niedziela, 17 marca 2013

I / 22

Po chwili w drzwiach zobaczyłem nikogo innego jak moją dziewczynę. Uśmiechnąłem się na jej widok. Moje serce zabiło mocniej. Zbliżyłem się o dwa, może trzy kroki jakie nas dzieliły, złapałem ją w biodrach i pocałowałem w usta. Lubiłem i lubię te chwile, mogłyby trwać i trwać w nieskończoność. Po pocałunku brunetka zaprosiła mnie do salonu. Idąc za nią przyjrzałem się jej dokładniej. Szary dres, czarna luźna bokserka i czarne stópki. Olivia poprosiła, abym poszedł do niej do pokoju i tam na nią zaczekał. Wchodząc po schodach dostrzegłem, że sprząta pudełka po chińszczyźnie. Zastanowiłem się przez chwilę czy czasem się nie wrócić i jej nie pomóc, ale z tego zrezygnowałem. Jeśli chciałaby pomocy, to by poprosiła. Zdjąłem swoje buty i ułożyłem się na łóżku. Dopiero wtedy poczułem jaki byłem zmęczony po całym dniu pracy i zakupach. Ułożyłem się trochę wyżej. Spojrzałem na swój telefon. Dochodziła godzina osiemnasta. Olivia weszła po cichu do pokoju i skierowała swoje kroki, w kierunku fotela, na którym usiadła. Podniosłem się do pozycji siedzącej. Spojrzałem na nią. Zawsze kiedy byłem w jej towarzystwie tryskała energią, uśmiechała się. Dzisiaj natomiast było zupełnie inaczej. Była smutna, unikała mojego wzroku. Zsunąłem się z łóżka i wyciągnąłem w jej stronę rękę. Przyciągnąłem ją w swoją stronę i posadziłem na swoich kolanach przytulając do siebie. Olivia wtuliła się we mnie.
     - Skarbie, co się dzieje?
Brunetka pokręciła przecząco głową. Westchnąłem cicho. Nie chciałem i nie miałem zamiaru jej zmuszać do udzielenia odpowiedzi, jednak boli mnie serce, gdy spoglądałem na nią, a ona była totalnie smutna. Odgarnąłem jej włosy z czoła, aby sprawdzić czy jest gorące. Nie było. Jej policzki były lekko zaczerwienione, ale nie uznałem tego za coś podejrzanego. Zawsze je ma, kiedy jest w moim towarzystwie. Zacząłem się zastanawiać czy może jest na mnie zła, czy zrobiłem coś nie tak. Nic kompletnie nie przychodziło mi do głowy. Oboje położyliśmy się na łóżku. Dziewczyna skuliła się w kulkę obejmując przedramionami brzuch. Uśmiechnąłem się lekko kiedy spojrzała na mnie spod półprzymkniętych powiek i z powrotem powróciła do swojej pozycji.
     - Masz miesiączkę?
Brunetka jęknęła cicho. Uśmiechnąłem się delikatnie. Nawet nie zdążyłem podnieść jej podbródka, aby na mnie spojrzała, gdyż schowała swoją twarz pomiędzy moją szyją a ramieniem. Przytuliłem ją do siebie mocniej. Muszę przyznać, że trochę bawiło mnie jej zakłopotanie tym stanem. Dla mnie ta sytuacja jest zupełnie normalna i nie musi się niczego wstydzić. Dziewczyny, z którymi byłem wcześniej również miewały takie stany, jednak teraz z perspektywy czasu widzę, że nawet nie interesowałem się tym zbytnio, prawdę mówiąc i nawet nie próbowałem im pomagać czy coś w tym stylu. Dla Olivii mógłbym się postarać, zrobić wszystko co tylko by sprawiło, że byłoby lepiej.
     - Nie wstydź się.
Powiedziałem masując jednocześnie jej plecy.
     - Potrzebujesz czegoś?
Odchyliłem się delikatnie, aby spojrzeć na dziewczynę. Uśmiechnęła się lekko i pokręciła głową. Moja prawa ręka zsunęła się z jej pleców i skierowała w stronę brzucha. Schowałem dłoń pod jej koszulkę i delikatnie masowałem jej skórę. Poczułem małe zdezorientowanie kiedy zsunęła moją dłoń, odsunęła się i sięgnęła po pościel, którą nas okryła. Stwierdziłem szybko, że będzie mi za gorąco. Usiadłem na łóżku i pośpiesznie ściągnąłem z siebie bluzkę, spodnie i skarpetki. Ponownie wróciłem do dziewczyny, która leżała na plecach. Ułożyłem się przy niej na boku podpierając głowę na łokciu. Olivia przegryzła swoją wargę i Bóg mi świadkiem, że widziałem to po raz pierwszy z jej strony i to był najseksowniejszy gest jaki widziałem. Nie przerywając naszego kontaktu wzrokowego, który załapaliśmy sięgnęła po moją wolną dłoń, którą sam ułożyłem w miejscu, w którym ją wcześniej zostawiłem. Zauważyłem, że jej policzki zrobiły się bardziej różowe kiedy oplotła mój nadgarstek i skierowała moją rękę trochę w dół na jej podbrzusze. Uśmiechnąłem się szeroko. Jest taka słodka, kiedy się rumieni, zawstydza. Pieściłem dłonią miejsce, które mi wskazała pod koszulką, która i tak się podwinęła lekko w górę. Wygięła się lekko przysuwając twarz bliżej mnie, mając ją obok mojej szyi.
     - Tęskniłam za Tobą.
Mruknęła cicho w moją skórę i cmoknęła ją ustami. Uśmiechnąłem się szeroko ukazując swoje zęby. Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, że pragnąłem usłyszeć te słowa z jej ust, a jej miękkie wargi były cudownym dodatkiem. Moja ręka nieprzestała się delikatnie ruszać na wyznaczonym przez nią terenie. Odsunąłem się lekko, aby pocałować dziewczynę. Zorientowałem się, że zasnęła. Musiała być bardzo zmęczona. Ucałowałem jej policzek.
     - Ja za Tobą też.
Odpowiedziałem również cichym głosem. Zanim wyprostowałem swoją rękę spojrzałem jeszcze raz na Olivię. Wyglądała tak spokojnie. Jej czubek głowy dotykał mojej szyi, kiedy przysunąłem się lekko. Westchnąłem opadając na poduszkę. Postanowiłem zdrzemnąć się chociażby na godzinę. Czas jak na razie mnie nie goni. Nie wiem kiedy dokładniej zasnąłem.


