I / 37

W tym roku pojawi się jeszcze jeden rozdział ;)

     - Ja.. 

Odwróciłam się do niego powoli, tak aby nie patrzył na moje plecy, żebym ja mogła go zobaczyć. Jego twarz wyrażała powagę, więc to nie żart z jego strony. Zamurowało mnie, serio. Jestem między młotem, a kowadłem. W ogóle nie spodziewałam się, że kiedykolwiek dostanę taką propozycję. Jeśli się zgodzę będę obok największych gwiazd, co w sumie mnie onieśmiela. Zresztą będę z Zayn'em, którego traktuję jako normalnego chłopaka, nie żadną gwiazdę. Nie wiem co myślę. 
     - Jesteś pewien, że chcesz mnie przy swoim boku? Z tego co wiem ma być relacja na żywo w telewizji i internecie. 
Wiedziałam o całej gali, ale nie miałam pojęcia, że jeśli chłopaki dostaną zaproszenie to, że ja zostanę zaproszona jako osoba towarzysząca. Co z tego, że Zayn jest moim chłopakiem, nie musi przecież mnie zabierać wszędzie, gdzie tylko ich/go zaproszą. Nagle przypominam sobie o Avril.
     - Wiem, i tak chcę zabrać właśnie Ciebie. Jesteś moją dziewczynę, więc dlaczego bym miał Cię nie zaprosić?  
Podrapał się po karku, chyba w lekkiej konsternacji moimi słowami i całą tą sytuacją. Westchnęłam cicho spuszczając głowę w dół.
     - Nie chciałabym narobić Ci wstydu.. 
Przyznałam się mu. Naprawdę się tego boję. Mogę się potknąć upaść, nie wiem.. zrobić coś nieodpowiedniego. Już widzę te wszystkie napisy następnego dnia na głównych stronach gazet. Skompromitowałabym się i jeszcze dodatkowo jego, czego nie chcę nigdy w życiu. 
     - Wstydu? Ty? Mnie?
Był totalnie zdziwiony moim słowami. 
     - Widzę, że musimy popracować nad Twoją pewnością siebie.
Mruknął tak jakby do siebie, na co ja zmarszczyłam brwi i zaplotłam dłonie na piersi. Podszedł do mnie naprawdę blisko, objął moje uda i skinął głową. Podskoczyłam lekko, wcześniej zaplatając dłonie na jego karku. Zayn usadowił mnie na blacie, a ja przegryzłam dolną wargę. Mimo wszystko ja na niego patrzyłam z dołu, a on na mnie z góry. W sumie.. lubię to. Zagarnął palcem wskazującym kosmyk moich włosów.
     - Jesteś moją dziewczyną i nigdy się Ciebie nie wstydziłem i nie będę, rozumiesz? Wszystko będzie dobrze. Wystarczy, że będziesz się mnie trzymać, troszkę uśmiechać i będzie dobrze. 
     - Opowiedz mi trochę o tym.. 
Podniósł mój podbródek , ponieważ ja schyliłam głowę i zaczęłam bawić się swoimi palcami, które zrobiły się nagle interesujące. Tak naprawdę, denerwowałam się. Zayn zaczął mówić o tym, że po nas przyjedzie auto i nim dotrzemy na miejsce. Na samym początku będą robić zdjęcia na czerwonym dywanie a następnie udamy się do sali, gdzie będzie tylko jeden fotograf, aby uwiecznić niektóre, ważne chwile. Wystąpi kilka sławnych osób. Wspomniał również o dużym stole z jedzeniem czym chyba chciał mnie zachęcić a ja zwyczajnie się uśmiechnęłam. 
     - Co to za organizacja? 
     - Sam nie wiem jak się nazywa, ale pomagają dzieciom z chorobami nieuleczalnymi. To bardzo szczytny cel i nie zaszkodzi im pomóc. Poza tym zależy mi na tym, abyś była mi towarzyszyła. Cóż, przyznaję, że spotkania takie spotkania są dość.. nudne, ale we dwójkę.. Moglibyśmy później pojechać do mnie..
      - Bądź do mnie.
Mruknęłam cicho przerywając mu. Zayn milczał przez chwilę. Spojrzałam na niego niepewnie a on na mnie. Zaczęłam mu mówić o mieszkaniu, że jest urządzone tylko tak jak widzieliśmy je na samym początku, ale dodałam, że jest łóżko i że moglibyśmy po wszystkim tam pojechać, jeśli to nie byłby problem. 
     - Nie mówiłaś, że Twój tata podpisał umowę. 
Obejmuje moje biodra a ja bawię się swoimi dłońmi. 
     - Chciałam Ci powiedzieć tego dnia, kiedy umówiliśmy się na obiad..
Zayn westchnął cicho i oparł swoje czoło o moje.
     - To były te dobre wieści o których mi napisałaś we wiadomości? 
Kiwam głową lekko mu przytakując. Cóż, to jest już nieważne.
     - Przepraszam, że zachowałem się wtedy jak ostatni dupek. 
     - W porządku. Umm.. już mi to wynagrodziłeś.
Mówię i czerwienieję na policzkach a Zayn śmieje się cicho. 
