środa, 27 lutego 2013

I / 20

*Oczami Adama* - Około godziny 23.

Moja córka - Olivia - miała rację. Tak dalej i dłużej nie mogło być. Rodzina składa się z dzieci, taty i matki. Właśnie 'matki'. Moje dwie córki już od jakiegoś czasu jej nie mają. Wychodzi rano i przychodzi wieczorem. Jest to dla mnie nie do przyjęcia. Na samym początku rozumiałem, oczywiście. Chciała zapoznać się z okolicą, sąsiadami. Musiała również dogadać ostateczne sprawy z domem, w którym będziemy mieszkać. No, ale żeby aż tyle to trwało? Nie sądzę. Mój znajomy urzędnik powiedział, że te sprawy są już pozałatwiane, więc gdzie przebywa codziennie moja żona? Siedziałem w salonie. Wszystkie światła były pogaszone. Tylko jedna mała świeciła się tam gdzie byłem. Amelia spała już od jakiś dwóch godzin. Byłem bardzo szczęśliwy dziś widząc jak uśmiecha się razem z jej starszą siostrą. Takie dni powinny być codziennością. Dobrze, że Olivia te kilka dni temu powiedziała co myśli. Dzięki temu ja zrozumiałem bardzo dużo rzeczy. Nagle drzwi od domu się otworzyły. Byłem pewien, że to Margaret, ponieważ Olivia śpi dziś u swoich przyjaciół. Mimo, że krótko ich znam to obdarzyłem ich zaufaniem. Kobieta weszła do salonu i popatrzyła na mnie zaskoczona. Nie spodziewała się, że będę na nią czekał.  
- Dlaczego jeszcze nie śpisz?
- Czekam na Ciebie. Gdzie byłaś?
- A gdzie mogłam być? Wiesz, że cały czas załatwiam te sprawy z domem. Jestem już tym wykończona. Mam nadzieję, że jutro wszystko dopnę na ostatni guzik i będziemy mieli to z głowy. 
Zmęczona usiadła na fotelu naprzeciwko mnie.
- Dlaczego kłamiesz? Powiedz mi prawdę.
- Jak możesz zarzucać mi kłamstwo?
- A jak Ty możesz kłamać? Dobrze wiem, że te sprawy są już dawno pozałatwiane. Pytam się więc gdzie byłaś? Codziennie wychodzisz z domu rano zanim się jeszcze obudzę, a wracasz kiedy już śpię. Nasz córki się o Ciebie martwią i jednocześnie są wściekłe, a szczególnie Olivia. Zresztą Amelka jest od niej mniejsza i bardziej potrzebuje matki. Nie spędzasz z nami tyle czasu ile powinnaś.
- Nie zrzucaj wszystkiego na mnie. Z dziewczynkami porozmawiam, ale jeszcze nie teraz. Muszę je jakoś przygotować do tej rozmowy. 
- Co to znaczy? Powinienem wiedzieć.
- Nie, nie musisz wiedzieć. Od prawie samych drzwi oskarżyłeś mnie o kłamstwo. Wszystko wiesz lepiej, więc dlaczego miałbyś mnie słuchać? Poza tym nie wiem czy powinnam Ci mówić.
Margaret zabrała swoją torebkę podnosząc się z miejsca i poszła na górę do naszej sypialni. Nie mogłem tak tego odpuścić. Musiałem się dowiedzieć co się dzieje z moją żoną. Tak nie może być. Myślałem, że gdy przeprowadzimy się do Londynu to wszystko ułoży się inaczej. Zaczniemy spędzać całą rodziną czas, zrobimy sobie na jakiś czas odpoczynek od pracy, który nam się należał. Pracowaliśmy każdego dnia ciężko i należało nam się jak jeszcze nigdy. Poszedłem za Margaret, która siedziała ze spuszczoną głową na łóżku. Zabrałem krzesło spod ściany i przysunąłem naprzeciwko niej. Złapałem jej dłonie w swoje.
- Porozmawiajmy ze sobą jak normalni ludzie. Chociażby ze względu na Olivię i Amelię, proszę. Wciąż mi na Tobie zależy.
- Przecież mi nadal na Tobie zależy, ale nie wiem czy po tym co się dowiesz nadal będziesz tego samego zdania. O mój Boże..
- Oczywiście, że tak. Zawsze byłaś jesteś i byłaś dla mnie ważna tak samo jak dzieci. Tyle już razem przeżyliśmy i przeżyjemy jeszcze raz tyle samo. Powiedz mi co się dzieje. Razem znajdziemy jakieś rozwiązanie.
- Naprawdę chcesz wiedzieć?
- Oczywiście, od samego początku.
- Mam raka mózgu. Operację przeprowadzono w Polsce. Pamiętasz jak Ci mówiłam, że wyjeżdżam z matką Chris’a na urlop? Właśnie wtedy odbyła się operacja. Wszystkie badania, wyniki mam dostarczone tutaj. Lekarza też mi już przypisali.
Margaret wstała z łóżka i stanęłam kilka kroków ode mnie. To co zobaczyłem było dla mnie szokiem. Moja żona cały czas nosiła na głowie perukę. To niewiarygodne i jak ja nie mogłem nic nie zauważyć?
- Codziennie rano wstaję i jeżdżę do tego cholernego szpitala i się leczę. Oczywiście lekarz mówi mi, że najlepiej byłoby jakbym poddała się całkowicie, czyli abym nie wracała do domu, tylko żebym tam została. On nie widzi sensu w tym, że przyjeżdżam do domu tylko po to, abym się wyspała, abyście nie myśleli, że was zostawiłam. Wiesz jak mi jest ciężko? Wstaję każdego dnia z myślą, że okłamuję swojego męża i córki, że je zaniedbuję. Jest mi z tym cholernie źle, ale ja nie mogę teraz tego odkręcić czy cofnąć czasu, a uwierz bardzo bym chciała. Już jutro muszę zgłosić się na całkowite leczenie, na tą chemioterapie. Nie chcę tego, nie chcę was zostawiać.
Margaret poleciały łzy po policzkach.
- Powiedz coś, proszę. 
- Ja naprawdę nie wiem co mam powiedzieć. Nawet się niczego nie domyślałem. Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym jak tylko się dowiedziałaś? Przecież jesteś tylko człowiekiem, moją żoną i na pewno jakoś bym się z tym pogodził. Choroba nie wybiera. Odwiedzałbym Cię w szpitalu razem z Olivią. Amelia jest jeszcze na to za mała. Wiesz, że trzeba im powiedzieć? 
- Nie powiedziałam Ci, bo się bałam, że mnie zostawisz. Wiem, że zachowałam się nieodpowiedzialnie, ale jak już mówiłam czas nie cofnę. Wiem, że trzeba będzie im powiedzieć, ale nie mam żadnego pomysłu jakbym miała to zrobić. Nie mam z nimi dobrego kontaktu. Nie dość, że nie spędzałam z nimi czasu to teraz miałabym je opuścić całkowicie? One mnie znienawidzą i wcale nie będę zdziwiona. Zasłużyłam sobie na to.
- Nie mów tak. To są Twoje córki i na pewno zrozumieją. Mają uczucia! Amelii powiemy tylko, że jesteś chora. Olivii już całą prawdę. Zróbmy to jutro wspólnie, zanim jeszcze pojedziesz do szpitala. Oczywiście odwiozę Cię i pomogę spakować. A jeśli chcesz to mogę sam im o tym powiedzieć. Ty teraz jest najważniejsze twoje zdrowie, żebyś wyzdrowiała.
- Mogę nie wyzdrowieć..
Podszedłem w stronę Margaret, którą przytuliłem do siebie, aby mogła się wypłakać swobodnie w moje ramię. Ostatnie jej słowa huczały w mojej głowie. Nie wiedziałem co mam myśleć, ale na pewno nie chciałem dopuścić do siebie myśli, że w ogóle mogło coś takiego się stać. Ona wyzdrowieje i do nas wróci. Jestem przekonany. Czując zapach Margaret przypomniałem sobie, że dawno go nie czułem. Tak bardzo mi jej brakowało. Przytuliłem ją mocniej, po czym wyszeptałem:
- Wyzdrowiejesz, dasz radę.
  
*Oczami Zayn'a* - W tym samym czasie.