Przetarłem dłońmi zamknięte powieki i rozejrzałem się po pokoju. Nadal jestem u Olivii. Za oknem jest już ciemno, a mojej dziewczyny nie ma koło mnie, a nawet w pobliżu. Usiadłem na łóżku i sięgnąłem swoje spodnie. Wróciłem z powrotem do łóżka wpatrując się w swój telefon. Na wyświetlaczu było już grubo po dwudziestej pierwszej. Dobrze wiedziałem, że powinienem się zbierać i jechać do domu, ale jakoś nie potrafię się przemóc. Wolałem zostać jeszcze trochę. Odłożyłem telefon, kiedy do pokoju weszła Olivia. Podeszła bliżej mnie. Wyciągnąłem w jej stronę dłonie i wciągnąłem ją do łóżka. Zacząłem ją delikatnie gilgotać, co wywołało najpiękniejszy dźwięk. Uwielbiam go słyszeć. Co chwilę słyszę swoje imię z jej ust, które wypowiada błagalnie, abym przestał. Uśmiecham się do niej szeroko. Czuję się wygodnie będąc pomiędzy jej nogami i jednocześnie utrzymując się na łokciach. Odgarnąłem dłońmi jej włosy z twarzy, czoła i cmoknąłem ją w usta.
     - Już wszystko dobrze?
Spytałem spoglądając na nią uważnym wzrokiem. Pokiwała głową twierdząco. Złapała mnie za kark przyciągając bliżej siebie i złączyła nasze wargi w desperackim pocałunku. Podobało mi się to, ale czułem, że próbuje coś przede mną ukryć i to dość skutecznie. Odsunąłem się na co brunetka jęknęła głośno niezadowolona moim ruchem. Zaśmiałem się, ale szybko wróciłem do normalnego wyrazu twarzy.
     - Powiedz co się dzieje.
     - Nic. Tak bardzo za Tobą tęskniłam..
Próbowała mnie pocałować, ale szybko zareagowałem chwytając jej nadgarstki. Kiedy dostrzegła, że nie mam zamiaru odpuścić, westchnęła głośno i poprosiła, abym zszedł z niej. Chwilę później siedziała skulona na łóżku opierając się o wezgłowie. Zbliżyłem się, usiadłem obok niej i objąłem ramieniem. Kątem oka dostrzegłem jak mój wyświetlacz się rozjaśnia. Dobrze, że wyciszyłem dźwięki i wibrację. Liam dobijał się do mnie kilka razy, ale ja nie odebrałem, ani nawet nie napisałem wiadomości. Nie teraz, nie mam na to czasu. Moja dziewczyna jest ważniejsza niż wszystko inne. Spoglądam na nią ciepłym wzrokiem. Olivia nie spoglądając na mnie szepcze tak cicho, gdy zaczyna mówić, że muszę wytężyć słuch.
     - Moja mama ma raka mózgu. Wczoraj dowiedziałam się od taty, kiedy wróciłam do domu. Nie mogę w to uwierzyć, nie wierzę jej. Jest zbyt zapatrzona w siebie, żeby dostrzec kogokolwiek i co? Nagle postanowiła zmienić zdanie i to jeszcze na dodatek okłamując nas? Po co to robi? Radziłam sobie już bez niej, więc teraz też sobie poradzę. Nie wiem sama co boli mnie bardziej to, że nas okłamuje czy to, że teraz siedzi gdzieś z jakimś innym facetem..
Olivia wtuliła się we mnie. Moje serce bolało kiedy słyszałem jak płacze, jest smutna. Skoro dowiedziała się wczoraj wieczorem to już czułem się jak ostatni dupek nie będąc przy niej. Oczywiście, że nie wiedziałem, ale gdybym jednak zdecydował się zadzwonić do niej, może i by mi powiedziała. Głaskałem ją delikatnie po włosach. Bardzo jej współczuję. W dzieciństwie między nią, a jej mamą nie układało się, nie zajmowała się nią, a teraz.. Tak jakby ona potrzebuje pomocy, wsparcia. Nie wiem co mam myśleć. Tak w sumie to jeszcze nigdy nie widziałem, ani nie poznałem jej mamy, nie wiem jaka jest. Myśl, że okłamała swoją rodzinę, moją małą dziewczynkę jest nie do zniesienia. Mam ochotę poruszyć niebo i ziemię, aby się dowiedzieć prawdy.
     - Jest Twój tata w domu?
Pytam cichym głosem i dotykam jej pleców.
     - Nie. Wyszedł rano i zabrał siostrę.
     - A może pojechali razem do szpitala?
Mówię niepewnie. Olivia patrzy na mnie i po chwili kręci głową. W takim razie dopóki jej tata nie wróci do domu, mamy związane ręce. W końcu to on wie najwięcej, z nią rozmawiał. Obiecałem sobie, że namówię Olivię, aby z nim porozmawiała. Może nie dzisiaj, ale już nie długo. Oboje ułożyliśmy się na łóżku. Olivia ułożyła się na mojej klatce piersiowej na moment, aby sięgnąć paczkę chusteczek, po czym wróciła na poprzednie miejsce.
     - Twój telefon..
     - To nic ważnego.
Odpowiedziałem przerywając jej. Chciałem odciągnąć ją od tego smutnego tematu chociażby na chwilę. Marzyłem, aby zobaczyć ten jej cudowny uśmiech, móc z nią spokojnie porozmawiać. Palcami rysowałem na jej ramieniu różne niewidzialne wzory jednocześnie rozmawiając o jutrzejszym dniu, w którym mamy wejść do studia razem z nią i wypróbować naszą pierwszą piosenkę. Opowiedziałem też kilka kawałów, to co się dzisiaj działo. Olivia uśmiechała się, a zaraz śmiała z Louis’a i Niall’a. Cieszyłem się, że poprawiłem jej humor chociażby trochę. Wspomniałem również o tym jak było beznadziejnie na zakupach. Ominąłem wątek gdzie rozmawialiśmy o tym, aby wyjechać. Zapewne nigdzie nie pojedziemy. Rozumiem to. Dziewczyny tak naprawdę wybierały za nas, niż my sami. A mi było smutno bez brunetki. Olivia zaproponowała, że moglibyśmy się razem wybrać albo ze wszystkimi i to sobie odbić następnym razem. Przytaknąłem zgodnie zniżając się tak, aby nasze twarze były na tej samej wysokości. Olivia cmoknęła mnie w brodę co wywołało u mnie śmiech. Leżąc na plecach Olivia wdrapała się na mnie. Jej biodra były na moim brzuchu, a dłonie trochę niżej od moich obojczyków, na których ułożyła brodę. Uśmiechnąłem się odgarniając jej pasemko włosów za ucho. Spojrzała niespodziewanie w inną stronę wyciągając dłoń, w której po chwili znalazł się mój telefon. Nie przeszkadzało mi to. Olivia wpatrywała się w ekran telefonu co chwilę klikając. Śmiała się, więc mogłem śmiało powiedzieć, że przeglądała zdjęcia. Wszystkie poprzednie dziewczyny zaczęłyby od razu od wiadomości, co mnie cholernie denerwowało. Nie chodziło o to, że mogłyby coś odkryć, ale o to, że nie miały do mnie takiego zaufania, aby tego nie robić. Najwyraźniej Olivia ma i za to uwielbiam ją jeszcze bardziej. Na jej twarzy pojawiło się zdezorientowanie. Odwróciła telefon pokazując mi zdjęcie. Zaśmiałem się przewracając nas tak, że Olivia była pode mną.