     - Naprawdę?
     - Mhm. Muszę dokończyć przygotowywać jedzenie, więc musisz mnie puścić, wiesz? Niall w każdej chwili może tutaj przyjść. 
     - Nie, nie mogę. Nie uzyskałem odpowiedzi.
     - Chciałabym, ale umówiłam się z Avril..
     - Mogłabyś to przełożyć na jutro, hmm?
Mruknął przerywając moje usprawiedliwienie. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Jego dłonie pieszczą moje uda. Raz od wewnątrz a za drugim od zewnątrz. Niesamowicie mnie to krępuje. Dłońmi wędruje pod koszulkę i masuje nimi moją ciepłą skórę. Gryzę dolną wargę a jego wzrok spogląda w tym właśnie momencie. Na jego twarzy błądzi uśmiech a już po chwili łączy nasze wargi w pocałunku. Chwytam jego twarz między dłonie i oddaję pocałunek. Zayn zabawnie gryzie mój język przez co chichoczę. Całuje mnie jeszcze raz i oddala się z lekkim cmoknięciem. Moje usta są lekko rozchylone, kiedy zdaję sobie sprawę, że bawi się zapięciem od stanika. Cóż, nie rozpiął go, tylko się bawi, więc muszę się rozluźnić. W momencie w którym go rozpina do pomieszczeni wchodzi Louis. Szybko przysuwam się do chłopaka, aby nie było nic widać. Słyszę jego rozbawiony śmiech. Louis patrzy na nas podejrzanie, podchodzi w stronę lodówki, wyciąga sok zamyka ją, odwraca się i idzie w kierunku drzwi. Oddycham z ulgą. Nie spodziewanie odwraca się na moment w naszym kierunku, uśmiecha szeroko jakby mówił, że wie co tu się kroi po czym wychodzi z pomieszczenia. Oddycham nierówno opierając czoło o klatkę piersiową Zayn'a. 
     - Może najlepiej by było jakbyś jeszcze zdjął mi koszulkę. 
Mówię zła. Jak on mógł? Sądziłam, że tylko pokręci się swoimi chciwymi dłońmi i sobie odpuści. Nie mam problemu z jego dotykiem, bo się do niego przyzwyczaiłam, więc nie miałam nic przeciwko, ale nie myślałam, że zrobi to co zrobił. Moje dłonie sięgają w tył pod materiał, aby zapiąć stanik. Zayn odsuwa moje dłonie i zaplata je na swojej szyi a ja tego nie chcę. Jestem zła. Wędruje rękoma pod koszulkę i sam zapina zapięcie. 
     - Kochanie.. 
     - Przestań, Zayn. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłeś.
     - Louis niczego nie widział. Przecież nic się nie stało. 
     - Co z Tobą jest nie tak? Pozwalam Ci na więcej niż jakiemukolwiek chłopakowi i Ty mi mówisz, że nic się nie stało? Nie jestem i nie będę dziewczyną, którą możesz pokazywać jak tylko chcesz swoim kolegą. 
Teraz to już jestem wściekła. Co on sobie wyobraża? Wcale nie było mi tak łatwo się przed nim otworzyć a co dopiero rozebrać. Jest jedynym chłopakiem, któremu na to pozwoliłam i myślałam, że on będzie chciał to mieć tylko dla siebie a nie, że zacznie pokazywać mnie innym na różne sposoby. Nie byłabym zła, gdyby sam wyglądał na skruszonego albo na takiego, że jest mu przykro, ale jemu jest wszystko obojętne. 
     - Przepraszam. 
Wzdycha cicho. Kręcę głową. To wcale nie było szczere. Odpycham go dłońmi i zeskakuję z blatu. Dokończę tylko jedzenie dla Niall'a i idę do swojego pokoju. Nie chcę przebywać w jego towarzystwie. Czuję jego dłonie na swoich biodrach. Plecami przytula się do moich. Ugh. Nie! Wiem doskonale co zaraz zacznie robić i wie, że na mnie to po prostu podziała. Nienawidzę tego, że tak dobrze mnie zna. Czasami jest to frustrujące. Zagarnia mi włosy na drugi bok odsłaniając tym samym prawą stronę szyi i składa delikatny pocałunek. 
     - Przepraszam, Skarbie. 
Mruczy w moją skórę a ja powstrzymuję się przed jęknięciem. 
     - Nie chciałem, żebyś tak to odebrała. Nie złość się na mnie, proszę. 
Wzdycham cicho. Moje ciało się rozluźnia, złość wyparowuje. To nie tak miało być! Miał się troszkę pomęczyć. Jak zwykle mi to nie wyszło. Zayn odwraca mnie w swoją stronę a ja unikam jego wzroku. Słyszę jego śmiech przez co i ja się uśmiecha, ale od tego mocno powstrzymuję jak tylko mogę. Nie! Zaplatam dłonie na piersi i patrzę mu w oczy. 
     - Nienawidzę Cię. 
     - Kochasz mnie. 
     - Nie, to nie prawda.
     - Przeczysz sama sobie, wiesz?
Odsuwam się od niego jak tylko mogę. Ugh. Przytuliłam się do niego. 
