I / 44

UWAGA! Zmieniłam nazwę bloga. Teraz:
PERFECT - Zayn Malik Fanfiction

Gwałtownie wstaję z kanapy, gdy tylko docierają do mnie jej słowa. Stoję zamurowana, dosłownie. Nie potrafię tego zrozumieć. Oczywiście, że wiem o co jej chodzi, jednak to, że w ogóle to powiedziała i jakim tonem, z jakim wyrazem twarzy..to po prostu mnie przeraża i czuję się też zażenowana. Zayn..on naprawdę jej opowiadał o tych wszystkich razach kiedy.. kiedy my, no wiecie co! Kurwa! Zresztą nigdy ja jemu.. nic nie zrobiłam! Kurwa! Kurwa! Kurwa! Czuję złość, serio. Mam ochotę ją uderzyć. Moje oczy ciskają w nią pioruny, ale ją to nie wzrusza i widać, że jest z siebie zadowolona. Jeszcze nigdy w swoim życiu - pomijając całą wcześniejszą sytuację z rodzicami - nie chciałam tak bardzo kogoś uderzyć, jak teraz ją. Nawet nie wkurwiłam się tak bardzo na byłą dziewczynę Zayn'a, tą co obsłużyła nas w jednej z restauracji! Jeszcze zaczęłam używać niegrzecznych słów, wiem że w myślach, ale zawsze to jakiś minus, że w ogóle tak myślę, ale lepiej tak niż wypuścić to na zewnątrz. Czuję, że w pomieszczeniu jest jakieś napięcie, a ona tylko czeka, na mój wybuch.
     - Zayn? Twoim chłopakiem? Niemożliwe.
Przełykam głośno ślinę, przed i po wypowiedzeniu tych słów, które w sumie można zinterpretować jako pytanie. 
     - A jednak. 
Uśmiecha się z wyższością, a ja staram się to zrozumieć, jednak nie mam pojęcia jak. W moich myślach pojawia się rozmowa z chłopakami, która odbyła się z niecałą godzinę temu. Przypominam sobie słowa Louis'a i łączę fakty. Zdaję sobie sprawę, że Zayn przez ten swój prawie czterodniowy urlop był z nią i..i byli sami, mam rację? Czuję, że zaczynam się pomału dusić, jednak biorę kilka głębokich oddechów i spoglądam na nią. Skoro już tutaj jestem i ona jest to muszę się czegoś dowiedzieć.
     - Czy Ty i Zayn, byliście razem w ostatnich dniach?
     - Nierozłączni. Relaksowaliśmy się poza Londynem, na plaży, piliśmy drinki, dobrze się bawiliśmy i nie mówię tutaj tylko o dniu. Jest niezły w łóżku.
Puszcza mi oczko, a ja się krzywię. Oblizuję dolną wargę i przeczesuję włosy do tyłu. Próbuję wymyślić kolejne pytanie, ale..ale nie potrafię. Pochylam się i zabieram swoje buty, omijam ją i wychodzę z garderoby chłopaka. Kieruję się w stronę toalet i tym razem dobrze trafiam. Szybko wchodzę do wolnej kabiny i zamykam jej drzwi, po czym opieram się o nie i zjeżdżam po nich. Czuję na moich policzkach łzy i nie potrafię się już dużej powstrzymywać. Więc jest już wszystko jasne. Zayn znalazł sobie nową, lepszą dziewczynę, a mnie po prostu postanowił zignorować, oddalić od siebie. Byłam taka głupia, kiedy zaufałam mu kiedy mówił, że nie jestem jego kolejną zabawką..  '(...)Wiedz, że nigdy nie byłaś, nie jesteś i nie będziesz 'moją zabawką(...)' W moich myślach przewijają się od początku wszystkie spędzone razem chwile, to jak się poznaliśmy, jak się kłóciliśmy na początku, jak się do siebie zbliżaliśmy, jak pod jego wpływem się zmieniłam - oczywiście na dobre - np. przekonał mnie do rozmowy z mamą, z którą teraz mam lepszy kontakt, wszystkie chwile lecą zbyt szybko i pojawia się czarny obraz. Jestem w kropce. Jestem w rzeczywistości i wcale mi się to nie podoba. To naprawdę się dzieję? To nie jest jakiś głupi sen? Szczypię się w ramię i ocieram łzy, które nadal lecą ciurkiem. Pociągam nosem kilka razy. To wszystko było tylko jednym wielkim kłamstwem, jego słowa, czyny. Głupia myślałam, że ja naprawdę coś dla niego znaczę, że to co nasz łączy jest prawdziwe, ale tak bardzo się pomyliłam. Moje serce jest rozdarte na najdrobniejsze kawałeczki i czuję jak ktoś cały czas w jednym rytmie je depcze, a ja czuję ból. Kręcę głową. Chcę się stąd wydostać, iść gdzieś, coś zrobić, nie wiem.. Mój oddech jest nierówny, jest mi za gorąco. Strasznie mi słabo i czuję, że się duszę. Moje oczy zamykają się, a ja coraz bardziej zjeżdżam i moje plecy leżą płasko na białych, ziemnych kafelkach. Ogarnia mnie ciemność i ostatnie co widzę to Zayn z blondynką, którzy się całują. 

