poniedziałek, 11 listopada 2013

I / 34

Przeczytaj notkę pod rozdziałem, proszę.

- Olivia -

Jeszcze tylko kilka minut, spokojnie - pomyślałam. Byłam bardzo, aż chyba zbyt podekscytowana tym, że już za chwilę zobaczę Zayn'a. No co? Stęskniłam się za nim. Wyjęłam z szafki dżinsową, jasną kurtkę, która sięgała mi do talii i miała za zadanie dopełnić strój, który miałam na sobie, czyli sukienkę i buty. Na koniec nałożyłam na usta pomadkę, bardzo zbliżoną do swoich ust i ostatecznie popsikałam się ulubionymi perfumami. Równo o godzinie siedemnastej usłyszałem dzwonek do drzwi i doskonale wiedziałam kto przyszedł. Oczywiście, że Zayn. To z nim się umówiłam jakąś godzinę temu. Patrzę na siebie ostatni raz w lustrze, aby zobaczyć czy na pewno dobrze wyglądam. Oceniłam swój strój tak na osiem i pół. Idę w stronę drzwi, aby je otworzyć. Za nimi dostrzegłam uśmiechniętego Zayn'a, który zdjął swoje okulary przeciwsłoneczne i zahaczył je o swoją białą koszulkę. Poza tym miał na sobie ciemne dżinsy i białe buty za kostkę. A i jeszcze do tego dżinsową kurtkę. Ona już mu sięgała do pasa, nie tak jak mnie. Uśmiechnęłam się szeroko, kiedy zorientowałam się, że myślimy podobnie. Wygląda naprawdę dobrze, a wręcz seksownie. Nigdy nie sądziłam, że mój pierwszy chłopak będzie taki przystojny. 
     - Cześć.
Mruknął uśmiechając się szeroko, a ja odpowiedziałam mu nieśmiałym spojrzeniem. Chłopak cmoknął mnie w usta. To naprawdę nie fair, że jestem o dwa stopnie wyżej niż on, w szpilkach, a on i tak jest wyższy ode mnie, o kilka centymetrów. Nie przeszkadza mi to, ale z chwili na chwilę wiecie co myślę? Albo on rośnie albo ja się kurczę. Naprawdę jestem aż tak mała? Czuję się z tym trochę dziwnie.
     - Hej. 
Odpowiedziałam cichym głosem, wcześniej odpychając temat wzrostu z mojej głowy. Posłałam mu lekki uśmiech. Odwróciłam się, by zamknąć drzwi domu, ponieważ nikogo w nim nie ma. Tata razem z Amelią chyba pojechali na plac zabaw i do mamy, ale nie jestem pewna. Proponowali ten pomysł również mnie, ale odmówiłam, ponieważ Zayn był pierwszy. To znaczy, wiem, że moja mama powinna być na pierwszym miejscu i jest. Po prostu nie minęło aż tak mało czasu odkąd byłam u niej ostatnim razem. I tak pewnie wyszłabym po kilkunastu minutach, bo dużo nie miałabym jej do opowiedzenia. Cóż, jutro razem z tatą i siostrą wybieramy się, aby obejrzeć różne meble i inne rzeczy do mieszkania, jeśli wiecie o czym mówię. Później wpadniemy zapewne do niej, więc się tym nie martwię. Odwróciłam się z powrotem do Zayn'a i posłałam mu uśmiech. 
     - Gotowa?
Pokiwałam głową twierdząco chwytając jego wyciągniętą dłoń. Chłopak pomógł mi zejść po kilku schodkach, gdyż miałam na sobie - prawdę mówiąc - nieduże obcasy, ale i tak byłam mu wdzięczna za ten gest. Zaprowadził mnie do swojego auta, pomógł wsiąść i nawet się nie zorientowałam, kiedy siedział koło mnie. Zayn włączył muzykę z radia, która wypełniła ciszę w samochodzie. Oparłam swoją głowę o szybę podziwiając widoki jakie mijaliśmy. Mulat położył swoją dłoń na moim kolanie, co zwróciło moją uwagę.
     - Wszystko dobrze?
Spytał łagodnie pieszcząc dłonią moją skórę.
     - Tak, jest okej.
Uśmiechnęłam się delikatnie do niego i odwróciłam w stronę przedniej szyby. Naprawdę czułam się dobrze. Może byłam trochę zmęczona, ale nic więcej. Zayn wspomniał o tym, że jutro po mnie wpadnie około dziesiątej, ponieważ razem z nim i chłopakami będziemy pracować nad płytą. Pokiwałam głową. To fajnie. W końcu to było i nadal jest moje marzenie. Ciekawe czy moje życie zmieni się jeszcze bardziej.. Nie to, że bym narzekała. Poznanie Zayn'a było naprawdę niesamowite i cieszę się, że tak się stało, że na siebie natrafiliśmy. Gdyby nie on, nie wiem co bym teraz robiła i to w dodatku bez Jennifer, która jest w Polsce. Westchnęłam cicho i odepchnęłam jej temat, ponieważ nie chciałam psuć humoru sobie i chłopakowi. Oparłam się wygodnie o fotel wsłuchują w muzykę lecącą z radia. 

