środa, 24 lipca 2013

I / 31

*Oczami Louis'a* - Następnego Dnia.

Wyszedłem z pokoju zakładając dżinsową kurtkę i skierowałem się w dół schodów. Moje oczy skanowały kuchnię, salon i prawdę mówiąc byłem przerażony tym co widziałem. Jeszcze nigdy tutaj tak nie było. Nigdy. Czerwone, plastikowe kubki leżały praktycznie wszędzie tak samo jak okruszki z jedzenia. Dostrzegłem również niewielką plamę na dywanie. Jak stanik znalazł się w ogóle na żyrandolu? 'Boże, współczuję naszej gosposi' - przeszło mi przez myśl i tylko jak zabrałem jabłko z koszyka w kuchni wyszedłem z domu. Potrzebowałem świeżego powietrza, które oczyści mój umysł i zacznie w końcu normalnie funkcjonować. Myślałem o Eleanor, ale nie w dobrym znaczeniu. Wspominałem tylko jak było między nami i teraz z perspektywy czasu widzę jaki byłem głupi. Przypomina mi się jej dziwne zachowanie jak na przykład pytałem ją dokąd idzie czy z kim się spotyka. Przecież to nie są trudne pytania, więc nie rozumiałem czemu się denerwowała. Teraz już wiem dlaczego. Kłamała mi prosto w oczy mówiąc, że wychodzi na zakupy czy do koleżanki, bo tak naprawdę szła do niego. Ja na jej miejscu nie umiałbym grać na dwa fronty. Gdyby po prostu ze mną porozmawiała i powiedziała, że nie czuje do mnie tego co kiedyś i chciałaby ze mną zerwać bądź zrobić przerwę to zabolałoby mnie to o wiele mniej niż to co zobaczyłem na własne oczy. Szkoda, że tak wyszło, ale również się cieszę, że się dowiedziałem, bo gdybym do niej nie przyjechał, pewnie do dziś bym z nią był i żył w nieświadomości. Spojrzałem przed siebie i dostrzegłem, że właśnie wchodzę do parku. To prawda, że jak chcesz pomyśleć to zawsze to jest najlepsze miejsce, aby to zrobić. Chociaż wolałbym jakąś swoją kryjówkę, gdzie nikt nie chodzi i byłbym kompletnie sam. Oddycham spokojnie. Marszczę swoje brwi, kiedy dostrzegam dziecięcą butelkę przed sobą. Podnoszę ją i rozglądam się dookoła. Niedaleko mnie jest młoda dziewczyna z wózkiem, która próbuje uspokoić dziecko, które płacze. Podchodzę bliżej niej. Spoglądam na małą dziewczynkę i w myślach próbuje coś wymyślić, aby pomóc jasnej brunetce. Zaczynam robić jakieś głupie miny przez co mała wpatruje się we mnie, a po chwili zaczyna chichotać, przez co też zaczynam się śmiać. 
- Mógłbym?
Spoglądam na dziewczynę, która kiwa lekko głową co uznaję za zgodę. Podchodzę jeszcze bliżej i delikatnie dotykam dłoń dziewczynki, która zaczyna bawić się moimi palcami. Jest taka urocza i malutka. Kiedy byłem jeszcze z Eleanor i myślałem o nas dość poważnie chciałem mieć z nią dziecko, a później się ożenić. Dużo razy sobie wyobrażałem jak to wszystko by wyglądało, kiedy trzymam dziecko na rękach, kiedy się z nim bawię jak tylko oczywiście jest na to gotowe. W głowie słyszałem jego bądź jej śmiech. To było naprawdę cudowne uczucie. Teraz cieszę się, że jednak nic nas nie łączy, bo wiem, że zapewne wróciłbym do niej, ale tylko ze względu na dziecko, bo chciałbym aby miało i ojca i matkę. Jest jak jest, więc się z tego cieszę. 
- Jestem bardzo Tobie to znaczy panu wdzięczna. Próbowałam ją uspokoić z dobrych kilka minut, ale to nic nie dawało, a pan tak po prostu tylko podszedł i to zrobił, więc jeszcze raz dziękuję.
Odzywa się dziewczyna, a ja spoglądam na nią.
- Żaden pan, Louis.
Uśmiecham się do niej i wyciągam dłoń którą ściska.
- Taylor. 