Gdy tylko na ekranie telewizora pojawiły się napisy końcowe wstałem, aby go wyłączyć. Widziałem, że każdemu chciało się spać i byli zbyt zmęczeni, aby coś powiedzieć. Uśmiechnąłem się do mojej dziewczyny, która ziewnęła sennie i również obdarowała mnie uśmiechem.
- Dzieciaczki do łóżek teraz.
- Odezwał się ‘dzieciaczek’.
- Ja już dowód mam, a Ty?
- To, że masz w swoim portfelu mały kawałek plastiku nie znaczy, że jesteś dorosły i upoważniony do tego, aby nas tak nazywać, wiesz?
- Zgadzam się z Olivią. Dobrze, mała.
- I pomyśleć, że jesteście moimi przyjaciółmi.
- Dobrze wiesz, że ma racje.
Po chwili Jennifer przypomniała nam, że musimy iść spać, gdyż jutro rano musimy wstać, ponieważ mamy trochę roboty. Przytaknęliśmy zgodnie. Louis popatrzył na każdego i jak głupek spytał co robimy z dziewczynami. Przecież nie zaknebluję ich i nie zostawię w piwnicy przy zgaszonym świetle. Gdy na mnie spojrzał popukałem się w czoło co miało znaczyć, że jest idiotą i powinien już iść spać.
- Jedna z nich wie gdzie i z kim śpi.
Przerzuciłem sobie moją dziewczynę przez ramię. Pisnęła głośno, a ja zaśmiałem się. Życzyłem wszystkim dobrej nocy, a Olivia zdaje mi się, że pomachała im na odchodne. Wspiąłem się bez problemu po schodach kierując w stronę mojej sypialni. Położyłem ją na łóżku, a sam poszedłem w stronę łazienki. Wziąłem szybki orzeźwiający prysznic. Ubrałem na siebie swoje bokserki, w których czułem się o wiele komfortowo. Pamiętam jak podczas dzisiejszego posiłku siedziałem niepewnie zastanawiając się czy tata Olivii wie, że właśnie siedzę w jego bieliźnie, która była nowa, oczywiście. Jego wzrok na mojej osobie nie pomagał, ale wszystko skończyło się dobrze. Stanąłem przed lustrem opierając się o zlew. Dzisiejsza noc jest bardzo ciepła, dlatego nie zamierzałem zakładać niczego innego. Przemyłem jeszcze raz twarz wodą i wytarłem ręcznikiem. Potrząsnąłem głową, aby woda wyleciała z nich i przejechałem kilka razy dłonią. Zgasiłem światło i zamknąłem za sobą drzwi idąc w kierunku dziewczyny, która leżała na moim łóżku. Widząc mnie podniosła się do pozycji siedzącej.
- Nie wzięłam ze sobą piżamy.
- W takim razie śpisz nago.
Uśmiechnąłem się do niej szeroko. Ta opcja bardzo mi się podobała. Zobaczyć jej drobne ciało, jak moje dłonie je dotyka, pieści. Na pewno byłoby fajnie, jakby tylko przystała na moją propozycję. Wiedziałem jednak, że nie mam na co liczyć, ale sam też wiedziałem, że to nie jest czas. Musimy się lepiej poznać. Sięgnąłem z komody jedną ze swoich czystych koszulek i podałem dziewczynie. Szybko zniknęła w łazience, a ja zająłem jej miejsce. Myślami wróciłem kilka godzin wcześniej, co mi powiedziała, a to spowodowało, że mój oddech i serce przyśpieszyło diametralnie. Poza tym sądzę, że widok przeznaczony dla Ciebie jest jeszcze schowany’. Uśmiechnąłem się mimowolnie sam do siebie. Cieszyłem się, że z jej strony istniała taka możliwość, że mógłbym zajrzeć pod to co miała, a przecież to był tylko strój kąpielowy. Jak wspomniałem wcześniej przyjdzie czas. Olivia wyszła z łazienki i wdrapała się na łóżko przykrywając kawałek kołdrą.
- A mnie nie zaprosisz?
Spytałem. Brunetka uśmiechnęła się szeroko i odkryła z drugiej strony pościel, gdzie się szybko ułożyłem. Oboje leżeliśmy po bokach i wpatrywaliśmy się w siebie. Olivia zbliżyła swoją dłoń niepewnie do mojego policzka, delikatnie mrużąc oczy i opuszkami palców delikatnie jeździła w wyznaczonym miejscu. Uśmiechnąłem się i złapałem ją za nadgarstek po czym pocałowałem w wewnętrzną stronę dłoni. Przybliżyłem się w jej stronę i wyszeptałem cicho:
- Tak się cieszę, że dałaś nam szansę.
- Mam nadzieję, że dobrze zrobiłam.
- Nie mogłaś zrobić lepiej. Zaufaj mi.
 

Uśmiechnąłem się szeroko. Leżeliśmy jeszcze trochę praktycznie nic nie mówiąc tylko nawzajem bawiąc się swoimi dłońmi i wpatrując w swoje oczy. Było to słodkie. Pocałowałem dziewczynę delikatnie, ale długo w usta. Olivia przekręciła się na drugą stronę. Objąłem ją ramieniem w talii i przysunąłem jej plecy do mojego torsu. Potrzebowałem ją czuć, aby wiedzieć, że ona naprawdę jest blisko mnie. Ucałowałem jej ramię i wtuliłem w jej kark, jednocześnie wplatając swoje nogi w jej. Tak było idealnie. Nie pamiętam kiedy, ale dość szybko zasnąłem.


Rano. 

Budzik w telefonie obudził mnie już o ósmej. Na godzinę dziesiątą mamy sesję zdjęciową. Po cichu wyswobodziłem się z uścisku mojego i dziewczyny. Poszedłem do łazienki, gdzie wziąłem szybki prysznic. Szczerze mówiąc nie miałem ochoty wstawać. Najchętniej bym sobie pospał do dwunastej, a potem dopiero wstał, zrobił śniadanie dla naszej dwójki i nigdzie więcej się nie ruszał poza łóżkiem. Chyba, że do toalety. Po ubraniu się i innych mniej ważnych sprawach napisałam list do mojej dziewczyny. Jezu jak to brzmi. Tak słodko. Na sam jej widok i myśl się uśmiecham jak idiota. A więc na kartce zamieściłem, że wstałem i zapewne kiedy ona się obudzi ja będę już na sesji, mam nadzieję, że dzień dopóki nie wrócę minie jej dobrze i bez problemów, a gdy wrócę to zabierzemy się gdzieś wspólnie. Zostawiłem karteczkę na wolnej poduszce. Uśmiechnąłem się widzą ją jak śpi. Była przytulona do mojej poduszki leżąc na boku z prawą nogą zgiętą w kolanie i lekko podciągniętą do góry. Przykryłem ją dokładniej kołdrą, ucałowałem policzek  i wyszedłem z pokoju. W kuchni spotkałem już wszystkich. Tym razem to ja zszedłem na dół ostatni. Dołączyłem się do śniadania, które każdy z nas zjadł w ciszy. Później przyjechał po nas samochód. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do widzianego już nie raz przez nas budynku, w którym odbędzie się pewnie trzy godzinna sesja, jak nie mniej. 

*Oczami Olivii* 

Słyszałam jak Zayn wstaje, jednak mnie się nie chciało go witać. Byłam zbyt zmęczona dlatego przekręciłam się na drugi bok. Przebudziłam się dopiero około godziny jedenastej. Odwróciłam się i dostrzegłam na poduszce kartkę zaadresowaną do mnie, jej treść:

'Kochanie mam nadzieję, że się wyspałaś ; *. Pewnie będziesz to czytać, gdy ja będę pozować dla pisma – będę o Tobie myślał. Śniadanie będzie na Ciebie i Jennifer czekać w kuchni na stole. Jestem pewien, że traficie bez przeszkód. Dom jest do waszej dyspozycji. Niech dzień minie ci dobrze, bez żadnych problemów ;* Gdy wrócę to może gdzieś wyskoczymy? Pomyśl sobie gdzie byś chciała się wybrać. Tęsknię