* * *

Weszliśmy do lokalu, który nosił nazwę 'Rainbow'. Fajnie to wyglądało w połączeniu z kolorowymi neonami. Zdałam sobie sprawę, że musimy stanąć w kolejce, aby zamówić dla siebie jedzenie. Cóż, przypomina mi to trochę stołówkę szkolną w szkołach średnich, ale z filmów bardziej niż w prawdziwym życiu. Zayn stojący za mną klepną mnie delikatnie w pupę, na co zrobiłam gwałtowny wdech, a moje policzki oblały się lekkim różem. Mam nadzieję, że nikt tego nie zauważył. Jego ruch był spowodowany tym, aby zwrócić moją uwagę. Fałszywie uśmiechająca się w moim kierunku blondynka, która stała niecały metr za ladą, czekała aż łaskawie podejdę i złożę zamówienie. Ugh. Nienawidzę tego. Zayn się cicho zaśmiał wprost do mojego ucha kiedy wywróciłam oczami, a po chwili szepnął do niego, że jestem niegrzeczna. Chłopak sprytnie przyłożył bok policzka do mojego i przegryzł jego płatek tak, że nikt tego nie widział. Cholera jasna. W myślach zaczęłam krzyczeć jego imię. Ledwo się powstrzymałam od krzyknięcia. Nie powinien był tego robić. Dobrze, wie co się ze mną dzieje i jak na niego reaguję. Jest niemożliwy. Przysunęłam się bliżej dziewczyny i spojrzałam w dół na menu. Cóż, wszystko co sobie wyobrażałam wyglądało naprawdę smakowicie i powodowało, że byłam jeszcze bardziej głodna. Spojrzałam na nią i powiedziałam numer dania. Po tym odeszłam w kierunku stolika, obojętnie jakiego. Byleby był wolny, oczywiście. Złapałam swoją twarz w dłonie, aby ją ukryć. Mam ochotę go udusić. Dlaczego nie mógł po prostu stanąć przede mną, zamówić czegoś i wtedy moglibyśmy pójść usiąść? Tak byłoby o wiele prościej. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam obserwować przez okno innych ludzi. Zayn dołączył do mnie po kilku minutach. W między czasie, kątek oka widziałam jak gawędził z tą fałszywie-się-uśmiechającą-blond-kelnerką, która podała nam nasze jedzenie przy tym uśmiechając się do mojego chłopaka. Cóż, nie dziwiło mnie to, że się śliniła na jego widok, bo jest naprawdę przystojnym mężczyzną, ale to chyba jasne, że skoro przyszedł z kimś to.. 'To co?' - odezwało się moje drugie ja. Nie potrafiłam dokończyć tego zdania. Nie wiedziała, że mogę być jego dziewczyną, więc mogła uznać i na pewno tak zrobiła, że nie jestem nikim ważnym dla niego. Pokręciłam głową. Między nami panowała zupełna cisza, która chyba oznaczała burzę. 
     - A myślałam, że spędzimy miłe popołudnie..