     - Chciałabyś takie?
Przegryzłem płatek jej ucha delikatnie.
     - Czy mógłbyś mi powiedzieć..
     - Córka mojej stylistki. Jestem jej ojcem chrzestnym.
     - W porządku. Jest śliczna i taka malutka.
     - Jeśli tylko chciałabyś takie maleństwo to wystarczy powiedzieć. Już na samą myśl wyobrażam sobie jak będzie miało Twoje oczy, taka kruszynka w moich dłoniach. Wywołujesz u mnie jakieś ukryte instynkty, wiesz? Robisz ze mnie mięczaka, Skarbie.
Olivia zaczęła śmiać się głośno jednocześnie rumieniąc.
     - Ale dopóki nie pójdziemy na naszą pierwszą randkę, nie dobiorę się do Twojej bielizny. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo bym chciał teraz zerwać z Ciebie wszystko i się z Tobą pieprzyć.
Jęknąłem cicho na samą myśl. Olivia zaniemówiła, a ja wykorzystałem jej nieuwagę przenosząc się trochę niżej. Moja ręka znalazła się w miejscu pomiędzy jej nogami. Ustami całowałem jej szyję podczas gdy opuszki palców ruszały się po szarym materiale jej dresów. Brunetka poruszyła się kilka razy, chcąc spotkać mój dotyk.
     - Obiecałem, a ja słowa dotrzymuję.
Mruknąłem w jej dekolt przesuwając się wyżej. Odgarnąłem dłonią włosy z jej twarzy. Jej oddech był niewyrównany, a powieki mocno zaciśnięte. Poczułem się jak ostatni chuj zostawiając ją w takim stanie, bo gdybym był na jej miejscu to wkurwiłbym się. Doskonale wiedziałem, że gdybym nie przerwał tego teraz, to kilka chwil mogłoby być za późno. Oczywiście, że chciałbym zobaczyć jak ogrania ją przyjemność, a to wszystko dzięki mnie, ale złamałbym wtedy obietnicę, którą przed chwilą jej złożyłem. Olivia spojrzała na mnie spod półprzymkniętych powiek. Gdy złapała mój nadgarstek wiedziałem, że chce abym wrócił na poprzednie miejsce. Złączyłem nasze wargi w czułym pocałunku. Jej ruchy były niepewne, chyba była zaskoczona, ale szybko dorównała mnie. Chciałem odwrócić jej uwagę. Splotłem nasze dłonie ze sobą trzymając je na jej brzuchu. Oderwaliśmy się od siebie z cichym cmoknięciem. Jej usta były lekko opuchnięte i wilgotne. Kurwa. Ucałowałem jej nos i szepnąłem w usta:
    - Wkrótce.
Zszedłem z łóżka, które obszedłem. Sięgnąłem swoje spodnie, które szybko naciągnąłem na swoje nogi, zapiąłem guzik i rozporek. Nawet nie zauważyłem kiedy Olivia usiadła po turecku i zaczęła bawić się moją koszulką. Stanąłem bliżej niej tak, że moje kolana dotykały łóżka i wyciągnąłem rękę w jej stronę chcąc odzyskać ciuch. Złapała moją dłoń pociągając w swoją stronę tak, że wsunąłem na łóżko swoje kolano. Objęła dłońmi mój kark.
     - To nie fair. Potrzebuję Cię. 
     - Wiem, Skarbie wiem.
Pogładziłem dłonią jej różowy policzek. Wykorzystując jej nie uwagę sięgnąłem po swoją koszulką, którą szybko wciągnąłem na górną część ciała. Z szafki nocnej sięgnąłem zegarek, który zapiąłem na swoim nadgarstku, a z łóżka zabrałem telefon, który schowałem do kieszeni spodni. Brunetka bawiła się skrawkiem pościeli, na co się uśmiechnąłem. Wiedziałem, że się dąsa, ale z drugiej strony nie sądziłem, że będzie chętna. To moja wina. Gdybym nie zaczął to nie wywołałbym tego. Uśmiechnąłem się na myśl: ja wywołują u niej ochotę na coś przyjemnego, a ona u mnie na fantazjowanie. Już ja coś wymyślę. 
     - Umówisz się ze mną na randkę?
Spytałem kucając przy łóżku by ją widzieć.
     - Pewnie. Będę zaszczycona.
Uśmiechnęła się lekko, a ja podniosłem się, aby ją pocałować. Niebieskie oczy wpatrywały się w moje. Olivia potarła swoim nosem mój nos co wywołało u nas śmiech. Poinformowałem, że jutro ma być gotowa na godzinę dziewiętnastą i zabiorę ją w ciekawe miejsce. Mój telefon zaczął dzwonić. Brunetka uśmiechnęła się nieśmiało, więc już wiedziałem, że to jej sprawka i zapewne zrobiła to niecelowo, a przez przypadek. Miałem około dwudziestu nieodebranych połączeń. Każdy z chłopaków oprócz Harry’ego do mnie dzwonił. Westchnąłem głośno nie odpowiadając. Przecież zaraz się spotkamy. Zegar wybił dwudziestą trzecią. Olivia wstała z łóżka i powiadomiła, że odprowadzi mnie do drzwi. Oboje zeszliśmy po schodach kierując się w stronę przedpokoju. Nie chcę jej zostawiać samej w tym pustym, dużym domu, ale mam nadzieję, że jej tata lada chwila się pojawi. Czuję lekkie zdezorientowanie kiedy przyszpila mnie swoimi drobnymi dłońmi powodując, że muszę oprzeć się o ścianę.
     - Widzimy się jutro, tak?