*Oczami Louis'a* 

Chłopaki zostali na scenie, aby odpowiedzieć na kilka pytań, z uwagi na to, że przyszło też sporo naszych fanów, ale i również jest też część dorosłych. Ja postanowiłem zejść wcześniej, gdyż już zrobiłem co miałem do zrobienia. Idąc korytarzem do swojej garderoby spotkałem Perrie. Co? Blondynka uśmiechnęła się do mnie szeroko i pomachała, po czym odeszła w przeciwnym do mojego kierunku. Zmarszczyłem skonsternowany brwi i pomyślałem, że pewnie przyszła do tego klubu, aby napić się z kimś, a teraz była w toalecie. Nie zaprzątałem sobie tym już głowy i myślałem tylko o tym, aby zadzwonić do Taylor, aby ją usłyszeć i opowiedzieć jak było. Sama mnie o to prosiła. W momencie, w którym miałem wchodzić do wyznaczonego dla mnie pomieszczenia usłyszałem zamieszanie. Moje oczy zarejestrowały dwóch sanitariuszy ze szpitala, którzy wchodzili do damskiej toalety. Proszę, nie mówcie mi, że to jakaś nasza fanka sobie coś zrobiła, proszę! Zbliżam się do danego miejsca i widzę jak na noszach wynoszą dziewczynę, przykrytą kocem. Wygląda znajomo. Marszczę brwi i zaglądam do toalety. Po chwili kręcę głową i z powrotem spoglądam na sanitariuszy i nosze. W momencie, w którym kierują nimi tak, że są one bokiem, bez żadnego problemu dostrzegam kto kto jest. Olivia. Moje oczy się powiększają i biegnę szybko za nimi. Kiedy wychodzę tylnymi drzwiami, zastaję ich wsuwających nosze do karetki. Podchodzę bliżej i łapię za ramię jednego z ratowników, który obraca się w moją stronę.
     - Co się stało? Co z nią?
     - Jesteś z rodziny?
     - Jestem jej przyjacielem.
Patrzy na mnie nieufanie i wzdycha. 
     - Dziewczyna zemdlała. Prawdopodobnie od tego, że było za gorąco, albo ktoś jej czegoś dosypał do napoju, jedzenia. Jeszcze nie wiemy o przyczynie, badania wszystko wyjaśnią. Musimy już jechać. 
Nie daje mi już nic powiedzieć, gdyż z trzaskiem zamyka drzwi karetki, która odjeżdża na sygnale. Szybko wchodzę do środka budynku i spotykam Paul'a, który właśnie idzie w moją stronę.
     - Dowiedziałeś się czegoś?
     - To Ty ją znalazłeś? 
Pytamy siebie nawzajem jednocześnie i szybko kiwam głową, aby był pierwszy.
     - Wyszedłem tylko po więcej wody dla was, aż nagle usłyszałem krzyk dziewczyny, która wołała o pomoc, więc tam poszedłem i wtedy zorientowałem się, że to Olivia.
Za plecami menadżera dostrzegam chłopaków. Zayn'a jednak z nimi nie ma. 
     - Co Olivia?
     - Właśnie karetka odjechała. Zemdlała. Albo było za gorąco, albo ktoś postanowił się zabawić i dosypać jej czegoś. Nie wiedzą jeszcze. Myślę, że powinniśmy jechać do tego szpitala i dowiedzieć się więcej, poczekać na wyniki badań. Musimy ją wspierać.
     - Powiadomię jej ojca.
     - W porządku. Zabierzcie swoje rzeczy jak najszybciej się da i widzimy się tutaj za pięć minut. Samochód was zawiezie do szpitala. Liam informuj mnie na bieżąco. Muszę jeszcze dogadać sprawy z kolejnym waszym występem. Bądźmy dobrej myśli.
Paul odchodzi z telefonem przy uchu. Serio? Jest północ. Nasza czwórka stoi w jakimś kółku różańcowym. Postanawiam się odezwać, kiedy Harry spogląda na mnie znaczącym spojrzeniem.
     - Opowiem wam wszystko na miejscu i sądzę, że nie powinniśmy mówić Zayn'owi o tej sytuacji.
     - To jego dziewczyna..
     - Nie, Liam. Nie teraz. Teraz on ma inne zajęcie.
Pokazuję dyskretnie palcem i odwracam się, a chłopaki spoglądają w kierunku, który im wskazałem. Zayn obejmował Perrie w pasie, cały czas się uśmiechali do siebie. Weszli do jego pokoju, a we mnie aż za buzowało.
     - Skoro jest tak bardzo zajęty nią, to niech dalej będzie. 
Wzruszam ramionami i odchodzę. Chłopaki wydawali mnie się posłuchać, gdyż po kolei słyszałem, jak zamykają drzwi, po wejściu do swojego pokoju. W drodze do szpitala, albo już jutro po południu zadzwonię do Taylor. Może śpi. Poza tym nie chciałbym obudzić jej córeczki. Spotkam się z nią jutro i jej o wszystkim opowiem. Z rozmowy z nią dowiedziałem się, że polubiła Olivię, więc jasne jest to, że będzie się o nią martwić, a tego bym nie chciał. Niech śpi spokojnie, dowie się jutro. Zabieram swoje rzeczy do dużej torby. Paul powiadamia mnie, że chłopaki są już w samochodzie. Proszę, go korzystając z okazji, że nikogo nie ma, o to, aby nic nie mówił Zayn'owi. Ta blondyna tak mu zaczadziła umysł, że on sam już jasno nie myśli. Gdyby był normalny, to nawet by z nią się nie spotkał, a byłby teraz w drodze do szpitala, aby tylko wspierać swoją dziewczynę, ale skoro jest bardziej zajęty niszczeniem swojego życia. Nie mamy już do niego siły. Od kilku dni próbujemy się dowiedzieć o co chodzi, a teraz już wiemy. Mieliśmy nadzieję, że mu pomożemy, ale skoro on nie chce naszej pomocy, to nie będziemy się dłużej narzucać. Po prostu będziemy wspierać Olivię, ponieważ dziewczyna niczemu nie zawiniła. Była wobec niego fair, a on tak po prostu. Mam ochotę mu wlać i to porządnie, aby się otrząsnął.