Westchnęłam cicho sama do siebie. Naprawdę miałam taką nadzieję, że zjemy przy okazji pogadamy, powiem mu, a on mnie jak minął mu dzień, pośmiejemy się, powygłupiamy. Może pójdziemy na spacer czy coś. Po prostu miało być przyjemnie i miło..To naprawdę tak wiele? Widelcem dzióbałam w swoim talerzu. Nie będę tego jadła. Kto wie czy czegoś mi nie dosypała, aby tylko mi zaszkodzić. Zayn zapewne usłyszał moje słowa, które były naprawdę cicho wypowiedziane. Odłożył sztućce na talerz, który świecił pustkami. Złapał szklankę z której upił wodę z cytryną przy tym cały czas mi się przyglądając. Czułam na sobie jego wzrok, gdyż sama nie spoglądałam w jego stronę. 
     - A tak nie jest?
Pokręciłam przecząco głową odpowiadając na jego pytanie.
     - Dlaczego nie jesz? Mówiłaś, że jesteś głodna. 
     - Straciłam apetyt.
Wzruszyłam niewinnie ramionami. Zayn westchnął cicho. 
     - Chcesz już iść? 
     - Chciałabym. 
     - W porządku.
Zgodził się, po czym wstał z krzesła, a potem pomógł mnie, co w ogóle nie było potrzebne. Wygładziłam swoją sukienkę, gdy już stałam i poszłam do wyjścia. Ruszyłam w stronę samochodu chłopaka, który nie był zamknięty. Chwilę później się zorientowałam się, że idzie za mną, więc musiał użyć pilota. Usiadłam na swoim miejscu, a obok po mojej lewej zaraz zjawił się Zayn, który zapiął pas bezpieczeństwa. Silnik obudził się do życia, ale zaraz zgasł. Zayn odwrócił się w moją stronę. 
     - Porozmawiajmy, proszę. 
     - O czym chcesz rozmawiać?
     - Jesteś na mnie zła, prawda? 
     - A jak myślisz? Ciekawa jestem jak Ty być zareagował gdybym to ja Ciebie zabrała do restauracji, gdzie obsłużyłby nas mój były chłopak. A dodatkowo to ja bym Cię klepnęła w tyłek i zrobiła tą całą resztę. I to jeszcze w miejscu publicznym! 
Można powiedzieć, że prawie krzyczałam. Naprawdę byłam zła. Jak on w ogóle mógł mi to zrobić? Cóż, zapewne się zastanawiacie jak się zorientowałam. Cóż, nie było łatwo. Ale to w jaki sposób ona na niego patrzyła i on na nią. Przypomniało mi się również, że miał jej zdjęcie w telefonie co jest dla mnie już w ogóle dziwne. Może za nią tęskni? A jeśli tak, to w takim razie niech do niej idzie i mnie zostawi. Nie zareagowałabym tak i nie przechodzilibyśmy teraz tego, gdybyśmy poszli gdzieś indziej. 
     - Byłbym wściekł, ale nie zachowywałbym się tak jak Ty. 
    - Czyli jak? Nie odezwałam się ani słowem, siedziałam cicho. Teraz wychodzi na to, że to jest moja wina? 
Spojrzałam na niego niedowierzająco. Pokręciłam przecząco głową.
     - Odwieź mnie, proszę do domu.
Zayn już nic nie mówił. Po prostu odpalił silnik i wyjechał z parkingu. Ja też nic nie mówiłam. Nie miałam nic do dodania. Chciałam po prostu znaleźć się w swoim łóżku i móc to wszystko przeanalizować. 