Pyta, a ja potwierdzam kiwając głową. Przytula się do mnie mocno, a ja obejmuje ją swoimi ramionami. Jeszcze nigdy tak nie miałem. Jeszcze żadnej dziewczynie nie okazałem takiej uwagi, oczywiście pomijając dwie z nich. Jej dłoń żartobliwie szczypie mój brzuch przez materiał koszulki.
     - Muszę już iść, Skarbie.
Informuję odsuwając ją od siebie. W momencie, w którym mam ja pocałować do domu wchodzi jej tata, który na rękach trzyma siostrę mojej dziewczyny. Witam się z nim cichym dobry wieczór, a on znika na górze. Patrzę na Olivię znacząco.
     - Porozmawiaj z nim.
Proponuję po czym całuje ją w czoło.
     - Dobranoc. Śpij dobrze, Kochanie.
Mówię po czym wychodzę z mieszkania zamykając za sobą drzwi. Kliknięciem małego przycisku otworzyłem samochód, wsiadłem do niego, zapaliłem silnik i odruchowo spojrzałem jeszcze raz na dom mojej dziewczyny. W kuchni zapaliło się światło, więc prawdopodobnie Olivia będzie rozmawiać z ojcem. Gdy już miałem wjeżdżać do garażu, z domu wyskoczył Liam. Uchyliłem okno od strony pasażera abym mógł go usłyszeć.
     - Gdzieś Ty się do cholery podziewał?
Wywróciłem oczami. Zaczyna się.
     - Mówiłem, że jadę do Olivii, więc gdzie mógłbym być? Skoro nie odbierałem to byłem zbyt zajęty, aby odebrać, nie sądzisz? A Ty zamiast przestać wpakowałeś do tego dwie następne osoby. Nie mam 10 lat, Liam.
     - Rozumiem. Po prostu martwiliśmy się.
     - Nie potrzebnie. Już jestem.
     - Mógłbym odwieźć Jennifer? Harry się upił..
Kiwnąłem głową a przyjaciel uśmiechnął się do mnie wdzięcznie i pobiegł do domu, z którego chwilę później wyszła dziewczyna. Wsiadła do auta. Przywitałem się z nią. Atmosfera była luźna. Gdy tylko stanąłem i spytałem czy coś się stało dziewczyna odpowiedziała spokojnie, że nie i wysiadła z samochodu. Wróciłem do domu. Tym razem nikt mnie nigdzie nie wysłał i spokojnie zostawiłem samochód w garażu, który zamknąłem. Do domu wszedłem przez wejście w miejscu samochodu i innych rzeczy. Stanąłem w wejściu do salonu i rozejrzałem się pytając czy robili kolację, ponieważ byłem cholernie głodny, w brzuchu mi burczało. Nawet tego nie dostrzegłem wcześniej. Liam powiadomił, że czeka na mnie w lodówce i mam sobie odgrzać. Idealnie, bo nie mam ochoty, ani siły na robienie czegokolwiek innego. Marzę o łóżku. Ruszyłem w stronę kuchni i zajrzałem do lodówki. Wyjąłem karton soku i spojrzałem na półki, ale niczego nie było do odgrzania. Krzyknąłem głośno wołając Liam’a. Spojrzałem na niego, a potem na lodówkę. Westchnął i zajrzał.
     - Osobiście odłożyłem i schowałem dla Ciebie.
Liam rozejrzał się po pomieszczeniu i spojrzał na Niall’a, który jadł spaghetti. Kiwnął na niego głową, a ja ruszyłem w jego kierunku. Miałem ochotę go udusić rękoma. Z całej, pełnej lodówki musiał wybrać akurat to. Liam złapał mnie za ramię i zaproponował, abym poszedł się odświeżyć a on zrobi mi kanapki. Pokręciłem głową.
     - On nie może tak wszystkiego wpieprzać.
Powiedziałem głośno na odchodne. Serio miałem już tego dość. Nigdy nie żałowałem nikomu jedzenia, dzieliłem się jak mogłem, a czasami wolałem oddać swój posiłek innej osobie niż sam zjeść. Niall przesadza już. Wiem, że może i cieszy się, że może jeść wszystko na co tylko ma ochotę i nie przytyje, ale on w ogóle nie myśli o innych. Odczekam trochę i wymyślę wtedy jak się zemścić za te wszystkie razy kiedy wpieprzył coś mojego. Tym razem mu tego nie popuszczę. Poszedłem do łazienki, wcześniej rozbierając się w pokoju. Wziąłem szybki prysznic, założyłem bokserki, a na to krótkie luźne spodenki, po czym zszedłem na dół do kuchni. Rozbawił mnie widok jaki dostrzegłem. Danielle robiła herbatę, a Liam z Niall'em siedzieli naprzeciwko siebie, a pomiędzy nich był talerz z kanapki, którego obaj pilnowali. Chociaż to bardziej było tak, że Liam pilnował ich przed blondynem, aby ich mi nie zjadł. Przywitałem się z Danielle i odmówiłam napoju. Dla mnie za gorący. Usiadłem obok Liam’a i zabrałem się za jedzenie wcześnie mu dziękując za przygotowanie i pilnowanie. Razem z dziewczyną wyszedł z pomieszczenia, a Niall siedział obok mnie z miną zbitego psa. Pokręciłem głowa i przysunąłem w jego stronę talerz. Najedzony wstałem i odstawiłem szklankę do zlewu. Poklepałam chłopaka po ramieniu i poszedłem leniwym krokiem do siebie. Znalazłem mój telefon w spodniach. Siedząc na łóżku nastawiłem budzik na rano. Szybko na klawiaturze komórki wystukałem wiadomość do Olivii, po czym położyłem się nie czekając na jej telefon. Jej zapach trzymał się nadal na poduszce, na której nie sypiałem. Od dziś jest moją ulubioną.