Przypominam sobie o butelce, więc podaję ją dziewczynie, która chowa przedmiot do koszyka wózka na dole i w tym czasie mogę się jej przyjrzeć. Ubrana jest dość zwyczajnie. Jasne dżinsy opinające jej szczupłe nogi, brązowe sandałki i biała bluzka, która również opina jej górną część ciała. Zastanawiam się co mam powiedzieć. Nie chcę, aby odchodziła, ponieważ dość dobrze czuję się w jej towarzystwie. 
- Jeśli można.. Czy to Twoje dziecko?
- Umm.. tak, owszem. 
Kiwam głową. Cholera jasna. Ile ona ma lat w ogóle? Nie to, że ją oceniam, ale kurczę. Wygląda mi na może.. osiemnaście lat, a nawet i siedemnaście. Chciałbym móc ją spytać, ale wiem, że nie powinno mnie to interesować i poza tym nie pyta się kobiet o wiek, jak to mówią. Jestem taki ciekawy. Wiem, że to by w sumie nic nie zmieniło. No bo co mi po tym, że powie mi ile ma lat? Będę zapewne zaskoczony tak jak teraz i to wszystko. Słyszę dziewczęcy śmiech, więc spoglądam na dziewczynę, która śmieje się a po chwili kręci głową. 
- Nie wierzysz, prawda?
- Wyglądasz zbyt młodo.
- Tak. Długa historia.. 
- A ja mam czas, jeśli tylko..
Patrzę na nią uważnie i nie dokańczam, bo wiem, że ona wie o co mi chodzi. Jeśli tylko będzie chciała to mi opowie swoją historię, a ja nie będę miał nic przeciwko temu, bo chciałbym ją poznać. Sam nie wiem czemu tak czuję, ale wydaje mi się być naprawdę sympatyczną dziewczyną no i jest cholernie ładna. Szkoda, że nie spotkaliśmy się zanim zaszła w ciążę. Co ja gadam. Jeśli miałbym być z dziewczyną, która ma już dziecko to wiem, że jeśli byłaby tego warta to bym się z nią związał i na pewno pokochał je jak swoje. Jej głos wyrywa mnie ze swoich myśli.
- Nie wiem w sumie od czego zacząć.. Gdyby nie Sue to zapewne teraz bym spała po całonocnej imprezie, bo wtedy nic się dla mnie nie liczyło. To prawda, kiedy mówią, że jak tylko pojawia się dziecko to zmienia się praktycznie całe nasze życie, a przede wszystkim nastawienie, priorytety. Tak przynajmniej było i jest nadal w moim przypadku. Kiedyś na pierwszym miejscu była dobra impreza teraz oczywiście jest Sue. Szkoda, że nie mogę cofnąć czasu i naprawić swoich błędów i zachowania. Zmierzając do właściwego tematu..
Nawet się nie zorientowałem, kiedy zaczęliśmy iść. 
- Na jednej z imprez poznałam chłopaka. Na początku nie byłam nim zbytnio zainteresowana ani on mną. Razem ze swoim kolegą przyłączył się do mojej grupy znajomych i stało się tak, że często bywał z nami, więc spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Kilka razy nawet wyszliśmy razem i okazał się być naprawdę fajnym chłopakiem. Po może dwóch miesiącach zostaliśmy parą 
- Nadal jesteście ze sobą?
- Nie. Kiedy się dowiedziałam, że jestem w ciąży nie wiedziałam co mam zrobić, ale myślałam, że skoro mówił, że mu na mnie zależy i mnie kocha to wiesz.. zostanie ze mną i sobie poradzimy, ale jak tylko powiedziałam mu o dziecku zaczął mnie unikać. Myślałam, że wróci i powie, że będzie wszystko dobrze, że się nami zaopiekuje jednak tak się nie stało. Dowiedziałam się, że wyjechał, ale nie mam pojęcia dokąd. Po prostu zwiał, a ja zostałam sama. Bałam się, że sobie nie poradzę, a jeszcze wtedy mieszkałam razem ze współlokatorką. Dobrze wiedziałam, że muszę się wyprowadzić, bo zwyczajnie nie starczyłoby mi na opłaty, które dzieliłyśmy na pół, na siebie, dla Sue i na inne rzeczy. 
- Gdzie teraz mieszkasz?
-  U rodziców, chociaż mama ledwie przekonała ojca, żebym mogła z nimi zamieszkać. Prawdę mówiąc nie miałam do niego o to żalu, że się nie zgadzał, bo byłam dla niego okropna i kiedy się wyprowadzałam powiedziałam mu dużo strasznych rzeczy, które oczywiście były prawdą i w sumie nadal są. Matka chciała, abym skończyła szkołę, ale ja dobrze wiedziałam, że to nie był dobry pomysł. Musiałam rzucić edukację i pójść do pracy, aby zarabiać na siebie i Sue. Teraz może nie jest najlepiej, ale przynajmniej jest dobrze. Pracuję, zajmuje się małą, mam dach nad głową, więc nie mogę narzekać, prawda? Przepraszam..
Stanęliśmy w miejscu, podałem Taylor paczkę chusteczek, którą wyjąłem z tylnej kieszeni spodni. Wyjęła jedną i wytarła łzy z kącików oczu i kilka z policzków. Ręką delikatnie dotykałem jej pleców, aby się uspokoiła i spróbowała oddychać normalnie. Jest mi jej naprawdę szkoda. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak dużo przeżyła. To co mi opowiedziała na pewno jest niczym w porównaniu do rzeczywistości. Uśmiechnęła się lekko i wyrzuciła do pobliskiego kosza zniszczoną chusteczkę. Oboje ruszyliśmy dalej. Nie wiedziałem czy mam się odezwać czy może dać jej trochę czasu, aby sobie wszystko poukładała w głowie. 
     - A jak u Ciebie w sprawach sercowych?
Nie spodziewałem się, że zapyta mnie o moje życie. 
     - Cóż, można powiedzieć, że nie istnieją, jak dla mnie. Zerwałem jakiś czas temu z dziewczyną. Przyłapałem ją z innym w łóżku i teraz nie daje mi spokoju. Cały czas dzwoni, pisze. Mam jej dość. Mogłaby się odczepić. I pomyśleć, że jeszcze niedawno myślałem założyć z nią rodzinę..
Kręcę głową niedowierzająco, a Taylor uśmiecha się do mnie pocieszająco. Odwzajemniam gest i wyciągam wibrujący telefon. Spoglądam niechętnie na wyświetlacz i wcale nie jestem zaskoczony, kiedy widzę, że dzwoni Eleanor. Ma idealne wyczucie czasu. Zaczynam rozglądać się dookoła czy przypadkiem gdzieś nie jest i mnie nie śledzi. Nie wiem co bym zrobił, gdyby nagle przede mną stanęła. Tak bardzo bym się wkurzył. Taylor spogląda na mnie, a ja jej pokazuję telefon.
     - To ona dzwoni, prawda?
     - Niestety, ale masz rację.
Dziewczyna odbiera ode mnie urządzenie i przykłada do ucha. 
     - Przykro mi. Nie rozmawiasz z żadnym Harry'm tylko z dziewczyną Louis'a. Bierze prysznic, więc nie może podejść i z Tobą porozmawiać. Czy mam coś mu przekazać? Skarbie, chyba mnie nie słyszałaś bądź nie zrozumiałaś. Mówię, że jest zajęty. Właśnie bierze prysznic po ostrym seksie, więc proszę bądź tak miła i po prostu go zostaw w spokoju. Nie chcę więcej razy widzieć Twojego imienia w jego telefonie, bo w innym przypadku Cię uduszę, zrozumiałaś? Miłego popołudnia. 
Uśmiecham się szeroko chowając z powrotem telefon do kieszeni spodni, a Taylor śmieje się niekontrolowanie. Eleanor w tej chwili kipi z wściekłości, zapewne. I bardzo dobrze. Może w końcu się odczepi. Dziewczyna szybko zamyka usta dłonią, ponieważ nie chce obudzić Sue, ale dalej widzę ten uśmiech. Jestem jej bardzo wdzięczny za to co dla mnie zrobiła.
     - Przysługa za przysługę.
Wzrusza ramionami i rusza dalej ścieżką parkową. Szybko do niej dołączam. Taylor informuje mnie, że będzie już się zbierać, ponieważ mała zapewne niedługo się obudzi i będzie musiała ją nakarmić. Widzę jak się peszy, co jest dla mnie trochę dezorientujące, po słowach jakie powiedziała Eleanor, ale nie komentuje tego. Wygląda słodko z tymi rumieńcami. Kiwam głową w odpowiedzi i proponuje, że je odprowadzę, ale brunetka wskazuje blok, w którym mieszka i znajduje się on całkiem niedaleko, dlatego dziękuję.
     - Spotkamy się jutro? Oczywiście razem z Sue. 
     - Jeśli tylko nie przeszkadza Ci nasze towarzystwo..
     - Gdyby tak było, to nie proponowałbym Ci spotkania.
     - W takim razie do zobaczenia, Louis. 
Uśmiecha się ostatni raz i odchodzi w swoją stronę. Idę do tyłu patrząc na jej oddalającą się sylwetkę. Niespodziewanie się odwraca i macha mi ręką, więc jej odmachuję. Oddala się coraz bardziej, więc odwracam się i kieruję w stronę domu wcześniej wchodząc do pobliskiego sklepu. Mam ochotę na trochę słodkości. Ta dziewczyna jest naprawdę fajna i podziwiam ją bardzo. Pomimo, że tyle przeżyła nadal się trzyma i to bardzo dobrze. Nie załamała się tak jak inne dziewczyny, a przede wszystkim zatrzymała dziecko. Nie wiem ile ma lat, ale nawet jeśli jest bardzo młoda to również bardzo mądra. Mógłbym się z nią zakolegować, zaopiekować nią i Sue. Mała kruszynka. Ciekawe co u Eleanor. Chociaż tak naprawdę mam to gdzieś. Jestem tak bardzo ciekaw jej miny.. Wchodzę do mieszkania i kieruje się do kuchni. Staję jak słup, kiedy dostrzegam gotującego Zayn'a. Zdejmuję okulary przeciwsłoneczne, aby się upewnić, że to naprawdę on i to faktycznie jest on. Odwraca się na moment, aby sięgnąć z szuflady drewnianą łyżkę i mnie dostrzega.
     - Cześć. Gdzie się podziewałeś? Martwiłem się.
     - Cześć. Byłem pozbierać myśli. Co robisz?
     - Śniadanie na obiad, ale dla Olivii.
Uprzedza na co się śmieje. Odkładam torebkę na stół.
     - Jak było?
Pytam. Widać po nim, że uprawiał seks, chociażby po tym, że ma podrapane plecy. Dotykam bez powodu zadrapanych linii, a Zayn zaczyna się wiercić. Ma również zbyt poczochrane włosy i ten uśmiech, który mówi, że jest w siódmym niebie. 
     - Nie interesuj się, Tomlinson. 
Jak mam się nie interesować sprawami mojego najlepszego przyjaciela. Mógłby coś zdradzić. Myślę chwilę i zaczynam jęczeć jak Olivia, aby go sprowokować. Zayn uderza mnie w ramię, które natychmiast pocieram. Zawsze miał i nadal ma dobrego cela i mocne uderzenie. Uśmiecha się zadowolony z siebie, a mi cieknie ślinka i burczy w brzuchu, kiedy widzę, że przygotowuje jajecznicę na bekonie. 
     - Lepiej się zamknij, bo w innym przypadku zaraz włożę Ci wąż ogrodowy w gacie i zaleje lodowata wodą. Uważaj więc. 
Ostrzega, a ja wybucham głośnym śmiechem. Zayn po chwili do mnie dołącza. Wychodzę ze swoimi zakupami i kieruję się w stronę swojego pokoju. Kładę się na łóżku i otwieram czekoladę mleczną. Przełączam kanały w telewizorze, aby znaleźć coś ciekawego. W końcu znajduję swój ulubiony serial. Czuję się tak dobrze, szczęśliwy i to wszystko dzięki Taylor. Nie mogę się doczekać naszego jutrzejszego spotkania.