* * *

Około godziny dziewiętnastej, gdzie słońce już się chowało, byliśmy pod moim domem. Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Odpięłam swój pas i wysiadłam z samochodu lekko zatrzaskując drzwi auta, którym Zayn kilka sekund później odjechał. Zmarszczyłam czoło i zacisnęłam mocno powieki, nie chciałam się rozpłakać na środku ulicy. Wzięłam głęboki oddech rozejrzałam się na prawo na lewo sprawdzając czy nic nie jedzie, aby przejść na drugą stronę. Chwilę później, gdy dostałam się do domu - w którym nikogo nie było - zdjęłam przed schodami szpilki, wzięłam obie w dłoń i wbiegłam na górę. 'Nie rozumiem tego, po prostu tego nie rozumiem' - powiedziałam w myślach i poczułam jak pierwsze krople łez spływają po moich policzkach. Zdjęłam z siebie wszystko co tylko miałam, włosy upięłam w koka i naga weszłam pod prysznic. Musiałam odprężyć się, odreagować. Zakręciłam ciepłą wodę i włączyłam zimną. Z uwagi na to, że nikogo nie było w mieszkaniu, głośno krzyknęłam z dwa bądź trzy razy. Sąsiedzi obok mogli mnie usłyszeć, ale mam to gdzieś. Zaczęłam w myślach analizować to co się wydarzyło. 'Pojechaliśmy do restauracji, zaznałam małego wstydu ze strony Zayn'a, obsłużyła nas jego była dziewczyna, z którą postanowił dodatkowo pogawędzić i tym samym mnie zostawić samą sobie, a później się pokłóciliśmy' - pokręciłam głową. Naprawdę, z ręką na sercu mogę przyznać, że nie miałabym przeciwko, jeśli chociażby mnie uprzedził. Wiem, że to głupie, bo co miałby mi powiedzieć? Że w miejsce jakie jedziemy, pracuje tam jego była i mam się nie przejmować? Jestem idiotką. Przynajmniej mógł z nią nie rozmawiać. W myślach pojawiły mi się jego słowa, kiedy mówił, że był w dwóch, poważnych związkach. Co jeśli on i ta dziewczyna byli właśnie w jednym z tych poważnych? Westchnęłam cicho. 'To przeszłość, prawda?', 'Czy on nadal coś do niej czuje?''Kocha ją?' - pytania zaczęły mi się nasuwać do głowy, przez co poczułam lekkie pulsowanie. Jeśli chcę znać na nie odpowiedzieć, muszę odezwać się do Zayn'a. To on zna całą prawdę. Zaczęło mi się robić cholernie zimno, a wręcz lodowato, pomimo, że jeszcze nie dawno wróciłam z panującego na zewnątrz gorąca. Ustawiłam odpowiednią temperaturę i zaczęłam się myć szamponem czekoladowym. Następnie umyłam włosy, opukałam się i wyszłam. Wyszłam spod prysznica, owinęłam jednym ręcznikiem włosy w 'turban', a drugim ciało. Wysuszyłam się, ubrałam w czarny dres i tego samego koloru koszulkę, włosy związałam w wysoką kitkę. Płynem micelarnym do demakijażu jeszcze wyczyściłam dokładniej twarz od wcześniejszych kosmetyków i nałożyłam zwykły krem. Wychodząc z pomieszczenia zgasiłam światło. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę dwudziestą, no kilka minut po. Sięgnęłam po laptopa, który leżał na komodzie i go uruchomiłam. Usiadłam po turecku na łóżku, opierając się plecami o zagłówek łóżka, a urządzenie ułożyłam na skrzyżowanych nogach. Prawdę mówiąc dawno mnie tu nie było, w sensie dawno nie korzystałam z komputera. Zalogowałam się na FB, NK, które postanowiłam usunąć, nie jest mi już do niczego potrzebne no i poza tym już rzadko kto z tego korzysta..w moim wieku. Byłam jeszcze na kilku innych stronach. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, który powiadomił mnie o tym, że mam wiadomość. Sięgnęłam urządzenie z szafki nocnej i przejechałam palcem wskazującym, aby go odblokować. Wiadomość od.. Jennifer! 


Szybko wystukałam na klawiaturze odpowiedź. 