*Oczami Jennifer*

Razem z Eleanor i Danielle przygotowywałyśmy kolację pamiętając o specjalnych kilku dokładkach dla Niall’a, który nigdy nie zna umiaru. Postanowiłyśmy zrobić różne kanapki i danie główne - spaghetii. Obecnie chłopaki - bez Zayn’a, który jest u Olivii - siedzieli w salonie i grali na konsoli. Niall od czasu do czasu przychodził w celu 'pomagania nam'. W rzeczywistość podjadał! Wygnałyśmy go z kuchni śmiejąc się z blondynka i dokończyłyśmy robienie kolacji. Gdy już wszystko było gotowe poszłam po chłopaków. Okazało się, że Harry jest u siebie i muszę wchodzić na górę. Zapukałam do jego drzwi i weszłam. Chłopak siedział na krześle obrotowym i pisał coś na klawiaturze laptopa. Podeszłam cichutko i gdy już miałam zajrzeć mu przez ramię on zamknął urządzenie i obrócił się w moją stronę. Szybko oznajmiłam:
- Kolacja.
- Co widziałaś?
- Nic. Przyszłam tylko Cię powiadomić, że jedzenie jest gotowe i czeka. Jeśli się nie pośpieszysz Niall pomoże Ci w kompsumpcji.
- W porządku. Chciałbym porozmawiać.
- Po kolacji, okej? Teraz tak nie wypada.
Razem z Harrym zeszłam na dół do jadalni, usiedliśmy obok siebie na wolnych miejscach. Każdy każdemu życzył smacznego i zabraliśmy się za jedzenie. Przy kolacji rozmawialiśmy na różne tematy. Jednym z nich była - w sumie dyskusja - na temat jak wypadli na zdjęciach. Oczywiście loczek był przekonany, że wyszedł idealnie. Przy okazji powiedział chłopakom, że chcę właśnie jego zdjęcie ze wszystkimi autografami chłopaków - walnęłam go w ramię. To nie było tak. Chciałam zdjęcie ich wszystkich, wspólne z podpisami. On zawsze musi coś przekręcić, chociaż dobrze wiem, że to dla żartu. Chwilę sprzeczaliśmy się o to, a Liam uciął naszą rozmowę mówiąc, że bez problemu da się załatwić.
- Zayn jeszcze nie wrócił?
- Niestety, nie. Małe Maliki do boju!
Niall krzyczał z pełną buzią wypluwając jedzenie.
- Lepiej dla niego, żeby tak nie było. Nie dałby rady pogodzić koncertowania i wszystkiego innego co z tym związane. To oczywiste, że chciałby być wtedy z Olivią. Poza tym dziewczyna jest mądra i na pewno wie co robi.
Powiedział Liam. Przytaknęłam kiwając głową. Miał rację. Olivia nie jest taka głupia żeby w tym wieku zostać matką. To bez sensu. Ona pewnie nawet nie myśli o tym. Pokręciłam głową, aby odgonić od siebie te myśli. Chłopaki sprzeczali się kto będzie sprzątał, dlatego wstałam i zaczęłam sama. Przestali protestować i podziękowali mi, po czym każdy wyszedł szybko z pomieszczenia spiesząc się do swoich zajęć, które przerwali na czas posiłku.  Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam Harry’ego, który stał przed otwartym koszem do którego wrzucał pozostałości resztek po kolacji i układał talerze. Po chwili jednak domyśliłam się, że będąc sam na sam będziemy mogli porozmawiać.
- Chciałeś pogadać, więc słucham.
- Pamiętasz naszą rozmowę dzisiejszą o kilkudniowym urlopie, prawda? Mieliśmy zabrać się wszyscy, ale Zayn zaproponował opcję, aby każdy z nas zabrał dziewczynę i każdy na to przystał.
- Do czego zmierzasz, Harry?