     - No dalej, zrób to jeszcze raz.
Śmieje się. Nie ma mowy. Nie powtórzę tego. Niech na to nie liczy. 
     - Nie, niena..
     - Powiesz to jeszcze raz i..
     - I co?
Patrzę na niego. Poczułam przypływ odwagi przez co się uśmiecham.
     - I wtedy Twoja mała, chciwa cipka może się pożegnać z moimi ustami, językiem czy palcami a nawet z moim..
Przykrywam mu dłonią usta, gdyż nie chce, aby dokańczał tego zdania. Doskonale wiem, że nie ma problemu z wysławianiem się i używaniem takich słów. Uśmiecham się szeroko jak tylko umiem i przytulam. 
     - Kocham Cię. 
     - Mnie? Czy to co Ci sprawia przyjemność?
Śmieje się a ja czerwienieję dość mocno. Trącam go palcem w geście odpowiedzi. To przecież oczywiste, że kocham jego, ale też to drugie. Gryzę wnętrze policzka. Dłońmi obejmuje jego kark i przysuwam w swoja stronę, aby go pocałować. Odwzajemnia gest co mnie lekko zaskakuje. Szarpię jego kosmyki włosów. Jęczę cicho, kiedy łapie moje pośladki i je ściska dłońmi. Słyszę głośne 'uu' przez co odrywam się od chłopaka i dostrzegam, że nie jesteśmy sami w pomieszczeniu a razem z Niall'em i Harry'm. 
     - Louis! Miałeś racje. Zaraz będę się pieprzyć a Niall umrze z głodu. 
Harry się śmieje głośno a blondyn uśmiecha. Nie, ich tu wcale nie ma. 
     - Ty nawet nie masz kogo pieprzyć, Styles a Niall nie jest dzieckiem i doskonale umie sobie coś zrobić do jedzenia, jeśli naprawdę chce mu się jeść. Moja dziewczyna nie jest waszą ani jego kucharką. 
     - Zayn! To żaden problem, naprawdę. 
     - Wiem, Skarbie. Chłopaki po prostu się zapominają. 
     - Umm.. Dajcie mi jeszcze pięć minut i wszystko będzie gotowe. 
Oboje kiwają głowami i wychodzą. Harry jeszcze na moment wraca.
     - Tak, pięć minut na pewno wam wystarczy. 
Mówi po czym wychodzi zanim Zayn by czymś w niego rzucił. Zaczynam chichotać. To jest prawdziwy dom szaleńców i każdy mówi do każdego jak chce. Oczywiście zważając trochę na język. Harry po prostu lubi sobie w taki sposób żartować. To nie zmienia jednak faktu, że czuję się trochę nie komfortowo. 
     - Wszystko dobrze? Nie przejmuj się nimi.
Kiwam głową, uśmiecham się lekko i wracam do kończenia posiłku. 
     - Wiesz.. nawet nie mam co na siebie włożyć.
Mówię mu. Pamiętam o tym, że kupił mi jakiś czas temu kilka sukienek, ale żadna z nich nie jest taka bardziej wieczorowa. Żadna z nich się nie nadaje na czerwony dywan i to mnie trochę martwi. Nie dam rady znaleźć czegoś w tak krótkim czasie. Gdyby to mi powiedział chociaż dzień wcześniej ale dziś rano to wtedy byłaby to inna sytuacja a tak to..
     - W Twoim pokoju coś na Ciebie czeka. 
Czekam przez moment na słowa typu, że żartuje, ale kiedy mija kilka chwil i ich nie słyszę zaczynam lekko panikować. Więc to naprawdę się wydarzy. Za kilka godzin będę na czerwonym dywanie! Cholera i to obok największych gwiazd. Nie zapominając o zespole chłopaków rzecz jasna. Kiwam niepewnie głową. 
     - Zobaczę, za chwilę. 
Wykrztusiłam. Nie wiem co stało się z moim głosem. Chyba zaczęłam odczuwać stres, że jednak będę w gazetach, telewizji, internecie. Co powie na to Jennifer, mama, jak się dowie z jakiegokolwiek przekazu informacji, mój tata i siostra? Zaczęłam nerwowo bawić się dłońmi, kiedy tylko odłożyłam nóż. Próbując się uspokoić. Naprawdę jest to dla mnie trudne. Nie codziennie jestem na czerwonym dywanie, fotografowana przez fotografów. Nie codziennie bywam na takich uroczystościach, gdzie przebywam z innymi gwiazdami. Zaczerpnęłam świeżego oddechu.
     - Wszystko będzie dobrze, Skarbie. Zaufa mi. 
Wyszeptał Zayn wprost do mojego ucha Delikatnie pogładził opuszkami palców mój policzek i cmoknął go ustami. Poinformował, abym była gotowa na dwudziestą, po tym się uśmiechnął. Spojrzał na mnie przelotnie wychodząc z kuchni wcześniej zabierając butelkę piwa z lodówki. Wtedy dopiero wzięłam głęboki oddech. Potrząsnęłam głową. Będę zamartwiać się tym później, za kilka minut.. Tylko dokończę jedzenie dla Niall'a i chłopaków.

