poniedziałek, 24 grudnia 2012

I / 16

Spojrzałam na Connor’a, który stał w drzwiach i patrzył na nas zaskoczonym wzrokiem. Przyznam sama dziwnie to wyglądało. Leżałam z Zayn’em na łóżku, chłopaka ręka spoczywała na moim brzuchu w ramach przytulenia mnie, byliśmy naprawdę blisko siebie. Czułam się dość niezręcznie. Connor otworzył ust, ale zaraz je zamknął. Pokręcił głową i wycofał się z pokoju zamykając drzwi. Odsunęłam rękę Zayn’a od siebie i wstałam na równe nogi. Spojrzałam na chłopaka leżącego na moim łóżku.
- Pójdę do niego.
 - W porządku. Poczekam.
Odpowiedział. Byłam lekko rozdarta. Wiedziałam, że jak zostawię Zayn’a to on będzie przygnębiony, a jak teraz nie pójdę do Connor’a to trudno będzie mi się z nim pogodzić. Wybrałam tę drugą opcję. Sama nie wiem dlaczego. Wyszłam szybko z sypialni.
Chłopaka spotkałam przed schodami. Krzyknęłam jego imię, aby się zatrzymał i szybko się przy nim znalazłam.
- O co chodzi? Przyszedłeś i tak nagle wyszedłeś.
- O nic po prostu.. Przyjechałem tu, bo sama tak chciałaś. Mieliśmy zjeść obiad z Twoimi znajomymi, a później spędzić czas razem, ale Ty mnie wystawiłaś i poszłaś sobie do chłopaka. Mogłaś mnie nie okłamywać i powiedzieć prosto z mostu, że chcesz abym Cię tylko odwiózł, bo masz już plany i Cię zostawił. Czy nie byłoby tak łatwiej powiedzieć?
- Zayn nie jest moim chłopakiem. Tak masz racje, wystawiłam Cię i przepraszam Cię za to, ale każdy ma te gorsze dni i musi popłakać w poduszkę. Wtedy Zayn właśnie przyszedł i po prostu rozmawialiśmy.
Nie wiedziałam czemu zaczęłam mu się tłumaczyć.
     - Mogłaś porozmawiać ze mną.
- Connor, jakby to wyglądało? Nie znamy się zbyt dobrze, bo niecały miesiąc i nie sądzę, abym mogła z Tobą rozmawiać o moich prywatnych sprawach. To dla mnie za dużo, rozumiesz?
‘A z Zayn’em możesz rozmawiać?’ – Zignorowałam to.
- Nie ufasz mi?
- Ufam, ale
- Nie. Albo ufasz albo nie ufasz, bez żadnego ale.
- Z Zayn’em spędziłam więcej czasu niż z Tobą.
- Skoro tak to dlaczego teraz tutaj stoisz ze mną, a nie leżysz w jego objęciach? Zresztą, to nie moja sprawa. Miłego wieczoru.
Nawet się nie pożegnał. Spojrzał na mnie ostatni raz i zbiegł sprawnie ze schodów. Później już tylko usłyszałam trzask drzwi frontowych. Przymknęłam powieki, wzięłam kilka głębokich oddechów i wróciłam do swojego pokoju. Mulata nie było na moim łóżku. Jak zauważyłam drzwi balkonu były otwarte. Podeszłam bliżej, oparłam się o framugę i spojrzałam. Po chwili chłopak odwrócił się w moją stronę i łokciami oparł się o barierkę. Zauważyłam, że bacznie mi się przyglądał. Spuściłam z niego wzrok i patrzyłam w podłogę. Nie wiedziałam co mam myśleć. Nie chciałam Connor'a wystawić, a już na pewno okłamać. Wyszło jak wyszło. Muszę z nim porozmawiać, coś zrobić z tym. Głos Zayn’a wyrwał mnie ze swoich myśli, co spowodowało, że wróciłam na niego wzrokiem.
- Mam sobie pójść?
     - Chyba wracasz z chłopakami, prawda?
- Chodzi mi o Twoje zdanie.
- Nie wiem. Muszę się przejść.
Powiedziałam cichym głosem i poszłam do garderoby po bluzę. Kiedy miałam już wychodzić, Zayn zamknął drzwi balkonu i spojrzał na mnie trzymając dłonie w kieszeniach. Wzruszył ramieniem i z zakłopotaniem podrapał się po głowie, po czym zaproponował, że pójdzie ze mną. Odmówiłam. Chciałam pobyć sama. Jeśli pójdzie ze mną, spowoduje, że mu powiem o całej rozmowie z Connor’em, a to jest moja sprawa.
- Nie pozwolę, żebyś szła sama. Robi się zbyt ciemno. Pójdziemy razem i obiecuję, że będę cicho, a Ty sobie spokojnie przemyślisz co chcesz, a jak tylko będziesz chciała wracać to odprowadzę Cię i nie będę miał Cię na sumieniu, jeśli miałoby Ci się coś stać.
- Skąd wiesz, że chcę coś przemyśleć?
- Kiedy człowiek idzie na spacer czy chociażby się przejść to już wiadomo, że jedną z przyczyn jest przemyślenie sobie wszystkiego, czy jakiejś danej sprawy. Najczęściej tak właśnie jest.
- No tak. Zapomniałam, że wiesz wszystko. Idę sama.
Zaakcentowałam ostatnie dwa słowa i wyszłam z pokoju, zostawiając go samego. Przechodząc koło jadalni słyszałam śmiechy chłopaków, Amelii i Jennifer. Szkoda, że mój humor się dzisiaj tak fatalnie popsuł, bo teraz mogłabym tam siedzieć razem z nimi i wygłupiać się popijając sok pomarańczowy. Wyszłam z domu i nie wiedziałam gdzie mam się pójść. Spacerowałam tak z rękoma włożonymi w kieszenie bluzy chodnikiem, pamiętając, aby za daleko się nie oddalać. Około godziny dwudziestej drugiej wracałam do domu. Spacer nic mi nie pomógł. W głowie miałam pusto. Nie wiedziałam nic, kompletnie. Chciałam tylko wziąć kąpiel i pójść spać, przetrwać jutrzejszy dzień, występ, a później iść spać - mój plan na dzisiejszy wieczór i jutrzejszy dzień. Do domu dotarłam w ciągu 20 minut. Nie zauważona - na szczęście - dotarłam do pokoju. Nie było w nim nikogo. Wzięłam spod poduszki piżamę, a z szafki czystą bieliznę. Poczłapałam do łazienki i w niej się zaszyłam. Stojąc tak przed wanną, w której napełnia się woda, w samej bieliźnie zorientowałam się, że nie zamknęłam drzwi od pokoju. Dlatego szybko zamknęłam drzwi od łazienki, aby nikt nie mógł wejść i miałam po problemie.  Nalałam różnych płynów do kąpieli, wywołując tym piękny zapach. Bez niczego na sobie weszłam do wanny i przymknęłam oczy. Musiałam się zrelaksować.

