środa, 27 listopada 2013

I / 36

* Oczami Olivii * - Pół godziny później.

Łapię ręcznik z wieszaka obok, którym owijam swoje włosy, a drugim ciało. Kiedy mam już na sobie bieliznę wkładam na siebie TEN zestaw. i suszę lekko włosy, po czym zaplatam w warkocz. Dziś jest trochę bardziej niż gorąco, porównując do wczorajszego dnia. Niby to dobrze, go gdyby padał deszcz to zapewne siedziałabym w domu znudzona, a tak wyjdę gdzieś z Zayn'em i później Avril, z którą jestem umówiona na kawę wieczorem i małe zakupy. Stojąc przed drzwiami zakłam beżowe, niewysokie szpilki, po czym wchodzę do pomieszczenia, z którego się wydostają piękne zapachy. Zayn wrócił w momencie, w którym byłam jeszcze pod prysznicem. Usiadłam na miękkim krześle przy wysepce i podziwiałam Mulata, jak zwinnie radzi sobie w kuchni, co jest naprawdę inponujące. Chwilę później stawia przede mną talerz naleśników, tackę z różnymi polewami, owocami i dwie szklanki soku pomarańczowego. 
     - Jesteś kochany, wiesz?
Pytam, kiedy zbliża się w moim kierunku. Moje dłonie wkradają się pod jego koszulkę i dotykam ciepłej skóry. Chłopak pochyla się i delikatnie mnie całuje w usta. Uśmiecham się przez pocałunek. Chwilę później już siedzi obok mnie i nakładając mi naleśnika odpowiada, że o tym wie, ale nie zaszkodzi jak będę od czasu do czasu mu słodzić. Uderzam go ręką w ramię zabawnie na co się śmieje. Naleśnik jest gotowy, więc go chwytam w dłonie. Cholera. To jest naprawdę dobre, wręcz pyszne. On powinien pracować w jakiejś restauracji jako kucharz. Mówię całkiem serio. Zabrałam kilka łyków ze szklanki. Razem zaczęliśmy trochę rozmawiać o tym co będziemy dziś robić i innych mniej ważnych sprawach. Ten dzień, będzie naprawdę fajny. 


* * *

Za chwilę będziemy pod studiem nagraniowym. Nie powiem, że nie, ale się stresuję, ponieważ dziś już będziemy nagrywać pierwszą piosenkę na moją płytę. Dziwnie to brzmi, prawda? Zresztą. Cieszę się, naprawdę się cieszę. W głębi duszy marzyłam o tym, aby nagrać coś swojego, coś co będzie zapamiętane. Później piosenkę będę mogła zamieścić na stronie YT, jeśli tylko będę chciała. Spojrzałam w kierunku Zayn'a, który właśnie posłał mi przepraszający uśmiech, kiedy odbierał swój telefon. Tak poza tym, kiedy ja z chłopakiem wychodziliśmy z domu spotkaliśmy mojego tatę i siostrę. Zamieniliśmy kilka słów, z których wynikało, że u mamy wszystko okej i ona sama prosiła mnie, abym do niej wpadła w wolnej chwili. Obiecałam sobie, że się u niej zjawię i sama sprawdzę co u niej i czy może chciałaby porozmawiać na jakiś konkretny temat. Może jutro? Na pewno w niedziele również są odwiedziny. 
     - Muszę Ci coś powiedzieć. 
Usłyszałam spokojny głos Zayn'a, który spowodował przerwanie moich myśli i skierowanie wzroku na jego osobę. Zmarszczyłam brwi zdezorientowana jego słowami. Chłopak zabrał głęboki oddech i skręcił w prawo, po czym spojrzał na mnie i odwrócił wzrok przed drogę. Jego głos jest niepewny, kiedy się odzywa. 
      - Przed studiem czeka kilka osób..
      - W porządku. Nie ma problemu. 
Wzruszyłam niewinnie ramionami posyłając mu uspakajający uśmiech. Nie rozumiem czemu się tak stresuje, to tylko kilka osób zapewne pracujących w budynku do którego jedziemy. Przecież mają oni prawo wyjść na zewnątrz i odetchnąć świeżym powietrzem. Nie widzę w tym problemu, naprawdę. Nagle słyszę piski, dziewczęce piski. Zmrużyłam oczy i spojrzałam przed siebie, a za moment w prawo. Moje oczy powiększyły się dwukrotnie, kiedy zobaczyłam, nie kilka osób, a tłum dziewczyn, które piszczały, trzymały plakaty z różnymi tekstami bądź imionami chłopaków grupy zespołu, do którego należał mój chłopak. Spojrzałam na niego oszołomiona, a on przegryzł dolną wargę i to wcale nie oznaczało sytuacji, która go kręciła - pozwolę sobie to tak nazwać - a wręcz przeciwnie. Denerwował się.
     - Kilka osób? 
Syknęłam piskliwym głosem.
     - Zayn!
Dziewczyny, widziałam również chłopaków, byli otoczeni barierkami po dwóch stronach wejścia, co grało na moją korzyść, niby. Moje dłonie zaczęły się pocić, w głowie był kompletny chaos, którego nie potrafiłam ogarnąć. Miałam ochotę krzyczeć. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Owszem, śpiewałam przed tysiącami ludzi, ale byłam tak daleko od nich.. Westchnęłam cicho. 
     - Będzie dobrze, po prostu trzymaj się mnie, okej?
Pokiwałam lekko głową potwierdzając jego pytanie/prośbę. Samochód zatrzymał się idealnie przed krawężnikiem i prostą droga do wejścia budynku. Po chwili Zayn otworzył drzwi od mojej strony. Super! Mam jeszcze spódniczkę i szpilki a dodatkowo kilku fotografów na głowie. Złączyłam nogi razem i przekręciłam się w stronę wyjścia. Chłopak podał mi rękę, aby mi pomóc za co dziękowałam w myślach sto i więcej razy. Samochód odjechał i to musiał być ktoś z pracowników, który miał za zadanie go odstawić. Złapałam głęboki oddech. Ściskałam mocno rękę chłopaka, który uśmiechał się do dziewczyn, które piszczały jeszcze głośniej. Pociągnął mnie delikatnie za dłoń, aby zwrócić moją uwagę. Chłopak trzymając mnie za rękę podszedł kawałek i zatrzymał się przy barierce po lewej stronie i dał kilka autografów, co łączyło się z tym, że musiał mnie puścić. Chciałam stamtąd uciec. Nie jestem przyzwyczajona do tego typu.. spotkań. Dziewczyny zaczęły coraz bardziej piszczeć, a mnie zaczęły lekko pobolewać uszy. Jak one tak mogą?! Zauważyłam również osoby, które się popłakały ze szczęścia, na co Zayn przytulił kilka z nich, gdyż musieliśmy iść. Ponownie splótł nasze dłonie - prawą moją z jego lewą. Wolną dłonią pomachał dziewczyną uśmiechając się szeroko i szczerze. Ja jedynie próbowałam nie zacząć krzyczeć. Naprawdę jestem przestraszona. Pamiętam jak Jennifer opowiadała mi nieraz - kiedy ich jeszcze nie lubiłam - jakie to rzeczy wypisywały na jego obecne wtedy partnerki. Teraz zapewne jest tak samo, z jedną różnicą. Teraz to ja jestem jego dziewczyną. Drzwi budynku zamknęły się za nami, a ja odetchnęłam z ulgą. Słowa, które po chwili wyszły z moich ust były dla mnie ogromnym zaskoczeniem. 
     - Jesteś winien mi orgazm.
Uszczypnęłam chłopaka w prawy pośladek tak jak ostatnim razem i uśmiechnęłam się słodko. Jego wyraz twarzy był bezcenny. Był wyraźnie zdziwiony słysząc słowa wydobyte z moich ust. Zaśmiałam się głośno i wyprzedziłam go wchodząc do pokoju nagraniowego. Weszliśmy do pomieszczenia, które było ani małe ani duże i miało jeszcze jedno naprawdę małe pomieszczenia z drzwiami, nad którymi widniał napis 'Budka Nagraniowa'. Na kanapie siedział już Harry z laptopem na kolanach, Liam z jakąś kartką w ręku, Louis z telefonem w ręku, a Niall siedział przy mini lodówce jedząc chipsy. Jednak bardziej rzucał w oczy mi się ich menadżer, nie wiem czemu. A i jeszcze taka duża płyta z milionem przycisków i jakimiś suwakami. Uśmiechnęłam się nieśmiało w kierunku ich 'przywódcy' i wcisnęłam się na kanapie pomiędzy Harrym, a Liam'em, którzy nie mieli nic przeciwko.
     - Wybaczcie za spóźnienie, ale chciałem uszczęśliwić jeszcze kilka piszczących dziewczyn na zewnątrz, które za cholerę nie wiem skąd się tam wzięły, Paul.
Wypowiedział imię znacząco. Więc tak on się nazywa.
     - Nie spóźniliście się, macie jeszcze..
Niall podciągnął swój rękaw koszulki i spojrzał na zegarek.
     - Dwie minuty.
Uśmiechnął się z ponownie pełną buzią chrupek. Mój wzrok powędrował na Paul'a, który ruszył się ze swojego miejsca i podszedł do mnie po czym wyciągnął swoją dłoń ku mnie. Cholera. 
     - Nie mieliśmy jeszcze okazji się poznać. Jestem Paul Higgins, menadżer tych pięciu głupków. Miło mi Cię poznać. 
Zaśmiałam się na jego komentarz o chłopakach.
     - Olivia Hooper..
     - Moja dziewczyna.
Zayn przerwał mi w momencie kiedy zabierałam oddech, aby dokończyć zdanie. Nie wiem jak zachowa się ich menadżer. Każe mu ze mną zerwać? To też wiem od Jennifer. Nie chodziło już o chłopaków, ale o jakiegoś innego młodego chłopaka, którego menadżer nie pozwolił mu na związek. To chore, ponieważ każdy ma prawo do własnego szczęścia. 
     - Miło mi Pana poznać.
Powiedziałam przerywając niezręczną ciszę między mną z rumieńcami na policzkach, a nimi. Poza tym pomieszczenie było wypełnione dźwiękami. Zayn podszedł do mnie - nawet nie pamiętam kiedy wstałam - i objął mnie w talii po czym ułożył swój podbródek na moim prawym ramieniu. Uścisk mężczyzny zelżał, a jego mina nadal była dla mnie zagadką. Po chwili uśmiechnął się ciepło i wyszedł z pomieszczenia. Zmarszczyłam brwi skonsternowana. Obróciłam się w stronę Mulata.
     - Powiedziałam coś nie tak?
Spytałam patrząc w swoje splecione dłonie. Lekko zakołysałam się na swoich stopach. Czuję się tak jakbym naprawdę coś przeskrobała. Podniósł mój podbródek kciukiem, a palcem wskazującym.
     - Nie, kochanie. Po prostu Paul o niczym nie wiedział i musi do tego przywyknąć. Kiedyś mieliśmy czas na rozmowy, w których dużo mówiliśmy czy z kimś się spotykamy o naszym dawniejszym życiu i tak dalej. Z biegiem czasu my staliśmy się sławni, zaczęło nam brakować czasu na te sprawy i Paul nie jest już tak bardzo na bieżąco z naszym życiem prywatnym.
Pokiwałam głową twierdząco. Niespodziewanie moje plecy dotknęły czerwonej ściany, która ochłodziła moje zgrzane ciało. Zayn przyparł mnie do niej lekko i odgarnął kosmyk moich włosów za lewe ucho. Mój oddech znacznie przyśpieszył. Jego usta wylądowały na moich łącząc je w krótkim, ale czułym pocałunku. 
     - Jesteś słodka. 
Spojrzałam na chłopaka z dołu, który dał mi przelotnego buziaka i się uśmiechnął szeroko. Zayn odsunął się ode mnie dając mi swobodę ruchu. Całe szczęście, że chłopaki są zajęci sobą. Po chwili do pokoju wszedł Paul, który poprosił naszą szóstkę o to, abyśmy weszli do budki, gdyż będziemy zaczynać. Niall pogładził mnie po plecach, aby odpędzić stres. Uśmiechnęłam się do niego i wzięłam głęboki oddech. 

