął ‘odtwórz’ i mogliśmy usłyszeć TĘ piosenkę. Zaczęłam śpiewać, a Mulat przyglądał mi się uważnie z zaciekawieniem. Cholernie zawstydzona po prostu odwróciłam się od niego i napotkałam lustro. ‘Jeszcze lepiej’ - pomyślałam w myślach. W końcu piosenka się skończyła, a ja odetchnęłam z ulgą.
- To nic nie da. Jutro jak wyjdziesz na scenę i będziesz miała śpiewać to również się odwrócisz od widowni, zamkniesz oczy i będziesz śpiewać? Myślałem, że ten etap mamy za sobą.
- To, że Tobie wszystko idzie idealnie, to nie znaczy, że mnie też musi, więc zejdź ze mnie, Zayn.
- To wcale nie jest tak..
- A jak? Zrozum, że wybraliście mnie na podstawie jakiegoś nagrania czego w dalszym ciągu nie mogę zrozumieć. Ono było nakręcone w tamtym roku. Później wpadacie do mnie jak gdyby nigdy nic, przestawiacie się, a po chwili mi mówicie, że wygrałam casting. Chodzę na te treningi, śpiewam i naprawdę dużo osiągnęłam! Jeszcze nigdy nie śpiewałam przed jakąś osobą, a teraz śpiewam przed Tobą i innymi. Myślisz, że dla mnie to takie łatwe wyjść i zaśpiewać dla tysiąca osób?
Co on sobie do diabła wyobrażał? Naprawdę mam dość.
- Rozumiem. Po prostu chciałem Ci to uświadomić.
- Nie musisz mi nic udowadniać. Wiem przecież, że będę musiała być skierowana do tych ludzi i będę musiała do nich śpiewać. Wiem, że oni na mnie będą patrzeć, słuchać! Przestań prawić mi kazania! Cholera, przepraszam. Nie powinnam krzyczeć na Ciebie. Pomagasz mi, a ja jeszcze.. Jestem cała w nerwach przed jutrzejszym dniem.
- Spokojnie, rozumiem. Kiedy ja poszedłem do ‘X Factor’a’ też byłem nieźle zdenerwowany, niespokojny. Ostatniej nocy to nie przespałem, bo tak się bałem. Na całe szczęście wszystko się dobrze skończyło. 
- Nie wygrałeś.
- Wygrałem najlepszych przyjaciół, z którymi teraz mieszkam i śpiewam w jednym zespole. Gdyby nie ten program, a w sumie Simon Cowell, który uznał, że lepiej będzie jak stworzymy zespół i będziemy śpiewać razem niż osobno. Do dzisiaj mu dziękuję, że to zrobił. Chciałabyś coś jeszcze powtórzyć z listy piosenek? Może zatańczyłabyś dla mnie?
- Nie raczej nie. Mam z siebie zrobić głupią to zrobię. Dałam z siebie naprawdę wszystko i nie sądzę, żebym miała coś jeszcze poprawiać. W takim razie widzimy się jutro, a podziękowania dostaniesz jutro, jeśli nie zrobię z siebie idiotki. Także trzymaj kciuki.
Wzruszyłam obojętnie ramionami i zebrałam wszystkie swoje rzeczy. Chciałam już być w domu, a w sumie w wannie. Gorąca woda odprężyłaby moje ciało, a świeczki nadałyby charakteru. Odpoczęłabym, a potem spędziła wieczór z Jennifer. Nie jestem pewna tylko czy czasem nie jest umówiona z Harry’m, więc pewnie poczytam coś. Zatrzymałam się zaraz przy drzwiach, kiedy usłyszałam słowa Zayn’a:
- Będę czekał w samochodzie.
- Dziękuję Ci za propozycję podwózki, ale nie chcę, aby Twój menadżer wpadł do mojego domu i robił mi wyrzuty o to, że się koło Ciebie kręcę. Pamiętasz jak mi odpowiadałeś jaki był wściekły? Nie chcę problemów, Zayn. Poza tym Conorr już na mnie czeka.   

*Oczami Zayn'a*

Nim udało się jej wyjść szybko położyłem swoją dłoń na drzwiach, które zamknęły się pod wpływem mojego nacisku. Spojrzałem z góry na Olivię, która stała do mnie tyłem. Zjechałem dłonią po jasnym drewnie i ułożyłem dłoń na jej ramieniu, po czym odgarnąłem jej włosy z ramienia, za ucho. Szepnąłem do niego, a jej odpowiedź mi się nie spodobała.
