niedziela, 16 marca 2014

I / 45

Przeczytaj notkę na dolę.

*Oczami Olivii*- Sobota. 

Czuję dziwny nacisk w środku głowy i nie potrafię nic na to poradzić. Zaciskam powieki i maszczę brwi. Chcę się go pozbyć. Poruszam prawą dłonią i czuję, że w okolicy nadgarstka mam coś przyczepione, na twarzy też coś mam, ale chwilę później to ginie, a ja zaczynam pokasływać. Otwieram powieki i mrużę oczy na jasne światło w pomieszczeniu. Próbuję się podnieść, ale to na nic. Co jest nie tak? Kiedy mój wzrok przyzwyczaja się do światła rozglądam się i dostrzegam duże okno po mojej prawej stronie, ściany są białe, pod jedną z nich jest czarna i nieduża kanapa, a ja leżę na łóżku..
     - Dzień dobry córeczko. 
Słyszę dobrze mi znany głos. Spoglądam na lewo i dostrzegam tatę, który siedzi na krześle, trzyma moją dłoń, w swoich obydwóch i uśmiecha się do mnie ciepło. Widzę, że jest zmęczony, co pozwala mi sądzić, że spędził tutaj całą noc, bez snu. Chcę się odezwać i dowiedzieć się czegokolwiek, ale on kręci głową przecząco.
     - Jesteś w szpitalu. Zemdlałaś, ale jest już dobrze.
Ja..zemdlałam? Naprawdę? Tata jakby czytał mi w myślach, gdyż kiwa głową potwierdzając. Zamykam powieki i próbuję coś sobie przypomnieć, cokolwiek. W moich myślach mam tylko jakieś przebłyski, a kiedy skupiam się bardziej widzę jakby jakiś film, to co robiłam wczorajszego wieczoru. Byłam z Tom'em w klubie, spotkałam chłopaków, jakąś dziewczynę, toaleta, a później już tylko ciemność. Analizuję to dogłębniej i już wiem co się działo. Kręcę delikatnie głową, aby powstrzymać napływając łzy. Nie chcę płakać, nie teraz. Później o tym pomyślę. Teraz chcę się tylko stąd wydostać i powiedzieć Zayn'owi jakim jest dupkiem, jak się czuję przez niego. Czuję złość i nie tylko na niego, ale też na jego nową dziewczynę. Nie, nie mam siły teraz na to. Słysze ciche pukanie do drzwi i patrzę w tamtym kierunku. Przez chwilę myślę, że to on, ale gdy dostrzegam Louis'a i resztę chłopaków - bez niego - czuję.. Nie, właściwie to nic nie czuję. Chłopaki witają się ze mną cicho, a tata wychodzi, aby dać nam porozmawiać. 
     - Jak się czujesz?
Pyta Liam, a ja wzruszam obojętnie ramionami, a mój wzrok błądzi po białym suficie. Wiem, że oni mi nic nie zrobili, a przecież są tutaj, więc o czymś to świadczy, więc nie powinnam się tak zachowywać, ale nic na to nie mogę poradzić. Muszę się na kimś wyładować. Biorę kilka głębokich oddechów i szepczę ciche 'dobrze', lecz tak naprawdę nie jest. Chcę z kimś porozmawiać, kto mnie zrozumie, komu będę mogła po prostu się wygadać, powiedzieć jak to cholernie boli, ale Jennifer przy mnie nie ma, a Avril jest osobą, z którą na razie się koleguję i tak naprawdę nie wiem jaka jest naprawdę. Orientuję się, że naprawdę mało czasu z nią spędziłam. A co do Tom'a.. Nie pamiętam nawet jego numeru telefonu..Chłopaki gadają między sobą cicho. 
     - Niall, moglibyśmy pogadać? 
Decyduję się pogadać z blondynem, gdyż z nim dogaduję się najlepiej i też wie w jakiej jestem sytuacji. Kiwa ochoczo głową i wyprowadza chłopaków z sali, abyśmy zostali tylko we dwoje. Siada na krześle, gdzie wcześniej siedział mój tata, delikatnie łapie mnie za lewą dłoń i gładzi opuszkami palców swojej. Uśmiecham się do niego lekko za ten gest. Szczerze mówiąc, chciałabym, aby na jego miejscu siedział ktoś inny, ale jednak to nierealne i tak właściwie to już nic nie będzie realne, jeśli chodzi o jego osobę. Nie będzie już spacerów, wspólnych wypadów, nie będzie mnie już dotykał, całował, nie będzie kompletnie nic. Może kiedyś się przypadkiem spotkamy na ulicy, on będzie ze swoją nową, lepszą dziewczyną, a ja..a ja będę tylko to rozpamiętywać zapewne co się działo wcześniej, albo będę już w przodzie, z kimś lepszym. Nie, to niemożliwe. Zayn, on jest dla mnie najlepszy, idealny, chociaż wiem, że nie ma takich osób, dla mnie on taki jest. On już nie będzie mój, nie będę mogła go nazwać moim chłopakiem, a pewnie nawet i kolegą..Niall ociera kciukiem moje łzy i uspokaja mnie cicho. Nawet nie zorientowałam się kiedy zaczęłam płakać. Niall - tak sądzę - zapewne wie o czym myślę, bo w sumie to o czym innym mam myśleć jak nie o nim?