* * *


     - W lodówce mam kurczaka, Niall. Jeśli chcesz mogę Ci go podgrzać i zrobić do niego sałatkę. Co Ty na to?
Zaproponowałam chłopakowi, który siedząc na mojej kanapie w salonie jęczał prosząc o jedzenie. Spojrzała na mnie wielkimi oczyma.
     - Mogłabyś?
     - Pewnie. 
Posłałam mu lekki uśmiech i wstałam z kolan Zayn'a, który chwile temu jęknął mi do ucha w proteście co zignorowałam. Udałam się w stronę kuchni. Z lodówki wyjęłam kurczaka, którego wczoraj jadł tata z Amelką na obiad. Włożyłam go do piekarnika i zaczęłam robić szybką i prostą sałatkę. 
     - Dla mnie też mogłabyś  gotować
Usłyszałam cichy szept wpadający do mojego ucha i dotyk rąk na moich biodrach. Krzyknęłam głośno wystraszona. Zayn zaśmiał się z mojej reakcji a ja uderzyłam go ze złości i po to, aby się odsunął. Puścił mi oczko i oparł się o blat kuchenny. Pokręciłam głową na jego komentarz i z deski do krojenia do miski wrzuciłam pomidora. Czułam na sobie jego wzrok, który mnie skanował z góry do dołu i tak w kółko. Naszła mnie w tej chwili taka myśl: jesteśmy ze sobą już kilka miesięcy (tak naprawdę w opowiadaniu wychodzi, że miesiąc/półtora, ale wyobraźcie sobie, że znają się dłużej) i nadal razem. To fajne. Nigdy nie byłam w prawdziwym związku i to tak długim, więc nie wiem jak to określić. Ale jest naprawdę dobrze. Zayn jest kochany, zabawny, potrafi wysłuchać, doradzić. Ma tyle zalet, że..Chciałam powiedzieć: ma tyle zalet, że nie widzę jego wad, ale czy on ma jakąkolwiek wadę? Bo ja jej/ich nie widzę.
     - Każdy je ma.
Usłyszałam Mulata, który wzruszył niewinnie ramionami, kiedy na niego spojrzałam.
     - Nawet Twój chłopak, który ma dla Ciebie propozycję, która jest nie do odrzucenia. 
Wytrzeszczyłam lekko oczy, a on puścił mi oczko.
     - Chciałbym abyś mi dziś towarzyszyła wieczorem na pewnego rodzaju spotkaniu, akcji charytatywnej. Co prawda będą tam sami sławni ludzie, osoby które chcą przekazać jakiś datek na tę organizację. A, ponieważ jesteś moją dziewczyną, to chciałbym byś była moją osobą towarzyszącą. Liam zabiera Danielle, Harry chyba jakąś koleżankę ze szkoły, bądź idzie sam, Niall z Louisem także kogoś zapraszają. Co Ty na to, Kochanie?
Odgarnął pasemko włosów z mojej twarzy. O co on mnie przed chwilą poprosił?
_______________
HARSH - Harry Styles Fanfiction  < -- zapraszam serdecznie na mojego drugiego bloga. Jeśli Ci się spodoba, skomentuj i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej, a może nawet na zawsze. 

~ Mała ♥

niedziela, 17 listopada 2013

I / 35

Siedziałam skulona na materacu z nogami, które podciągnęłam pod brodę. Nie myślałam, nie chciałam. Wyłączyłam się. 
Nagle mój telefon, a raczej wyświetlacz zaświecił się. Nie słyszałam go, ponieważ miałam wyciszone dźwięki i w sumie dobrze. Złapałam urządzenie w lewą dłoń i odczytałam wiadomość. 