- Kim jest Connor?
- Connor..Connor jest moim chłopakiem.
Odpowiedziała. Po chwili usłyszałem jej głośny śmiech.
- Z czego się śmiejesz?
- To tylko kolega. Nie jest moim chłopakiem.
Wspięła się na palcach i chciała mi potargać po włosach, ale nie dosięgła i po porostu poklepała mnie po ramieniu. Tym razem to ja się zaśmiałem. Teraz dopiero dostrzegłem, że ona naprawdę jest niziutka i strasznie drobna. Chociaż muszę przyznać, że ostatnio urosłem, więc po tym też inaczej można na to spojrzeć.
- To było za to, że mnie okłamałaś.
- Słucham?
- Bozia za krótkie nóżki i dłonie dała, nieprawdaż?
Olivia prychnęła obojętnie i wyszła z pomieszczenia.
- Dała, to dała. Nie Twój interes.
Uśmiechnąłem się triumfalnie. Przyznała mi rację. Nagle nabrała mnie jakaś taka chęć na żarty. Olśniło mnie. Zniżyłem się do jej wzrostu, a dziewczyna, gdy to zobaczyła spojrzała na mnie jednocześnie stając. Nie przeszkadzał mi jej wzrost, bo był on słodki, ale po prostu musiałem jej się odgryźć za ten czas, kiedy ona cały czas to robiła. Poza tym nie wiem kiedy się spotkamy, kiedy już jutro opuścimy swoje towarzystwo po koncercie. Nie chcę na razie o tym myśleć.
- Rozumiem, że mnie przedrzeźniasz? Długo jeszcze?
- Nie jest Ci obojętne jaki masz wzrost.
- Tak, to co niby mam zrobić, żeby urosnąć?
- Jak dla mnie nie musisz nic robić. To naprawdę słodkie. Mógłbym mieć, a nawet chciałbym mieć takiego wzrostu i figury dziewczynę, więc wiedz, że jesteś w moim typie. A poza tym masz tyle zalet, kiedy jesteś taka malutka. Na przykład możesz nosić wysokie szpilki, bo u dziewczyny wysokiej nie będzie to wyglądać zbyt atrakcyjnie i też masz pewność, że nie będziesz wyższa od chłopaka. Łatwo znajdujesz na siebie ciuchy. Podczas różnych gier, na przykład w chowanego zmieścisz się w mniej dostępne miejsca dla wyższych osób.
- Stop. Już rozumiem.
- Cieszę się. Widzimy się jutro od dziewiątej.
Pochyliłem się w jej stronę uśmiechając.
- Tak, tak. Bardzo śmieszne, Zayn.
Mruknęła i poszła w swoją stronę, kiedy tylko pocałowałem ją w policzek. Otworzyłem drzwiczki samochodu i miałem już wsiadać kiedy zainteresowałem się wyglądem Connor’a. Skoro to jej kolega to może zaraz być kimś więcej.. Nie wiem czy jestem zazdrosny, bo niby o kogo? O Olivię? Fakt, ta dziewczyna jest naprawdę jedyna w swoim rodzaju. I kolejny fakt, liczę na to abyśmy zostali przyjaciółmi.. Nie wiem czy chcę czegoś więcej.. To znaczy na pewno, ale bałbym się o nią. Media mogłyby za przeproszeniem ją ‘zeżreć żywcem’. My jesteśmy już do tego naprawdę przyzwyczajeni kiedy piszą artykuł typu 'Czy Zayn Malik ma nową dziewczynę?' - piszą tak zawsze kiedy nawet rozmawiam sam na sam z jakąś fanką. Dla mnie osobiście to jest chore, ale niestety nie mogę nic na to poradzić. Zobaczyłem, że samochód tego chłopaka właśnie wyjeżdża z parkingu. Sam wsiadłem do auta i pojechałem w stronę domu.


*Oczami Olivii* - W tym samym czasie

Przywitałam się całusem w policzek z Connr’em. Byłam mu naprawdę wdzięczna, za to, że po mnie dzisiaj przyjechał. Wiem, że mogłabym wracać z Zayn’em, jednak stęskniłam się za blondynem. Odkąd byliśmy w kinie, nie widzieliśmy się. Muzyka przyjemnie wypełniała ciszę, do chwili, gdy Connor zapytał o moje plany na resztę dnia. Odpowiedziałam szybko, że chciałabym wziąć prysznic, zjeść coś, a później po prostu odpocząć. Widząc, że chce coś powiedzieć, szybko dodałam, że może wpaść do mnie i mi potowarzyszyć, oczywiście oprócz kąpieli. Przytaknął zgodnie i uśmiechnął się do mnie szeroko. Droga minęła nam naprawdę szybko. Na drogach nie było za wiele samochodów i to zapewne dlatego. Wszyscy to znaczy prawie wszyscy powyjeżdżali gdzieś na wakacje. Po kilkunastu minutach byliśmy w moim domu. 