     - Wszystko będzie dobrze.
Mówi, a ja szybko kręcę głową przecząco.
     - Nie, nic już nie będzie dobrze.
On był dla mnie wszystkim. Te kilka miesięcy z nim..było najlepszymi miesiącami w moim życiu i nigdy inaczej bym ich nie zaplanowała, jeśli ktoś dałby mi szansę je zmienić. Nie zmieniłabym nic, nic a nic. Nawet tego, kiedy się z nim kłóciłam, sprzeczałam, bo to po prostu wzmacniało nas i nasz związek. Nie wiem co jeszcze mam powiedzieć, myśleć. Chciałabym teraz znaleźć się w swoim mieszkaniu, z dużym kocem, kubkiem lodów czekoladowych i dużą łyżką, a na ekranie telewizora leciałaby komedia romantyczna, a ja ryczałabym i jadła. Wedy będę mogła poczuć - w sumie już to czuję - jak czuła się Jennifer przez ten czas, kiedy miała złamane serce. Na całe szczęście poznała Harrego - uśmiecham się lekko kiedy przypominam sobie, jak mi na samym początku o nim i reszcie opowiadała, a ja mówiłam, że ich nienawidzę, nie cierpię, same złe rzeczy, a teraz.. teraz lubię każdego z nich są dla mnie jak bracie, a jednego z nich nawet kocham - za którym tak szalała i nadal szaleje. Cieszę się, że jest szczęśliwa z osobą, z którą chciała być. Jestem pewna, że Harry też jest z nią szczęśliwy, chociaż tego nie widzę, gdyż Jennifer jest w Polsce, ale już niedługo przyjeżdża, więc nacieszą się sobą do ferii zimowych. Moje myślenie przerywa cichy głos chłopaka.
     - Jesteś może głodna, albo chcesz coś do picia?
Pyta, a ja na niego spoglądam.
     - Napiłabym się wody, jeśli mogę Cię prosić.
     - Pewnie.
Uśmiecha się szeroko i cmoka mnie w czoło. Zamykam oczy, a chłopak wstaje i w momencie, w którym się ma odwrócić udaje mi się go złapać za rękę. Odwraca się z powrotem i patrzy na mnie pytającym wyrazem twarzy. Tak, naprawdę nie wiem czemu to zrobiłam, tzn. wiem, że chcę go o coś zapytać, ale nie wiem czy powinnam, czy to będzie na miejscu. Wołam cicho jego imię, a on patrzy na mnie.
     - Czy..czy on tutaj..jest? 
Zdaję sobie sprawę, że to idiotyczne pytanie, jednak za późno gryzę się w język. Przecież to nie ja teraz powinnam się martwić o niego, a on o mnie..Nie, ma nową dziewczynę, a przecież o byłe się nie dba. Tak sądzę. Nie wiem. Na pewno ta.. Perrie - nie pamiętam czy tak się przedstawiła - nie chciałaby, aby Zayn - jej chłopak - przejmował się jakąś dziewczynką.. 'Jesteś kolejną zdesperowaną fanką, której udało się zaprzyjaźnić z chłopakami, prawda? W każdym razie to długo nie potrwa. Nie jesteś na ich poziomie..'. Tak, właśnie. Nie jestem na ich poziomie. Patrzę na Niall'a, który już nie uśmiecha się tak jak przed chwilą. Kiwa przecząco głową, z wyrazem współczucia, a ja wymuszam uśmiech. Blondyn mówi ciche 'zaraz wracam', a ja się cieszę, że wyszedł, chociażby po tę wodę, mam przynajmniej chwilę dla siebie.. Teraz dużo ich będzie. Co ja tak właściwie będę robić? Wiem, że mam szkołę, ale po szkole, gdy już zrobię lekcje i inne rzeczy? Jennifer nie ma, Tom ma przecież pracę w tygodniu, Avril też szkołę, ale przecież ma swoich przyjaciół, więc ze mną pewnie będzie się widziała od czasu do czasu. To niewiarygodne jak można wszystko stracić, gdy tylko jedna rzecz się psuje. Jak tylko wrócę do domu - do siebie - to.. nie wiem. Zadzwonię pewnie do Jeni. Muszę z nią pogadać, ona już tego doświadczyła i na pewno jakoś mi pomorze, mimo, że będzie nas tyle dzielić..mówię o odległościach, w jakich się znajdujemy od siebie. 