*Oczami Jennifer* - W tym samym czasie.

- Zasiedzieliśmy się.
- Prawda. Powinniśmy się już zbierać.
Szybko zaprotestowałam i powiedziałam, aby się nie wygłupiali. Mogą przecież jeszcze troszkę zostać. W mojej głowie pojawił się pomysł. Zaproponowałam im, aby zostali na noc. Są pokoje gościnne i będę tam mogli spędzić noc, a teraz moglibyśmy iść do pokoju kinowego i obejrzeć jakiś film. Spojrzałam na nich niepewnie i widziałam, że się zastanawiają.
- Dajcie się nacieszyć waszą obecnością fance.
- Powiedziałbym raczej, że przyjaciółce.
Znieruchomiałam na słowa Liam'a. Przyjaciółce? Naprawdę tak powiedział? To niesamowite. Nie sądziłam, że będą mnie traktowali jako przyjaciółkę. Sądziłam, że jestem dla nich zwykłą fanką. To takie miłe z ich strony. W odpowiedzi przytuliłam Liam’a do siebie. Niall odezwał się przerywając ciszę i powiedział, że skoro idziemy oglądać film to potrzebne jest jedzenie. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Dla blondynka każda okazja do jedzenia była dobra. Podeszłam bliżej niego.
- Lodówka i spiżarnia są całe Twoje.
Posłałam mu uśmiech po czym zauważyłam, że chłopaki idą już do ‘piwnicy’. Spojrzałam na Zayn’a, który wydawał się być zagubiony i być tylko ciałem, ale myślami już gdzieś indziej. Poklepałam go po ramieniu, gdyż wołanie go po imieniu nie dawało żadnego skutku. Chłopak gwałtownie się podniósł i spojrzał na mnie.
- Idziesz z nami? Będziemy oglądać film.
- Nie, wrócę do domu. Jakoś źle się czuję.
Uformowałam usta w literkę o i nic już nie powiedziałam, gdyż Zayn wymusił uśmiech i wyszedł z pomieszczenia. Niall pogonił mnie, abym przyszła już do nich. Posłałam mu uśmiech i ruszyłam za chłopakiem.