Naprawdę namalował serduszko, które mnie bardzo ucieszyło. Cały ten list był słodki. Miło z jego strony. Wstałam z wygodnego łóżka i założyłam kapcie Mulata. Są o wiele, wiele za duże, ale mniejsza z tym. Zeszłam na dół do kuchni. W pomieszczeniu już zastałam Jennifer. Podeszłam do niej i cmoknęłam ją na dzień dobry w policzek. Później zajęłyśmy się spożywaniem śniadania przygotowanego przez chłopaków. Po nim każda z nas poszła się doprowadzić do porządku w łazience. Minęło z dwadzieścia minut i razem z Jennifer spotkałyśmy się w salonie. Nie miałyśmy zbytnio co robić. Ostatecznie postanowiłyśmy rozejrzeć się po domu. Tylko tak zobaczyć co jest w danym pomieszczeniu, bo wszystkiego nie widziałyśmy, a po tym miałyśmy wybrać się do takiego specjalnego parku, w którym ludzie przychodzili zwyczajnie pobiegać, sprawić sobie trochę ruchu. Jennifer nie za bardzo spodobała się ta druga część, ale jakimś cudem ją przekonałam. A dokładniej ciastem czekoladowym, które samodzielnie piekłam. To 'zwiedzanie' zajęło nam około dwudziestu/dwudziestu pięciu minut? Nie aż tak dużo. W sumie byłoby mniej gdyby nie nasza wielka ciekawość. Chciałyśmy, a wręcz musiałyśmy zobaczyć wszystko bliżej niż tylko zobaczyć na pomieszczenie okiem. Zadecydowałyśmy, że zabierzemy swoje rzeczy i pójdziemy już do siebie. Weszłam lekkim truchtem po schodach. Weszłam za bardzo dobrze znane mi drzwi pokoju Zayn'a. Zabrałam co moje i poszłam tam gdzie się umówiłyśmy. Czekałam na przyjaciółkę dosłownie kilka chwil, a później razem wyszłyśmy z domu. Drzwi zamknęłyśmy zwyczajnie kluczem. Pamiętliwy Liam. Dobrze, że zostawił informację na karteczce w kuchni przy talerzu kanapek gdzie chowają zapasowy klucz. A wiecie gdzie? Pod wycieraczką, dobre sobie. Gdy już zbliżałyśmy się do furtki całe rozbawione dostrzegłyśmy dziewczynę. Od razu zauważyłam, że ma na sobie coś TAKIEGO, śliczne długie brązowe loczki i figurę, o której mogłaby pomarzyć nie jedna dziewczyna. Spojrzała na nas zdezorientowana. Ja ją skądś znam, ale nie mogę sobie przypomnieć skąd. Trzymając klucze zapewne od furtki i mieszkania chłopaków spytała:
- A wy kim jesteście i co w ogóle tutaj robicie? 
- Ty jesteś dziewczyną Liam'a, prawda? Cieszę się, że związał się z taką fajną i ładną dziewczyną jak Ty. Kibicuję wam całym sercem!
- Dobra koniec tego. Powiecie mi kim dokładniej jesteście i co robicie przed domem chłopaków? Jaką macie czelność zakłócać czyjś spokój?
- Chociaż wejdźmy do środka.
Zaproponowałam. Dziewczyna zgodziła się niechętnie. Weszłyśmy do domu i skierowałyśmy swoje kroki w kierunku salonu. Już wiedziałam skąd ją kojarzę. Spotkałam ją tego samego dnia, kiedy ostrzegałam Liam’a, że się z nim policzę w związku za to, że zostawił Zayn’a dla mnie. Ona siedziała koło niego na kanapie. Obie dziewczyny się zgodziły i już po chwili siedziałyśmy w salonie
Przywitałyśmy się z dziewczyną mówiąc jak się nazywamy.
- Mam wam w to uwierzyć? Jesteście o ile się nie mylę dziesiątą parą dziewczyn, które próbują zbliżyć się w taki sposób do chłopaków. Powinni załatwić sobie ochronę. Tyle razy im powtarzałam. Zaczekajcie tutaj.
Dziewczyna wyjęła telefon z torebki i ulotniła się z pomieszczenia. Tylko głupek by się nie zorientował po co to wszystko. Dziewczyna pewnie chce się upewnić, że mówimy prawdę. Będąc na jej miejscu również bym się wkurzyła i na pewno przekonała Zayn’a, aby pogadał z chłopakami o tej ochronie. Muszą mieć chociaż trochę prywatności. Dziewczyna przyszła po kilku minutach z dwoma sokami i kawą.
- Nie wiedziałam czy lubicie kawę, a sok lubią praktycznie wszyscy. Przepraszam was za to jak na was naskoczyłam. To nie pierwszy raz kiedy spotykam obce dziewczyny wychodzące z podwórka chłopaków. To niesamowite i przerażające zarazem co te ich fanki potrafią wymyślać, aby tylko się do nich zbliżyć. Poza tym Liam zapomniał mnie uprzedzić, że mogę się na was natknąć. Jeszcze raz was przepraszam.
- Nic się nie stało. Rozumiemy.
- Zacznijmy od początku, co? W końcu może pokonamy tych pięciu wariatów. Nie ma to jak cztery dziewczyny niż dwie. Jestem Danielle Peazer, dziewczyna Liam’a.
Dziewczyna wstała z fotela i podała nam rękę, którą bez problemu uścisnęłyśmy. My z Jennifer również się przedstawiłyśmy ponownie. Zaczęłyśmy nawzajem wypytywać się o różne drobnostki, na które każda z nas odpowiadała dzielnie.  Minęły chyba z dwie godziny na naszych pogaduszkach. Danielle okazała się być naprawdę miłą dziewczyną i również się cieszyłam, że Li trafił właśnie na nią. Brunetka zaproponowała nam wspólne wyjście jutro na zakupy do jej ulubionego sklepu - nie odmówiłyśmy, ponieważ jakby tak można było! Teraz postanowiłyśmy zrobić razem jakiś wypasiony obiad dla dziewięciu osób. W myślach liczyłam i na palcach: Liam, Harry, Niall, Zayn, Louis, Jennifer, Danielle, Ja - w sumie wyszło mi osiem osób, więc kto miał być tą dziewiątą? Nie pozostawiłam tego nurtującego pytania i zapytałam się dziewczyny Liam’a. Odpowiedziała, że jeszcze jeden nasz przyjaciel ma miłość swojego życia. Nazywa się Eleanor Calder, czyli w sumie Niall nie ma nikogo. No bo wiadomo: Ja i Zayn, Danielle i Liam, Louis i Eleanor, Jennifer i Harry - wiem, że nie są jeszcze razem, ale widać, że między nimi się coś kroi i Niall bez pary. W każdym razie jestem pewna, że znajdzie sobie dziewczynę. To słodki i zabawny chłopak, więc nie będzie miał problemu. O godzinie szesnastej do domu wpadli chłopcy. Byli wykończeni. Zaraz za nimi przyszła dziewczyna Louis’a. Będąc w komplecie zasiedliśmy do stołu przy którym było naprawdę wesoło.