Półgodziny później - około godziny 18. 

Wiecie, że prowadzę bloga? - Zapytałam sama siebie w myślach. Oczywiście, że nie wiecie! Bo wam o tym nie mówiłam. Ale teraz wam mówię. Blogowanie zaczęło się w wieku 13 lat? Tak, jakoś tak na przełomie 13/14 lat. I powiem wam, że to wcale nie jest aż tak długi czas, porównując do dzisiejszej daty. W sumie mój blog istnieje już 4 lata. Teraz patrząc na moje notki kiedyś - śmieję się, ale też i smucę. Pewnie chcecie wiedzieć co pisałam kiedyś i jak jest teraz. Otóż.. Kiedyś pisałam po prostu o sobie, co robiłam danego dnia, wrzucałam jakieś zdjęcia natury, zwierząt, kwiatków. Czasami też żaliłam się, że nie mam w domu najlepiej, że w szkole coś nie tak, że z kimś się pokłóciłam i takie tam. Oczywiście nie byłam na tyle głupia, aby podać swoje imię, nazwisko, dokładny adres. Miałam i nadal mam nick, wiek i miejscowość. Do tego kilka słów o sobie i tyle. Z biegiem czasu, kiedy ja więcej umiałam, poprzez innych, lekcje informatyki, mój blog zaczął wyglądać inaczej. I nie mówię tutaj tylko o wyglądzie, bo o tym co pisałam w danym poście również. Kilka tygodni temu, zanim jeszcze wyjechałam do Londynu poskładałam go do, przepraszam za brzydkie wyrażenie, ale pasuje tutaj jak najlepiej, a więc : poskładałam go do kupy. Posty, które nie chciałam aby były widoczne dla wszystkich, a tylko dla mnie, po prostu kliknęłam 'przywróć wersję roboczą' i gotowe. Zmieniłam totalnie wygląd, dodałam nowe gadżety i dziś ten blog wygląda naprawdę fajnie. Lubię na niego zaglądać, czytać opinie innych, patrzeć jak zmieniają się liczby : statystyka, komentarze, obserwatorzy. Naprawdę, to jest miłe. Widzisz, że ktoś tym się interesuje bądź jest zainteresowany. Teraz obecnie na moim blogu widnieje hasło: Zdrowa żywność. Tak, muszę się przyznać, ale tylko przed wami, więc się nikomu nie wygadajcie, okej? Dobra, więc.. odchudzam się, ale to nie jest jakaś taka dieta 'ostra'. Po prostu próbuję jeść zdrowo, chodzę też na siłownię, czasem ćwiczę w domu. Relacjonuje to na blogu, radzę innym. To jest naprawdę extra. Z tego co piszą, zmotywowałam już kilkanaście osób do zdrowego trybu życia i są zachwyceni. To miłe, że można komuś tak pomóc. Dziś napisałam również notkę, krótką, ale za to ze zdjęciem, które wam też za moment pokażę. Nie napisałam, że pojawię się w telewizji, ponieważ na swoim blogu nie pokazuję siebie całkowicie, że tak nazwę. Tylko trochę. Poza tym, nie chcę aby ktoś pomyślał, jeśli by się dowiedział, że to mój blog, że ja się tym chwalę, że chwalę się moim chłopakiem i resztą zespołu. Tak nie jest! Okej, dodaję wam tutaj zdjęcie. Naprawdę bardzo pragnęłam tak dobrze wyglądać w zwykłych ciuchach. Kiedyś byłam, małym pulpetem, dlatego jest to dla mnie bardzo ważne. Pod nim jest krótki tekst : 'Motywacja na dzisiaj. Skoro ja mogę to ty też. Obecnie wyglądam tak, a w sumie moje nogi. Jestem mega dumna ;)'
I jeszcze kilka słów wcześniej, ale mniejsza z tym.