Zeszłam z dużego łóżka, włożyłam na stopy kapcie. Nie musiałam się martwić tym, że kogoś obudzę, gdyż w domu byłam sama a tata razem z Amelią obecnie są u mamy i zostają u niej na noc. Tak przynajmniej sam mi powiedział. Jedyne co mogłam zrobić to przekazać im, aby ją ode mnie pozdrowili. Szybko pokonałam schody i ruszyłam do drzwi, które otworzyłam kluczem leżącym na szafce obok. Myślę, że zadzwoniłam po Zayn'a również dlatego iż czuję się przy nim bezpieczna. Otworzyłam drzwi, ale za nimi nikogo nie było. Wyjrzałam i zobaczyłam jego auto. Wyszłam trochę dalej i kiedy go dostrzegłam to wskazałam gestem ręki, aby wszedł. Chłopak wysiadł z samochodu, który zamknął małym pilocikiem. Gdy był już blisko weszłam do domu i poczekałam chwilę na niego, a kiedy się zjawił wskazałam mu schody co zrozumiał. Ponownie zamknęłam drzwi i ruszyłam za nim. Przed wejściem do pokoju wzięłam kilka głęboki oddechów i dopiero wtedy weszłam. Zayn siedzi na moim łóżku i pociera dłońmi twarz. Zapewne jest zmęczony. Ja siadam tak jak siedziałam wcześniej zanim napisał. Nie wiem czy mam zacząć, więc po prostu czekam na jakąkolwiek reakcję czy sygnał z jego strony. 
     - Jesteś sama w domu?
Spytał cicho patrząc na mnie. Pokiwałam głową. 
     - I dlatego chciałaś abym przyjechał? 
     - Nie. Po prostu nie potrafię zasnąć przez tą sytuację i chciałabym to wyjaśnić, jeśli nie masz nic przeciwko. 
       - Mnie też ona nie daje spokoju. W porządku.
Między nami zapadła niezręczna cisza. Nie wiem jak mam zacząć. To wcale nie jest takie proste na jakie się wydaję, wiecie? Bawię się bransoletką na swoim nadgarstku. Oboje odzywamy się w tym samym czasie mówiąc 'Przepraszam' przez co zaczynam cicho chichotać, a Zayn siada obok mnie z uśmiechem na ustach. 
     - Mogę Cię o coś spytać?
     - Tak, oczywiście. 
     - Kiedyś mówiłeś mi, że byłeś w dwóch poważnych związkach i teraz się zastanawiam czy Ty i ona.. Byliście w jednym z nich? 
     - Nie. Byliśmy ze sobą około trzech miesięcy, może nawet nie. Nic dla mnie nie znaczyła. Łączyły nas tylko relacje seksualne.
Zaniemówiłam, kiedy usłyszałam co go łączyło z tą dziewczyną. Nie wiedziałam co mam na to odpowiedzieć, bo prawdę mówiąc to nawet go bym nie podejrzewała o to, że byłby zdolny do dzielenia takiej relacji z jakąkolwiek dziewczyną. Oboje nie odzywamy się do siebie. Ja chcę to przemyśleć, a Zayn zapewne dlatego iż chce mi to ułatwić. Spogląda na mnie po chwili i odgarnia zabłąkany kosmyk włosów za ucho.
     - Skarbie, pozwól mi wytłumaczyć. Jeszcze zanim Cię spotkałem, moje serce było skrzywdzone, jeśli w ogóle tak mogę to opisać, chociaż to słowo nawet nie oddaje tego co wtedy czułem. Byłem kompletnie załamany i nic się dla mnie nie liczyło. Pewnego wieczoru, kiedy razem z chłopakami wyszliśmy do klubu, tam właśnie spotkałem Grace. Ona uznała, że może mi pomóc, a ja nie starałem się.. opierać. Na początku widywaliśmy się raz na jakiś czas, a później coraz częściej. Oboje wiedzieliśmy, że nic z tego nie będzie i tylko seks nas łączy, więc z tego korzystaliśmy. Później zapadła się pod ziemię. Szukałem ją przez jakiś czas, a później dałem sobie spokój. Wczoraj nie mogłem uwierzyć, że ją widzę, że stoi przede mną. Nie wiedziałem, że tam pracuje. Uwierz mi. Przepraszam, że Cię zostawiłem samą, naprawdę. Chciałem się tylko upewnić, że to jest ona. Cóż mogę dodać więcej. Przepraszam za cały wieczór. Nie powinienem był się wściekać.
Wzrusza ramionami, a ja siedzę cicho skulona na łóżku.
     - Proszę, powiedz coś. 
     - Co mam powiedzieć?
Szepczę cichym głosem, ale słyszalnym. 
     - Nie wiem. Cokolwiek. 
     - Czujesz coś do niej? 
     - Pytasz czy ją kocham? Nie. Nie kochałem jej nigdy.
     - W porządku. Każdy z nas ma swoją przeszłość. Ty w swojej robiłeś to co chciałeś i po prostu to wróciło, więc nie mogę mieć do Ciebie o to pretensji. Cieszę się, że mi to wyjaśniłeś. 
   - Chciałbym, żeby coś było jasne. Uświadomiłaś mi, że seks z uczuciami jakimi darzymy drugą osobę jest najlepszy na świecie niż bez. Jestem Ci za to ogromnie wdzięczny, bo to Twoja zasługa. 
Rumienię się na jego słowa, a Zayn uśmiecha się do mnie.
     - Już wszystko dobrze? Chcesz coś jeszcze wiedzieć czy pozwolisz mi obdarować Cię trochę tymi uczuciami? 
Delikatnie dotyka mój policzek, a ja kiwam głową w odpowiedzi na obydwa pytania. Zsuwam się i kładę na łóżku, a Zayn przekłada jedną nogę tak, że teraz jestem pomiędzy jego kolanami. Pochyla się lekko i odwzajemnia mój uśmiech. Nabieram powietrza przez usta, które lekko się rozchylają z zaskoczenia, kiedy chłopak niespodziewanie ściska mój lewy sutek, który się szybko napręża. Przegryza dolną wargę i posyła mi uśmiech a po chwili jego prawa ręka wślizguje się pod moją koszulkę i poszukuje średniej wypukłości, którą znajduje bez problemu. Chwytam go za kark i przyciągam w swoją stronę. Daję się ponieść przyjemnemu uczuciu jakie wywołuje poprzez pieszczenie mojej piersi. Łącze nasze usta w lekkim pocałunku. Moje nogi oplatają go w pasie. Przybliżam swoje miejsce intymne do jego. Jęczę mu w usta czując formujące się wybrzuszenie w jego spodniach dresowych. Mój oddech przyśpiesza diametralnie, kiedy zaczynam się o niego ocierać. 
     - Zayn..
Dyszę ciężko w zagłębi jego szyi.
     - Chcesz tak dojść, Skarbie? 
Szepcze do mojego ucha i po chwili przegryza jego płatek. Kiwam głową przecząco. Chcę żeby mnie dotknął. TAM. Pragnę jego dotyku dłoni. Oh. Proszę, niech mi nie każde błagać. To zły moment. Zayn ściąga ze mnie koszulkę pod którą nic nie mam i spodnie dresowe przez co mam na sobie tylko dolną część bielizny. Przygląda mi się a ja się rumienię. Nadal się do tego nie przyzwyczaiłam. Klęczy obok mnie. Jego prawa dłoń sunie po moim odkrytym brzuchu i kieruje się w dół. Pociera kciukiem po moich wrażliwych miejscach a ja się wiję na łóżku. Odsuwa materiał majtek na bok a ja lekko rozsuwam nogi. Przygląda mi się uważnie. Przymykam powieki, kiedy czuję delikatny napór jego palca do mojego wejścia. Jestem cholernie podniecona i bardzo mokra. Podnoszę się na łokciu i spoglądam na niego. Chwytam go za kark, aby zbliżył się w moją stronę i szepczę mu cicho do ucha:
     - Pieprz mnie, Zayn. Teraz.
Ustami dotykam jego szczęki i składam na niej pocałunek. Słyszę jak jego oddech również przyśpieszył. Kładę się na łóżku. Moja stopa dotyka jego uda, które masuje. Po chwili przesuwa się w górę i kieruje na jego krok spodni. Uśmiecham się czując twarde wybrzuszenie. Przyciskam stopę mocniej do wrażliwego miejsca a po chwili je gładzę. Zayn otwiera usta. Pochyla się nade mną utrzymując ciężar ciała na dłoniach, które znajdują się obok moich ramion. Widzę jak stara się uspokoić oddech. Nasilam tarcie. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie. Tylko podobnym a to nie to samo. Niespodziewanie chwyta w dłoń moją stopę i odsuwa od siebie. Zayn dotyka mój policzek nosem. 
     - Nie mam prezerwatywy. 
Mówi cichym głosem. On nie mówi poważnie. 
     - Zayn, nie żartuj sobie, proszę. Nie w takim momencie. 
     - Skarbie, nie sądziłem, że będziesz chciała nawet się przytulić a co dopiero uprawiać seks. Nie gniewaj się na mnie. Nie mam w zwyczaju ich nosić przy sobie cały czas. Wybacz mi. 
Przez chwilę jestem na niego zła, ale kiedy analizuję jego słowa to zdaję sobie sprawę z tego, że ma rację. Cóż ja też nie przypuszczałam, że znajdziemy się po wszystkim w takiej sytuacji, ale kurczę. Nie czuję się komfortowo i nie wiem co mam zrobić dalej czy powiedzieć. Przez chwilę myślę o tym czy może mój tata ich nie ma, ale szybko ten pomysł wypływa mi z głowy. To by było zbyt dziwne i nie umiałabym na niego spojrzeć po tym jakbym użyła jego prezerwatywy. 
     - Powinienem mieć jakąś w samochodzie. Harry czasami go pożyczał i zostawiał w nim różne, swoje pierdoły, których nie zabierał i zdaje mi się, że widziałem opakowanie, więc jeśli chcesz mogę po nie pójść. 
Jego głos jest cichy. Spoglądam na niego i kręcę głową. 
     - Myślę, że obejdzie się bez niej.
     - Naprawdę? Jaki masz pomysł? 
Uśmiecha się cwaniacko i wiem, że on wie iż chciałabym jego usta, język i palce o wiele niżej, ale kto powiedział, że on nie może być jako pierwszy? Podnoszę się na kolana i popycham jego plecy na łóżko. Zayn odwraca się i patrzy na mnie lekko zdziwionym wzrokiem. Siadam na nim okrakiem a jego dłonie chwytają moje biodra. Uśmiecha się lekko w moim kierunku. Chłopak wypycha swoje biodra w przód przez co podskakuję i piszczę głośno zaskoczona a on wybucha śmiechem. Uderzam go w ramię dłonią. 
     - Oh, Kochanie i co ja mam z Tobą zrobić?
     - Raczej: Co ja zrobię z Tobą.
Posyłam mu uśmiech i całuję go w szyję. Słyszę jego nierówny oddech, kiedy całuję jego prawe żebro. Co chwilę podziwiam na nowo jego tatuaże. Musiało okropnie boleć, chociaż sama chcę sobie zrobić. Mam nadzieję, że on wtedy ze mną będzie. Jest doświadczony i się na tym zna. Prostuję się i chwytam sznurki od jego dresów, aby je rozplątać.
     - Zróbmy to razem, Skarbie. 
Odzywa się. Marszczę brwi, gdyż go nie rozumiem. Przecież nie ma przy sobie prezerwatywy, więc jak.. Oh. Jęczę cicho, kiedy czuję pracujące biodra pod swoim ciałem. Zayn ociera się o mnie swoim miejscem intymnym przez co drażni moje. Przykładam płasko dłonie do jego brzucha i poruszam swoimi nadając im takim sam rytm. 
     - Właśnie o to chodzi. Grzeczna dziewczynka.
Zayn przestaje pozwalając mi na nadanie rytmu i szczypie mój lewy sutek pomiędzy swoimi palcami. To uczucie automatycznie wysyłane jest do niższych partii mojego ciała. Chłopak trzyma mnie w dole pleców i podnosi się lekko opierając o miękkie wezgłowie łóżka. Chwyta moje dłonie, które splata ze swoimi. Pytam go czy mogłabym zdjąć z niego spodnie. Kiwam twierdząco głową i przegryza jednocześnie wargę. To wygląda cholernie seksownie i lubię patrzeć, gdy to robi. Chwytam krawędź jego dresów i ściągam je przy pomocy jego uniesionych lekko bioder. Odrzucam je na bok i wracam do poprzedniej pozycji. Cholera. Nie spodziewałam się.. Teraz czuję go jeszcze bardziej niż wcześniej. 
     - Torturujesz mnie.
Tempo moich bioder nie jest ani wolne ani szybkie. Zayn przewraca nas i teraz jestem pod nim. Moje palce wtapiają się w jego włosy i ciągnę za niektóre pasma. Przybliżam jego usta do swoich i łącze je w pocałunku. Odwzajemnia gest potęgując go. Gdybym mogła to już nigdy bym nie przestawała ich całować i delektowałabym się nimi przez cały czas. Odsuwam się lekko od niego, ale tylko po to, aby chwycić jego dolną wargę i rozciągnąć lekko zębami. Po chwili pieszczę językiem czerwone miejsce. Zayn przyciska swoje miejsce intymne do mojego i nadaje nowe, szybsze tempo przez co wydaję z siebie jęk. Cholera. Dyszę ciężko. Czuję ciepło w moim podbrzuszu i lekkie skurcze. Oh..
     - Zayn..
     - Wiem, Skarbie, wiem. Nie powstrzymuj tego. Jestem z Tobą. 
Ustami muska moją szyję i szczękę. Przyjemne uczucie zbliża się do nas wielkimi krokami. Za chwilę.. Cholera. Jęczę głośno, ale szybko gryzę zagłębie pomiędzy jego szyją a ramieniem, aby stłumić krzyki. Zayn całuje mnie gorączkowo. Cóż, on też doszedł. Rumienię się na tą myśl. Oddychamy nierówno przytuleni do siebie. Uspakajamy swoje oddechy. Boże, jeszcze nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. To znaczy w sensie takiej.. 'pozycji' i może okoliczności, bo wcześniej wyglądało to inaczej, ale tak też mi się podobało. Zayn odgarnia mi włosy z czoła i je całuje a a ja się uśmiecham do niego. 
     - Wszystko dobrze?
Pyta cichym głosem a ja kiwam głową.
     - Trochę nabrudziliśmy, wiesz?
Mówi z uśmiechem na ustach. Doskonale wiem o co mu chodzi. Też to czuję przez co się krzywię. Muszę wziąć prysznic teraz inaczej nie usnę. Zayn wstaje pierwszy po czym pomaga mnie. Informuję go, że za będę za moment i wychodzę w pokoju. Kieruję się w stronę sypialni rodziców w wiadomym celu. Cóż, tata się nie zorientował jak poprzednim razem zabrałam jego nową parę bokserek, więc teraz też się nie obrazi. Na moje szczęście nie ma go w pokoju, więc oddycham z ulgą i wracam do siebie. W pokoju panuje porządek, a moje rzeczy w których miałam spać leżąc złożone na łóżku. Uśmiecham się nieśmiało do Zayn'a, kiedy mu je podaję.
     - Wyjdzie na to, że zabiorę wszystkie bokserki Twojemu tacie. 
Chichoczę cicho. Zayn korzysta z łazienki w pokoju gościnnym a ja ze swojej. Oczywiście troszkę się dąsał iż nie mogliśmy wziąć prysznica razem. Idę do swojej łazienki. Jestem wyczerpana. 