*Oczami Olivii* - Następnego dnia.

To już dziś. Denerwuje się, strasznie. Stoję już na sali. Czekamy razem z trenerką na chłopaków, którzy zjawili się po pięciu minutach. Zaczęliśmy tańczyć do piosenek, tak jak w choreografii zostało ustalone. Ja dodatkowo podśpiewywałam sobie pod nosem. Chciałam wiedzieć jak to będzie wyglądać, a widziałam patrząc na siebie w lustrze. Zayn się nie pojawił na próbie generalnej. Nie mogłam nic na to poradzić. Oczywiście miałam do niego numer i w każdej chwili mogłam do niego zadzwonić, ale zabrakło mi odwagi i czasu, bo kiedy decydowałam się, ktoś coś ode mnie chciał. Poza tym byłam na niego zła. Obiecał wczoraj, że się pojawi i będzie mnie wspierał, a teraz? Stoję sama w kącie sali i patrzę się na telefon z nadzieję, że on sam zadzwoni z jakimiś wyjaśnieniami. Mógł chociaż wysłać mi wiadomość, że się nie pojawi. Miałam głupią nadzieję. Sekundy, minuty i godziny leciały zbyt szybko. Nadeszła godzina dziewiętnasta - szykowanie się; makijaż; fryzura; strój, a w sumie to kilka strojów. Kiedy już jestem gotowa ubieram się i idę w kierunku sceny. Czekam przed schodami, ponieważ publiczność odlicza ostatnie sekund, a ja nabieram cennych wdechów, aby się uspokoić. Patrzę na telewizor stojący niedaleko mnie, który pokazuje jakie tłumy przyszły. Dostaję gęsiej skórki. Denerwuję się. Dlaczego nie ma tutaj ze mną jego? On zawsze wiedział co powiedzieć, abym się uspokoiła. Posyłał mi swój niesamowity uśmiech, a ja już stawałam się spokojniejsza. Niestety, ale muszę poradzić sobie bez niego. Publiczność zaczęła głośno krzyczeć, co oznaczało, że wybiła równo godzina dwudziesta, a ja musiałam wchodzić na scenę.
_______________
OD AUTORKI: Merry Christmas ♥

9 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdzialik :)
    Merry Christmas! < 3
    Czekam na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwwwwww słodko *____*
    Zayn kurwa bądź bardziej stanowczy wobec niej!. W końcu jesteś mężczyzną...
    A coś czuje że Connor jest zazdrosny xD ale kij z nim... Ona musi być z Malikiem :)
    tak więc... Hmmm
    a no tak tobie też życzę wesołychhh babe:)
    czekam na kolejny...


    pozdrawiam Olcirek ;*

    P.S zapraszam na mojego nowego bloga fuckingmuscleinmychestdictatemeterms.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. nominowałam cię do nagrody Liebster Aword więcej info na http://przyjaciele-i-muzyka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny!
    Trzymam kciuki Malik, zacznij działać.
    Czekam na nn i zapraszam do mnie;D
    Lena:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny rozdział:) Kiedy będzie kolejny? Czekam niecierpliwie:). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na kolejny rozdział. Zastanawiam się czy w ogóle się on pojawi?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawi się. Mam nadzieję skończyć rozdział jeszcze w tym tygodniu. ;)

      Usuń
  7. Szybko, szybko proszę kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To super:-). Bardzo się cieszę:). Pozdrawiam i życzę udanych i bezpiecznych ferii:);)

    OdpowiedzUsuń

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...