Kiedy zakończyłam notkę, opublikowałam ją i wylogowałam się z konta, ponieważ kiedy zobaczyłam na zegarku godzinę 18:50, spanikowałam. Tak właśnie komputery, laptopy, te wszystkie bajeranckie rzeczy na nas działają, serio. Dokładną historię bloga, czy tam jakieś dodatki opowiem wam, przysięgam, ale nie teraz. Zamknęłam laptop a Zayn wszedł do pokoju. Zamknął za sobą drzwi po czym podszedł trochę bliżej i biodrem oparł się o biurko. Po chwili wgryzł się w jeszcze nienaruszone jabłko. Zaśmiałam się i zeszłam z łóżka.
     - Teraz to zrobię. 
Powiadomiłam go. W ciągu tej godziny przychodził co 10 minut i prosił mnie, abym odpakowałam pudełko, które leży na moim biurku. Nie chciałam go otwierać, ale no cóż muszę. Jeśli nie teraz to nigdy. Podeszłam do miejsca gdzie stał chłopak, który właśnie wyrzucił ogryzkę do kosza. Szybko je, naprawdę. Poczekałam na niego chwilę aż przyjdzie z łazienki, ponieważ poszedł umyć klejące się dłonie. W końcu postanowiłam otworzyć pudełko bez niego, które było średniej wielkości, całe czarne ze złotą kokardą. Rozwiązałam ją i otworzyłam wieko. Serce naprawdę mi mocno biło. Nie spodziewałam się dżinsów, ani spódniczki. Sukienka.. i do tego dodatki w postaci kolczyków i bransoletki. Wszystko ze złota. Wyłożyłam to wszystko i ułożyłam na biurku obok. Moja buzia się nie zamykała, wszystko było takie nowe, śliczne i cholernie drogie! Zdziwiłam się widząc, że pudełko ma jeszcze 'drugie dno'. Wyciągnęłam tak zwaną czarną 'kołderkę' i zaniemówiłam. Wstrzymałam oddech, widząc bieliznę w kolorze czarnym. Zauważyłam, że stanik nie miał ramiączek. Będzie pasował. Cholera i to wszystko w moim rozmiarze.
     - Zaczerwieniłaś się.
Dotknął palcem mój gorący policzek.
     - To znaczy, że Ci się podoba?
Spytał oplatając mnie dłońmi w talii.
     - To znaczy, że jestem zawstydzona i to bardzo. 
Przyznałam cichym głosem. 
     - Skąd znasz mój rozmiar ? 
Spytałam cholernie skrępowana. To pytanie ledwie wyszło mi z ust.
     - Wystarczyło, że znam rozmiar swojej ręki. 
Powiedział  łagodnym głosem. Na jego słowa zabrałam szybki wdech powietrza, który puściłam po chwili. Chciałam odpowiedzi to ją mam. Zayn przesunął dłonie tuż pod kończący się stanik. Razem ze mną przyglądał się jego dłonią, które przesunęły się na moje piersi, a raczej biustonosz. Zobaczyłam, że faktycznie, pasują idealnie do jego rąk. W sumie nigdy się tym nie przejmowałam. Zmarszczyłam nagle brwi lekko skonsternowana. 
     - Jak duże znaczenie ma dla Ciebie rozmiar ? 
Spytałam cicho, lekko się łamiąc. Zdjęłam jego dłonie z siebie i niepewnie się odwróciłam w jego stronę, aby widzieć jego twarz, usłyszeć reakcję na moje pytanie. Naprawdę byłam ciekawa. Co jeśli lubi.. większe? 
     - Każda kobieta jest inna, Skarbie i nie masz wpływu na to jakie moje piersi są czy będą. Nie myśl nawet o tym, aby je powiększyć przez operacje, bo wtedy naprawdę będę zły. Są idealne. Ani małe ani duże. W sam raz. Nie zamartwiaj się czymś co tego nie wymaga. 
Ucałował moje czoło. Uśmiechnęłam się lekko. 
     - Tylko jedna, mała uwaga. To są moje piersi. 
     - Nie, nie Skarbie. Są moje i nikt inny nie będzie ich dotykał poza mną i Tobą. Może w przyszłości nasze dzieci ewentualnie, ale nikt więcej. Rozumiesz?
Oznajmił a ja rozbawiona pokiwałam głową w odpowiedzi. Oblizałam końcem języka suche wargi, odwróciłam się do niego plecami, złapałam jego dłonie i skierowałam na moje piersi. Cóż, niech sobie wmawia, że są jego. Nie będę mu psuć zabawy. 
     - W porządku. Są Twoje. Teraz idę się przygotować. 
Zabrałam ubrania w rękę i skierowałam się w stronę łazienki. Odwróciłam się jeszcze na chwilę w kierunku Zayn'a chcąc zobaczyć i sprawdzić czy chciałby coś dodać.
     - Chce Cię zobaczyć w tej bieliźnie. 
     - Zayn!
Pisnęłam zawstydzona jego słowami. 
     - Za pół godziny przyjdzie makijażystka i fryzjerka. Już nie mogę się doczekać aż Cię zobaczę a na koniec rozbiorę. Do zobaczenia, Skarbie
Zaczerpnęłam cennego powietrza. Cholera jasna. 'Tak, do później..'