* * *

Zbliżała się godzina osiemnasta małymi krokami. Razem z Zayn’em nie dawno przyszliśmy na taras, aby odpocząć po obiedzie i salwach śmiechu przy posiłku, których było naprawdę dużo. Oboje siedzieliśmy na krzesłach wpatrując się przed siebie. Słońce pomału zachodziło i to był piękny widok.
- Jutro mamy wystąpić w jednej ze szkół w Londynie. Zaśpiewać kilka piosenek, posiedzieć chwilę. Zastanawiam się czy nie może chciałabyś mi potowarzyszyć? Po wszystkim moglibyśmy wybrać się na obiad.
- Ty nie mówisz poważnie, prawda?
- Ja mówię śmiertelnie poważnie. Chciałbym Ci pokazać co robię na co dzień, czym się zajmuję, co tak bardzo kocham. Bardzo chciałbym, abyś tam ze mną była. Poza tym pewnie i tak nie masz żadnych planów, więc co Ci szkodzi?
- I tu się właśnie myślisz mój drogi. Danielle zaprosiła mnie i Jennifer jutro na zakupy. A jak wiesz dziewczyny w centrum handlowym potrafią spędzić nawet dzień. Później zapewne pójdziemy na obiad i będę musiała wracać do domu. Tata ma urlop i dobrze byłoby spędzić trochę czasu razem. No i muszę jeszcze zadzwonić do właścicieli mieszkań, aby się umówić i je obejrzeć. Sam widzisz dzień mam zawalony tak samo jak Ty.
Zayn pogłaskał mnie po policzku.
- Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że dogadujecie się z Eleanor i Danielle, naprawdę. To dla chłopaków było bardzo ważne. Szkoda, że nie widziałaś jak Louis chodził cały spięty i się denerwował. Liam trochę mniej. Z mieszkaniami mogę Ci pomóc. Jesteś pewna, tak? Dziś z chłopakami mieliśmy przerwę podczas sesji i siedząc sobie na krzesłach rozmawialiśmy o różnych rzeczach, sprawach. Temat zszedł na was i wspomniałem chłopakom, że chcesz się wyprowadzić. Od razu zaproponowali, że mogłabyś razem z siostrą i Jennifer zamieszkać u nas.
- Zayn, proszę nie zaczynaj tego tematu.
- Skarbie, ja wiem, że masz obawy. Mieszkanie z pięcioma wariatami może wydawać się nie zdrowe, ale pomyśl tylko jak może być zabawnie. Poza tym wiem, że nie znamy się pięciu lat, ale są pary, które są krócej od nas i zamieszkują ze sobą. Mielibyśmy tak blisko do siebie. Wspólne posiłki, spędzanie czasu, sen. Wiesz, że odkąd sypiasz koło mojego boku to śpię jak jeszcze nigdy? Jesteś moim aniołem.
- Posłuchaj mnie, Zayn. Nie zamieszkam z Tobą, z chłopakami. Jennifer i tak pewnie się do was przeprowadzi, bo nie będzie mieszkać sam na sam z moimi rodzicami. Ja chcę się usamodzielnić, rozumiesz? Na własnej skórze sprawdzić jakie jest życie dorosłe, a z tym wiążę się dużo spraw, których już nie będę wymieniać. Poza tym chcę też przeżyć to jak chłopak i dziewczyna przychodzą do siebie, nocują na wzajem u któregoś z nich, rozmawiają przez telefon, piszą wiadomości. Gdybym się do was teraz wprowadziła tego nie będzie.. Poza tym wcale nie przeraża mnie fakt zamieszkania z pięcioma wariatami.
- Czyli ja jestem takim eksperymentem, tak?
- Oczywiście, że nie. Po prostu mówię Ci co bym chciała wypróbować, przeżyć. Nie traktuję Cię jak eksperyment, w żadnym wypadku. Muszę już wracać do siebie. Dobranoc, Zayn.
Oznajmiłam. Zbliżyłam się do chłopaka i musnęłam jego usta, po czym wstałam z krzesła. Weszłam do domu, zabrałam rzeczy i założyłam bluzę, ponieważ było dość chłodno jak na wieczór. Coś mi się zdaje, że już nie długo te całe 'nastroje' pogody się skumulują i będzie porządnie padać. Pożegnałam się ze wszystkimi. Jennifer ma wrócić za godzinę, ponieważ Harry zaprosił ją na spacer. Wyszłam z domu przed którym stał Zayn z dłońmi wsuniętymi w kieszenie spodni.  
- Nie sądziłaś chyba, że sama wrócisz.
Zayn uśmiechnął się ciepło w moim kierunki. Zeszłam po betonowych schodach bezpiecznie i podeszłam wolnym krokiem w jego kierunku. Sądziłam, że się pogniewał na mnie przez to co mu powiedziałam i jak to odebrał. Wyciągnął dłonie w moją stronę, splótł je z moimi i przyciągnął blisko siebie. Założył moje dłonie za siebie i ułożył je w dole swoich pleców, a jego objęły mnie mocno w łopatkach. Schowałam się lekko za jego niezapiętą, niebieską bluzą. Był taki ciepły. Po chwili złapał moją twarz w dłonie i spojrzał w moje tęczówki, po czym pocałował w czoło i wznowił kontakt wzrokowy.
- Zgadzam się. Przeżyjmy te wszystkie razem chwile, tak jak chcesz i w jaki sposób. Nie mam nic przeciwko. I przepraszam za mój wybuch.
Uśmiechnęłam się mimowolnie i zbliżyłam swoje usta w kierunku Zayn’a. Złączyłam nasze wargi w czułym pocałunku. Chłopak objął mnie w talii trzymając blisko siebie i oboje ruszyliśmy w kierunku mojego domu. Przytuliłam swój policzek do jego boku.
- Nawet nie zapytałam jak poszło na sesji.
- Zwyczajnie. Kiedy tylko się pojawiliśmy prace poszły pełną parą. Wybór ciuchów, makijaż, rady jak mamy pozować. Stawaliśmy przed obiektywem razem i osobno, fotograf nas chwalił, zaraz mówił w lewo, w prawo, na bok i takie tam. Nawet nie masz pojęcia jak za Tobą tęskniłem. Za dwa góra trzy dni powinniśmy zdjęcia zobaczyć w magazynie. Te z sesji już dostaliśmy.
Klepnęłam Zayn’a w brzuch.
- I nawet mi ich nie pokazałeś!
- Zobaczysz jutro, obiecuję. A teraz powiedz mi jakie miałaś dla nas plany, Skarbie. Co chciałaś dziś robić, hmm?
- Myślałam, żebyśmy ubrali się w luźne ciuchy, kupili lizaki wiśniowe i pojeździli na rolkach, po asfalcie, gdzieś gdzie nie ma dużego ruchu. Ewentualnie mógłbyś znać takie miejsce to moglibyśmy tam się udać, czy pojechać. Taki luzacki dzień.
- Z lizakami wiśniowymi, tak? No dobrze. Możemy wybrać się w niedziele. Tutaj na tym odcinku zawsze jest spokojnie i nie będziemy musieli zbytnio się o siebie martwic, chociaż i tak będę.
- W takim razie jesteśmy umówieni.
Uśmiechnęłam się i nawet nie zorientowałam, kiedy staliśmy przed furtką mojego domu. Chłopak mruknął ciche ’Niestety’, a ja odwróciłam się w jego kierunku i zawiesiłam mu ręce za szyję. Jest cholernie wysoki, co mnie bardzo kręci.
- Nie znamy się zbyt długo. Poczekaj więc jeszcze trochę. Zamiast mówić ‘niestety’ będziesz mówił ‘nareszcie’. Zobaczysz.
- Nie gadaj głupot. Zawsze kiedy jestem z Tobą czas tak szybko ucieka i nigdy się Tobą nie mogę nacieszyć, wiesz? Żegnamy się, tak?
Zayn nie dał mi odpowiedzieć. Jedynie wpił się w moje usta swoimi wargami trzymając blisko siebie. Podczas pocałunku nie schodził nam uśmiech z twarzy. Tak jak i on nie chciałam się z nim żegnać. Przez myśl przeszła mi jego propozycja i jeśli bym się na nią zgodziła to nie musiałabym się z nim żegnać i rozstawać. Jednak wiem, że i tak jej nie przyjmę.
- Myślisz, że Harry i Jennifer..?
- Tak, tak myślę. Ale nie mogę pojąć dlaczego o to zapytać zaraz po tym jak mnie pocałowałeś. Jesteś niemożliwy, wiesz?
- Wybacz mi, Skarbie. Po prostu chcę, aby chłopaki byli również szczęśliwi tak jak ja jestem. Oni na to zasługują. Tak w sumie, to musimy kogoś poszukać dla Niall’a. Biedaczek. Jego drugą połówką jest jedzenie.
Zaśmiałam się głośno, a Zayn do mnie dołączył.
- Nie, nie żartujmy tak sobie. Uciekam już.
- Jeszcze chwilę, dobrze?
- To nic nie zmieni, Zayn. Dobranoc.
Ucałowałam jego brodę i uwolniłam się z jego uścisku. Kiedy miałam już wchodzić do domu odwróciłam się i spojrzałam w kierunku chłopaka, który pomachał mi, a ja mu odpowiedziałam tym samym. W końcu zamknęłam za sobą drzwi frontowe, zdjęłam buty i ruszyłam w kierunku salonu, gdzie siedział tata na jednym z foteli. Wtedy dopiero się zorientowałam, że razem z Jennifer miałyśmy nie wracać zbyt późno, a jest prawie dziewiętnasta. Nie to, że ta godzina jest wyznaczona do wracania, ale tacie pewnie chodziło o to, że nie możemy tam tak siedzieć całą noc i dzień, bo to nie kulturalne. Jednak po jego minie widziałam, że nie jest zły i chodzi o coś zupełnie innego. Dłonią wskazał mi fotel, a ja usiadłam na nim posłusznie.
- Rozmawiałem wczoraj z mamą
Moje usta się otworzyły, ale nic z nich nie wyleciało. Kręciłam się niecierpliwie w fotelu. Nie mogłam się doczekać, aż tata w końcu zacznie mówić. Czułam zdenerwowanie, dłonie zaczęły mi się pocić. Raz gorąco raz zimno. W końcu uspokoiłam się, kiedy tata zaczął mówić.