- Rozgość się.
Powiedziałam pokazując mu mój pokój, a sama wzięłam czyste rzeczy i poczłapałam do łazienki. Tam oczywiście wzięłam szybki prysznic. Po nim wytarłam się nabalsamowałam, ubrałam ciuchy, włosy związałam w wysokiego luźnego kucyka. Na koniec popsikałam się mgiełką od Playboya i wyszłam z pomieszczenia gasząc światło
- Czyje to?
Spytał chłopak, kiedy tylko mnie zobaczył. Podeszłam do niego i odebrałam rzecz. Była to bransoletka Zayn’a. Odpowiedziałam, że należy do mnie i szybko włożyłam bransoletkę na nadgarstek. Chłopak coś chciał powiedzieć, ale szybko mu przeszkodziłam pytaniem czy miałby ochotę na sałatkę owocową. Uśmiechnął się niepewnie i uniósł kciuk do góry. Zeszliśmy na dół do kuchni. W niej spotkaliśmy Jennifer, która obierała ziemniaki. Szczerze zaśmiałam się ubawiona tym widokiem. Dziewczyna po chwili syknęła. Za pewne się zacięła.
- Dlaczego obierasz ziemniaki?
- Chłopaki przychodzą do nas na obiad. Myślałam, że będziesz wieczorem dlatego chciałam się sama za to zabrać. Cześć Connor.
- Żadnych ziemniaków, chyba, że na frytki. Przecież jasne jest to, że nikt nie będzie jadł gorącego obiadu przy takim upale. Zrobimy sałatkę owocową i deser lodowy. Tyle, że trzeba jechać do supermarketu. Mogę na was liczyć? Razem to jakoś ogarniemy. 
- Pewnie.
Opowiedzieli równocześnie i razem wyszli z pomieszczenia po tym jak dałam im listę zakupów i pieniądze. Ja natomiast miałam zacząć ogarniać pomieszczenia, jednak postanowiłam sprawdzić co z Amelią - ją też zaniedbywałam niestety. Poszłam do dziewczynki pokoju. Leżała na dywanie, na brzuszku i rysowała coś na kartonie pod którym była książka, aby jej się dobrze rysowało. Usiadłam koło niej po turecku. Dziewczynka wzruszyła ramionami na moje pytanie.
- Co rysujesz? Coś się stało?
- Rodzice znowu na siebie krzyczeli.
Amelka usiadła na moich kolanach i przytuliła się do mnie.
- Skarbie, pewnie pomylili teczki.
- Skąd wiesz?
- Tak myślę i jak znam ich to pewnie tak jest. Nie płacz słoneczku tylko się do mnie uśmiechnij, proszę. A wiesz co? Chłopaki mają wpaść i zjeść z nami obiad, co Ty na to? Tylko szukam kogoś do pomocy w sprzątaniu, a w nagrodę dostanie deser lodowy. Chętna?
Amelia potwierdziła szybko kiwając głową i się uśmiechając szeroko. Tak naprawdę wiedziałam, że się zgodzi. Wystarczyło wspomnieć o słodkościach. Tak, wykorzystałam tę wiedzę, ale pożytecznie. Razem z dziewczynką przeszłyśmy do salonu.
  
40 minut później.

Nawet nie zapukałam do drzwi gabinetu ojca tylko po prostu do niego weszłam. Dobrze się złożyło, że mama siedziała naprzeciwko niego. Stanęłam niedaleko nich. Ojciec już miał mówić, ale szybko mu przerwałam podnosząc palec. Nie chciałam słuchać jego głupich tekstów o jakiejś zmianie o czymkolwiek.
- Musieliście przy niej krzyczeć? Spotkałam ją ukresu płaczu, a wy tak siedzicie tutaj sobie spokojnie i nic nie robicie! Dlaczego nie możecie być normalnymi rodzicami, dlaczego?
- A jakimi jesteśmy?