* * *

     - Nie martw się, będę trzymać kciuki. 
Powiadomiła Jennifer, kiedy ja siedziałam w szlafroku na wygodnym krześle z oparciem i dałam się innym kobietą, aby zrobiły mi włosy, makijaż i paznokcie. Westchnęłam cicho do telefonu. Musiałam porozmawiać o tym z Jennifer. Ona jako jedyna mnie rozumiała, ponieważ sama poznała chłopaków i wie jak to jest, bo jak już wspominałam my obie niecodziennie bywamy na takich uroczystościach, czerwonym dywanie..no wiecie o co chodzi. Szczerze nie obchodził mnie rachunek telefoniczny. Liczyło się jej wsparcie. 
      - Będę oglądała. 
Potwierdziła, kiedy ją o to zapytałam. Uśmiechnęłam się sama do siebie w stronę lustra. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę i zakończyłam połączenie. Umówiłyśmy się, że porozmawiamy później, jutro, w wolnej chwili. Obiecałam jej również, a ona mnie, że spiszemy wszystko na kartkę, co się działo, żeby nie zapomnieć powiedzieć o tym drugiej osobie. Szczerze powiedziawszy, może nie widać tego na zewnątrz, ale naprawdę mi jej brakuje. Tych naszych wygłupów, siedzenia po nocach, oglądania filmów i innych takich. Jennifer była, jest i będzie dla mnie jak siostra. W sumie to dzięki niej poznałam Zayn'a, a za nim całą resztę. Pamiętacie? Zapisała mnie na konkurs, gdzie można było spełnić swoje marzenia. Nawet mi nie powiedziała! Dowiedziałam się w momencie, w którym miałam już być na tym całym przesłuchaniu, od kobiety, która chciała się upewnić, że się pojawię. Miała naprawdę wielkie szczęście, że dobrze mnie zna, bo w przeciwnym razie kilku luk by pewnie nie wypełniła. Zestresowałam się, ale i tak wyszło, że mnie wybrano, w co nie mogłam uwierzyć. Ćwiczyłam, wystąpiłam. Naprawdę świetnie się bawiłam i skoro mam być szczera, to mogłabym to powtórzyć, jednak boję się.. Stałam się bardziej rozpoznawalna. Zauważyłam to po tym jak każdego normalnego dnia, pogoda nie była najlepsza, miałam na sobie czarne, obcisłe dżinsy i biały sweter w brązowe-czarne paski, włosy były ułożone..