Wylogowałam się z FB i włączyłam skypa. Sprawdziłam czy kamerka działa i gdy tylko zauważyłam powiadomienie w prawym dolnym rogu ekranu, że Jennifer jest już dostępna szybko kliknęłam zieloną słuchawkę i oczekiwałam aż odbierze. Długo nie musiałam czekać, jeden sygnał i już ją widziałam. Uśmiechnęłam się wesoło i pomachałam.
     - Cześć!
     - Cześć.
Jennifer zaczęła się śmiać z mojego entuzjazmu. 
     - Co u Ciebie?
     - U mnie prawdę mówiąc dobrze, jakby 'po staremu'. Siedzę sama w domu, bo tata z Amelią nadal nie wrócili od mamy. Może pojechali na zakupy, nie wiem, ale pewnie nie długo wrócą, więc się nie martwię. A u Ciebie?
     - U mnie? U mnie dobrze. Tak przynajmniej myślę. Przyznaję się, że brakuje mi Ciebie tutaj. Dzisiaj kiedy przechodziłam koło Twojego domu to chciałam wejść, zapytać się czy wpadniesz do mnie czy coś, ale uświadomiłam sobie, że jesteś w Londynie. Ale czekaj! Czy Ty nie powinnaś być teraz z Zayn'em? Założę się, że jest tam gdzieś koło Ciebie.
Spuściłam głowę w dół i zaczęłam bawić się swoimi dłońmi. 
     - Hej, o co chodzi? Powiedziałam coś nie tak?
     - Pokłóciliśmy się, tak jakby. W sumie nie wiem jak to nazwać. Zayn zaprosił mnie na obiad [...] No i co miałam zrobić? Przecież nic złego nie zrobiłam, prawda? Chciałam, żeby wyszło dobrze. Nie twierdzę, że wszystko to jego wina, bo mógł nie wiedzieć, że tam pracuje, ale chyba sama rozumiesz. Zrobiło mi się przykro. Nie odzywamy się do siebie. 
     - Oh, rozumiem. Nie bronię go, ale na pewno nie wiedział. Przecież nie jest na tyle głupi, aby zabrać Cię tam, gdzie spotkałabyś jego byłą. Poza tym za bardzo mu zależy na tym, abyś była szczęśliwa, więc to musiał być czysty przypadek. Szkoda tylko, że po tym zachował się nie fair w stosunku do Ciebie. Olivia.. Myślę, że powinnaś wyciągnąć do niego rękę pierwsza. Nie czekaj, aż on to zrobi. Pokaż mu, że Tobie również na nim zależy. Przy okazji może się ładnie pogodzicie. Wiesz.. jest bardziej doświadczony, na pewno.
Moje policzki zrobiły się czerwone z jej słów i..
      - O mój Boże! Czerwienisz się! Coś jest na rzeczy.
      - Może jest, a może nie jest. 
      - Zrobiliście to, prawda? Kiedy, jak? Opowiadaj. 
Westchnęłam cicho. Dlaczego musi mnie tak dobrze znać, żeby wiedzieć, że coś się wydarzyło i następnie chce, abym jej o tym opowiedziała. Nie to, że mam coś przeciwko, ale jednak ten temat jest krępujący. Jennifer ponagliła mnie, a ja zaczęłam opowiadać od początku. Wyjaśniłyśmy sobie jeszcze przy okazji, skąd Zayn wiedział iż miałam wtedy urodziny. To znaczy, sam mi się przyznał, ale chciałam się dowiedzieć tego od Jennifer, która wszystko potwierdziła. Później opowiedziałam jej bardzo dużymi skrótami co i jak, a on piszczała zachwycona. 
     - Boże! Olivia, mimo że opowiadasz wszystko w skrócie to i tak wiem, że złapałaś wspaniałego chłopaka. Troszczy się o Ciebie, dba, rozśmiesza, pociesza i tak dalej, a do tego ma świetny język palce, usta i.. 
     - Jennifer!
     - On jest idealny. Nie waż się nawet z nim zrywać!
Zaczęłam się śmiać. W myślach przyznałam jej rację. Perfekcyjny. Tak, jest perfekcyjny. Takim słowem bym go określiła, jeśli ktoś by mnie zapytał jaki on jest. Zaczęłam przypominać sobie naszą noc, to co ze mną robił. Cholera. Jennifer przypomniała o sobie, a ja zrobiłam duże oczy. Śmiała się ze mnie. W końcu udało nam się wejść w normalną rozmowę, w której dowiedziałam się co działo się w Polsce i jak u Jennifer.. 