Kilka godzin później.


Właśnie wyszedł ode mnie lekarz, który już mi szykuje wypis. Chciał mnie zatrzymać jeszcze na niedzielę, ale ja nie potrafię tutaj tylko cały czas leżeć. Fakt, drzwi do mojej sali praktycznie się nie zamykały, cały czas ktoś koło mnie siedział, rozmawiał - chłopaki próbowali zająć czymś innym, jakoś rozbawić i muszę przyznać, że czasami im się to udawało, ale na chwilę. Po prostu nie potrafię. Kilka razy mnie już przyłapali na niesłuchaniu ich, a mi robiło się głupio, ale raczej to normalne, że myśli się o osobie, którą się kocha, a ona od Ciebie odeszła. Oficjalnie z Zayn'em nadal jestem, ale wiem, że już niedługo będę musiała do niego zadzwonić, albo najlepiej napisać sms, aby przyjechał, żebyśmy się gdzieś spotkali i porozmawiali, załatwili swoje sprawy i rozeszli się w zgodzie. Nie chcę, aby to on pierwszy przyjechał niespodziewanie, powiedział, że mnie już nie chce i takie tam. Chcę być na to przygotowana, chociaż wiem, że nie będę w 100 %. Jedynym moim celem jest nierozpłakanie się, niepokazanie mu jak cholernie mnie to boli..ale pewnie go i tak to nie będzie interesowało. Mam tylko nadzieję, że spotkamy się we dwójkę, a nie w trójkę. Inaczej nie będę potrafiła rozmawiać, przy jego dziewczynie, o naszym zerwaniu i innych - kiedy tak o tym wszystkim myślę, pakuję rzeczy do dużej torby, które tata zdążył mi przywieźć wcześniej. Nalegał, abym pojechała do nich, ale ja ponownie się uparłam. Chcę pobyć trochę sama, odetchnąć i złapać dystans do tego wszystkiego. Kiedy jestem już gotowa w samą porę pojawia się tata i chłopaki. Ojciec uśmiecha się do mnie, ale widzę, w jego spojrzeniu, że nie jest zadowolony, że opuszczam szpital, mimo że powinnam zostać jeszcze. Uśmiecham się do chłopaków, a oni to odwzajemniają.