*Oczami Harry’ego*

Zaproponowałem Jennifer spacer, którym odprowadzę ją do domu. Gdy tylko dziewczyna zeszła na dół ze schodów uśmiechnąłem się do niej i poszliśmy do przedpokoju. Krzyknęła pożegnanie w stronę salonu, gdzie siedziała reszta, a ja zaraz po niej, że wrócę nie długo. Wyszliśmy z domu. Zamierzyliśmy iść drogą okrężną. Wtedy spędzimy ze sobą chwilę czasu więcej. Ta cisza, która nas otaczała była przyjemna, ale nie tak jak rozmowa z dziewczyną. Spojrzałem na zamyśloną Jennifer i spytałem o czym myśli.
- W tym momencie? O rodzinie, o tym wyjeździe. Najtrudniej przychodzi mi myśleć o wylocie. Co ja będę sama robić w Polsce, bez Olivii? Zawsze no prawie zawsze robiłyśmy wszystko razem, jak takie bliźniaczki. Teraz będzie to niemożliwe. Poza tym boję się.. 
- Czego się boisz? 
- Że gdy wyjadę będziemy kontaktować się tylko przez chwilę. Później ona sobie znajdzie inną, lepszą przyjaciółkę ode mnie i nasze drogi się rozejdą, a tego nie chcę. Traktujemy się ja siostry, wiemy o sobie wszystko, wspieramy się nawzajem, a zaraz tego nie będzie. Nasza przyjaźń może się nie utrzymać.
- Nie sądzę, żeby Olivia znalazła sobie kogoś lepszego od Ciebie. Fakt będzie wam trudno ze spotykaniem się, ale jest dużo innych kontaktów.
- A gdybyś tak została? Przecież masz u niej swój pokój, jej rodzice Cię akceptują, dla niej jesteś jak siostra. Twoich rodziców wystarczyłoby tylko przekonać, abyś została tutaj z nami.
- Zapominałam, że Tobie wszystko wydaje się prostsze, masz łatwiej, ja i inni tacy ludzie jak ja tak nie mają. 
- Co masz na myśli mówiąc 'masz łatwiej'?
- Dużo rzeczy Harry, dużo. Tak właściwie to lecąc tu nie sądziłam, że was spotkam. To takie nie do opisania. Miliony dziewczyn dałoby się zabić za ten czas, który z wami spędzam. A i musicie koniecznie podpisać mi płytę i plakat, a no i jeszcze jedną koszulkę i zdjęcia muszą być. Mogę was już nie spotkać. Pewnie kolejne fanki będą przeżywać to co ja teraz.. 
- Zawsze, gdy będziesz w Londynie to zadzwoń do nas, do mnie to spotkamy się. Może Paul, gdy będzie organizował taką większą trasę to zakradnę się tam do jego biura i wpiszę mu w plan 'Polska'. I nie ma mowy, że jakieś inne fanki mogłyby zastąpić Ciebie czy Olivię. Zayn szaleje na jej punkcie.
- Tak, to prawda. Pasują do siebie.
- Zgadzam się. Już jesteśmy.
Stanęliśmy koło bramy. Nie mogłem uwierzyć, że tak szybko czas nam minął. Niby szliśmy drogą dłuższą, a i tak wyszło jak zwykle, za szybko. Jennifer spojrzała niepewnie na mnie, jakby bała się mi coś powiedzieć.
- Mogę mieć małą prośbę?
- Oczywiście, że tak. O co chodzi?
- Dziś pozowaliście do pisma ‘Fabulous’ i tak się zastanawiam czy, oczywiście jeśli jeszcze będą to załatwisz mi takie jedno zdjęcie? Wasze wspólne z autografami wszystkich? Tylko, żeby to nie był problem. 
- Nie lepiej było powiedzieć 'Harry chcę twoje zdjęcie’. Jasne, powiem chłopakom, podpiszą się i Ci osobiście je wręczę. To żaden problem.
Widziałem jak dziewczyna się uśmiecha. Było to fajne uczucie. Dać coś osobie, którą to uszczęśliwi. Szczerze nie pasowało mi to, że nie długo wyjeżdża. Szkoda, że nie jest naprawdę siostrą z Olivią, bo to oznaczałoby, że zostałaby tak jak i ona. Wtedy byłoby prościej. Jennifer pomachała mi dłonią przed twarzą, a ja szybko się ocknąłem. Cmoknęła mnie w policzek.
- Dobranoc, Harry.
Szepnęła cicho. Chwilę jeszcze postałem, patrząc jak wchodzi do domu i wróciłem normalną drogą do siebie. Coś mi się zdaje, że czas na przemyślenia. Coś jest ze mną nie tak jak być powinno. Wcale nie chciałem tak się z nią żegnać, żeby wyjechała. Chciałem ją o wiele, wiele lepiej poznać, spotykać się. Czy tak będzie? Mam wielką nadzieję..
___________________
OD AUTORKI: Wczoraj doszłam do wniosku – rozplanowując sobie rozdziały na blogu w myślach – że dojdę do sześćdziesiątego rozdziału, rozumiecie to? Chcę chociaż do pięćdziesiątego. Rozdziałów przybywa, jesteśmy właśnie po dwudziestym rozdziale i szykujemy się na następny, a komentarzy wcale nie przybywa. Są takie momenty tylko, że w jednej notce liczba rośnie, aby zaraz spaść w kolejnych. Z tego powodu jest mi przykro i postanowiłam, że was sprawdzę. Pod tym rozdziałem ma się znaleźć 25/30 komentarzy. Zobaczymy ile was tu jest. Wiem, że to nie fair w stosunku do osób, które są i komentują, ale postawcie się na moim miejscu. Staram się dla was i dla siebie i w zamian nie oczekują dużo, naprawdę. Jeśli możecie polecajcie tego bloga waszym znajomym i cóż mogę powiedzieć więcej. Nie będę już przynudzać i do następnego.