Kilka godzin później.

Uśmiechnęłam się szeroko czując przy sobie Zayn'a. Jego ciało oplata mnie niczym bluszcz. Jest mi tak gorąco, pomimo tego, że nie mam nic na sobie. 'Byliśmy ze sobą około trzech miesięcy (...) Łączyły nas tylko relacje seksualne' - Skrzywiłam się momentalnie słysząc te słowa, któryś raz z rzędu tego ranka. Nie wiem co mam na to powiedzieć.. Nie chcę, aby mnie i jego również łączyły tylko takie relacje..To było kiedyś, to jego przeszłość i ona nigdy nie wróci, prawda? A co jeśli..on do niej chce wróci? Wiem, nie powiedział mi tego wprost, ale który chłopak mówi dziewczynie, że chce wrócić do swojej byłej? Bezsensu. Co będzie ze mną? Zostawi mnie? Jak zabawkę, którą bawi się kiedy tylko chce, a gdy się znudzi rzuci w kąt ? Moje oczy wypełniły się łzami, dlatego potrząsnęłam głową i jak najciszej tylko mogłam wydostałam się z uścisku Zayn'a, włożyłam na siebie koszulkę, swoją koszulkę, która była na mnie o wiele, wiele za duża. Idąc obok łazienki wzięłam również czystą, dolną część bielizny, którą włożyłam w łazience. Zaczęłam się dusić tym wszystkim. Oparłam się o zimne kafelki w pomieszczeniu i zjechałam cicho szlochając z nadzieję na to, że ja nie jestem jego następną zabawką..