- Nie zajmujecie się nią! Już wcześniej wspominałam tacie, że o mnie nie musicie, ale Amelka nie ma nawet 10 lat! Nie chcę żeby miała takie dzieciństwo jakie miałam ja!
- Chcesz mi powiedzieć, że miałaś złe dzieciństwo?
- A co może miałam wspaniałe? Znajomi z mojej grupy śmiali się ze mnie, kiedy nie przyszłaś na dzień matki, a ja tak się starałam! Mało tego zawsze wasze pole obejmowały pieniądze i praca i nic kompletnie! Macie ze sobą jakiś problem? Bo jeśli tak, to idźcie do lekarza. 
- Nie tym tonem moja droga.
- A jakim ja mam mówić tonem i językiem abyście w końcu zaczęli się nią zajmować! Dlaczego nie możecie od czasu do czasu z nami spędzić czasu na oglądaniu telewizji, wspólnym obiedzie, gotowaniu, wyjściu gdzieś. Do jasnej cholery dlaczego? Naprawdę jesteście aż takimi pustymi osobami? Nic, kompletnie nic do was nie dociera?
- Olivia! Jak ty się wyrażasz! 
- Ja już nie mam na was siły. Róbcie co chcecie. Informuję was tylko, że jak będę pełnoletnie zabieram Amelię i się stąd wyprowadzam. Nie pozwolę aby moja siostra miała takie dzieciństwo, takich rodziców.
Poinformowałam i wyszłam trzaskając drzwiami. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie chłopaki. W sumie to na podwieczorek/kolację, bo jest już 18. Nie chciałam, aby zobaczyli mnie w takim stanie i w ogóle nie chciałam siedzieć tam bo i tak bym nic nie dała rady zjeść ani powiedzieć. Poszłam do siebie i położyłam się na łóżku. Patrzyłam ewidentnie w sufit. Lekko się ściemniało, a światła w moim pokoju były zgaszone. Cisza. Tego było mi trzeba. Mogłam się wypłakać. Przez myśl przechodziło mi wiele słów, zdań, akcji, wydarzeń i tym podobnych. Nie wiedziałam tak naprawdę czy dam sobie radę jutro, czy dam sobie radę pojutrze, czy dam sobie radę w całym życiu. Najchętniej bym już się zabiła, ale nie chcę tak zostawić siostry. Moi rodzice.. jak to brzmi.. Gdy tylko o nich myślałam od razu po nich pojawiało się pytania 'Dlaczego?' i ze złości zaciskałam pięści. Mogłabym tak ze sto pytań wymienić z tym początkiem. Nagle usłyszałam ciche pukanie do drzwi.  Chciało mi się płakać na same wspomnienia i miałam gulę w gardle dlatego nic nie odpowiedziałam. Ta osoba jednak nie dala za wygraną i po cichu weszła do pokoju. Spojrzałam w stronę drzwi. Nie widziałam przez szklanki w oczach dlatego wierzchem dłoni przetarłam oczy i dostrzegłam chłopaka. Dokładniej był nim Zayn. Coraz częściej przebywamy w swoim towarzystwie. Chłopak podszedł bliżej i usiadł na skrawku mojego łóżka. Dodatkowo po raz drugi nakrył mnie na płakaniu. Musi mieć naprawdę wspaniałe wyczucie czasu.
- Dlaczego do nas nie przyszłaś?
- Nie mam apetytu ani humoru.
Chłopak dotknął opuszkiem palca mój policzek.
- Płakałaś. Co się dzieje? Ostatnio kiedy zastałem Cię w takim stanie, odpuściłem, ale tym razem tego nie zrobię.
- Nie. Nie mogę. Masz swoje sprawy.
- Przestań. Powiedz mi.
- A przytulisz mnie?
Znowu w moich oczach zawładnęły łzy i wielka gula w gardle. Chłopak nawet nie odpowiedział tylko podniósł się i ułożył obok mnie po czym przytulił do siebie. Wtuliłam się plecami w jego tors. Dobrze było czuć ciepło od jego ciała, które mnie ogrzewało i ramiona, w których czułam się bezpiecznie. Uśmiechnęłam się przez łzy.