.. wyszłam tylko do sklepu, ponieważ tata coś potrzebował, a ja na tym skorzystałam. Przechodząc do sedna.. Idąc chodnikiem dostrzegałam spojrzenia innych. To nie były jakieś takie spojrzenia..wrogie. Takie bardziej przyjazne. W supermarkecie nie było wcale lepiej. Dwie dziewczyny, chyba koleżanki/przyjaciółki podeszły do mnie prosząc o zdjęcie i dziękując udanego występu. Byłam zdziwiona, że to jeszcze pamiętają. Wspomniałam im o dacie, a one na to stwierdziły, że codziennie oglądają cały występ, ponieważ jest w sieci. Nawet złapałam się na tym, że ostatnio wpisuję swoje imię i nazwisko w wyszukiwarkę, ostatnio z tydzień temu. Znalazłam kilka zwykłych zdjęć z chłopakami i jedno szczególne zdjęcie z Zayn'em kiedy szliśmy trzymając się za ręce. Filmik z mojego występu też przejrzałam i naprawdę mi się podoba. Wyszukiwałam też wpisując swoje imię z nazwiskiem i Zayn'a. Jednak nic wtedy takiego nie znalazłam. Aż mnie korci, żeby zrobić to teraz, jednak nie mogę. Jestem uwiązana. 
     - Okej. Tylko trochę lakieru na włosy i będziesz gotowa. 
Powiadomiła fryzjerka, która została jako ostatnia. Makijaż był lekki i bardzo ładny. Nie czułam na swojej twarzy jakiegoś ciężaru, jeśli wiecie o czym myślę/mówię. Po chwili oznajmiła mi, że skończyła a ja wstałam z krzesła i podeszłam do większego lustra, które było na drzwiach szafy, od wewnątrz. Musiałam przyznać, że wyglądałam super!
     - Podoba mi się, bardzo. 
Odezwałam się. Stanęłam z boku, okręciłam się kilka razy i przytuliłam kobietę, po czym jej podziękowałam. Zebrała wszystko co jej, życzyła powodzenia i poszła jak tylko się pożegnałyśmy krótko. Wzięłam głęboki oddech i również wyszłam z pokoju. Złapałam się poręczy i zeszłam po schodach. W połowie spojrzałam przed siebie i dostrzegłam Zayn'a, który na mnie czekał. Będąc w jego zasięgu, podał mi dłoń którą złapałam. Powiadomił cicho, że wszyscy już są na co pokiwałam głową. 
     - Pamiętaj, że jestem obok i nie pozwolę na to, aby ktoś inny zrobił Ci krzywdę, rozumiesz?
Byłam mu za to bardzo wdzięczna.  
     - Chodź, przedstawię Cię reszcie i będziemy się zbierać. 