*   *  *

Przekręcałam się z prawego boku na drugi, nie umiałam zasnąć, sen w ogóle nie chciał przyjść. W końcu poddałam się. Włączyłam nocną lampkę. Zegar wskazywał pierwszą w nocy. Przez dwie godziny prawie się tak przewracałam, ponieważ dopiero o dwudziestej trzeciej skończyłyśmy rozmawiać z Jennifer. W głębi duszy wiedziałam co mam zrobić. Westchnęłam cicho i sięgnęłam dłonią pod poduszkę w celu znalezienia telefonu. W kontaktach wyszukałam numer Zayn'a i wahając się jeszcze chwilę w końcu kliknęłam zieloną słuchawkę wcześniej opierając plecy o zagłówek. Wiem, jestem głupia. Dzwonię do niego o tej porze. Zapewne śpi. Po czwartym sygnale miałam już zakończyć połączenie, kiedy ono zostało odebrane. 
     - Cześć.
Odezwałam się jako pierwsza dość cichym głosem.
     - Cześć.
Odpowiedział. Jego głos był zaspany, cichy i schrypnięty. Prawie jak mój. Obudziłam go. Potarłam dłonią czoło w zdenerwowaniu, ponieważ zaczęłam żałować, że zadzwoniłam. Mogłam poczekać do rana, albo sama się do niego wybrać. W sumie to bałam się, że w ogóle nie odbierze, zignoruje mnie. 
     - Mógłbyś teraz przyjechać ? 
     - Będę za kilka minut.
Odpowiedział i rozłączył się po chwili, orientując się, że ja już nic nie mam do powiedzenia. O co ja go w ogóle poprosiłam? Co ja mam mu powiedzieć? Potrząsnęłam głową i zaczęłam składać myśli. Uśmiechnęłam się na myśl, że nawet nie pytał o co chodzi. Po prostu oznajmił, że przyjedzie i tyle. Jest naprawdę kochany. Jego poprzednie dziewczyny miały duże szczęście.. 
________________
OD AUTORKI: Dobra, od razu ostrzegam, że to będzie długa notka.
Ogółem było tak, że zaczęłam kombinować z wyglądem bloga, dlatego go zablokowałam. Następnego dnia, bądź kilka dni później komputer mi padł i nie miałam jak odblokować strony. Oczywiście, mogłam iść gdzieś do koleżanki czy coś, ale nie chciałam wam pokazywać tego chaosu na stronie, więc po prostu to przemilczałam. Teraz już jestem, wróciłam. Mam nadzieję, że wygląd wam się podoba, a jeśli coś jest nie tak, to piszcie. Postaram się coś ewentualnie zmienić. Okej. Jeszcze jedno. Martwi mnie jedna rzecz. Poprosiłam was o komenatrze, abyście dały znać, że jesteście. Miałyście 6/7 dni, w których zdeklarowały się tylko trzy osoby, a dobrze wiemy, że nie tylko one tu zaglądają. Cóż, mówiąc, że nie można nikogo zmusić i mają rację. Ale chciałam wam uświadomić, że dzięki waszym komentarzom mam więcej energii, chęci na pisanie. Motywujecie mnie, naprawdę. Przecież po przeczytaniu wystarczy poświęcić jedną, małą minutkę. 

~ Mała ♥
Ps. Polecam wam te trzy piosenki (może się wam spodobają): 1,2.

12 komentarzy:

  1. Powiem ci jedno dziewczyno masz wspaniały talent ! Genialnie piszesz :) Fabuła jest ciekawa i bardzo wciągająca ;) ! Heh przeczytałam to opowiadanie w 1 dzień i mam ochotę zrobić to jeszcze raz Xd już nie mogę się doczekać następnej notki ! Pozdrawiam i życzę duuużoo weny ;) N@kao-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurdę! Nie wiem co powiedzieć..Jestem Ci ogromnie wdzięczna za te słowa. Dziękuję, że jesteś, czytasz i komentujesz ;)

      Usuń
  2. Pisz dalej błagam bo masz wielki talent :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. noo w końcu jesteś pisz dalej :)
    co do piosenek to pierwszą uwielbiam, a dwie pozostałe trafiają do człowieka :)
    czekam na następny Miśka pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, jestem ;)
      Piszę, piszę ;D
      Mnie również ♥

      Usuń
  4. Nareszcie. <3 Kocham to opowiadanie. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały, jak zawsze. <3 Uwielbiam twoje opowiadanie.

    PS. Zapraszam: http://becauseevryone1dlove.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo się cieszę, że w końcu jest ten rozdział :))) Zaciesz na cały dzięń!
    Tylko troche mnie denerwuje to czarne tło, kiepsko mi się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że uśmiech nie zniknął z twojej twarzy po przeczytaniu mojego rozdziału ;)
      Co do wyglądu : szanują twoją decyzję i postaram się coś z tym zrobić, jednak bardziej mi pasuje do tego zdjęcia takie tło, sama rozumiesz. W każdym razie pomyślę ;)

      Usuń

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...