- Pokłóciłam się z rodzicami o siostrę. W sumie to też moja sprawa. Traktują nas jak powietrze. Nie rozmawiają, nie spędzają czasu, mają kompletnie gdzieś. Jakbyś się ich zapytał 'Gdzie jest pańska córka?' odpowiedzieliby Ci 'Nie wiemy'. I co to za rodzice? Ja.. już naprawdę nie mam na to siły. Odkąd mam dziesięć lat żadne z nich nie powiedziało, że mnie kocha. Z każdym nowym rokiem, gdy był dzień matki czy ojca wyprawialiśmy w przedszkolu czy w szkole przyjęcia. Na żadnym z nich ich nie było. Dzieci się ze mnie śmiały, a ja płakałam w łazience, bo nie przyszli, a obiecywali, że się pojawią. Było wiele takich sytuacji kiedy coś obiecywali i nie dotrzymywali danego słowa. Nie chcę, aby moja siostra miała takie dzieciństwo. Przez nich w pierwszej gimnazjum i to pierwszy raz wzięłam papierosa do ust. Na początku czułam do tego obrzydzenie, ale z każdymi kłótniami czy to z matką czy z ojcem wybiegałam z danego pomieszczenia i paliłam u siebie na balkonie. Teraz mi to zostało. Nadal palę. Wiesz.. powiedziałam im dzisiaj, a w sumie to postanowiłam, że gdy skończę te osiemnaście lat to zabieram Amelię i się wyprowadzam.
Sama nie wiem dlaczego mu się zwierzyłam. Po prostu to wszystko mnie tak dusiło. Nie miałam czasu, a Jennifer nie chciałam psuć wakacji i nic jej nie mówiłam. Nie wytrzymałam i to we mnie pękło. Odetchnęłam z ulgą kiedy mu o wszystkim opowiedziałam.
- Obiecujesz mi, że już nie weźmiesz tego świństwa do ust?
- Ty obiecałeś fanom i jakoś nie dotrzymałeś obietnicy.
- Co innego fanom, a co innego komuś bliskiemu. Ja obiecuje Tobie, a Ty obiecasz mnie. W porządku? Jest mi przykro, że tyle wycierpiałaś no i dalej cierpisz. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, zadzwonić o której będziesz chciała i jeśli tylko będziesz potrzebować pomocy czy ramienia do wypłakania, jestem dostępny dla Ciebie cały czas, nawet w nocy. Pamiętaj o tym, proszę.  
- Łatwo znowu Ci powiedzieć. Ja jestem zwykłą dziewczyną, a Ty sławnym, przystojnym Zayn’em, więc jak ja mam się nie krępować i dzwonić do Ciebie nie wiadomo o której albo prosić o cokolwiek..
- Moje życie jest podzielone na dwa światy. Jeden to ten prywatny, a ten drugi to jak się domyślasz media. W tym pierwszym jestem jak najbardziej sobą, normalnym chłopakiem z problemami, a w tym drugim nie to, że udaję. Jestem sobą, ale czasem trzeba powiedzieć coś innego niż by się chciało. To, że jestem sławny nie oznacza, że nie mam problemów tak jak inni. Też jestem człowiekiem i rozumiem dużo rzeczy. Cieszę się, że mi zaufałaś. Postaram się tego nie zniszczyć.
- Mam nadzieję.
W tym momencie odwróciłam się, w stronę Zayn'a. Okazało się, że chłopak jest bardzo blisko mnie. Poczułam jego ciepły oddech na moich ustach. Zayn spojrzał na mnie, a potem na moje usta. Ja zrobiłam dokładnie tak samo. Zbliżaliśmy swoje twarze w swoją stronę, aby połączyć nasze wargi. Miał nastąpić pocałunek, mój pierwszy w życiu i to prawdziwy pocałunek z chłopakiem. Jednak nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi, co spowodowało, że oboje spojrzeliśmy w tym samym kierunku. W drzwiach stał Connor ze smutną miną. Nie wiedziałam czy mam mu dziękować czy złościć się, bo chyba nie byłam gotowa na całowanie się.
________________________
OD AUTORKI: Kompletnie nie wiedziałam co miałabym napisać w tym rozdziale, ale udało mi się i ostatecznie jestem z niego naprawdę dumna! Dziś mamy: Dzień: 12  Miesiąc: 12  Rok: 12  Czy dla was to coś oznacza? Mam do was ogromną prośbę, do każdej czytelniczki! Proszę aby pod tym rozdziałem pojawiło się tyle komentarzy ile czyta tego bloga osób. Będzie mi naprawdę miło, jeśli napiszecie coś od siebie. Każdy komentarz się liczy!  Proszę was.  Jest tu 78 - osób, wspaniałych, kochanych osób. Dziękuję za wszystko i przepraszam za błędy.

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...