- Pomyślałem sobie, że skoro ja nikogo nie mam i Ty nikogo nie masz to może wybralibyśmy się razem, co Ty na to? Poznalibyśmy się lepiej, spędzili trochę czasu razem? Nie ukrywam, że bardzo bym chciał abyś się zgodziła. Zależy mi na tym. Pojechalibyśmy nad jezioro, odpoczęli, poopalali, popływali. Zresztą co tylko będziesz chciała. Odetniemy się od reszty ludzi, telefonów, komputerów i telewizji, całego tego chłamu. Nie musisz odpowiadać już teraz, ale nie wiem ile wytrzymam w niepewności i nie mam też drugiego planu..
- Harry.. Nie wiem co powiedzieć.
Powiedziałam zaskoczona, kiedy stał obok mnie.
- Pewnie, pojadę z Tobą.
Wzruszyłam ramionami patrząc na niego. Harry zaczął się cieszyć. Wybuchłam śmiechem, kiedy podniósł mnie i zaczął się kręcić. Po chwili postawił mnie i jak szalony całował mnie po twarzy. W końcu stanął przede mną z iskierkami w oczach. Zaśmiałam się i pokręciłam głową. Sama nie wiedziałam dlaczego się zgodziłam. Chyba zrobiłam to pod wpływem chwili i teraz nie wiem czy dobrze zrobiłam. Te kilka dni z Harrym będą najlepszymi dniami w moim życiu. Jeszcze nie tak dawno wpatrywałam się w plakaty z jego podobizną, a dziś stoję koło niego szczęśliwa, że postanowił zabrać mnie na krótki urlop. Zawsze mógł wybrać kogoś innego, a wybrał mnie. Szkoda, że nie ma żadnych szans, abyśmy.. byli razem. Może gdybym była sławna. Olivii się udało, ale to nic dziwnego. Jest wspaniałą dziewczyną, idealnym materiałem na dziewczynę, a Zayn pasuje do niej naprawdę dobrze. O czym ja w ogóle myślę. Po prostu zaszaleję. To moje ostatnie dni w Londynie i chcę je wykorzystać jak najlepiej. Spoglądam na Harry’ego kiedy wycieram w szmatkę mokre dłonie. Wpatrujemy się w siebie przez kilka długich chwil. Harry robi krok do przodu, co powoduje, że mój puls przyspiesza lekko.
- Naprawdę?
Pyta trzymając mnie za dłonie. Kiwam głową w przód i w tył na potwierdzenie. Nie mogę uwierzyć w to, że on tak bardzo się z tego cieszy, bo jeśli on tak się cieszy, to nawet nie potrafi wyobrazić sobie co ja przeżywam. Harry niespodziewanie oplata mnie ramionami przytulając do siebie. Czuję się bezpiecznie, a jego zapach jest cudowny. Najchętniej bym w ogóle się nie ruszała tak do końca życia. Spoglądam w bok. Moje policzki lekko się rumienią, kiedy się orientuję, że Niall i Louis nas podglądają.
- I tak was widać.
Mówię. Spodziewałam się, że Harry odsunie się ode mnie, ale on tego nie zrobił. Po prostu przechylił głowę w bok i dostrzegł swoich przyjaciół, którzy szybko uciekli. Westchnął cicho i wolną dłonią pogłaskał mnie po włosach szepcząc cicho, że bardzo się cieszy iż z nim pojadę. Ja też się bardzo cieszę. Chłopak zaproponował, abyśmy poszli obejrzeć coś w telewizji. Podczas gdy ja wybierałam co będziemy oglądać Harry przyniósł sobie dwa piwa, a mnie sok. Przymrużyłam powieki patrząc na niego. On sobie ze mnie żartował? Pokręciłam głową i sięgnęłam po wolną puszkę. Chwyciłam ją w dłoń, a momentalnie na moim nadgarstku pojawiła się dłoń Harry’ego.
- Nie jesteś jeszcze pełnoletnia.
Spojrzał na mnie drwiącym uśmiechem.
- Bardzo śmieszne.
Skrzyżowałam dłonie na piersi opierając się. Harry zaczął się śmiać z mojej postawy. Trochę tak jakbym tym chciała coś ugrać. Chłopak przysunął się bliżej mnie wyciągając dłoń i opierając ją za mną. Po chwili przybliżył swoją puszkę piwa do moich ust i odchylił ją lekko. Wzięłam kilka łyków, po czym Harry zrobił to samo. Wskazał palcem swój policzek. Ucałowałam go bez problemu.