~ Mała ♥

piątek, 22 lutego 2013

I / 19

*Oczami Olivii* - Następnego dnia

Tak jak przypuszczałam. Kuzyn Avril przyszedł z nią. Tylko nie wiem po jaką cholerę. Nic się nie odzywał - chyba, że już bardzo musiał, wbijał wzrok w ekran, nic nie jadł, nie pił. Moim zdaniem bezsens. Oczywiście mówiłam do niego, a on coś tam po mamrotał pod nosem i to był koniec. Czy to jest normalne? Moim zdaniem nie! Avril chyba go siłą zaciągnęła. W każdym razie ogółem wieczór był udany. Zjadłyśmy trochę, pośmiałyśmy się, pogadałyśmy i obejrzałyśmy filmy jak było planowane. Szkoda tylko, że chłopak przynudzał. Około północy wrócili do domu, bo uznali, że nie będą się narzucać. Razem z Jeni z dziesięć minut ich przekonywałyśmy aby zostali. Niestety, ale na marne. Więc, gdy oni poszli ja z przyjaciółką posprzątałyśmy w salonie. Później każda z nas poszła do siebie i tyle. Wzięłam prysznic i poszłam spać. Nie miałam siły ani ochoty na nic więcej. Teraz leżę sobie na łóżku i wspominam wczorajszy wieczór. Dzień też, bo był udany, bo z Zayn’em. Szkoda tylko, że mnie na sam koniec wkurzył. Jak on mógł? Tak po prostu 'zostań moją dziewczyną'..  Nie oczekuję czegoś, nie wiadomo czego.. Tylko, że on to zrobił pod wpływem emocji, gdy tylko się dowiedział, że Connor ma wpaść. W każdym razie nie chcę być jego dziewczyną, na razie nie chcę. Poza tym on jest sławny, ja jestem zwykłą dziewczyną z Polski. Nie ma o czym gadać. Wstałam z łóżka. Wzięłam do ręki budzik. Widniała na nim godzina 12:35 - jakoś ostatnio strasznie późno wstaję, ale pewnie jest to spowodowane dobrą i wyczerpującą zabawą do późna. Wzięłam prysznic, założyłam TO (bez butów), włosy związałam TAK i zeszłam na dół do kuchni. 
- A mama jak zwykle szybko wyszła?
- Tak. Nawet kawy nie wypiła.
- Martwisz się? 
- Oczywiście, że tak. To normalne.
- Skoro tak, to dlaczego ze sobą w ogóle nie rozmawiacie? Chociażby o pracy? Zawsze mówiła Ci gdy wychodziła, dokąd i wspominała o której możemy się jej spodziewać. A teraz? Nic, kompletnie.
- Dlatego się o nią martwię. 
- Więc porozmawiajcie ze sobą.
- Tak jakby się unikamy.
- Więc zmuś ją do rozmowy.
- Od kiedy wiesz wszystko?
- Po prostu nie mogę już patrzeć jak Ty siedzisz ponury, gdy masz urlop, kiedy powinieneś z nami go spędzić. Nie mogę znieść, że mama się od nas też oddaliła. Radzę Ci po prostu dziś na nią poczekać, i pogadać w cztery oczy. Jeśli tego nie zrobisz, będzie tak samo, albo jeszcze gorzej.
Wyszłam z miską i sokiem do salonu otwierając drzwi nogą. Włączyłam telewizor i rozsiadłam się na kanapie. Przełączałam pilotem kanały cały czas, nie było nic ciekawego. Na szczęście dobrzy ludzie wymyślili 'MTV'. Akurat leciały 'Brzydkie Kaczątka'. Lubię ten program. O godzinie piętnastej, ktoś śmiał przerywać mi moje leniuchowanie! Jennifer z pewnością nie ruszy tyłka, tata też, bo poszedł na golfa do sąsiadów, siostra ma drzemkę po obiedzie, więc kto został? Oczywiście, że ja. Wolnym krokiem poszłam otworzyć drzwi. Stałam tak i patrzyłam kiedy chłopak się zorientuje, że otworzyłam drzwi. Mulat odwrócił się w moją stronę. Jego usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu, który szybko zamaskował i przegryzł dolną wargę.
- Cześć. Chłopaki zaraz przyjdą. Liam po prostu nie chce pozwolić, aby Niall zjadł wam całą zawartość lodówki i żeby Louis nie zjadł wam marchewek. Wpuścisz mnie?
Trzymał ręce w kieszeni, chyba był lekko spięty. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Wyglądał jak zwykle perfekcyjnie i seksownie. Na moment nawet zapomniałam, że jestem na niego zła. Odsunęłam się i drzwi frontowe otworzyłam szerzej. Weszłam do salonu zabrałam się do sprzątania naczyń, które naznosiłam. Mogliby uprzedzić, że przyjdą. Zayn podrapał się po głowie, kiedy ja usiadłam na kanapie, nogi podciągnęłam pod brodę i wpatrywałam się dalej w program. Chłopak podszedł w stronę okna. W chwili w której przyszli chłopaki Jennifer zbiegła ze schodów i szybko pobiegła w stronę chłopaków, którzy właśnie przyszli do salonu. Uśmiechnęłam się szeroko widząc jak Jennifer wskoczyła z rozpędem na Harry’ego, który rozłożył ramiona i złapał ją przytulając do siebie. Wydaje mi się, że coś pomiędzy nimi się dzieje, ale nie będę zapeszać. Chłopaki po kolei przywitali się ze mną, po czym usadowili na kanapie i fotelach.
- Chodźmy na basen. Jest tak gorąco.
- Basen macie na tyłach domu.
- Cudownie!
Odpowiedział Louis, który zdjął swoją koszulkę i poszedł w wyznaczonym kierunku. Podziękował uśmiechem i już go nie było. Niall stwierdził, że powinniśmy wszyscy do niego dołączyć i się zabawić. Po chwili już blondynka nie było. Ostatecznie dało się usłyszeć jak wskakuje do wody. Widać było, że cała reszta oprócz Zayn’a również się szykuję. Uprzedziłam ich, że wpadnę do nich później. Harry wspomniał coś o tym, że wczoraj byli razem z Jennifer na basenie. Byłam zdziwiona, bo Jennifer nie umie pływać. Szybko pochwalił się, że ją nauczył. Byłam zła, bo jak ja chciałam ją nauczyć to wymigiwała się jak tylko mogła. Z drugiej strony rozumiała, że miała dużą motywację blisko siebie. Życzyłam im dobrej zabawy i uciekłam do siebie do pokoju. Wzięłam laptopa z komody i poszłam na balkon. Stał tam leżak, na którym się położyłam a urządzenie zostawiłam na kolanach. Westchnęłam cicho i potarłam zmęczoną twarz dłonią. Najchętniej poszłabym spać, ale jednak nie mogłam tego zrobić, gdyż miałam zajęcie. Musiałam poszukać ofert mieszkania, które byłoby dla mnie odpowiednie, znajdywałoby się w bezpiecznym miejscu i tak dalej. Jestem świadoma tego, że będę musiała namówić tatę na tę przeprowadzkę, gdyż tak naprawdę to on będzie musiał podpisać umowę i dawać mi pieniądze na czynsz i inne wydatki związane z mieszkaniem, co jest w ogóle mało istotne. Po prawie godzinnym przeglądaniu mieszkań, miałam trzy, które spodobały mi się najbardziej. Teraz tylko musiałam zadzwonić pod wskazane numery, umówić się na obejrzenie ich i zdecydować które. Oglądałam jeszcze raz je z zewnątrz i w wewnątrz. Strasznie mi się podobają. Cena była naprawdę świetna! Szczerze mówiąc to liczę tak po cichutku, że może coś się zmieni. Mam nadzieję, że mojej siostrze też się spodoba.  Wiem, że pogodziłam się z tatą i jakby dałam mu drugą szansę, ale i tak w końcu muszę się usamodzielnić. Już nie długo będę obchodzić moje siedemnaste urodziny. W ten jakże przepiękny dzień pojadę do nowego mieszkania i będę się rozpakowywać – chyba, że coś nie pójdzie po mojej myśli. Amelię wezmę jak tylko urządzę mieszkanie. Nagle poczułam, że nie jestem sama. Zmarszczyłam lekko brwi kiedy podniosłam wzrok i dostrzegłam jak Zayn opiera się łokciami o barierkę wpatrując we mnie.
- O czym myślisz?
- To nie twój interes,
Chłopak westchnął cicho i potarł ręką twarz.
- Musimy porozmawiać.
- Nie musimy. Daj spokój.
- Nie, nie dam sobie spokoju. Nie rozumiesz, że mi naprawdę na Tobie zależy? Te wszystkie pocałunki, trzymanie się za dłonie, Twoja obecność, spędzanie razem czasu, to dla mnie jest coś więcej. Wiem co wczoraj powiedziałem, odnośnie tego kim dla mnie jesteś. Przemyślałem to i bardzo tego żałuję. Chciałbym cofnąć czas i jeszcze raz odpowiedzieć na to pytanie. A wiesz co bym powiedział? Że jesteś dla mnie idealna i chciałbym być kimś dla Ciebie więcej niż tylko przyjacielem.
- Zayn, znowu jesteś pod wpływem emocji i gadasz głupoty. Nie rozumiem tego. To co wczoraj mi zaproponowałeś było naprawdę w porządku. Mieliśmy sprawdzić co z tego może wyjść, ale jak tylko się dowiedziałeś, że Connor ma przyjść nagle zmieniłeś zdanie.
- Nie, to nie prawda. Uświadomiłem sobie to wcześniej. Poza tym odkąd pojawiłaś się w moim życiu czuję się naprawdę szczęśliwy. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę, że jestem blisko Ciebie. Uwierz mi, że jeszcze nigdy nie miałem tak z żadną inną dziewczyną. Tylko z Tobą. Bardzo chciałbym, abyś zgodziła się zostać moją dziewczyną i wtedy moglibyśmy naprawdę spróbować.
- A co jeśli nam nie wyjdzie?
- Więc bierzesz to pod uwagę, tak? Nie widzę nawet takiej opcji, że mogłoby się nam nie udać. Jesteś świetną dziewczyną, z którą chciałbym, aby łączyło mnie coś więcej.
Westchnęłam cicho. Byłam skołowana, zdezorientowana i Bóg wie co jeszcze. Potarłam zmęczone powieki, po czym wstałam z leżaka i weszłam do pokoju gdzie odłożyłam laptopa na komodę. Weszłam do garderoby. Z jednego z wielu wieszaków zdjęłam kurtkę Zayn’a, którą zapomniałam mu wczoraj przez tą całą sytuację oddać. Przytuliłam ją do siebie dłońmi i wciągałam ten cudowny zapach. Po chwili zamknęłam za sobą drzwi. Zauważyłam, że Zayn siedzi na krawędzi łóżka, z łokciami na kolanach i wysoko podniesioną głową. Spojrzałam na niego nie pewnie, ale szybko urwałam nasz kontakt wzrokowy i podeszłam bliżej niego. Spoglądając na swój lewy nadgarstek zorientowałam się, że mam nadal jego bransoletkę, którą zostawił u mnie w pokoju. Zdjęłam ją pośpiesznie i włożyłam do kieszeni skórzanej, czarnej kurtki, którą mu podałam. Chłopak odebrał ode mnie swoją własność patrząc to na mnie, to na kurtkę. Stałam cicho przed nim kilka kroków z dłońmi w kieszeniach szortów. Zayn odłożył kurtkę obok siebie na łóżku. Wstał, spojrzał w moje oczy, złapał w talii przyciągając do swojego torsu, obrócił i nagle zorientowałam się, że leżę na łóżku, a on nade mną, ale niedosłownie, bo lekko na bok. Jego dłoń pieściła mój policzek. Odgarnął dłonią moje włosy do tyłu i złożył pocałunek na moim czole, a ja przymknęłam powieki. Jego usta kolejno wylądowały na czubku mojego nosa, na kąciku ust po prawo, po lewo aż w końcu złączył nasze usta w wolnym pocałunku. Nasz usta poruszały się wolno, chcąc nacieszyć sobą. Poczułam na swoim biodrze dłoń Zayn’a, która wkradła się pod koszulkę. Jego palce pieściły mój bok, brzuch podczas, gdy nasze usta łączyły się w jedność. Przez to co mi robił, nie mogłam zdrowo myśleć i to było nie fair.
- Daj nam szansę, Skarbie.
     Szepnął w moje usta. Miękłam, kiedy zwracał się tak do mnie. Jego wargi zostawiały czułe pocałunki na mojej brodzie, szyi, dekolcie. Po chwili zniżył się lekko w dół i zaczął składać pocałunki na moim biodrze kierując się w górę i tym samym odkrywając coraz bardziej moje ciało. 