*Oczami Zayn'a*

Przeciągnąłem się na łóżku i przekręciłam w stronę mojej dziewczyny, w celu objęcia jej i dalszego snu. Brakowało mi jej ciepła i ciała. Nie czując nikogo obok mnie, otworzyłem zmieszany oczy i spostrzegłem, że jej nie ma. Usiadłem na łóżku opierając się o wezgłowie i przetarłem dłońmi zaspane powieki. Rozejrzałem się po pokoju, który wyglądał tak jak go zastałem, poza kilkoma porozrzucanymi ubraniami. Usłyszałem cichy szloch dziewczyny, mojej dziewczyny. Pośpiesznie sięgnąłem z podłogi swoje dresy i wciągnąłem je na nogi, po czym ruszyłem w kierunku pomieszczenia, z której było słychać płacz. Otworzyłem drzwi łazienki i widząc Olivię skuloną na zimnych kafelkach, mnie samemu zrobiło się chłodno. Cicho usiadłem blisko niej, opierając moje gołe i gorące plecy o zimne, białe kafelki w jej łazience i przyciągnąłem ją na swoje kolana, co było naprawdę łatwe. Wydaje mi się, jakby w ostatnim czasie bardzo schudła co w jej przypadku nie jest w ogóle potrzebne, ponieważ jest malutka i strasznie drobna. Olivia nie protestowała kiedy brałem ją na swoje kolana. Zaciągnąłem się zapachem jej włosów, które delikatnie gładziłem. Jej płacz nie ustępował, a moje serce kuło w środku. Nigdy nie lubiłem i nadal nie lubię, kiedy widzę ją płaczącą czy załamującą się. Nie za bardzo wiem czy powinienem się odezwać czy po prostu dać wypłakać w moje ramię. Nie przypominam sobie, abym był w podobnej sytuacji, ponieważ dziewczyny, z którymi byłem prawie nigdy nie miały innego humoru jak uśmiech na twarz i śmiech wychodzący z ich ust. To dla mnie trochę jak.. nowość.
     - Hej.
Szepnąłem cicho koło jej ucha, próbując nawiązać kontakt. 
     - Co się stało, Skarbie? Dlaczego płaczesz? 
Chciałem ją jakoś pocieszyć, ale nie miałam pojęcia jak to zrobić, gdyż nawet nie wiem o co chodzi, co spowodowało, że płacze, że w ogóle zaczęła płakać. Cóż.. mogła przynajmniej mnie obudzić i powiedzieć, że coś jest nie tak. Wysłuchałbym ją i przytulił tak ja teraz. Olivia kręci głową przecząco. Jej głos drży lekko tak jak i ciało, kiedy się odzywa. 
     - Ja.. ja n-nie.. chcę.
Zaczerpnąłem powietrza i wziąłem Olivię na ręce, po czym zaniosłem do łóżka. Położyłem się obok niej i przykryłem nas jeszcze ciepłą pościelą. Pogładziłem ją delikatnie po policzku ścierając co chwilę wypływające z jej oczu łzy. Próbowałem ją zrozumieć, ale nie wiedziałem o co chodzi. Nie wiem czy mam się odezwać czy dać jej czas na wypłakanie się..
     - Czego nie chcesz? Powiedz mi, proszę. Nie chcesz dziś jechać z nami do studia, tak?
Dziś właśnie mieliśmy jechać. Cała nasza szóstka miała wejść dziś do studia i zacząć nagrywać piosenkę. Paul nam już nie odpuści i będzie zły, jeśli kolejny raz odmówimy/sprzeciwimy się. Jednak samopoczucie, ogólnie moja dziewczyna jest ważniejsza. W końcu to ma być jej płyta, jej pierwsza płyta z trzema piosenkami. Olivia pokręciłam przecząco głową. 
     - Więc o co chodzi?
Spytałem cicho. Brunetka pociągnęła nosem i chusteczką wytarła lekko mokre policzki i powieki od łez. Westchnęła cicho i usiadła podciągając kolana pod brodę, które przykryła moją koszulką w której była i oplotła rękoma. Ja natomiast usiadłem po turecku, na przeciwko niej i dłońmi objąłem jej łydki, które delikatnie gładziłem tak jak i kostki, gdzie na jednej z nich była bransoletka. Dziewczyna po chwili pokręciła głową i spojrzała prosto w moje oczy.
     - Boję się, wiesz? Że pewnego dnia zorientuję się, że ze mną będzie tak samo. Nie chcę, aby nasz związek i relacje opierały się tylko na tych jakie łączyły Ciebie z tą dziewczyną. Nie chcę być Twoją zabawką, którą się znudzisz po pewnym czasie i.. i odejdziesz. 
Słuchałem jej uważnie. Słowa jakie wypływały z jej ust.. Bolało mnie to, że w ogóle tak pomyślała, że tak może być między mną a nią. Ponownie w jej oczach dostrzegłem łzy, przez co poczułem ukucie w sercu. 
     - Dlatego chcę, abyś mi powiedział, możesz się zastanowić nad tym i wtedy mi powiedzieć co jest między mną a Tobą, ponieważ lepiej, abym wiedziała to wcześniej.. niż później. 
Olivia od pewnego momentu przestała na mnie patrzeć. Z trudem z jej ust wypływały słowa, bolesne również i dla mnie. Cisza pomiędzy mną a nią była nieznośna i zdałem sobie sprawę, że ona nie ma nic dodania i mogę w końcu jej powiedzieć i przy tym wybić z głowy wszystkie bzdury jakie w niej ma. Zbliżyłem się nadal siedząc tak jak wcześniej do Olivii i dłonią objąłem jej podbródek zmuszając delikatnie, aby spojrzała mi w oczy i przekonała się również, że mówię prawdę.
     - Jedyna rzecz z jaką się zgadzam to to, że jesteś moją i nic więcej. Nasze relacje nie były nigdy, nie są i nie będą jedynie oparte na seksie. Grace sama tego chciała, nie zmuszałem jej do niczego a później uciekła czego nadal nie rozumiem. Nieważne. Skarbie, jeśli czujesz.. nie podoba Ci się.. jeśli nie chcesz abyśmy uprawiali seks to mi to powiedz. Może chcesz przystopować. Wystarczy, że mi o tym powiesz. Wiesz, że nigdy nie byłaś, nie jesteś i nie będziesz 'zabawką'. Kocham Cię tak mocno, że czasami jestem tym przerażony i przestraszony, że Ty możesz odejść ode mnie, wiesz? 
Nawet nie zorientowałem się, kiedy złapałem jej twarz w swoje dłonie i wpatrywałem się w jej oczy. Olivia uśmiechnęła się delikatnie a swój wzrok skierowałem niż na jej usta. Przegryzła dolną wargę i w tej chwili zacząłem się zastanawiać czy dam radę wytrzymać, jeśli powie, abyśmy przystopowali na jakiś czas. Jest cholernie seksowna i nieważne co ma na sobie. Powoduje, że mam ochotę rzucić ją na łóżku i się z nią kochać przez cały czas. 
     - Umm.. Mnie naprawdę się to podoba. 
Mój uśmiech rósł, kiedy wiedziałem jej czerwone policzki. 
     - Co takiego Ci się podoba, Skarbie?
Złapałem kosmyk jej włosów, który wydostał się z kucyka i zaczesałem go za ucho. Olivia lekko pochyliła głowę a mimo to dostrzegłem jej lekki uśmiech, który pojawiał się na jej ustach przez co również wykrzywiłem kąciki ust w górę. Jakiś czas temu powiedziałem sobie, że zacznę z nią rozmawiać również na te tematy chcąc poznać co lubi. To znaczy wiem, że można się domyślić, ale bardziej chodziło o to, żeby ona sama mi o tym mówiła i przy tym się nie zawstydzała, chociaż muszę przyznać, że wtedy wygląda słodko z tymi zaczerwienionymi policzkami. Chciałem po prostu sprawić, aby nie była taka wstydliwa przede mną i mówiła czego chce, abyśmy spróbowali. 
     - Kochanie, nie wstydź się i powiedz to. Przecież jesteśmy sami i nikt nie usłyszy tego co chcesz powiedzieć poza mną. 
Szepnąłem ciepło do jej ucha. Po chwili dało się usłyszeć jak jej oddech przyśpieszył lekko. Mowa jej ciała mówiła, że zawstydziłem ją jeszcze bardziej. Cóż, nie zrobiłem tego celowo, ale to było do przewidzenie, że tak zareaguje. Olivia bawiła się swoimi dłońmi, co wywołało u mnie uśmiech. Nie chciałem zacząć się śmiać. Jest taka nieśmiała. 
     - Więc.. podobało mi się to.. to co było umm.. wcześniej. 
Wymamrotała nie patrząc na mnie a ja nie wytrzymałem i skwitowałem jej wypowiedź śmiechem. To nie tak, że śmieję się z niej, ale czasami jej niewinność mnie bawi. Jest to słodkie a jednocześnie zabawne, serio. Dziewczyna poczerwieniała znacznie i wiedziałem, że muszę powiedzieć coś, kontynuować, bo inaczej nie skończy się to dobrze. 
     - To znaczy co? To jak się do Ciebie uśmiechałem?
     - Ty wiesz co. Nie każ mi mówić tego na głos. 
     - Skarbie, nie wiem o czym mówisz. Zaciekawiłaś mnie. 
Odpowiedziałem szeptem na jej szept. Dziewczyna niepewnym ruchem zabrała moją dłoń ze swojej łydki i skierowała ją w miejsce zwieńczenie swoich ud. Przez jedyny materiał bielizny jaki miała na sobie dokładnie mogłem wyczuć bijące ciepło od miejsca w jakie skierowała moją rękę. Mój kciuk poruszył się lekko i przycisnął do wrażliwego miejsce przez co usłyszałem z ust Olivii cichy jęk, który próbowała ukryć. Ta dziewczyna jest niesamowita. Gdyby nie rozmowa, którą przeprowadziliśmy chwilę temu to jestem pewien, że rzuciłbym się na nią. 
     - Umm.. i jeszcze to. 
Odsunęła swoją dłoń od mojej i skierowała ją na moje usta co dało mi jasny znak. Lubi momenty, w których ich używam i muszę przyznać, że ja również to lubię a w szczególności to co potrafią jej zrobić. Sposób w jaki okazuje swoje emocje, jej ciało wijące się na białej pościeli. Czy to możliwe, że znalazłem ideał? Bo jestem przekonany, że to właśnie się stało. Olivia obrysowała moją dolną wargę palcem a ja momentalnie go złapałem pomiędzy swoje wargi i ugryzłem zębami. Dziewczyna syknęła cicho i po chwili zaśmiała się głośno. Uwielbiam ten dźwięk. Mógłbym go słuchać cały czas.
     - Chcę Cię teraz pocałować i dotknąć. Mogę?
Spytałem. Olivia pokiwała twierdząco głową nadal zawstydzona. Usiadła na moich udach okrakiem i swoje nogi oplotła wokół dolnej części moich pleców. Jej ręce natomiast sam zaplotłem na mojej szyi, aby przekonała się, że wszystko jest dobrze i może to zrobić a swoje dłonie umieściłem w dole jej pleców powodując tym samym zbliżenie naszych ciał. Byłem zmuszony unieść głowę w górę, gdy mój wzrok był na jej obojczykach, kiedy była naprawdę bardzo wyprostowana. Uśmiechnąłem się czując brak stanika na jej klatce piersiowej pod koszulką. Wiem, że to nie jest z jej strony zabieg celowy, aby coś wskórać. Rozumiem to, że chce się czuć wygodnie i nie mam nic przeciwko temu, jeśli w taki sposób to robi. Olivia objęła moją twarz swoimi małymi dłońmi i obdarowała mnie spojrzeniem przy tym uśmiechając się szeroko. Jej wargi przywarły do moich łącząc je w namiętnym i powolnym pocałunku. Mój język wdarł się do jej ust. Oboje jęknęliśmy z przyjemności jaką sobie dawaliśmy. Po chwili brunetka odsunęła się i zaczęła obdarowywać moją szczękę pocałunkami a ja cicho pojękiwałem zaciskając zęby na dolnej wardze.
     - Skarbie, zwolnij proszę. 
Te trzy słowa z trudem przeszył przez moje usta. Ponownie jęknąłem czując jak jej miejsce intymne ociera się o moje. Cholera jasna. Przez jej zachowanie teraz jestem twardy, podniecony. Moje ostatnie resztki jakiegokolwiek pohamowanie od nierzucenia się na nią i pieprzenia z każdą chwila się pomniejszają. Moje dłonie złapały jej biodra, którymi jeszcze chwilę temu ruszała. Zdziwiłem się ale jednocześnie podnieciło mnie to, kiedy warknęła na mnie chcąc zaprotestować moim ruchom. Jej usta przyssały się do mojej szyi. Za chwile zrobi mi malinkę.
     - Chcę być lepsza. Od niej, proszę. 
     - Kochanie, jesteś najlepsza.
Próbowałem złapać z nią kontakt wzrokowy.
     - Przestań. Nie możemy. 
     - Dlaczego? Nie chcesz mnie?
Gdyby to ode mnie zależało.. Dźwięk jej głosu spowodował, że zmiękło mi serce i naprawdę miałem kontynuować to co zaczęliśmy na znak, że jednak moglibyśmy, ale miałem dwa i to dość poważne powody, aby nie robić niczego więcej: nie miałem prezerwatywy i wiedziałem, że jeśli się rozpłacze myśląc sobie ponownie, że nasze relacje są tylko seksualne to nie wytrzymam tego. 
     - Ponieważ nie mamy czasu, ale mogę..
     - Nieprawda. Na TO zawsze jest czas.
     - Na co, Kochanie 'zawsze jest czas'?
     - Wiem, że wiesz, Zayn! Na seks. 
Uśmiechnąłem się szeroko i cmoknąłem ją w usta. Powiedziała to. 
     - Dobrze. Obiecuję Ci, że do tego wrócimy za kilka dni i wtedy trochę poeksperymentujemy albo coś. W porządku? Teraz weź prysznic, ubierz się a ja w tym czasie pojadę do siebie i zrobię to samo. Nie śpiesz się to zdążę zrobić nam śniadanie. Może tak być?
     - Ale.. Możemy wziąć prysznic razem?
     - Kusząca propozycja.. Kiedy indziej. 
Olivia wydęła dolną wargę w geście niezadowolenia a ja zastanawiałem się poważnie czy przypadkiem ktoś nie zabrał mi dziewczyny, często się rumieniącej, gdy mówi o sprawach intymnych. Poza tym zbyt dobrze sobie zdawałem sprawę z tego jakby się to skończyło. Zaczęłaby mnie uwodzić, ocierać się nieświadomie a ja w końcu bym nie wytrzymał, więc wybrałem bezpieczniejszą opcję. Zsadziłem dziewczynę ze swoich nóg niechętnie i posadziłem na łóżku. Zabrałem swoją koszulkę, którą przeciągnąłem przez głowę. Sięgnąłem z szafki nocnej telefon i kluczyki od samochodu. 
     - Nie dąsaj się, proszę. 
     - Ja się nie dąsam. 
    - Skarbie.. Okej. Wykorzystaj czas jaki masz. Wracam niedługo więc. Weź kąpiel, zrelaksuj się. Jeśli będziesz cierpliwą i grzeczną dziewczynką to może coś pomyślę nad nagrodą. 
Ucałowałem jej czoło i ruszyłem w stronę swojego samochodu. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy, że w końcu sobie wszystko wyjaśniliśmy i między mną a nią jest dobrze. Będąc w domu zamieniłem kilka słów z Liam'em, któremu wyjaśniłem, że ja i Olivia przyjedziemy razem do studia i nie musi się nami zamartwiać a następnie poszedłem do siebie. 
_________________
OD AUTORKI: Co sądzicie? ;)