*Oczami Olivii* 


Może uznacie to za dziwne, że ja jestem dziwna, bo teraz kiedy to sobie analizuję to faktycznie taka byłam, ponieważ nie wypiłam dużo. Tyle co nic, prawdę mówiąc. Dwa piwa i trzy kieliszki wódki. To wcale nie tak dużo, prawda? Zazwyczaj jest tak, że każdy chce zabalować, upić się do nieprzytomności, bo w końcu ma idealny pretekst, czyli swoje urodziny. Ja przyznaję się, że pojawił mi się taki pomysł w głowie, aby wypić i upić się, ale tylko tak, aby mi się film urwał. No co? Pierwszy raz w życiu! Nie śmiejcie się. Wiem, że nie stałoby się mi nic złego, bo w końcu otaczały mnie osoby, które znałam, a jeśli nie to miałam pełne zaufanie do chłopaków, że zaprosili odpowiednie osoby. Na pewno będę miała jeszcze okazję i to nie jedną, aby to zrobić. Mam tylko małą nadzieję, że Jennifer będzie razem ze mną. Podnoszę swój wzrok w górę i dostrzegam Zayn'a, który uśmiechnął się do mnie słodko i zaczął stawiać małe kroki idąc w moim kierunku. Serce lekko przyśpieszyło w mojej piersi. Cholera. Chłopak usiadł obok mnie, poklepał swoje kolana w geście, abym na nich usiadła. Podniosłam się wstając z materaca i usiadłam tam gdzie polecił. Nie wiedziałam co mam zrobić w obecnej sytuacji. Pocałować go? Uśmiechnąć się? A może go dotknąć? Cholera. Nie jestem dobra w te klocki. Spuściłam wzrok na swoje dłonie. 
     - Denerwujesz się? 
Spytał i założył kosmyk moich włosów za ucho. Kiwnęłam głową.
   - Nie przejmuj się, Kochanie. Nie zrobię nic, co nie będzie Ci się podobać. Wiesz o tym, prawda? Jeśli przekroczę granicę, powiesz mi o tym, tak? A ja wtedy przestanę. Obiecuję Ci to. Ufasz mi?
     - Umm.. Tak.
     - W takim razie rozluźnij się. 
Uśmiechnął się do mnie pocieszająco. Jedną dłonią trzymał na mojej talii, abym nie upadła na podłogę, a drugą zaczął mnie delikatnie gilgotać po brzuchu. Po chwili zaczęłam cicho chichotać. Dlaczego muszę mieć tyle gilgotek? Odwzajemniłam jego uśmiech.
     - Od razu lepiej. 
Stwierdził, po czym cmoknął mnie w usta. Oplotłam dłońmi jego kark dalej mając ten uśmiech, który mówił, że jestem szczęśliwa. Zbliżyłam swoją twarz do jego, aby złączyć nasze usta w czułym pocałunku. Mulat wcale nie protestował, kiedy to zrobiłam, a wręcz przeciwnie, ponieważ pogłębił pocałunek. Jego dłonie poruszyły się po moim ciele, aż w końcu umieścił je na biodrach i przysunął bliżej siebie. Czułam, że jeśli ktoś chciałby przesunąć pomiędzy nami kartkę to nie byłoby to możliwe. Byliśmy zbyt blisko siebie. Nie było miejsca nawet na powietrze. Cicho jęknęłam, kiedy ścisnął moje oba pośladki, a ja otworzyłam usta będąc zaskoczona. Zayn wsunął do moich ust swój język i dotknął mojego podniebienia. Oh. Nie spodziewałam się tego. Nieśmiało dotknęłam jego język swoim. Chwilę później zaczęły one walczyć od dominację. Boże. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. Oboje odsunęliśmy się od siebie z cichym cmoknięciem naszych warg. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie oparci o swoje czoła. Zayn nie czekając na żaden ruch czy gest z mojej strony, ucałował moje czoło, policzek, szczękę, brodę dostając się do miejsca, które chciał, czyli szyi. Złożył delikatny pocałunek wpijając się po chwili w moją skórę, na co wydałam z siebie jęk. 
     - Twoja malinka zaczęła blaknąć. 
Skubnął zębami miejsce, w którym miałam nietypowy kolor skóry, czyli coś jakby wyglądało na oparzenie na przykład lokówką czy prostownicą. Cóż, ostatnio też to zauważyłam, ale przecież to nie oznaczało, że miałam z krzykiem do niego przybiec i go o tym poinformować po czym kazać, aby zrobił mi nową. Uśmiechnęłam się sama do siebie z własnych myśli. Docisnęłam swoją klatkę piersiową do jego, kiedy się lekko wyprostowałam i oplotłam dłońmi jego szyję. Zayn zassał delikatnie kawałek skóry, co chwilę potęgując nacisk. Zagryzłam wargę, aby nie krzyknąć, gdyż uświadomiłam sobie, że tym razem tak szybko nie zniknie. Jego usta przesunęły się w stronę mojego ucha. Kiedy zassał miejsce za nim, myślałam, że oszaleję, a moja dolna warga zacznie krwawić. Boże. Znalazł mój czuły punkt i teraz wiem, że mnie ma. Będzie go zapewne dużo razy wykorzystywał. Spojrzałam na chłopaka, który ponownie złączył nasze usta, a ja przeniosłam swoje dłonie i wplątałam w jego włosy. Pociągnęłam za końcówki, kiedy przegryzł moją dolną wargę i lekko pociągnął ją w swoją stronę. Puścił ją, a ona wróciła to swojej pozycji. Zayn wpatrywał się we mnie, kiedy jego dłonie wsunęły się pod jego koszulkę, którą miałam na sobie. Wiedziałam, że chciał się po prostu upewnić czy jest wszystko dobrze. Pokiwałam głową przymykając lekko powieki, kiedy jego duże dłonie dotykały mojej ciepłej skóry. Zacieśniłam uścisk nóg i rąk wokół niego, kiedy poczułam, że się unoszę w górę. Chłopak stanął w nogach łóżka, na którym mnie położył delikatnie, a ja przesunęłam się trochę w górę. Chwilę później znalazł się nade mną. Uśmiechnęłam się lekko. Zachłysnęłam się powietrzem jednocześnie wbijając mu paznokcie w ramiona, kiedy otarł się o moją klatkę piersiową.
     - Masz takie wrażliwe sutki, Skarbie. 
Zayn skubnął palcem wskazującym moją lewą pierś, przenosząc dotyk na środek, gdzie malutka wypukłość pokazywała się zakryta przez materiał koszulki. Wygięłam plecy w łuk niemal prosząc o to, aby zwrócił uwagę na moje piersi, które  potrzebowały jego uwagi, chociaż przez moment. Zresztą jak całe ciało. Chciałam, żeby dotykał mnie wszędzie. Tu i teraz. Nie obchodzi mnie to, że na dole trwa nadal moja impreza urodzinowa. Chcę znowu poczuć to uczucie. Sapnęłam, kiedy poczułam jego usta na prawym sutku, podczas gdy jego dłonie sięgnęły krawędź koszulki. Zayn spojrzał na mnie uważnym wzrokiem. Pokiwałam lekko głową w odpowiedzi. Koszulka odkrywała coraz więcej, a bicie mojego serca przyśpieszyło. Odwagi dodawało mi to, że miałam troszkę alkoholu w sobie, ciemność w pokoju i Zayn. Dobrze wiedziałam, że jeśli nie chciałabym, aby zdejmował ze mnie tego materiału to zwyczajnie by tego nie zrobił. Podniosłam się lekko, aby pomóc chłopakowi w zdjęciu koszulki. Moje dłonie instynktownie przyległy do piersi. 
     - Nie, nie zakrywaj się przede mną. 
Odsunął moje dłonie. Jego wzrok był nadal wpatrzony w mój. 
     - Jesteś piękna. 
Szepnął w mój dekolt pochylając się nade mną. Zawstydziłam się na jego słowa, ale również uśmiechnęłam lekko. Zayn dmuchnął ciepłym oddechem w moją prawą pierś. Po chwili zaczął składać na niej małe całusy, aż w końcu doszedł do miejsca, który potrzebował go najbardziej. Jego język polizał delikatnie sutek, a po chwili jego wargi go oplotły. Wplotłam dłonie w jego włosy przyciskając jeszcze bliżej tego miejsca. Sięgnęłam jego wolną rękę, czując, że druga pierś jest zaniedbana i przyłożyłam ją do niej. Zayn uśmiechnął się patrząc na mnie, kiedy odsunął się z cmoknięciem i po chwili przeniósł się na wskazane miejsce. Czuję już jakie moje ciało jest gorące. Mój oddech jest nierówny, serce zwiększyło swoje bicie o kilka uderzeń więcej i czuję, że jestem mokra. TAM. Korzystając z okazji, że kolano chłopaka znajdywało się pomiędzy moimi nogami, tak blisko, przycisnęłam się do niego. Potrzebowałam tarcia. Wiedziałam, że w tym momencie zachowuje się.. nie wiem jak to nazwać to znaczy siebie. Po prostu nie potrafię, ale wiedziałam, że to może dziwnie wyglądać. Zayn zaśmiał się cicho, co pozwoliło mi sądzić, że jest całkowicie spokojny i raczej nie jest zły z moich poczynań.
     - Chcesz mnie wykorzystać, Kochanie?
Spojrzał na mnie z uśmiechem na ustach. Pokręciłam głową.  
     - Nawet nie miałbym nic przeciwko. 
Zamruczał i przycisnął swoje usta do mojej szczęki. Po chwili pocałował mnie w brodę i podniósł się. Powędrowałam dłońmi do jego koszulki. Zayn pochylił się, ale wyciągnął dłonie, więc udało mi się ściągnąć materiał z jego ciała. Przegryzłam dolną wargę. Wspominałam, że wygląda seksownie bez koszulki? Szczególnie teraz, kiedy zaczął chodzić na siłownię. Jeśli nie, to cóż musicie mi wybaczyć. Odrzuciłam materiał gdzieś poza łóżko. Mulat miał na sobie już tylko spodnie i zapewne bieliznę, tak jak ja tyle, że bez spodni. Ułożył się obok mnie. Jego palce zaczęły rysować na moim podbrzuszu jakieś nieznane mi wzory. Rozpoznałam tylko trzy: serce, kwadrat i kółko. Miało to coś znaczyć? Zapewne nie. Sądząc po tym, jak jego palce delikatnie i powoli przesuwały się w dół. Oh. Przymknęłam powieki odchylając głowę w tył. Poczułam jak jego dłoń wsunęła się pod materiał bielizny, a chwilę później kciuk pieścił już moją łechtaczkę. Cholera. Jego środkowy palec okrąża moje wejście, na co się instynktownie spinam. 
     - Rozluźnij się, Skarbie. 
Szepnął cicho. Moje serce i oddech przyśpieszyło. Wzięłam głęboki oddech i spróbowałam odprężyć swoje mięśnie, całe ciało. Jęknęłam, kiedy poczułam jak wsunął delikatnie i powoli do mojego wnętrza swój palec. Zayn przycisnął swoje usta do mojego ramienia i złożył na nim pocałunek jednocześnie poruszając palcem w moim wnętrzu. Odwróciłam swoją twarz w jego kierunku. Chłopak obserwował mnie uważnie, a ja poczułam jak czerwienieją mi policzki, kiedy się zorientowałam co robi. Przysunęłam się bliżej niego i złączyłam nasze usta w desperackim pocałunku. Jęknęłam w jego usta głośniej, kiedy poczułam jak dołącza drugi palec. 
     - Jesteś taka ciasna.
Wyszeptał do moje ucha, a ja zacisnęłam się na jego palcach. Ściskałam mocno zamknięte powieki. Jest naprawdę dobrze. Po prostu.. to co ze mną robi jest nie do opisania. Nie potrafię nawet racjonalnie myśleć.
     - Zayn.. 
Chłopak nie odezwał się. Poczułam tylko jak wyciąga ze mnie swoje palce powoli. Ogarnęła mnie pustka, która jeszcze chwilę temu była wypełniona. Otworzyłam powieki, aby sprawdzić co się dzieje. O mój Boże. Moje oczy się powiększyły, kiedy dostrzegłam jak ssie swoje palce, które zostały zamknięte pomiędzy jego wargami. Chłopak cmoknął mój kącik ust posyłając szeroki uśmiech. Po chwili przeniósł się między moje nogi. Nie chciałam, aby przestawał robić to wszystko co robi, ale czułam, że jestem nie fair w stosunku do niego. Ja po prostu leżałam na łóżku napawając się tym co mi dawał, a sam w zamian nie otrzymywał nic. Przecież chłopaki w jego wieku również potrzebują tego wszystkiego, a nawet więcej. 