*Oczami Liam'a*

Przekręciłem klucz w zamku i przyszpiliłem ciało Danielle do ściany. Tak bardzo tęskniłem za jej dotykiem, pocałunkami, za nią. Postanowiłem nie martwić się tym, że jutro już wyjeżdża, jak na razie. Chciałem miło spędzić z nią czas sam na sam. Danielle złapała mnie za kark. Moje dłonie zawędrowały pod jej sukienkę i pieściły skórę ud od zewnątrz. Jęknąłem kiedy przegryzła mój płatek ucha. Dziewczyna ujęła moją twarz w swoje dłonie i złączyła nasze wargi. Teraz byłem pewien, że ona chce tego samego co ja. Całowaliśmy się szybko, ale namiętnie. Moje ręce ponownie odnalazły jej biodra. Szybkim ruchem zdjąłem jej garderobę. Dan nie pozostawała mi dłużna i zaraz na podłodze wylądowała moja bluzka. Zaprowadziłem dziewczynę na łóżko. Byłem nad nią. Wróciłem do pocałunków i dotykania jej ciała rękoma. Czułem się cudowanie, jednak wiedziałem, że moje zadowolenie wzrośnie jeszcze bardziej, nie długo. Pocałunkami zjechałem do jej szyi pozostawiając na niej ślad w postaci 'malinki'. Nie mogłem już się powstrzymać przed jej dekoltem. Uniosłem ją delikatnie i sprawnie odpiąłem zapięcie stanika, który po chwili wylądował gdzieś tam na podłodze. Przeszedłem do pieszczenia jej piersi. Gdy byliśmy już całkiem nadzy bez niczego po wzajemnych i lekkich pieszczotach czułem, że muszę w końcu się w niej znaleźć. Spojrzeliśmy się na siebie. Szukałem w jej oczach jakiegoś znaku, zaprzeczenia. Nic, kompletnie nic takiego nie znalazłem poza błąkającym się uśmiechem na jej twarzy, który odwzajemniłem. Wszedłem w nią delikatnie. Z biegiem czasu moje ruchy były szybsze. Słyszałem pode mną ciche jęki Dan znaczące tylko o tym, że jest jej dobrze. Doszliśmy oboje, w tym samym momencie. Ułożyłem się koło mojej dziewczyny, byłem zmęczony. Ona natomiast odwróciła się do mnie, leżała na boku, a ja na plecach. Próbowałem przywrócić spokojny rytm mojemu oddechowi. Dan pocałowała mnie w ramię na co ja się szczerze uśmiechnąłem. Nie miałem zamiaru wychodzić z łóżka i oglądać czegokolwiek. Miałem ochotę po prostu iść spać przytulony do mojej kochanej dziewczyny. Danielle ułożyła się wygodnie, czyli swoją głowę ułożyła na mojej piersi, a prawą nogę ułożyła pomiędzy moimi. Ucałowałem jej głowę, szepnąłem 'Kocham Cię' i przykryłem nas pościelą.

*Oczami Louis’a* - Wieczór.

- Mogę zostać na noc?
Szepnęła w moją stronę Eleanor przybliżając się w moją stronę na ławce. Siedziałem z nią na tarasie chociaż naprawdę nie miałem ochoty. Robiłem to tylko z grzeczności i nie chciałem aby chłopaki się, że nie jesteśmy już ze sobą. Wzruszyłem obojętnie ramionami na jej pytanie.
- Jak chcesz, w niczym nie robi mi to różnicy. Zaraz pokażę Ci pokój gościnny i dam ręcznik. Możesz wziąć prysznic czy coś..
- Gościnny, pokój gościnny?
Zdziwiła się, a mnie to nie obchodziło. Nawet na nią nie spojrzałem, gdy wychyliła się, aby na mnie spojrzeć. Odwróciłem głowę w przeciwnym kierunku. Nie mogłem na nią patrzeć, jej widok mnie dosłownie obrzydzał. Gdybym to zrobił nie dostrzegłbym jej, a tamten widok jaki zastałem.. Nie potrafię na nią spojrzeć. To nie jest ta sama dziewczyna, którą poznałem.
- Żartujesz sobie ze mnie? Spójrz na mnie!
- Nie będziesz mną dyrygować, Eleanor. Mam dość Ciebie. Nie znoszę Twojego widoku, rozumiesz? Duszę się przy Tobie. Chłopaki w końcu się domyślą, że to nie to samo. Poza tym mam zamiar im powiedzieć. Nie chcę Cię więcej widzieć.
     - Przepraszałam Cię! Co mam jeszcze zrobić?
- Nie robisz mi łaski, naprawdę.
Wstałem z ławki i ruszyłem w kierunku domu.
- Jeśli nie chcesz spać tutaj, to chodź za mną.
Odezwałem się i bez niczego szedłem w stronę pokoju gościnnego. Dziewczyna szła za mną posłusznie. Położyłem jej wcześniej wyciągnięty ręcznik z szafki, który ułożyłem na łóżku i poszedłem do siebie. Byłem wściekły. Od tego wszystkiego minęły dwa miesiące. Dwa miesiące, które były dla mnie męczarnią. Dziś jednak, gdy po raz setny wrócił do mnie ten widok i dźwięk jej głosu wydający z siebie słowa 'Kocham Cię jak nikogo innego' przekonałem się, że podjąłem dobrą decyzję z nią zrywając. Naprawdę próbowałem siebie przekonać, że dam radę, że można z tym żyć i wybaczę jej to co mi zrobiła, ale nie dałem rady. To dla mnie zbyt wiele.  Opadłem bezsilny na łózko myśląc co robić. Pewne jest to, że muszę powiedzieć chłopakom o wszystkim. Dzięki temu nie będą jej tutaj zapraszać, a je nie będę musiał udawać, że nadal jesteśmy razem. Wspomnienia zaczęły do mnie wracać, gdy ułożyłem się na łóżku. To tak jakby było wczoraj..
- Jadę do Eleanor.
Uprzedziłem chłopaków, gdy mieliśmy wracać już do domu. Wsiadłem do samochodu sam i pojechałem do mojej dziewczyny. Chciałem zrobić jej niespodziankę. Nie było mnie sporo czasu i tęskniłem za nią strasznie! Dlatego od razu z lotniska pojechałem do jej mieszkania, które wynajmowała od starszej Pani. Po drodze kupiłem jeszcze kwiaty i zrobiłem zakupy na obiad. Zaparkowałem na parkingu, tam gdzie zwykle. Wziąłem wszystkie zakupy i poszedłem w stronę jej mieszkania. Miałem swoje klucze - razem tak postanowiliśmy z Eleanor, że gdyby ona brała prysznic, albo wyszła gdzieś na chwilę czy coś to mogę na spokojnie wejść do mieszkania i na nią poczekać. Otworzyłem kluczem drzwi. Byłem cały rozpromieniony. Cieszyłem się jak głupi na samą myśl, że jeszcze kilka sekund i ją zobaczę. Usłyszałem jej głos, usłyszałem słowa, które mnie zmroziły: 'Kocham Cię jak nikogo innego'. Otworzyłem drzwi do jej sypialni i zamarłem. Momentalnie torba, którą trzymałem w dłoni wypadła mi i to spowodowało, że oboje spojrzeli się na moją osobę. Eleanor była nago, dosłownie, siedziała okrakiem na jakimś kolesiu. Nie wiem ile mógł mieć lat, ale czy to do cholery ważne? Czułem jak wbija mi się nóż w serce. 
- Tęskniłaś? Właśnie widzę.
Rzuciłem w ich stronę ten pieprzony bukiet i wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem do samochodu i dopiero wtedy poczułem jak wszystko rozrywa mnie od środka, rozpłakałem się. Całe szczęście, że szyby były przyciemniane i spokojnie mogłem się wypłakać. Nie chciałem robić tego przy chłopakach, przy nikim! Czułem się taki upokorzony! Kiedy mnie nie było, ona zabawiała się z innym mówiąc, że mnie kocha i nie może się doczekać mojego powrotu. Załamałem się jak jeszcze nigdy..
I tak to wszystko wyglądało.. Na samo dokładne wspomnienie tej historii w moich oczach pojawiają się łzy. Chciałem zakopać się pod ziemię. Nie wiedziałem czy mam o tym powiedzieć komukolwiek. Ostatecznie zostawiłem to dla siebie. Gdy minęło trochę czasu chłopaki zauważyli, że dawno nie widziałem się z dziewczyną, oni zresztą też - uniknąłem tego tematu, który powtarzał się jeszcze kilka razy, było tak samo jak za pierwszym. Owszem widziałem się z nią, ale tylko po to by pokazać ludziom, że między nami jest 'dobrze. Nie chciałem, aby wszyscy zaczęli o tym mówić. Czuję się do tej pory upokorzony. Eleanor zachowywała się tak, jakby nic się nie stało. Denerwowało mnie to. Nie potrafiła zrozumieć, że ja już z nią nie jestem i nigdy między nami nic nie będzie. Rozebrałem się do samym bokserek i położyłem się do łóżka. Wziąłem moje mp4 i zacząłem słuchać muzyki, przez słuchawki. Chciałem zapomnieć i po prostu zasnąć. Łzy wypływające z moich oczu pomogły mi, ponieważ powieki zrobiły się cięższe, a ja bardziej senny. W końcu zasnąłem nie myśląc o wcześniejszych wspomnieniach.
___________________
OD AUTORKI: Rozdział 22 gotowy ; )
15 komentarzy = nowy!
Wszystkie komentarze się liczą.

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam cie laska i fajnee normalnie ;D
    Czekam na next ;P
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  2. Super kochana :)

    Pozdrawiam, Ruuuda

    OdpowiedzUsuń
  3. Yeah !! anonimowe komentarze też się liczą :) super ! co do rozdziału naprawdę świetny taki inny ;) czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział :)
    pozdrawiam Miśka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że anonimowe też sie liczą.
    A rozdział świetny, czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hello it's me, I am also visiting this web page on a regular basis, this web site is genuinely good and the viewers are in fact sharing good thoughts.

    my homepage ... essay structure

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne jak zawsze !! <3 @zuo_1

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham tooo !

    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam ! :) ola.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawe opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Suuuper!

    Andzia

    OdpowiedzUsuń

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...