* * *

Ja - Zayn, Danielle - Liam, Taylor - Louis, Edie - Niall, Harry - Meg. Wszyscy siedzieliśmy w wielkiej czarnej limuzynie, którą przysłali po nas, tak jak Zayn wcześniej wspomniał. Każda z dziewczyn, oprócz Danielle, którą znałam wydawały się naprawdę w porządku.  Szczerze muszą przyznać, że nie podobał mi się fakt, że Harry zabrał swoją koleżanką, ponieważ wiem, że coś się dzieje między nim, a moją przyjaciółką - Jennifer. Oczywiście podchodzę do tego z dystansem, optymizmem: po prostu zaprosił koleżankę, jako osobę towarzyszącą, aby - tak sądzę - nie czuć się samotnym? Aby później nie opowiadać ludziom, dlaczego on był samym, a reszta zespołu miała kogoś u swojego boku? Nie wiem. Ale w każdym razie, mam nadzieję, że naprawdę lubi Jennifer, jak mówi, że o niej myśli, że nie zrobi czegoś głupiego.. Każda z dziewczyn wyglądała prześlicznie! Wzięłam głęboki oddech, w momencie, w którym moje myśli zeszły na tor przyjęcia, przez co ścisnęłam mocniej dłoń chłopaka. Zayn odwrócił się w moim kierunku. Przegryzłam dolną wargę ze zdenerwowania. Mulat posadził mnie na swoich kolanach i przytulił. Schowałam swoją twarz w zagłębieniu jego szyi. 
     - Jest dobrze, skarbie.
Zapewnił mnie jednocześnie gładząc delikatnymi, kolistymi ruchami moje plecy. Jestem zdenerwowana i teraz do mnie to dociera. Coraz bardziej. 
     - Wszystko będzie dobrze. Pamiętaj, że nie pozwolę na to, aby ktoś Cię skrzywdził. Będę ochroniarze. Są tu dla naszego bezpieczeństwa. Wiesz? Obiecuję, że po wszystkim spełnię Twoje jedno życzenie. Chce Ci się odwdzięczyć za to, że tak się dla mnie poświęcasz. Wiem jakie jest to dla Ciebie stresujące. Przyszedłbym sam, jeśli nie zgodziłabyś się mi towarzyszyć, wiesz?
Uśmiechnęłam się na jego ostatnie słowa. Moje serce zaczęło bić w normalnym rytmie, ponieważ jego słowa, ciało, ogółem cały on mnie uspokajał. Patrzę niego i uśmiecham się lekko w podziękowaniu i złożyłam na jego ustach krótki pocałunek. 
     - Chcę żebyś dobrze wykorzystała swoje życzenie. 
Mruknął do mojego ucha uwodzicielsko. Miałam już coś odpowiedzieć, ale usłyszałam piski z zewnątrz. Ogółem hałas. Zbliżamy się do wyjścia z samochodu, do pokazania się tylu osobom.. Kiedy samochód stanął zeszłam z kolan chłopaka i usiadłam bardzo, ale to bardzo blisko niego, prawie tak jakbym chciałam ponownie znaleźć się na jego kolanach, w jego ramionach. Na pierwszy rzut poszedł Liam z Danielle, a później już poleciało : Edie z Niall'em, Harry z Meg, Louis z Taylor. Zostaliśmy jako ostatni. Przełknęłam głośno ślinę, kiedy byliśmy już na wprost drzwi. Dłonie zaczęły mi się pocić. Zayn wyszedł jako pierwszy, oblizałam suche wargi językiem i złapałam jego wyciągniętą dłoń swoją, chwilę po tym jak złączyłam nogi, gdyż fotografowie byli również ustawieni na wprost samochodu i tylko czekali, aby zrobić kompromitujące zdjęcie. Tak mi przynajmniej się wydaje. Postawiłam lewą nogę i sekundę później prawą. Wyprostowałam się i od razu przywitał mnie blask milionów fleszy. Zayn objął mnie w talii ramieniem i trzymał obok siebie, naprawdę blisko. Przeszliśmy przez czerwony dywan, pozując do zdjęć. Uśmiechałam się, patrzyłam na Zayn'a z wdzięcznością. Chłopak dał również kilka autografów i porozmawiał z jedną dziennikarką. Odetchnęłam z wielką ulgą dopiero wtedy, gdy drzwi do sali, w której miało się odbywać całe przyjęcie, za nami się zamknęły.
_____________
OD AUTORKI: Konkurs ? Chcielibyście ? ; )
Wesołych Świąt Misiaczki ♥
 I mam nadzieję, że rozdział się podoba.

~ Mała ♥

Komentarze

  1. Mogę? A teraz? Dorbra to : hjdbervgbtvyernvhbrejhfbvckmsdjhnbvcbtvrndmsnhv gybujtrgnfbcvhjgnbfhvcjnrf. A tak ogółem to cudownieee;P hahaha tak, tak wiem słodzę ale no cóż.xD Wesołych Świąt życzę;*
    Żauł.

    OdpowiedzUsuń
  2. No pewnie że rozdział się podoba, jest świetny ;) Wesołych świąt kochanie ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz