Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2013

I / 20

Obraz
*Oczami Adama* - Około godziny 23.
Moja córka - Olivia - miała rację. Tak dalej i dłużej nie mogło być. Rodzina składa się z dzieci, taty i matki. Właśnie 'matki'. Moje dwie córki już od jakiegoś czasu jej nie mają. Wychodzi rano i przychodzi wieczorem. Jest to dla mnie nie do przyjęcia. Na samym początku rozumiałem, oczywiście. Chciała zapoznać się z okolicą, sąsiadami. Musiała również dogadać ostateczne sprawy z domem, w którym będziemy mieszkać. No, ale żeby aż tyle to trwało? Nie sądzę. Mój znajomy urzędnik powiedział, że te sprawy są już pozałatwiane, więc gdzie przebywa codziennie moja żona? Siedziałem w salonie. Wszystkie światła były pogaszone. Tylko jedna mała świeciła się tam gdzie byłem. Amelia spała już od jakiś dwóch godzin. Byłem bardzo szczęśliwy dziś widząc jak uśmiecha się razem z jej starszą siostrą. Takie dni powinny być codziennością. Dobrze, że Olivia te kilka dni temu powiedziała co myśli. Dzięki temu ja zrozumiałem bardzo dużo rzeczy. Nagle drzwi od domu …

I / 19

Obraz
*Oczami Olivii* - Następnego dnia
Tak jak przypuszczałam. Kuzyn Avril przyszedł z nią. Tylko nie wiem po jaką cholerę. Nic się nie odzywał - chyba, że już bardzo musiał, wbijał wzrok w ekran, nic nie jadł, nie pił. Moim zdaniem bezsens. Oczywiście mówiłam do niego, a on coś tam po mamrotał pod nosem i to był koniec. Czy to jest normalne? Moim zdaniem nie! Avril chyba go siłą zaciągnęła. W każdym razie ogółem wieczór był udany. Zjadłyśmy trochę, pośmiałyśmy się, pogadałyśmy i obejrzałyśmy filmy jak było planowane. Szkoda tylko, że chłopak przynudzał. Około północy wrócili do domu, bo uznali, że nie będą się narzucać. Razem z Jeni z dziesięć minut ich przekonywałyśmy aby zostali. Niestety, ale na marne. Więc,gdy oni poszli ja z przyjaciółką posprzątałyśmy w salonie. Później każda z nas poszła do siebie i tyle. Wzięłam prysznic i poszłam spać. Nie miałam siły ani ochoty na nic więcej. Teraz leżę sobie na łóżku i wspominam wczorajszy wieczór. Dzień też, bo był udany, bo z Zayn’em. Szkoda t…