Owinęłam jego nadgarstek dłonią, kiedy jego palce zatrzymały się tuż przed stanikiem, który był nadal zakryty koszulką. Zayn spojrzał na mnie i uśmiechnął się ciepło. Ucałował ostatni raz poprzednie miejsce i opuścił moją koszulkę w dół, po czym wrócił do mnie i ponownie złączył nasze wargi, ale na krótko. Mój oddech był nierówny. Próbowałam sobie to wszystko poukładać w głowie, ale jakoś nie dawałam rady, chociaż bardzo się starałam. Przekręciłam się na łóżku tak, że teraz ja leżałam na chłopaku. Spojrzałam w jego oczy po czym niepewnie pocałował go między szyją, a ramieniem.
- Dobrze. Spróbujmy.
Wyszeptałam w jego skórę. Złapał mnie za biodra i podciągnął bliżej siebie. Zayn złapał mój podbródek i uniósł go tak, aby mógł na mnie spojrzeć. Uśmiechnął się szeroko, założył kosmyk włosów za moje ucho i pocałował mnie w nos. Zaśmiałam się.
- Chodź, dołączymy do reszty.
Zaproponowałam. Uniosłam się na dłoniach, ale dłonie Zayn’a na moich łopatkach spowodowały, że wróciłam do poprzedniej pozycji. Czułam od niego bijące ciepło. Przeturlaliśmy się na łóżku wracając do poprzedniej pozycji. Nie interesowało mnie to, że łóżko, które zaścieliłam po tym jak wstałam, ponownie zostało skotłowane.
- Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę.
W jego oczach dostrzegłam iskierki radości. Uśmiechnęłam się do niego po czym wstałam i usiadłam na krawędzi łóżka plecami do Mulata. Poprawiłam swoją koszulkę i sięgnęłam z nadgarstka gumkę. Zebrałam włosy i związałam je w byle jakiego koka. Zaśmiałam się głośno kiedy Zayn pociągnął mnie za biodra wsuwając z powrotem na poprzednie miejsce i zaczął gilgotać. Przez jego zachowanie doskonale widziałam ile dla niego znaczę i jak bardzo się cieszy. Prawdę mówiąc jak też jestem szczęśliwa. Boję się tylko najbardziej tego, że może nam nie wyjść, że złamie mi serce i odejdzie tak po prostu. Szybko odganiam złe myśli i wykradam się Zayn’owi, którego informuję, że idę się przebrać i że jak wrócę on również ma być gotowy. Oczywiście mówi, że może mi pomóc, ale ja szybko zamykam drzwi garderoby i wybieram swój kostium kąpielowy, który zakładam na siebie. Przez to, że wczorajszy dzień spędziłam z nim na kąpieli w bieliźnie, czuję się dziś pewniej, bo wiem, że nie muszę się wstydzić i krępować, gdyż już mnie widział. Mimo wszystko i tak troszkę się denerwuję. Kiedy wychodzę z pomieszczenia, Zayn właśnie składa swoje spodnie w kostkę. Ma na sobie tylko bokserki i wygląda naprawdę świetnie. Rumienię się na jego widok. Kiedy mnie dostrzega uśmiecha się i podchodzi bliżej. Łapie mnie w talii i przyciąga bliżej siebie, po czym mruczy mi wprost do ucha:
- Zapomniałaś jeszcze o założeniu mojej koszulki. Nie chcę, aby ktoś Cię taką widział. Chcę, aby ten widok był przeznaczony tylko dla mnie.
- Zayn, nie przesadzaj. Na dole są tylko twoi przyjaciele i Jennifer, nikogo obcego tam nie ma i nie będzie. Poza tym sądzę, że widok przeznaczony dla Ciebie jest jeszcze schowany.
Przybliżam się do niego i szepczę mu ostatnie zdanie. Słyszę jak z każdym wypowiedzianym słowem jego oddech i serce przyśpieszają, a kiedy kończę mówić szybko uciekam na dół i biegnę w stronę basenu. Jennifer, Harry i Liam pływają w basenie, natomiast Louis leży na leżaku i opala się jedząc marchewkę. Niall właśnie wychodzi z domu od strony kuchni z jedzeniem, które zostawia na stole i zaczyna jeść. Śmieję się na ten widok. Louis krzyczy moje imię mnie dostrzegając, nie mam czasu nawet mu odpowiedzieć, ponieważ Zayn łapie mnie w kolanach, przewiesza przez swoje ramię i wskakuje ze mną do basenu. Szybko wypływam na powierzchnię. Zayn śmieje się głośno, a ja podpływam do niego i zaczynam go topić, ale to nie działa. Jest za silny. Kiedy orientuję się, że chce zrobić mnie to samo, owijam swoje nogi w jego pasie, a dłonie wokół szyi. Jeśli już mam pójść na dno to razem z nim. Innej opcji nie widzę. Oboje się śmiejemy patrząc na siebie. Zayn przybliża do mnie swoją twarz i całuje w usta. Nawet nie zdążyłam mu powiedzieć, że nie jesteśmy sami. Chwilę później Niall skacze przy brzegu basenu uradowany wskazując na nas:
- Mamy nową parę w rodzinie!
Zayn posyła mi przepraszające spojrzenie, odplata moje nogi, podpływa cicho do blondynka, którego łapie za kostki i wciąga do basenu. Kiedy się wynurza jęczy głośno na Zayn’a w proteście i mówi, że sobie nie zasłużył. Mulat wzrusza ramionami rozbawiony. Proponuję wszystkim abyśmy zagrali w siatkówkę w wodzie. Louis oznajmia, że jego marchewki są ważniejsze i nie ma teraz czasu, więc dzielimy się na dwie grupy po trzy osoby. Ze mną w grupie oczywiście jest Zayn i Harry, który płynie w naszym kierunku. Jestem zdziwiona tym faktem. Sądziłam, że będzie z Jennifer. Patrzę na jedno i na drugie i już wiem, że zapewne się założyli, która grupa wygra. Niestety nie wiem o co. Niall krzyczy jak opętany i kręci się w kółko kiedy mają pierwszy punkt. Kiedy jest 2:2 i zostają ostatnie sekundy Liam odbija piłkę, Harry próbuje ją złapać, ale ona leci dalej szybko rzucam się w bok i łapię piłkę, zanim wpadłaby do wody. Louis pogwizduje i to oznacza, że czas się skończył. Podajemy sobie wszyscy dłonie. Niall jest zły, bo musi posprzątać kuchnię i salon po posiłku z resztą przegranych, ale to u chłopaków w domu. Zayn podpływa w moją stronę uśmiechnięty.
- Świetnie sobie poradziłaś, Skarbie.
Wiem, że jest szczęśliwy iż nie musi sprzątać.
- Chcę, abyś im później pomógł.
- Ta, zobaczymy co da się zrobić.
Mówi, całuje mój policzek i zanurza się w wodzie, a ja po kilku minutach leżenia na plecach wychodzę z wody i łapię ręcznik, którym się wycieram i owijam wokół ciała. Pytam wszystkich czy mają pomysł na kolację. Niall oczywiście ma dużo pomysłów, a reszta daje mu wolną rękę, gdyż chcą mu poprawić humor po przegranej. Są świetnymi przyjaciółmi. Orientuję się również, że są naszymi częstymi gośćmi i przekonuję się do nich coraz bardziej. Już ich tak nienawidzę jak kiedyś. Teraz jest zupełnie inaczej. Niall proponuje, a w sumie nalega, aby pomóc mi w kuchni. Wiem, że chce wpłynąć na to co będziemy jedli. Śmieję się i kiwam głową potwierdzając pytanie. Uprzedzam, że tylko się przebieram i spotykamy się w kuchni. Całuje mnie wdzięczny w policzek i idzie w stronę Louis’a, a ja znikam w domu. Wchodzę przez kuchnię do domu. Przy blacie kuchennym stoi tata, który zaczepia mnie pytając kogo gościmy w naszym basenie. Odpowiadam mu, że to są znajomi moi i Jennifer, z którymi się dobrze znamy.
- Który jest tym szczęśliwcem?
Pyta uśmiechając się do siebie. Aż tak po mnie widać? A może widział coś? Od kiedy on tutaj stoi? Oblewam się rumieńcem i wskazuje mu dłonią Zayn’a, który wskazuje dłonią Liam’a, który wkurzony wrzuca go do wody, ale po chwili się śmieje razem z Zayn’em, który wynurzył się z wody. Cmokam tatę w policzek, czym jest zaskoczony. Ja też w sumie. Biegnę do siebie do pokoju zostawiając tatę samego. Z szuflady wyciągam TO i zakładam pośpiesznie. Pochylam się i zabieram ręcznik, którym próbuję wysuszyć włosy z większości wody. Wycieram końcówki wcześniej otwierając oczy i widzę stopy. Doskonale wiem, po kolorze ich skóry do kogo należą. Zayn skrada się cicho, a ja nie mogę powstrzymać śmiechu i wybucham. Szybko łapie mnie w talii i przytula do mnie, a ja wycieram szybko włosy w ręcznik. Odwracam się w jego stronę. Podskakuję trzymając się rękoma jego barków i oplatam nogami jego biodra. Zayn trzyma mnie dłońmi za pupę, a ja wycieram mu włosy ręcznikiem. Widzę jego leniwy uśmiech. Odwraca się przyszpilając mnie do ściany, chowa nas pod ręcznikiem i całuje mnie w usta. Po chwili opuszcza moje nogi, a ja stoję o własnych siłach. Po chwili zniża się i wyciera swoją głową o moją bluzkę na piersiach. Śmieję się i próbuję go odsunąć, ale on trzyma dłońmi mnie w dole pleców i się nie rusza nawet o krok. W końcu przestaje uśmiechnięty. Kręcę głową i wychodzę szybko z pokoju i kieruję się w stronę sypialni rodziców. Na szczęście nikogo w niej nie ma. Idę w stronę garderoby i staję po części taty. To takie dziwne kiedy zaglądam w jego bieliznę. Znajduję czystą parę czarnych bokserek jeszcze nie odpakowanych i zakradam się do swojego pokoju, aby nikt mnie nie przyłapał. Zayn siedzi na dywanie opierając się o moje łóżko.
- Próbujesz wyschnąć?
- Będzie szybciej jak się rozbiorę.
Wstaję, a ja szybko znajduję się przy nim i wyciągam zza pleców opakowanie i mu podaję. Zayn śmieje się głośno po czym mówi:
- Nie wiem czy chcę wiedzieć skąd to masz.
Z nieśmiałym uśmiechem i zaróżowionymi policzkami od tej całej sytuacji wyjaśniam mu cicho, że to nie moje, a mojego taty i są nowe. Może z nich skorzystać jeśli tylko chce. Ja na jego miejscu nie wyobrażałabym sobie tego. Miałabym założyć na mokrą bieliznę ubrania? Chyba, że to jakaś wyjątkowa sytuacja, ale w każdej innej na pewno bym skorzystała.
- Jesteś kochana. Dziękuję.
Całuje mnie w głowę. Odpakowuje folię, kładzie bieliznę na moim łóżku. Spogląda na mnie. Jego kciuki wsuwają się w jego jedyny cichu na sobie, który jest przemoczony do ostatniej nitki. Pomału zsuwa je z siebie nie tracąc ze mną kontaktu wzrokowego. Zanim zdąża się przede mną obnażyć w całości, całuję go w policzek i uciekam szybko z pokoju zamykając za sobą drzwi. Wiem, że teraz tam stoi i się śmieję. Jest taki słodki i seksowny. Przez niego cały czas się zawstydzam. Schodzę na dół do kuchni, gdzie czeka już Niall. Oboje dyskutujemy co chciałby zjeść, ale też zważamy na to czy inni również będą zadowoleni. Kiedy nie możemy dojść do porozumienia sięgam z szafki pod zlewem TO. Blondyn szybko zabiera mi patelnię z rąk i przygląda się ciekawy, a ja się śmieję. Gdy się jutro obudzę, będą boleć mnie policzki od tego całego uśmiechania się i śmiania, poważnie. Niall godzi się zadowolony na mini naleśniki z buźkami. Robię masę, a Niall oznajmia, że będzie smażył i pilnował. Unoszę kciuk do góry i wyjmuję komplet misek jednych i drugich. W pierwszych znajdą się przeróżne owoce: winogrono zielone i czerwone, jabłka, banany, mandarynki i brzoskwinie, a w drugiej ‘kremy’: ser, czekolada, dżem i coś tam jeszcze. Około dwudziestu minut później wszystko jest już przygotowane z nakrytym stołem. Oczywiście nie zapomniałam o siostrze, tacie i mamie, która zapewne i tak nie przyjdzie. Po prostu wolę się upewnić. Zawołaliśmy wszystkich. Po kolei zaczęli się zbierać już ubrani i zabraliśmy się do jedzenie. Siostra była zachwycona kolacją jak i gośćmi. Byłam szczęśliwa, że na jej słodkiej buźce zawitał szeroki uśmiech. Zajadając się tak słuchałam rozmów. Mój tata oczywiście nie wytrzymał i zaczął się chłopaków wypytywać o wszystko. Na szczęście są otwartymi i fajnymi osobami, więc nie mieli problemu z odpowiedziami. 
- Dziękujemy za kolację. Spisaliście się.
- To zasługa Niall’a. Ja dużo nie robiłam.
- Już nie bądź taka skromna. Wiemy przecież, że jak Ciebie by tu nie było to tej kuchni zapewne też.
Odezwał się Louis, który zaczął się śmiać, a reszta do niego dołączyła. Uśmiechnęłam się jedynie. Blondynek posmutniał. Moja siostra, która siedziała koło niego zeszła ze swojego krzesła i wpakowała się do niego na kolana, po czym go mocno przytuliła. Wyglądało to słodko.
     - Nie zabierz mi siostry.
Uprzedziłam uśmiechając się szeroko.

* * *

Pod koniec filmu jaki oglądaliśmy Zayn zaciągnął mnie w stronę kuchni, gdzie mogliśmy być sami. Oznajmił mi, że razem z chłopakami będą się już zbierać, gdyż jutro wcześnie będą musieli wstać iż mają sesję fotograficzną w gazecie ‘Fabulous’. Rozumiałam go, ale bardzo chciałam, aby został. Posmutniałam i przytuliłam się do niego oplatając go w dole pleców. Zayn również mnie objął.
- Możesz spać u nas, wiesz?
Do pomieszczenia wparowała Jennifer.
- Idziemy na noc do chłopaków? Twój tata już się zgodził. Pod warunkiem, że nie wrócimy jutro zbyt późno i zabierzemy naleśniki.
Zayn uśmiechnął się do mnie znacząco.
- Tak, pewnie. Tylko wezmę coś.
Powiadomiłam obojga i poszłam do siebie do pokoju. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i ładowarkę od telefonu, ponieważ za jakieś kilkanaście minut padnie mi telefon. Kiedy zapięłam torebkę do pokoju wszedł tata. Spojrzałam na niego poprawiając kołdrę. Usiadł na fotelu przy mojej biblioteczce.
- Miałaś rację i nadal ją masz.
- Nie rozumiem.
- Powinienem porozmawiać z mamą.
- Myślę, że tak będzie najlepiej.
Mężczyzna uśmiechnął się i wstał. Podszedł w moim kierunku, ucałował mój policzek, szepnął ciche ‘Kocham Cię’ i wyszedł z pomieszczenia. Westchnęłam cicho. Sądziłam, że już do końca życia nie usłyszę tych słów. Pozbierałam się szybko i zeszłam na dół, po tym jak pożegnałam się z siostrą. Harry oznajmił, że wszyscy już jesteśmy, więc idziemy. Zayn uparł się i wziął ode mnie torbę z rzeczami, złapał za rękę i uśmiechnął się w moim kierunku. Po drodze zajrzeliśmy jeszcze do sklepu po różne przekąski. Chłopaki zadecydowali, że obejrzymy jeszcze jakiś film. Nie miałam nic przeciwko tak samo jak przyjaciółka. Ten cały dzień był niesamowity, pomimo kilku drobnych spięć. Mam nadzieję, że tacie uda się wyciągnąć z mamy co się z nią dzieje i wszystko będzie dobrze.
______________
OD AUTORKI: Następny jak zdążę dodam w niedzielę. 
Jednak nic nie obiecuję ; ) To chyba tyle, co miałam do zakomunikowania. Do następnego!

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...