~ Mała ♥

poniedziałek, 11 listopada 2013

I / 34

Przeczytaj notkę pod rozdziałem, proszę.

- Olivia -

Jeszcze tylko kilka minut, spokojnie - pomyślałam. Byłam bardzo, aż chyba zbyt podekscytowana tym, że już za chwilę zobaczę Zayn'a. No co? Stęskniłam się za nim. Wyjęłam z szafki dżinsową, jasną kurtkę, która sięgała mi do talii i miała za zadanie dopełnić strój, który miałam na sobie, czyli sukienkę i buty. Na koniec nałożyłam na usta pomadkę, bardzo zbliżoną do swoich ust i ostatecznie popsikałam się ulubionymi perfumami. Równo o godzinie siedemnastej usłyszałem dzwonek do drzwi i doskonale wiedziałam kto przyszedł. Oczywiście, że Zayn. To z nim się umówiłam jakąś godzinę temu. Patrzę na siebie ostatni raz w lustrze, aby zobaczyć czy na pewno dobrze wyglądam. Oceniłam swój strój tak na osiem i pół. Idę w stronę drzwi, aby je otworzyć. Za nimi dostrzegłam uśmiechniętego Zayn'a, który zdjął swoje okulary przeciwsłoneczne i zahaczył je o swoją białą koszulkę. Poza tym miał na sobie ciemne dżinsy i białe buty za kostkę. A i jeszcze do tego dżinsową kurtkę. Ona już mu sięgała do pasa, nie tak jak mnie. Uśmiechnęłam się szeroko, kiedy zorientowałam się, że myślimy podobnie. Wygląda naprawdę dobrze, a wręcz seksownie. Nigdy nie sądziłam, że mój pierwszy chłopak będzie taki przystojny. 
     - Cześć.
Mruknął uśmiechając się szeroko, a ja odpowiedziałam mu nieśmiałym spojrzeniem. Chłopak cmoknął mnie w usta. To naprawdę nie fair, że jestem o dwa stopnie wyżej niż on, w szpilkach, a on i tak jest wyższy ode mnie, o kilka centymetrów. Nie przeszkadza mi to, ale z chwili na chwilę wiecie co myślę? Albo on rośnie albo ja się kurczę. Naprawdę jestem aż tak mała? Czuję się z tym trochę dziwnie.
     - Hej. 
Odpowiedziałam cichym głosem, wcześniej odpychając temat wzrostu z mojej głowy. Posłałam mu lekki uśmiech. Odwróciłam się, by zamknąć drzwi domu, ponieważ nikogo w nim nie ma. Tata razem z Amelią chyba pojechali na plac zabaw i do mamy, ale nie jestem pewna. Proponowali ten pomysł również mnie, ale odmówiłam, ponieważ Zayn był pierwszy. To znaczy, wiem, że moja mama powinna być na pierwszym miejscu i jest. Po prostu nie minęło aż tak mało czasu odkąd byłam u niej ostatnim razem. I tak pewnie wyszłabym po kilkunastu minutach, bo dużo nie miałabym jej do opowiedzenia. Cóż, jutro razem z tatą i siostrą wybieramy się, aby obejrzeć różne meble i inne rzeczy do mieszkania, jeśli wiecie o czym mówię. Później wpadniemy zapewne do niej, więc się tym nie martwię. Odwróciłam się z powrotem do Zayn'a i posłałam mu uśmiech. 
     - Gotowa?
Pokiwałam głową twierdząco chwytając jego wyciągniętą dłoń. Chłopak pomógł mi zejść po kilku schodkach, gdyż miałam na sobie - prawdę mówiąc - nieduże obcasy, ale i tak byłam mu wdzięczna za ten gest. Zaprowadził mnie do swojego auta, pomógł wsiąść i nawet się nie zorientowałam, kiedy siedział koło mnie. Zayn włączył muzykę z radia, która wypełniła ciszę w samochodzie. Oparłam swoją głowę o szybę podziwiając widoki jakie mijaliśmy. Mulat położył swoją dłoń na moim kolanie, co zwróciło moją uwagę.
     - Wszystko dobrze?
Spytał łagodnie pieszcząc dłonią moją skórę.
     - Tak, jest okej.
Uśmiechnęłam się delikatnie do niego i odwróciłam w stronę przedniej szyby. Naprawdę czułam się dobrze. Może byłam trochę zmęczona, ale nic więcej. Zayn wspomniał o tym, że jutro po mnie wpadnie około dziesiątej, ponieważ razem z nim i chłopakami będziemy pracować nad płytą. Pokiwałam głową. To fajnie. W końcu to było i nadal jest moje marzenie. Ciekawe czy moje życie zmieni się jeszcze bardziej.. Nie to, że bym narzekała. Poznanie Zayn'a było naprawdę niesamowite i cieszę się, że tak się stało, że na siebie natrafiliśmy. Gdyby nie on, nie wiem co bym teraz robiła i to w dodatku bez Jennifer, która jest w Polsce. Westchnęłam cicho i odepchnęłam jej temat, ponieważ nie chciałam psuć humoru sobie i chłopakowi. Oparłam się wygodnie o fotel wsłuchują w muzykę lecącą z radia. 