     - Wiesz..mamy mały problem.
Odzywa się Liam, a ja unoszę brew do góry.
   - Na zewnątrz jest parę osób, które chciałoby się z Tobą zobaczyć.
Przechylam głowę, ponieważ nadal nie rozumiem. Harry wskazuje mi grzecznie dłonią okno, a ja spoglądam w jego kierunku. Podchodzę nie pewnie i nie mogę uwierzyć w to co widzę. To nie jest możliwe. Na samym dole widzę z kilka tysięcy osób - uwierzcie nie mówię tego, abyście mi zazdrościli, ale oni naprawdę tam są i to w takiej dużej ilości. Widzę też plakaty z moim imieniem, i też moje zdjęcia, czy też rysunki, na których jestem sama albo z Zayn'em. Udaje mi się nawet przeczytać kilka z nich, życzą mi powrotu do zdrowia i jeszcze inne. Kręcę głową zamykając oczy i jeszcze raz spoglądam. Obraz jest taki sam. Patrzę na chłopaków, którzy się uśmiechają.
    - Tak to już jest. Będziesz musiała do tego przywyknąć, że Twoi fani będę za Tobą chodzić, prosić o zdjęcie, autograf, rozmowę. Paul załatwił Ci już dwóch ochroniarzy, więc nie musisz się bać. 
Ja mam fanów, serio? W myślach pojawiają się obrazy, jak dawałam autografy i rozmawiałam chwilę z innymi ludźmi, nastolatkami. Sądziłam, że to wszystko potrwa chwilę i znowu będę zwyczajną dziewczyną, lecz pomyliłam się. 
     - Jak już wrócisz do zdrowia to czeka Cię kilka koncertów, z nami.
Odzywa się Louis, a ja kiwam głową na znak, że rozumiem i uśmiecham się ciepło. To wspaniale. Tak naprawdę to nigdy nie sądziłam, że będę występować i to jeszcze z osobami, których nienawidziłam, ale przyrzekam, teraz jest zupełnie inaczej, bardzo ich lubię. 
     - Co wy robicie kiedy macie taki tłum?
  - Wychodzimy tylnym wyjściem, chyba że chcesz ich zobaczyć. 
To trudny wybór. Jednak decyduję się na tylne wyjście. Jestem przekonana, że większość przyszła z powodu chłopaków, a ja nie chcę być postrzegana, jako osoba, która chce się na nich wybić. Z czasem zacznę się 'ujawniać', jakkolwiek to brzmi. Mówię im o swoim wyborze, a oni wydaje mi się, że mnie rozumieją. W sali słychać dźwięk komórki.
     - Przepraszam, to Za..Zayn.
Zaciął się. Nie jestem na niego zła. To nic, że użył jego imienia, w tym samym pomieszczeniu, gdzie ja się znajduję. Wzruszam ramionami i wychodzę razem z resztą, chcę znaleźć się już w domu i uporządkować jakoś ten bałagan w mojej głowie.
________________________
OD AUTORKI:  Jestem zawiedziona waszymi działaniami. 10 komentarzy to nie tak dużo, a wam i tak się nie chcę. Nie rozumiem tego, serio. Skoro miałaś czas przeczytać to znajdziesz tą ostatnią minutę swojego cennego czasu, aby kliknąć "Dodaj Komentarz" i wpisać swoją opinię. Nie chcę nalegać, ale kurczę.. To boli (nie fizycznie) jak na to patrzę. A może wy już nie chcecie drugiego sezonu? 
Wypowiedzcie się co robię nie tak, czy chcecie drugi sezon, bo jeśli NIE, to napiszę ostatnie pięć rozdziałów, aby wszystko wyjaśnić, epilog i zakończę tego bloga. 'Nawet z ludźmi nie potrafię się dogadać'.
Chciałam zrobić mały konkurs z okazji uczczenia - już nie długo - 50 tyś. wyświetleń, ale szczerze wątpię, że któraś by chciała. Pewnie nawet nie poznam waszej opinii. Konkurs byłby prosty, serio. Wystarczy zrobić Screen'a bloga tak, aby było widać równe 50. 000. Pierwsza osoba, która wyśle zdjęcie na mój adres e-maila wygrywa. I tutaj zastanawiam się nadal nad nagrodą. Zadanie 5 pytań, związanych ze mną, z blogiem - dwa pytania z pięciu możecie wykorzystać naprawdę mądrze, zapytać o co tylko chcecie. Co do nagród, proponujcie. Raczej to wszystko co chciałam wam przekazać. Pamiętajcie o pierwszym zdaniu tej notki, które jest podkreślone. Trzymajcie się.

~ Mała ♥

11 komentarzy:

  1. Ja komentuję i chcę następnego sezonu! Wierzę w ciebie! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdzial :* czekam na kolejny i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział cudowny, po prostu fantastyczny. Wchodzę na twojego bloga codziennie, a nawet i kilka razy dziennie. Tak jak dzisiaj, i wiesz co warto.ZDECYDOWANIE WARTO!!! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!! WENY:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawaj szybko nexta :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak mi jej szkoda... mam nadzieje ze ona go zostawi a ten caly idiota czytaj Zayn przejrzy na oczy.....

    OdpowiedzUsuń
  6. JA CHCĘ DRUGI SEZON! Co do rozdziału jak zawsze jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. wszyscy chca drugi sezon! a Zayn to cham :x

    OdpowiedzUsuń
  8. jak on mógł..;. no ale cóż na razie fajnie bo sie coś dzieje :) ogólnie opowiadanie świetne :) <3 czekam na następny !!!!! :) ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku..! :D Swietny! <3 czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mówię TAK na wszystko:
    -Tak drugi sezon.
    -Tak konkurs.
    -Tak, blog, opowiadanie jest świetne.

    OdpowiedzUsuń

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...