     - Zayn. 
     - Jestem, Skarbie. Zajmę się Tobą.
Ucałował moje prawe biodro i już po chwili pozbył się ostatniego materiału jaki miałam na sobie. Pokręciłam lekko głową w geście, że to nie tak powinno być. Chciałam tylko, aby znalazł się na moim miejscu, zrównać z nim w znaczeniu, aby miał również taką samą przyjemność jak ja. Jęknęłam głośno, kiedy poczułam jego język na swojej łechtaczce. Musiałam przyznać, że jego język jest naprawdę zdolny. Sapnęłam czując jak wsuwa we mnie jeden palec powoli. Po chwili jego język i palec zaczęły się poruszać w jednym rytmie, a ja wiłam się na łóżku z czystej przyjemności. Moje dłonie desperacko prosiły o jakiekolwiek zajęcie. Oh. Wplątałam je nieśmiało we włosy Mulata i lekko ciągnęłam za końcówki. 
     - Proszę.. szybciej.
Zaskomlałam czując jak jestem już blisko. Zayn zgodnie z moją prośbą przyśpieszył, a chwilę później poczułam drżenie swoich nóg. Podkurczyłam palce u stóp. Jeszcze chwila.. Cholera! Moje biodra wystrzeliły w górę, a usta otworzyły się, jednak nic się z nich nie wydobyło. Zayn nie przestawał jeszcze przez chwilę. Cmoknął ostatni raz moje płatki i podniósł się oblizując jednocześnie usta i chwilę później palec. Ścisnęłam mocniej powieki oddychając głośno i szybko. Moje serce zaraz wyskoczy z piersi. Zayn delikatnie pogłaskał mój gorący i czerwony policzek. 
     - W porządku?
Odezwał się cicho. Pokiwałam głową uśmiechając się. Odwzajemnił mój gest i położył się obok. Zaczęłam się zastanawiać czy to już wszystko. Oczywiście, że bardzo chciałabym więcej. Myślami wróciłam do mojego protestu. Spojrzałam na chłopaka, który delikatnie pieścił moje ramię, a kiedy zauważył, że mu się przyglądam spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Obróciłam się na bok i przybliżyłam do jego ciała. Moja lewa noga oplotła go w pasie, a już chwilę później byłam nad Zayn'em, gdyż ten się przekręcił na plecy. Oboje wpatrywaliśmy się w siebie. Jego palce dotykają moich ud i delikatnie je pieszczą przez co się uśmiecham. Czuję się trochę niepewnie, ponieważ nie wiem co dalej.
     - Coś nie tak, Skarbie?
     - Po prostu nie wiem co mam robić.
Mówiąc to bawię się swoimi palcami, a Zayn wzrusza ramieniem.
     - Rób to na co masz ochotę. 
Kiwam głową. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji z chłopakiem, w sensie, że to ja mam coś zrobić. To znaczy wiem, że nie muszę, ale po prostu chcę mu się odwdzięczyć. To całkiem normalne, prawda? Moja dłoń delikatnie pieści jego policzek. Pochylam się nad nim i całuję go w szyję, a Zayn oddycha głębiej. Moje usta przesuwając się na jego jabłko Adama i ssę je delikatnie. Czuję lekki uścisk na swoim udzie. Przesuwam swoim językiem po nim. Unoszę się lekko wyżej i palcem dotykam jego tatuażu w postaci napisu. Przejeżdżam po nim palcem. 
     - Co to oznacza? 
Pytam szeptem wpatrując się w napis i próbuję go rozszyfrować. Jednak po chwili sobie uświadamiam, że nie dam rady, ponieważ jest strasznie dziwnie zapisany, ale wiem, że skoro znajduje się na jego ciele to musi mieć jakieś znaczenie. Zayn dotyka moich pleców i delikatnie po nich jeździ swoją ręką. 
     - 'Bądź prawdziwym sobą'. Kiedy zaczęliśmy być sławni postanowiłem sobie, że nieważne jak dużo zmieni się w moim życiu, po prostu zostanę sobą i się nie zmienię. Ten tatuaż ma mi o tym przypominać. 
Pokiwałam głową w geście zrozumienia. To naprawdę bardzo ważne, aby przez wpływ innych na daną osobę nie zmienić się i chodzi mi tu o zmianę na gorsze. Trzeba słuchać swojego serca i rozumu, robić tak jak samemu się uważa, ale też słuchać opinii innych na dany temat. Możemy się do niej nie zastosować, ale przynajmniej wziąć ją sobie do serca. Ucałowałem delikatnie środek napisu. Spojrzałam w lewo i dostrzegłam kolejny napis, a raczej słowo.
     - 'Piątek'?
Zachichotałam cicho, a Zayn do mnie dołączył. 
     - Tego dnia powstał nasz zespół. 
     - Dobrze, a to? To jest imię, prawda?
    - To imię mojego dziadka. Zmarł, kiedy byłem w programie. Bardzo mnie wspierał, jak tylko mógł. Lubiłem z nim spędzać czas. Dużo razy jeździliśmy na ryby, kiedy byłem mały. Cóż, głupio się przyznać, ale kiedy nic nie złowiliśmy, wtedy udawaliśmy się do sklepu i kupowaliśmy kilka, aby moja mama, ani babcia się nie zorientowały. Po jakimś czasie się dowiedziałem, że moja mama wie, ale udawała, że o tym nie wie. To było przezabawne.. Mogłem z nim porozmawiać o wszystkim. Zawsze mnie wysłuchał, potrafił doradzić. Żałuję, że go już nie ma. Był mi bardzo bliski jak nikt inny. 
Uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam do niego. Zayn oplótł mnie swoimi ramionami, a ja wtuliłam się w niego mocniej. Chciałam mu pokazać, że mu współczuję i jestem razem z nim. Kiedy się od siebie odsunęliśmy musnęłam jego wargi, które po chwili wykrzywił w małym uśmiechu. Podniosłam się lekko i kolejno wskazywałam na czarny tusz: czaszka, a nad nią aureolka, karta do gry pod prawym ramieniem,  skrzydła pomiędzy którymi znajdywały się czerwone usta. Zayn wyjaśniał mi każdy z jego tatuaży i muszę przyznać, że każdy był naprawdę bardzo dobrze przemyślany. Przejechałam dłońmi po jego żebrach zjeżdżając w dół. Moje palce trafiły na czarne, nieduże serce. Mulat wyjaśnił, że nie ma ono dużego znaczenia. Pokiwałam głową. Przegryzłam dolną wargę, kiedy się zorientowałam, że koniec mojej wędrówki już się zbliża. Dostrzegłam ostatni napis na jego ciele. To znaczy widziałam, że miał jeszcze wiele tatuaży, ale na razie skupiałam się na jego 'przodzie'. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Zayn podciągnął mnie w górę i złączył nasze wargi. Cicho jęknęłam w jego usta, kiedy poczułam sporą wypukłość na swoim udzie. Zayn zaczerpnął dużo powietrza i przyłożył swoje czoło do mojego. Jego oddech był nie równy. 
     - Skarbie.. Tak bardzo Cię pragnę. Chciałbym Cię móc poczuć, wejść w Ciebie i to jak zaciskałabyś się na moim penisie.. Cholera!
Jęknęłam cicho słysząc jego słowa, które wpływały wprost do mojego ucha zaraz po tym jak znalazłam się pod nim. Pociągnęłam go za kark w swoją stronę i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Zayn ścisnął delikatnie, ale też nie lekko moją lewą pierś. Podczas, gdy lewa trzymała go za kark, prawą powiodłam przez jego tors do tasiemki jego bokserek i jeszcze niżej. Przez materiał czarnych dżinsów mogłam idealnie poczuć jakie są napięte. Potarłam dłonią ich wypukłość. Poczułam jak gryzie skórę na mojej szyi. Mały ból złagodził pieszcząc językiem. Jego jęk, który usłyszałam blisko swojego ucha był  cholernie seksowny. Spowodował, że zrobiłam się bardzo mokra pomiędzy nogami. Boże. On tak bardzo mnie podnieca. Zarumieniłam się słysząc te słowa w swojej głowie. Złapałam jego twarz w swoje dłonie, aby na mnie spojrzał. Wpatrywaliśmy się w swoje tęczówki. Oczy Zayn'a były delikatnie zamglone. 
     - Kochaj się ze mną. 
Szepnęłam wpatrując się w niego. 
     - Jesteś pewna? 
Kiwnęłam głową w odpowiedzi i uśmiechnęłam się, co Zayn odwzajemnił. Naprawdę tego chcę. Ufam mu i wiem, że to jest ten, z którym chcę to zrobić po raz pierwszy. Chłopak delikatnie pogładził mnie po policzku jednocześnie wpatrując we mnie, a już po chwili zbliżył się i złączył nasze usta. Moje dłonie desperacko dotykały jego ciała. Przyznaję, że byłam lekko zdenerwowana, to znaczy stresowałam się tym co ma nadejść. 
     - Nie myśl o tym, Skarbie. 
On zdecydowanie potrafi czytać w myślach.
     - Chcesz mi pomóc?
Przegryzł moją dolną wargę, którą wypuścił spomiędzy swoich ust, a ja zachichotałam cicho. Zayn poniósł się i wstał na nogi koło łóżka, złapał guzik swoich czarnych spodni. Pokiwałam głową w odpowiedzi siadając tak, że moja pupa przylegała do stóp. Dłońmi odsunęłam ręce Mulata i opuściłam je po bokach jego ciała. Odpięłam jeszcze nie odpięty guzik, pomału pociągnęłam w dół rozporek, złapałam za szlufki wkładając do nich swoje palce, po czym pociągnęłam je w dół. Zayn skopał swoje spodnie, które były wokół kostek i odrzucił je dalej. Pochylił się lekko, objął moją szyję dłońmi i musnął moje usta. Moja ręka spoczęła na jego udzie i przesunęła się wyżej. Zayn mruknął w moje usta, kiedy niepewnie objęłam go ręką, a policzki oblały się różem. Chciałam tylko sprawdzić jak to jest, jaki jest w dotyku. Po chwili popchnął mnie lekko za ramiona, abym się położyła co wykonałam i rozprostowałam swoje nogi. Zayn od razu przylgnął do mojego ciała. Złapał moją lewą ręką i powiódł nią do swojego krocza. Oh. Jego obie dłonie zacisnęły się nad moją głową na kołdrze podczas, gdy schował twarz pomiędzy moją szyją, a ramieniem. Czułam na swojej skórze jego gorący oddech. Moje palce delikatnie się skurczyły oplatając go ręką. Zayn wypchnął swoje biodra wprzód. Delikatnie pogłaskałam go po wskazanym przez niego miejscu. Przesunęłam się bardziej w górę łóżka, aby mieć więcej przestrzeni, a chłopak do mnie dołączył. Pogłaskał palcem moje czoło wcześniej odgarniając włosy.
    - Nadal tego chcesz? Kochanie.. Zastanów się nad tym przez moment na spokojnie. Chcę, żebyś była pewna swojej decyzji. Ja mogę poczekać. Nie chcę na Tobie wymuszać czegoś czego nie chcesz. Nie chcę również, żebyś później żałowała. To Twój pierwszy raz, prawda?
Pokiwałam zawstydzona głową, a Zayn posłał mi uśmiech.
     - W takim razie to jest ważna decyzja. Będę zaszczycony, jeśli zgodzisz się, abym był tym pierwszym i pokazał Ci coś lepszego od moich ust, języka i palców..
Wymruczał cicho na co jęknęła zażenowana. 
     - Zayn, ja.. Chcę, żebyś był pierwszym i ostatnim. 
     - Skarbie.. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. 
Kciukiem potarł mój policzek wpatrując się we mnie uważnie, a ja przylgnęłam ustami do jego jabłka Adama. Zayn gwałtownie zaciągnął się powietrzem. Moje dłonie zacisnęły się na jego karku. Ustami kierowałam się w górę do jego brody i natrafiłam kolejno na usta, które złączyłam ze swoimi. Mulat oddał pocałunek pieszcząc jednocześnie moje lewe udo, które podniósł delikatnie i oplótł nim się w pasie. Zaskomlałam niewyraźnie, kiedy zębami lekko przegryzł mój język. Cholera. Jego dłoń wsunęła się pomiędzy moje nogi, a chwilę później jęknął mówiąc, że jestem mokra. Rumieńce wyskoczyły na moich policzkach. Zayn całował nadal moje usta, ale czułam, że się porusza na łóżku w innym celu. Odsunęłam się delikatnie od niego i przekręciłam głowę w kierunku jego prawej wyciągniętej dłoni, w której chwilę później dostrzegłam srebrne, małe opakowanie. Doskonale wiem co to jest. Chłopak uśmiechnął się do mnie, a ja zakryłam dłońmi oczy, ponieważ nie byłam jeszcze gotowa na zobaczenie, spotkanie jego kolegi. Zayn zachichotał, a ja usłyszałam jak otwiera opakowanie, ciche szelesty, a chwilę później poczułam jego dłonie na moich biodrach. Ucałował moje dłonie, które szybko odsunęłam od siebie. Posłał mi ciepły i spokojny uśmiech. 
     - Gotowa?
Pokiwałam głową twierdząco. Zayn musnął kilka razy swoją końcówką o moje wejście i polecił, abym się odprężyła. Zaczerpnęłam trochę powietrza robiąc głęboki wdech i wydech rozluźniając swoje ciało. Mulat złapał moje dłonie, które splótł ze swoimi ustawiając je kilka centymetrów nad moją głową. Moje serce zwiększyło swoje uderzenia, a oddech zrobił się trochę urywany. 
     - Ściśnij moją dłoń.
Polecił szeptem, a ja poczułam jak się we mnie wsunął delikatnie. Zayn ostrzegał wcześniej, że na początku mogę poczuć dyskomfort i miał rację. Ból w podbrzuszu dał o sobie znać, co oznaczało, że właśnie straciłam swoje dziewictwo. Ścisnęłam mocno jego dłonie tak, że byłam pewna iż moje paznokcie wbiły mu się w skórę. Chłopak wpatrywał się we mnie i nie ruszał chcąc dać mi czas na przystosowanie się. Proszę, niech to odejdzie, przestanie tak cholernie boleć. Zayn przysunął się bliżej mnie co spowodowało, że wsunął się bardziej do mojego wnętrza, a z ust wyleciał mi krótki jęk poprzez ból.
     - Przepraszam, Skarbie. Mam przestać? 
Odgarnął dłonią moje włosy z czoło i ucałował mnie w czubek nosa, na co się uśmiechnęłam lekko, ale już po chwili wplótł ponownie swoją dłoń w moją. Pokiwałam głową przecząco i wyszeptałam cicho, że chcę, aby się poruszył. Pokiwał głową wycofując się lekko i wsuwając. Moje dłonie ścisnęły jego, kiedy kontynuował powolne ruchy. Ból w podbrzuszu zaczął stopniowo znikać. Oplotłam dłońmi jego twarz. 
     - Mógłbyś.. przyśpieszyć? 
Szepnęłam zawstydzona w jego usta, kiedy poczułam, że ból całkowicie ustąpił i zamiast niego pojawiła się przyjemność. Zayn uśmiechnął się szeroko i zwiększył tempo pchnięcia bioder co chwilę mnie pytając czy tak jest dobrze. Z każdą chwilą chciałam więcej, szybciej. Moje dłonie przesunęły się na tył jego pleców, które zaczęłam delikatnie drapać, a usta całowały jego ramię. Opadłam na poduszki i chwyciłam jedną dłoń Zayn'a, którą splotłam ze swoją i ścisnęłam. Jęknęłam głośno, kiedy potarł swoją końcówką o mój punkt wrażliwy wewnątrz. 
     - Tutaj? 
Zayn uśmiechnął się zadowolony z siebie co chwilę wracając do tego miejsca, przez co ja nie mogłam przestać pojękiwać. Nogami oplotłam jego pas chcąc przybliżyć bliżej siebie. Chłopak pochylił się i złapał w swoje usta mój lewy sutek. Zaczął go drażnić, ssać, przegryzać przez co myślałam, że oszaleję. Moje ścianki zacisnęły się mocno na jego członku, przez co mogłam usłyszeć jęk z ust Zayn'a, który oparł swoje czoło o moje. Ruchy jego bioder przyśpieszyły znacznie, a nasze oddechy zrobiły się nierówne. Jego wzrok w skupieniu obserwował moją twarz. Wiedział, że jestem już blisko. 
     - Dalej, Skarbie. Pokaż mi jeszcze raz jak dochodzisz. 
Jęknęłam głośno słysząc jego słowa. Zanurzył swój kciuk w swoich wargach, a już po chwili powędrował ręką w dół i zaczął pocierać nim moją łechtaczkę. Wywróciłam oczami, złapałam jego twarz w swoje dłonie chcąc żeby był blisko mnie. Pocałowałam go. Zayn schował swoją twarz pomiędzy moim ramieniem, a szyją. Przytuliłam go do siebie. On też był blisko. Nie wiem jak mu się udało jeszcze bardziej przyśpieszyć. Z moich ust wydobył się przeciągły, głośny jęk, kiedy ogarnęła mnie niesamowita przyjemność. W tej chwili cieszę się, że nikt nie może mnie usłyszeć przez nadal trwającą imprezę na dole. Zayn wykonał jeszcze kilka długich pchnięć aż poczułam jak wypuścił swoje spełnienie w prezerwatywę, przez co moje policzki się zaczerwieniły. Oparł swoje czoło o moje, potarł nosem o mój nos tak jak witają się Eskimosi przez co wydałam z siebie cichy chichot. Cmoknął mnie w usta. Jego powieki się uniosły dzięki czemu mogłam zobaczyć jego piękne, brązowe tęczówki.
     - Kocham Cię. 
Delikatnie pogładził mój policzek jednocześnie spoglądając na mnie uważnym wzrokiem, aby zobaczyć moją reakcję na jego słowa. 'Czy ja się przesłyszałam?' - pytałam sama siebie, a moje serce zabiło mocniej, kiedy zdążyło się uspokoić. Jego słowa spowodowały iż zamarłam i nie potrafiłam wydusić z siebie ani jednego, nawet najkrótszego słowa czy jakiegokolwiek dźwięku. 
     - Nie powinienem był tego mówić.
Zayn delikatnie wysunął się z mojego wnętrza. Przez co straciliśmy kontakt wzrokowy i fizyczny, kiedy wstał z łóżka. Wyrzucił zużytą prezerwatywę do kosza wcześniej zawiązując końcówkę w supeł. Wrócił po chwili, usiadł na materacu plecami do mnie, oparł swoje łokcie na kolanach, a dłońmi potarł twarz. Zdążyłam już się okryć białą pościelą, którą jednak postanowiłam odrzucić. Przysunęłam się w jego kierunku, Moje piersi i brzuch przylgnęły do jego ciepłych pleców, dłonie owinęłam wokół i splotłam na jego brzuchu, a nogi wokół jego pasa. Zayn złapał w swoje duże dłonie moje małe stopy. Czułam się przy nim bezpieczna i szczęśliwa. 
     - Ja Ciebie też. 
Szepnęłam w jego kark, który musnęłam lekko ustami. 
     - Naprawdę?
Odsunęłam się od niego, wstałam i usiadłam do niego przodem na jego kolanach okrakiem. Pokiwałam głową w geście, że to jest moja odpowiedź. Zayn ułożył swoje dłonie za moimi plecami i przysunął mnie bliżej siebie. Odgarną kosmyk włosów za moje ucho. Nosem trącił moją szyję, po czym spojrzał na mnie uważnie. 
     - Powiedz to. Chcę to usłyszeć. 
     - Kocham Cię. 
Dotknęłam dłonią jego policzka, a Zayn zamknął powieki i wtulił się w moją dłoń. Przybliżyłam swoją twarz do niego i musnęłam jego usta. Mulat chwycił mnie oplatając dłonie na mojej szyi i odwzajemnił gest pogłębiając pocałunek. Wbiłam w jego ramiona swoje paznokcie, kiedy chwycił moją pupę i ścisnął pośladki, przez co otworzyłam swoje usta dając mu tym samym dostęp do mojego języka. Wyprostowałam się opierając na kolanach, pocałowałam go i uśmiechnęłam się zadowolona, że jestem wyższa. Cóż, może nie dosłownie, ale jestem. Przegryzłam jego dolną wargę, którą pociągnęłam w swoją stronę. Zayn uśmiechnął się szeroko. Złapał mnie za pupę, podniósł i ułożył na łóżku, po czym do mnie dołączył. Sięgnął kołdrę, którą nas oboje przykrył, a ja przysunęłam się do niego i przytuliłam. Pogładził dłonią moje plecy i musnął ustami czoło. Czułam się naprawdę szczęśliwa. Zayn jest tym jednym. Wiem to. Może i kłócimy się, dochodzi pomiędzy nami do nieporozumień ale umiemy to wyjaśnić i fajnie się z nim godzi. Uśmiecham się na te słowa w mojej głowie. Potrafimy się również rozbawić, pocieszyć, wspierać. Dobrze i przyjemnie spędzamy ze sobą czas. Czuję się przy nim sobą, mimo że zawstydza mnie swoimi słowami czy zachowaniem. Prawdę mówiąc od niedawna zdałam sobie z tego sprawę, z tego, że go kocham. Doszłam do wniosku, kiedy uświadomiłam sobie jak wiele razem przeszliśmy i ile dla mnie zrobił. Powodował uśmiech na mojej twarzy, dzięki niemu moje życie zmieniło się na lepsze. To znaczy było dobrze, ale po tym jak straciłam swojego przyjaciela Tom'a nie byłam sobą, więc teraz jestem wdzięczna Zayn'owi, ponieważ dzięki niemu odżyłam. 
     - Kocham Cię. 
Szepnęłam cicho w jego klatkę piersiową i ziewnęłam. 
     - Ja Ciebie też kocham, Skarbie. A teraz spróbuj zasnąć. Miałaś ciężki dzień i dodatkowo wymęczyłem Cię w moim łóżku, ale wiem, że Ty wiesz iż było warto, prawda?
Czułam jak uśmiecha się cwaniacko. Boże! Zaśmiał się cicho.
      - Mam nadzieję, że to powtórzymy. Sposób w jaki zaciskałaś się na..
      - Zayn!
Piszczę głośno, aby nie dokańczał, a on ponownie się śmieje. 
     - To znaczy 'tak'? W takim razie już nie mogę się doczekać. 
Odwracam się do niego plecami. Jest niemożliwy!
     - Jesteś strasznym dupkiem. 
     - Ale i tak mnie kochasz. 
Wzdycham cicho i poddaję się, ponieważ wiem, że ma rację. Kocham go pomimo tego, że czasami jest naprawdę okrutny i specjalnie próbuje mnie zawstydzić, kiedy dobrze wie, że nie czuję się pewnie w tym temacie. Zayn przysuwa się do mnie i przyciska moje plecy do swojego torsu. Całuje moje ramię i kieruję się w stronę szyi. Wiem, że się uśmiecha przez to i chce mnie udobruchać. Biorę głęboki oddech. Nie chcę się z nim kłócić po tej wspaniałej nocy, po tym co robiliśmy i jeszcze usłyszeć kilka sprośnych czy nawiązujących słów to poprzednich wydarzeń. Przekręcam swoją głowę, a Zayn całuje mnie w usta. 
     - Dobranoc. Śpij dobrze, Kochanie. 
Również szepczę ciche 'dobranoc' i wplatam swoje nogi w jego. Zayn układa się tak, że jego szyja dotyka tyłu mojej głowy. Dłoń wędruje z ramienia na mój brzuch i obejmuje moją lewą pierś. Powstrzymuję się przed wydostaniem z siebie dźwięku. Chwytam jego dłoń i kieruję nią niżej. Splatam nasze palce na moim brzuchu. Leżę jeszcze kilka dobrych minut wsłuchując się w miarowe bicie serca i spokojny oddech Mulata, po czym odpływam pogrążając się we śnie. 
_________________
OD AUTORKI: Nie będę komentować tego rozdziału czy skracać notki pod nim, ponieważ nawet jej nie mam - usunęła się razem z rozdziałem, który mam nadzieję, że wam się podoba. 

~ Mała ♥

wtorek, 9 lipca 2013

I / 30

*Oczami Olivii*

Razem z Zayn'em idziemy w stronę wejścia budynku, który muszę przyznać już mi się podoba. Widać, że jest świeżo postawiony. Okolica jest spokojna i czysta. Dostrzegam nawet plac zabaw. Uśmiecham się mimowolnie. Amelia będzie zachwycona. Mężczyzna, z którym się umówiłam podaje dłoń mnie i Zayn'owi. We trójkę jedziemy windą na ostatnie piętro, czyli dwudzieste. Otwiera drzwi i przepuszcza nas w drzwiach. Rozglądam się wszędzie. Mieszkanie jest naprawdę piękne. Idealne dla mnie. Taki kącik gdzie będę mogła zaprosić rodziców z siostrą, przyjaciół, Zayn'a. Spokojnie będę mogła ukryć się tutaj przed całym światem, kiedy się coś złego wydarzy. Oczywiście mam nadzieję, że nic takiego się nie stanie. Wnętrza lokum wyglądają o tak :



Zayn podchodzi bliżej mnie i obejmuje w talii.
     - I jak? Podoba Ci się?
     - To za mało powiedziane, wiesz?
     - Moglibyśmy sprawdzić łóżko..
Proponuje na co wybucham śmiechem. Z tego co widziałem jest duże, więc tyle mi wystarczy, a gdyby co to po prostu wymieni się materac. Doceniam jednak troskę Zayn'a, jednak nie chcę aby zaczynał coś czego może nie skończyć. Mulat pyta czy opcja numer dwa jest jeszcze aktualna po tym co zobaczyłam. Kręcę głową i odpowiadam, że nie. Nie chcę innego mieszkania. Tego szukałam i jestem zadowolona, że znalazłam. Opieram się biodrem o blat kuchenny. Słyszę jak ktoś wchodzi do mieszkania i już po chwili dostrzegam mężczyznę w garniturze, który uśmiecha się do nas. Jakiś czas wcześniej, kiedy pokazał nam co i jak i opowiedział, postanowił, że da nam trochę czasu dla siebie, abyśmy mogli się rozejrzeć sami, wszystko sprawdzić.
     - I jak państwu podoba się mieszkanie?
     - Jest przepięknie..
Uśmiechnęłam się radośnie, co mężczyzna odwzajemnia.
      - Oczywiście bierzemy. Mam jednak takie jedno małe pytanie. Czy jest konieczność wypełnienia wszystkich formalności dzisiaj?
Proszę powiedz 'nie'! Muszę zaciągnąć tutaj jeszcze tatę, żeby sam wygląd go oczarował i wtedy podpisze. Przekonam go, aby na czas do mojej pełnoletności zapisał mieszkanie na siebie, a później mógłby je przepisać na mnie. Ale mowa o tym później..
    - Owszem, jest taka możliwość. Jednak jaką ja będę mieć gwarancję, że państwo na pewno kupią to mieszkanie? Jest naprawdę na nie dużo chętnych i w każdej chwili mógłbym je już wynająć czy sprzedać. 
    - A nie wystarczy moje słowo? Proszę pana, ja naprawdę jestem zainteresowana kupnem. Wie pan ile ja się naszukałam żeby znaleźć coś tak idealnego jak to? Jutro będziemy mogli podpisywać papiery. Godzina i miejsce jest wyznaczana przez pana, ja się dostosuję.
Widziałam po nim, że się zastanawia intensywnie nad moimi słowami. Musi się zgodzić, innego wyjścia nie widzę. Po chwili kiwa głową i informuje, że skontaktuje się ze mną telefonicznie w sprawie ostatniego spotkania. Spadł mi ogromny kamień z serca. Ściskam mu dłoń dziękując. Uśmiecha się w odpowiedzi i mówi, że niestety, ale musi już iść, ponieważ ma następne spotkanie. 
     - Oczywiście.
Odpowiada Zayn. Żegnamy się i wychodzimy.
     - Gdzie teraz? 
    - Teraz? Nie wiem. W sumie nie mam żadnych planów. Muszę tylko odwołać spotkanie z tym drugim właścicielem, ale to już jak będziemy jechać. Może wybierzmy się na zakupy? Tak, abym mogła się miej więcej zorientować czego będę potrzebować do mieszkania? Wprawdzie jest urządzone, ale bardziej chodzi mi o dodatki. 
     - To Twój dzień, więc robimy co Ty chcesz.
Uśmiecha się. Przytulam się do niego, kiedy winda jedzie w dół. Moje usta wykrzywiają się w uśmiechu. Do moich nozdrzy wpada przyjemny zapach perfum i jego. Uwielbiam tę mieszankę. Zayn głaszcze moje plecy, a ja się nie przejmuję, kiedy winda staje i wchodzą do niej dwie dziewczyny. Słyszę jak szepczą między sobą, że skądś go znają i po chwili jedna z nich się orientuje, że to Zayn. Śmieję się cicho. Chcę się oddalić, aby dać mu trochę przestrzeni, aby mógł z nimi pogadać, ale on protestuje trzymając swoją dłoń w dole moich pleców. Odchyla mnie lekko i kładzie notes na moich piersiach, po czym składa swój autograf. Chichoczę, a Zayn posyła mi uśmiech. Przytulam się do niego ponownie i słyszę jak rozmawiają. Odwracam się trzymając obok Zayn'a.
     - Poznajcie moją dziewczynę, Olivię. 
Wstrzymuję oddech. Cholera jasna. Ściskam dłonią pośladek chłopaka. Boję się jak zareagują. Co jeśli mnie wyzwą albo zrobią coś gorszego. Posyłam im nieśmiały uśmiech, a dziewczyny to odwzajemniają i podają po kolei mi dłoń. Przedstawiają mi się po imieniu. 
      - Jesteś wielką szczęściarą. 
Mówi jedna. Po chwili ni stąd ni zowąd przytulają się do mnie i życzą nam szczęścia, ponieważ wyglądamy razem słodko i będą trzymać za nas kciuki. Jestem w lekkim szoku. Nie sądziłam, że ich fani, a szczególnie fanki zaakceptują to, że Zayn jest zajęty, chociaż i tak nie mogły na to już nic poradzić. Fajnie, że są osoby, które cieszą się naszym szczęściem. Wszyscy wychodzimy z windy. Dziewczyny odprowadzają nas do samochodu, po czym oddalają się. 
     - Myślałam, że będzie o wiele gorzej. 
     - Nie pozwoliłbym, aby zrobiły Ci krzywdę. 
Uprzedza. Kiwam głową i zapinam pas. Zastanawiam się dokąd kieruje się Zayn, ale wolałam nie pytać. Jeśli uznałby, że chce, abym wiedział to już by mi dawno powiedział. Sięgam swój telefon z torebki i dzwonię do drugiego właściciela, z którym miałabym się spotkać za godzinę. Informuję go, że rezygnuję a on jest niemal na granicy wybuchu. Zimne dreszcze przechodzą po moim ciele i szybko kończę rozmowę. Przecież mówił, że ma na nie dużo chętnych. Właśnie udowodnił, że tylko ja byłam nim zainteresowana. Dobrze, że nie zdecydowałam się, aby je obejrzeć i sobie odpuściłam. Zayn całuje wewnętrzną stronę mojej lewej dłoni i układa ją sobie na kolanie, po czym przykrywa swoją. Czuję się przy nim bezpiecznie. Ciekawe dokąd jedziemy.  

* * *

Spoglądam na zegarek. Jest około godziny osiemnastej. Samochód staje w miejscu. Zayn obchodzi pojazd, otwiera mi drzwi i podaję rękę, którą chwytam i wysiadam z auta. Zatrzaskuje drzwi i opiera mnie o nie. Przegryzam dolną wargę. Zbliża się i całuje mnie krótko w usta. Po chwili z tylnej kieszeni swoich czarnych, obcisłych dżinsów, w których ma seksowne nogi, wyciąga czarną bandamkę. Patrzy na mnie uważnie i po chwili zawiązuje mi oczy. 
     - Zayn.. 
Wołam niepewnie jego imię. Co on chce zrobić?
     - Jestem, Kochanie. Nic Ci się nie stanie, obiecuję 
Obejmuje mnie ramieniem lewej ręki, a prawą łapie moją prawą. Stawiam naprawdę małe kroki. Nie chcę na nikogo wpaść, to znaczy wiem, że Zayn do tego nie odprowadzi, ale z moimi umiejętnościami, jest wszystko możliwe. Przez chwilę nie czuję obecności mojego chłopaka, który moment później odwiązuję mi bandankę. Powieki nadal mam zamknięte. Oby to był przyjemny widok dla oczu. Pomału przyzwyczajam się do jasnych świateł. Stoimy przed wielkim kołem, które się obraca.
     - Witaj na London Eye, Skarbie.
Mulat ucałował mój policzek czule, a ja nadal wpatruję się w widok przede mną, który jest przepiękny! W myślach przypominam sobie jak Zayn wspominał, że nie długo mnie tu zabierze i proszę jestem tutaj. Nie mogę w to uwierzyć. Zawsze chciałam zobaczyć London Eye z bliska, a nawet się przejechać. Szepczę do siebie ciche 'niesamowite', a moje serce się raduje. Mam najwspanialszego chłopaka na świecie. Obracam się gwałtownie i całuję Zayn'a w podziękowaniu. 




     - Dobry wieczór.
Spoglądam na mężczyznę, który stoi obok nas.
     - Przejedziemy się, wiesz?
     - W porządku.
     - Masz lęk wysokości albo klaustrofobię? 
     - Nie wiem, chyba nie.
    - W takim razie sprawdzimy to teraz, dobrze?. Pamiętaj, że cały czas będę obok Ciebie i nic Ci się nie stanie. Gdyby coś się działo to musisz mi powiedzieć, w porządku? Oddychaj, Skarbie. 
Kiwam niepewnie głową. Jedno z moich marzeń za chwilę się spełni. Razem wchodzimy do otwartej kapsułki. Mężczyzna chciał wpuścić więcej osób, ale Zayn przekonał go dając trochę więcej pieniędzy. Chcę się odezwać, zaprzeczyć, ale on kiwa głową i mówi, abym się nawet z nim o to nie kłóciła. Wzdycham i odpuszczam. Podchodzę bliżej szyb, aby lepiej widzieć. Mulat przytula się do mnie opierając swoją brodę na moim ramieniu.
     - Ile trwa obrót? 
     - Pół godziny.
Widok był naprawdę przepiękny, tym bardziej, że trafiliśmy na zachód słońca. Ludzie wyglądali jak mrówki. Można było zobaczyć dużo ciekawych zabytków, o których zaczął mi opowiadać Zayn. Widzieliśmy słynnego Big Bena, mosty nad Tamizą, a w szczególności ten najstarszy Westminster Bridge, przepływające statki, Katedrę św. Piotra i wiele innych. Z najwyższego punktu London Eye widać sporą część Londynu z charakterystycznymi wieżowcami. Szkoda, że nie możemy teraz szybko tego zwiedzić. 

*  *  *

Kiedy dojeżdżamy do mojego domu jest jakoś kilka minut przed dziewiętnastą. Wysiadam z auta. To samo robi Zayn. Dzisiejszy dzień był naprawdę wspaniały. Pobudka, śniadanie, mieszkanie, London Eye i w tym wszystkim tylko ja i mój chłopak. Te urodziny zapamiętam do końca swojego życia. Czuję dezorientację, kiedy chłopak opiera mnie o maskę samochodu, a następnie powoduje, że na niej siadam. Cholera. Splatam mu dłonie za karkiem. Nieważne czy będę siedzieć na krześle, krześle barowym, biurku czy gdziekolwiek indziej on zawsze jest ode mnie wyższy i to aż za bardzo, ale jednocześnie jego wzrost mnie pociąga. 
      - Przyjadę po Ciebie o dwudziestej, dobrze?
      - Kolejna niespodzianka? 
Kiwa głową potwierdzając moje pytanie. 
     - Chciałbym, żebyś założyła sukienkę, dla mnie.
Czuję jego pełne usta na swojej skórze. Rozsuwam swoje nogi, aby mógł się znaleźć pomiędzy nimi. Odchylam głowę w tył, aby miał lepszy dostęp. Wystarczy, że mnie dotknie, pocałuje a ja chcę więcej i więcej. Przez to czuję jak jest mi dobrze i robię się wilgotna między nogami. To niesprawiedliwe co ze mną robi, a wiele nie musi. Jęczę cicho, kiedy gryzie moją dolną wargę. 
     - Już nie mogę się doczekać, żeby Cie zobaczyć.
Uśmiecham się w odpowiedzi. Nie mogę nic powiedzieć.
      - Do zobaczenia, Kochanie. 
Zsadza mnie i czuję grunt pod stopami. Cmoka mnie w usta, a ja idę w stronę domu. Odwracam się na moment. Zayn kiwnął w moją stronę abym weszła do środka. Pokręciłam z chichotem głową i weszłam do pomieszczenia. Szybko znalazłam się w kuchni. Nalałam sobie soku jabłkowego z lodówki. Pijąc co chwilę łyk zorientowałam się, że czeka na mnie paczka od nieznajomego albo nieznajomej. Trudno, musi jeszcze poczekać..do jutra. Odstawiłam pustą szklankę do zmywarki i poszłam schodami do swojego pokoju. Od razu znalazłam się w garderobie. Co ja mam na siebie włożyć? 'Chciałbym, żebyś założyła sukienkę, dla mnie' - jak na zawołanie usłyszałam głos Zayn'a w swojej głowie. Okej sukienkę, ale jaką? Faceci mają zdecydowanie łatwiej. Zawsze na jakieś okazje, ważne spotkanie założą garnitur i wyglądają świetnie, ale my dziewczyny.. Musimy szukać, szukać i jeszcze raz szukać odpowiedniej kreacji na daną okazję, biżuterię, buty, ułożyć fryzurę. Co ten Zayn znowu wykombinował? Nagle przypomina mi się wydarzenie z rana. Uśmiecham się na samą myśl. To było naprawdę miłe z jego strony, że obudził mnie w taki sposób w moje urodziny. Nie jestem zła, że Jennifer go uprzedziła, ponieważ nie rozmawialiśmy z chłopakiem o datach naszych urodziny.. Podczas mojego 'myślenia' szukałam odpowiedniego zestawu. W końcu decyduję się i wybieram stylizację, a włosy ułożę w TEN sposób. Ciuchy zostawiam na łóżko i idę do łazienki.  