* * *

Weszliśmy do lokalu, który nosił nazwę 'Rainbow'. Fajnie to wyglądało w połączeniu z kolorowymi neonami. Zdałam sobie sprawę, że musimy stanąć w kolejce, aby zamówić dla siebie jedzenie. Cóż, przypomina mi to trochę stołówkę szkolną w szkołach średnich, ale z filmów bardziej niż w prawdziwym życiu. Zayn stojący za mną klepną mnie delikatnie w pupę, na co zrobiłam gwałtowny wdech, a moje policzki oblały się lekkim różem. Mam nadzieję, że nikt tego nie zauważył. Jego ruch był spowodowany tym, aby zwrócić moją uwagę. Fałszywie uśmiechająca się w moim kierunku blondynka, która stała niecały metr za ladą, czekała aż łaskawie podejdę i złożę zamówienie. Ugh. Nienawidzę tego. Zayn się cicho zaśmiał wprost do mojego ucha kiedy wywróciłam oczami, a po chwili szepnął do niego, że jestem niegrzeczna. Chłopak sprytnie przyłożył bok policzka do mojego i przegryzł jego płatek tak, że nikt tego nie widział. Cholera jasna. W myślach zaczęłam krzyczeć jego imię. Ledwo się powstrzymałam od krzyknięcia. Nie powinien był tego robić. Dobrze, wie co się ze mną dzieje i jak na niego reaguję. Jest niemożliwy. Przysunęłam się bliżej dziewczyny i spojrzałam w dół na menu. Cóż, wszystko co sobie wyobrażałam wyglądało naprawdę smakowicie i powodowało, że byłam jeszcze bardziej głodna. Spojrzałam na nią i powiedziałam numer dania. Po tym odeszłam w kierunku stolika, obojętnie jakiego. Byleby był wolny, oczywiście. Złapałam swoją twarz w dłonie, aby ją ukryć. Mam ochotę go udusić. Dlaczego nie mógł po prostu stanąć przede mną, zamówić czegoś i wtedy moglibyśmy pójść usiąść? Tak byłoby o wiele prościej. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam obserwować przez okno innych ludzi. Zayn dołączył do mnie po kilku minutach. W między czasie, kątek oka widziałam jak gawędził z tą fałszywie-się-uśmiechającą-blond-kelnerką, która podała nam nasze jedzenie przy tym uśmiechając się do mojego chłopaka. Cóż, nie dziwiło mnie to, że się śliniła na jego widok, bo jest naprawdę przystojnym mężczyzną, ale to chyba jasne, że skoro przyszedł z kimś to.. 'To co?' - odezwało się moje drugie ja. Nie potrafiłam dokończyć tego zdania. Nie wiedziała, że mogę być jego dziewczyną, więc mogła uznać i na pewno tak zrobiła, że nie jestem nikim ważnym dla niego. Pokręciłam głową. Między nami panowała zupełna cisza, która chyba oznaczała burzę. 
     - A myślałam, że spędzimy miłe popołudnie..
Westchnęłam cicho sama do siebie. Naprawdę miałam taką nadzieję, że zjemy przy okazji pogadamy, powiem mu, a on mnie jak minął mu dzień, pośmiejemy się, powygłupiamy. Może pójdziemy na spacer czy coś. Po prostu miało być przyjemnie i miło..To naprawdę tak wiele? Widelcem dzióbałam w swoim talerzu. Nie będę tego jadła. Kto wie czy czegoś mi nie dosypała, aby tylko mi zaszkodzić. Zayn zapewne usłyszał moje słowa, które były naprawdę cicho wypowiedziane. Odłożył sztućce na talerz, który świecił pustkami. Złapał szklankę z której upił wodę z cytryną przy tym cały czas mi się przyglądając. Czułam na sobie jego wzrok, gdyż sama nie spoglądałam w jego stronę. 
     - A tak nie jest?
Pokręciłam przecząco głową odpowiadając na jego pytanie.
     - Dlaczego nie jesz? Mówiłaś, że jesteś głodna. 
     - Straciłam apetyt.
Wzruszyłam niewinnie ramionami. Zayn westchnął cicho. 
     - Chcesz już iść? 
     - Chciałabym. 
     - W porządku.
Zgodził się, po czym wstał z krzesła, a potem pomógł mnie, co w ogóle nie było potrzebne. Wygładziłam swoją sukienkę, gdy już stałam i poszłam do wyjścia. Ruszyłam w stronę samochodu chłopaka, który nie był zamknięty. Chwilę później się zorientowałam się, że idzie za mną, więc musiał użyć pilota. Usiadłam na swoim miejscu, a obok po mojej lewej zaraz zjawił się Zayn, który zapiął pas bezpieczeństwa. Silnik obudził się do życia, ale zaraz zgasł. Zayn odwrócił się w moją stronę. 
     - Porozmawiajmy, proszę. 
     - O czym chcesz rozmawiać?
     - Jesteś na mnie zła, prawda? 
     - A jak myślisz? Ciekawa jestem jak Ty być zareagował gdybym to ja Ciebie zabrała do restauracji, gdzie obsłużyłby nas mój były chłopak. A dodatkowo to ja bym Cię klepnęła w tyłek i zrobiła tą całą resztę. I to jeszcze w miejscu publicznym! 
Można powiedzieć, że prawie krzyczałam. Naprawdę byłam zła. Jak on w ogóle mógł mi to zrobić? Cóż, zapewne się zastanawiacie jak się zorientowałam. Cóż, nie było łatwo. Ale to w jaki sposób ona na niego patrzyła i on na nią. Przypomniało mi się również, że miał jej zdjęcie w telefonie co jest dla mnie już w ogóle dziwne. Może za nią tęskni? A jeśli tak, to w takim razie niech do niej idzie i mnie zostawi. Nie zareagowałabym tak i nie przechodzilibyśmy teraz tego, gdybyśmy poszli gdzieś indziej. 
     - Byłbym wściekł, ale nie zachowywałbym się tak jak Ty. 
    - Czyli jak? Nie odezwałam się ani słowem, siedziałam cicho. Teraz wychodzi na to, że to jest moja wina? 
Spojrzałam na niego niedowierzająco. Pokręciłam przecząco głową.
     - Odwieź mnie, proszę do domu.
Zayn już nic nie mówił. Po prostu odpalił silnik i wyjechał z parkingu. Ja też nic nie mówiłam. Nie miałam nic do dodania. Chciałam po prostu znaleźć się w swoim łóżku i móc to wszystko przeanalizować. 


* * *

Około godziny dziewiętnastej, gdzie słońce już się chowało, byliśmy pod moim domem. Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Odpięłam swój pas i wysiadłam z samochodu lekko zatrzaskując drzwi auta, którym Zayn kilka sekund później odjechał. Zmarszczyłam czoło i zacisnęłam mocno powieki, nie chciałam się rozpłakać na środku ulicy. Wzięłam głęboki oddech rozejrzałam się na prawo na lewo sprawdzając czy nic nie jedzie, aby przejść na drugą stronę. Chwilę później, gdy dostałam się do domu - w którym nikogo nie było - zdjęłam przed schodami szpilki, wzięłam obie w dłoń i wbiegłam na górę. 'Nie rozumiem tego, po prostu tego nie rozumiem' - powiedziałam w myślach i poczułam jak pierwsze krople łez spływają po moich policzkach. Zdjęłam z siebie wszystko co tylko miałam, włosy upięłam w koka i naga weszłam pod prysznic. Musiałam odprężyć się, odreagować. Zakręciłam ciepłą wodę i włączyłam zimną. Z uwagi na to, że nikogo nie było w mieszkaniu, głośno krzyknęłam z dwa bądź trzy razy. Sąsiedzi obok mogli mnie usłyszeć, ale mam to gdzieś. Zaczęłam w myślach analizować to co się wydarzyło. 'Pojechaliśmy do restauracji, zaznałam małego wstydu ze strony Zayn'a, obsłużyła nas jego była dziewczyna, z którą postanowił dodatkowo pogawędzić i tym samym mnie zostawić samą sobie, a później się pokłóciliśmy' - pokręciłam głową. Naprawdę, z ręką na sercu mogę przyznać, że nie miałabym przeciwko, jeśli chociażby mnie uprzedził. Wiem, że to głupie, bo co miałby mi powiedzieć? Że w miejsce jakie jedziemy, pracuje tam jego była i mam się nie przejmować? Jestem idiotką. Przynajmniej mógł z nią nie rozmawiać. W myślach pojawiły mi się jego słowa, kiedy mówił, że był w dwóch, poważnych związkach. Co jeśli on i ta dziewczyna byli właśnie w jednym z tych poważnych? Westchnęłam cicho. 'To przeszłość, prawda?', 'Czy on nadal coś do niej czuje?''Kocha ją?' - pytania zaczęły mi się nasuwać do głowy, przez co poczułam lekkie pulsowanie. Jeśli chcę znać na nie odpowiedzieć, muszę odezwać się do Zayn'a. To on zna całą prawdę. Zaczęło mi się robić cholernie zimno, a wręcz lodowato, pomimo, że jeszcze nie dawno wróciłam z panującego na zewnątrz gorąca. Ustawiłam odpowiednią temperaturę i zaczęłam się myć szamponem czekoladowym. Następnie umyłam włosy, opukałam się i wyszłam. Wyszłam spod prysznica, owinęłam jednym ręcznikiem włosy w 'turban', a drugim ciało. Wysuszyłam się, ubrałam w czarny dres i tego samego koloru koszulkę, włosy związałam w wysoką kitkę. Płynem micelarnym do demakijażu jeszcze wyczyściłam dokładniej twarz od wcześniejszych kosmetyków i nałożyłam zwykły krem. Wychodząc z pomieszczenia zgasiłam światło. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę dwudziestą, no kilka minut po. Sięgnęłam po laptopa, który leżał na komodzie i go uruchomiłam. Usiadłam po turecku na łóżku, opierając się plecami o zagłówek łóżka, a urządzenie ułożyłam na skrzyżowanych nogach. Prawdę mówiąc dawno mnie tu nie było, w sensie dawno nie korzystałam z komputera. Zalogowałam się na FB, NK, które postanowiłam usunąć, nie jest mi już do niczego potrzebne no i poza tym już rzadko kto z tego korzysta..w moim wieku. Byłam jeszcze na kilku innych stronach. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, który powiadomił mnie o tym, że mam wiadomość. Sięgnęłam urządzenie z szafki nocnej i przejechałam palcem wskazującym, aby go odblokować. Wiadomość od.. Jennifer! 


Szybko wystukałam na klawiaturze odpowiedź. 


Wylogowałam się z FB i włączyłam skypa. Sprawdziłam czy kamerka działa i gdy tylko zauważyłam powiadomienie w prawym dolnym rogu ekranu, że Jennifer jest już dostępna szybko kliknęłam zieloną słuchawkę i oczekiwałam aż odbierze. Długo nie musiałam czekać, jeden sygnał i już ją widziałam. Uśmiechnęłam się wesoło i pomachałam.
     - Cześć!
     - Cześć.
Jennifer zaczęła się śmiać z mojego entuzjazmu. 
     - Co u Ciebie?
     - U mnie prawdę mówiąc dobrze, jakby 'po staremu'. Siedzę sama w domu, bo tata z Amelią nadal nie wrócili od mamy. Może pojechali na zakupy, nie wiem, ale pewnie nie długo wrócą, więc się nie martwię. A u Ciebie?
     - U mnie? U mnie dobrze. Tak przynajmniej myślę. Przyznaję się, że brakuje mi Ciebie tutaj. Dzisiaj kiedy przechodziłam koło Twojego domu to chciałam wejść, zapytać się czy wpadniesz do mnie czy coś, ale uświadomiłam sobie, że jesteś w Londynie. Ale czekaj! Czy Ty nie powinnaś być teraz z Zayn'em? Założę się, że jest tam gdzieś koło Ciebie.
Spuściłam głowę w dół i zaczęłam bawić się swoimi dłońmi. 
     - Hej, o co chodzi? Powiedziałam coś nie tak?
     - Pokłóciliśmy się, tak jakby. W sumie nie wiem jak to nazwać. Zayn zaprosił mnie na obiad [...] No i co miałam zrobić? Przecież nic złego nie zrobiłam, prawda? Chciałam, żeby wyszło dobrze. Nie twierdzę, że wszystko to jego wina, bo mógł nie wiedzieć, że tam pracuje, ale chyba sama rozumiesz. Zrobiło mi się przykro. Nie odzywamy się do siebie. 
     - Oh, rozumiem. Nie bronię go, ale na pewno nie wiedział. Przecież nie jest na tyle głupi, aby zabrać Cię tam, gdzie spotkałabyś jego byłą. Poza tym za bardzo mu zależy na tym, abyś była szczęśliwa, więc to musiał być czysty przypadek. Szkoda tylko, że po tym zachował się nie fair w stosunku do Ciebie. Olivia.. Myślę, że powinnaś wyciągnąć do niego rękę pierwsza. Nie czekaj, aż on to zrobi. Pokaż mu, że Tobie również na nim zależy. Przy okazji może się ładnie pogodzicie. Wiesz.. jest bardziej doświadczony, na pewno.
Moje policzki zrobiły się czerwone z jej słów i..
      - O mój Boże! Czerwienisz się! Coś jest na rzeczy.
      - Może jest, a może nie jest. 
      - Zrobiliście to, prawda? Kiedy, jak? Opowiadaj. 
Westchnęłam cicho. Dlaczego musi mnie tak dobrze znać, żeby wiedzieć, że coś się wydarzyło i następnie chce, abym jej o tym opowiedziała. Nie to, że mam coś przeciwko, ale jednak ten temat jest krępujący. Jennifer ponagliła mnie, a ja zaczęłam opowiadać od początku. Wyjaśniłyśmy sobie jeszcze przy okazji, skąd Zayn wiedział iż miałam wtedy urodziny. To znaczy, sam mi się przyznał, ale chciałam się dowiedzieć tego od Jennifer, która wszystko potwierdziła. Później opowiedziałam jej bardzo dużymi skrótami co i jak, a on piszczała zachwycona. 
     - Boże! Olivia, mimo że opowiadasz wszystko w skrócie to i tak wiem, że złapałaś wspaniałego chłopaka. Troszczy się o Ciebie, dba, rozśmiesza, pociesza i tak dalej, a do tego ma świetny język palce, usta i.. 
     - Jennifer!
     - On jest idealny. Nie waż się nawet z nim zrywać!
Zaczęłam się śmiać. W myślach przyznałam jej rację. Perfekcyjny. Tak, jest perfekcyjny. Takim słowem bym go określiła, jeśli ktoś by mnie zapytał jaki on jest. Zaczęłam przypominać sobie naszą noc, to co ze mną robił. Cholera. Jennifer przypomniała o sobie, a ja zrobiłam duże oczy. Śmiała się ze mnie. W końcu udało nam się wejść w normalną rozmowę, w której dowiedziałam się co działo się w Polsce i jak u Jennifer.. 

*   *  *

Przekręcałam się z prawego boku na drugi, nie umiałam zasnąć, sen w ogóle nie chciał przyjść. W końcu poddałam się. Włączyłam nocną lampkę. Zegar wskazywał pierwszą w nocy. Przez dwie godziny prawie się tak przewracałam, ponieważ dopiero o dwudziestej trzeciej skończyłyśmy rozmawiać z Jennifer. W głębi duszy wiedziałam co mam zrobić. Westchnęłam cicho i sięgnęłam dłonią pod poduszkę w celu znalezienia telefonu. W kontaktach wyszukałam numer Zayn'a i wahając się jeszcze chwilę w końcu kliknęłam zieloną słuchawkę wcześniej opierając plecy o zagłówek. Wiem, jestem głupia. Dzwonię do niego o tej porze. Zapewne śpi. Po czwartym sygnale miałam już zakończyć połączenie, kiedy ono zostało odebrane. 
     - Cześć.
Odezwałam się jako pierwsza dość cichym głosem.
     - Cześć.
Odpowiedział. Jego głos był zaspany, cichy i schrypnięty. Prawie jak mój. Obudziłam go. Potarłam dłonią czoło w zdenerwowaniu, ponieważ zaczęłam żałować, że zadzwoniłam. Mogłam poczekać do rana, albo sama się do niego wybrać. W sumie to bałam się, że w ogóle nie odbierze, zignoruje mnie. 
     - Mógłbyś teraz przyjechać ? 
     - Będę za kilka minut.
Odpowiedział i rozłączył się po chwili, orientując się, że ja już nic nie mam do powiedzenia. O co ja go w ogóle poprosiłam? Co ja mam mu powiedzieć? Potrząsnęłam głową i zaczęłam składać myśli. Uśmiechnęłam się na myśl, że nawet nie pytał o co chodzi. Po prostu oznajmił, że przyjedzie i tyle. Jest naprawdę kochany. Jego poprzednie dziewczyny miały duże szczęście.. 
________________
OD AUTORKI: Dobra, od razu ostrzegam, że to będzie długa notka.
Ogółem było tak, że zaczęłam kombinować z wyglądem bloga, dlatego go zablokowałam. Następnego dnia, bądź kilka dni później komputer mi padł i nie miałam jak odblokować strony. Oczywiście, mogłam iść gdzieś do koleżanki czy coś, ale nie chciałam wam pokazywać tego chaosu na stronie, więc po prostu to przemilczałam. Teraz już jestem, wróciłam. Mam nadzieję, że wygląd wam się podoba, a jeśli coś jest nie tak, to piszcie. Postaram się coś ewentualnie zmienić. Okej. Jeszcze jedno. Martwi mnie jedna rzecz. Poprosiłam was o komenatrze, abyście dały znać, że jesteście. Miałyście 6/7 dni, w których zdeklarowały się tylko trzy osoby, a dobrze wiemy, że nie tylko one tu zaglądają. Cóż, mówiąc, że nie można nikogo zmusić i mają rację. Ale chciałam wam uświadomić, że dzięki waszym komentarzom mam więcej energii, chęci na pisanie. Motywujecie mnie, naprawdę. Przecież po przeczytaniu wystarczy poświęcić jedną, małą minutkę. 

~ Mała ♥
Ps. Polecam wam te trzy piosenki (może się wam spodobają): 1,2.

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...