* * *

Spojrzałam uważnie na czerwoną szminkę w mojej prawej dłoni. To dość odważny kolor jak dla mnie i nie jestem za bardzo przekonana, żeby go użyć. Wygrzebuję TAKIEGO koloru pomadkę i maluję nią usta. Cmokam górną wargę o lewą i tak na zmianę przez chwilę. Wygląda dobrze, więc zostaję przy tym. Zakładam jeszcze żakiet kiedy do mojego pokoju ktoś puka. Mówię głośne 'proszę' i widzę moją siostrę z jakąś torebeczką i po chwili tatę z tortem w dłoniach. Uśmiecham się na ich widok. Po chwili śpiewają mi sto lat, a moje policzki nabierają różowego koloru.
     - Wszystkiego Najlepszego, córeczko.
Tata podchodzi bliżej, a ja powtarzam w myślach życzenie, które mówiłam przy zdmuchnięciu świeczki z babeczki od Zayn'a. Zdmuchuję ogień i kucam przy siostrze, która łapie mnie za rękę. Powtarza słowa ojca pieszczotliwie i podaje mi torebkę. Na obrazie jestem 'ja' w jej wykonaniu. Oczywiście dziękuję jej i i przytulam do siebie po czym wstaję. W torebeczce jest czekolada i perfumy. Moje ulubione. 
     - To nie koniec prezentów, ale musisz poczekać.
     - Dziękuję wam bardzo.
     - O której pojawi się Zayn?
     - Powinien już być. Skąd wiesz?
     - Rozmawialiśmy dzisiaj przecież. 
Oczywiście, że tak. Okręcam się dookoła, aby dowiedzieć się co myślą o tym jak wyglądam. Amelia stwierdza, że jestem księżniczką na co się śmieje, a tata, że Zayn ma wielkie szczęście. Pożegnałam się z nimi słysząc dzwonek do drzwi. Zeszłam spokojnym krokiem  nie chcę się zabić w tych butach i podeszłam do drzwi, które otworzyłam. Tak jak myślałam w drzwiach stał odpicowany Zayn. Miał na sobie ciemne rurki, białą koszulkę, która opinała się cudownie na jego mięśniach i do tego czarną marynarkę. Przegryzłam dolną wargę na jego widok. Wyglądał cholernie seksownie. 
     - Cześć, piękna.
Chłopak zbliżył się i pocałował lekko.
     - Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym sam przegryźć tę wargę, ale oczywiście nie będziemy psuć Twojego makijażu. Zrobimy to później i nie tylko z tym. Wyglądasz pięknie. Jesteś gotowa, możemy iść?
Przez moje ciało przechodzą dreszcze na jego słowa. Kiwam głową i oboje udajemy się do jego czarnego auta. Zayn pomaga mi wsiąść, a już po chwili skina głową na mojego tatę, który nas obserwuje stojąc na zewnątrz. Po chwili odpala silnik i ruszamy nawet nie wiem gdzie. Postanawiam zaryzykować i zapytać. Może się dowiem.
     - Dokąd jedziemy?
  - Do mnie. Chłopaki gdzieś wybyli. Niedawno przyjechała Danielle, więc Liam zabrał ją do kina i kolację, Harry zabrał Niall oczywiście na jedzenie, ale mają też coś do załatwienia. Nawet się nie wtrącałem, a Louis wyszedł na spacer. 
Dostrzegłam na jego twarzy smutek.
     - O co chodzi? Powiedz mi.
     - Liam niedawno mi powiedział, że gdy Louis był u rodziny to zjawiła się u niego Eleanor. Jak w ogóle mogła się tam pokazywać? Po tym wszystkim co mu zrobiła, ona miała czelność go nachodzić! Ciekaw jestem skąd wiedziała gdzie jest. Niech sobie wraca do tego kolesia, z którym się pieprzyła. 
      - Zayn!
Piszczę głośno na dobór jego słów. 
     - Przepraszam Cię, ale po prostu.. Kiedy myślę o tej całej sytuacji to mnie krew zalewa. On sobie na to nie zasłużył. Przecież był dla niej taki dobry, a ona co? Postanowiła mu wbić nóż, a potem oczekuje, że mu wybaczy. Jej niedoczekanie. 
     - Będzie dobrze. Ma jeszcze przecież czworo przyjaciół, na których może zawsze liczyć, prawda? Zresztą na mnie też. Może porozmawiam z Eleanor i dowiem się czego ona tak naprawdę od niego chce? Bo moim zdaniem jeśli by go kochała to nie wskoczyłaby innemu do łóżka. A skoro to zrobiła to od Louis'a może chcieć już tylko jednego.
     - Czego? 
     - Pieniędzy. Wiem, że nie powinnam ją tak osądzać, bo w końcu nie spędziłyśmy ze sobą dużo czasu, abym mogła ja ocenić, ale skoro mówisz, że się koło niego kręci i chce do niego wrócić.. Znam trochę życie. 
     - Jesteśmy na miejscu. Przepraszam Cię. Nie powinniśmy rozmawiać o takich sprawach w twoje urodziny, wiesz? Chcę abyś była odprężona a nie zdenerwowana.
Otworzył mi drzwi samochodu. 
     - Daj spokój. Ze mną wszystko okej.
     - W porządku.
Złapaliśmy się za rękę i pokierowaliśmy w stronę domu. Zayn przepuścił mnie w drzwiach. Nagle rozbłysło światło i usłyszałam głośne 'Sto lat'. O Mój Boże! Zakryłam dłońmi usta. Widziałam Danielle, Liam'a, Niall'a, Hazzę, Connora, Avril i jeszcze kilku innych ludzi, których nie znałam. Brakowało Louis'a i Jennifer, ale mimo wszystko byłam szczęśliwa. Na środku salonu stał wielki stół a na nim ogromnych rozmiarów tort. Nawet nie zauważyłam kiedy z moich oczu popłynęły łzy, łzy szczęścia. Odwróciłam się w kierunku Zayn'a i wtuliłam się w niego mocno. Jestem pewna, że to wszystko to jego sprawka. Po chwili podeszła cała reszta i zaczęłam po kolei się z każdym witać i dziękować za przyjście. Prawdę mówiąc coś przeczuwałam, że Zayn os kombinuje. Chciał, żebym założyła sukienkę, a kiedy powiedział, że jedziemy do niego to mi to nie pasowało. Usłyszałam muzykę lecącą z głośników i zostałam porwana przez Connor'a na parkiet. W dość szybkim tempie odnalazłam się w szybkich kawałkach i krokach. Podziękowałam chłopakowi, który złożył mi życzenia i po krótkiej chwili nieobecności dał prezent, który zostawiłam przy stole z resztą jakiś pakunków. Zerkając na nie z czystej ciekawości widziałam podpisy. 'Od Liam'a i Danielle" od " Niall'a" i tym podobne. Widziałam, że wszyscy już zaczęli się dobrze bawić. Po chwili zdjęłam żakiet, ponieważ zrobiło mi się strasznie gorąco. Pokierowałam się w stronę kuchni. Musiałam coś zjeść, od obiadu nic nie jadłam. W pomieszczeniu znajdywało się dużo jedzenia - zapewne również ze względu na Niall'a. Zjadłam kilka winogron i ciastek. Z lodówki wyjęłam butelkę piwa i ruszyłam bawić się z Avril, którą zauważyłam siedzącą na kanapie po wyjściu z kuchni. 

* * *


     - Przenieśmy imprezę nad basen!
Zaproponował Harry, na co wszyscy przytaknęliśmy zgodnie krzycząc, mimo że była pierwsza w nocy. Ten czas mija zbyt szybko. Znajdując się na zewnątrz zdjęłam swoje szpilki, biżuterię i w szybkim tempie sukienkę. No i co z tego, że nie mam kostiumu - zaśmiałam się w sobie. Inni robili dokładnie to samo, więc dlaczego ja miałbym robić inaczej? Wskoczyłam do wody razem z Danielle, która do mnie dołączyła chwilę przed skokiem. Pływałyśmy razem i wygłupiałyśmy się z resztą. Na imprezie poznałam też Josha, Katy, Sam i Matt'a. Byli to bliscy znajomi chłopaków. Jeden z nich - Josh - był najlepszym, bo od dzieciństwa przyjacielem Zayn'a. Fajnie, że udało mu się wpaść i spędzić trochę czasu z moim chłopakiem. A właśnie ciekawe gdzie on się podziewa. 
     - Widziałaś gdzieś Zayn'a?
     - Myślę, że jest tam.
Danielle wskazała na balkon, znajdujący się na drugim piętrze. Stał na nim czarnowłosy, który obserwował mnie w tej chwili. Posłałam mu uśmiech, a on skinął głową abym przyszła do niego. Zaśmiałam się sama do siebie i pokazałam na migi, że nie mam ręcznika. Wzruszył ramionami z uśmiechem, a ja strzeliłam focha. Jednak stęskniłam się za nim. Tak wiem, spędziłam z nim cały dzień i się za nim stęskniłam, ale ja już tak mam. Wyszłam z basenu, zabrałam swoje rzeczy i pokierowałam się w stronę pokoju chłopaka. Weszłam bez pukania. Zayn obrócił się w moją stronę. 
     - Cześć.
Przywitał się, jakbyśmy widzieli się dziś pierwszy raz. 
     - Hej. Dasz mi coś na przebranie?
Spojrzałam na niego maślanymi oczami. Pokiwał głową twierdząco. Zauważyłam, że zdjął marynarkę i wygląda jeszcze bardziej seksownie, jeśli w ogóle to możliwe. Zwilżyłam wargi, czują na nich suchość. Podszedł do komody i wskazał na parę bokserek. Pokiwałam głową w geście 'tak, przydadzą mi się' i po chwili podał mi koszulkę. Poruszył zabawnie brwiami.
     - Niestety staników nie noszę. 
     - I co my z tym zrobimy..
Powiedziałam kierując się w stronę łazienki. Szybko przebrałam się w to co dostałam i znajdując suszarkę wysuszyłam mokre włosy. Szczotkując zęby do pomieszczenia wszedł Zayn. Oparł się o framugę i obserwował mnie. Szybko uporałam się z czynnością i chciałam wyjść z łazienki, ale chłopak oparł dłoń o drugą część framugi. Schyliłam się i wyszłam pod nią. Usłyszałam pomruk uznania, który wydostał się z jego ust. Usiadłam na łóżku z uśmiechem na ustach. Jutro będą znowu boleć mnie poliki. Zayn spojrzał na mnie znacząco, bacznie mnie obserwując. Moje policzki oblały się soczystą czerwienią. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi.
__________________
OD AUTORKI: Przepraszam Was bardzo mocno, za opóźnienie!
Mam nadzieję, że było warto czekać. Co myślicie? Czytasz = Skomentuj! Następny postaram się dodać szybciej, w ramach rekompensaty. + Jak szablon? Wolicie ten czy chcecie wrócić do poprzedniego? Dziękuję wam za wszystko.

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...