W szpitalu.

Liam z Harrym przynieśli cztery kubki kawy, po jednym dla każdego. Jest około drugiej w nocy, a jej robią wciąż badania. To będzie długa noc. Zayn nie skontaktował się z żadnym z nas ani razu. Nawet nie przejął się nami, gdzie jesteśmy, co robimy. Nie wspominając już o Olivii. 
     - Powiesz nam w końcu?
Pyta zniecierpliwiony Niall, a ja kiwam głową.
     - Nie wiele wiem, tak naprawdę. Po tym jak zszedłem ze sceny, spotkałem Perrie, później usłyszałem jakieś małe zamieszanie i zorientowałem się, że chodzi o Olivię. Sanitariusze ją mieli na noszach. Jeden z nich powiedział, że zemdlała i przyczyny mogą być różne. Później spotkałem Paul'a, z którym próbowałem się dogadać, o co chodzi, a resztę znacie. 
Chłopaki kiwają głowami w geście zrozumienia.
     - Wiecie, mam taką pewną myśl. Ratownik powiedział, że zemdlała, a jednym z powodów mogło być to, że ktoś czegoś mógł jej czegoś dosypać, a przecież spotkałem Perrie..
Liam patrz na mnie, jak reszta chłopaków. Po ich minach widzę, że również układają sobie moje dwie wypowiedzi w całość i to analizują. Już wcześniej naszła mnie taka myśl, ale z uwagi na to, że nie chciałem tracić czasu, postanowiłem opowiedzieć im o tym teraz. 
     - Ty chyba nie myślisz, że..
Odzywa się Liam, ale przerywa mu Harry.
     - To całkiem możliwe. Przecież od ostatnich dni zachowywał się jak nie on, okłamał nas, że wyjeżdża z Olivią na wycieczkę, a nie z Perrie. Przypuszczam nawet, że ze sobą rozmawiały. Perrie jej czegoś dosypała, Olivia źle się poczuła, poszła do łazienki i teraz jesteśmy tutaj. To ma sens i wszystko łączy się w jedną całość. Liam, nie pieprz, że to nie ma sensu. Ten cholerny Zayn! Mam ochotę mu wpierdolić i to porządnie. 
     - Nie tylko Ty. Niszczy sobie życie, znowu i to przez tą samą osobę.
Odzywam się i widzę, że Liam karci wzrokiem Harrego, który użył niestosownych jak dla niego słów, ale rozumiałem go. Sam jestem na niego wkurzony. Gdyby nie Perrie nic by takiego się nie wydarzyło. Z jednej z sal wychodzi lekarz, ubranych na niebiesko. Właśnie zdejmuje białe, gumowe rękawiczki i wyrzuca je do kosza. Podnoszę się i staje obok chłopaków. 
     - Co z nią? Jesteśmy jej przyjaciółmi.
Mówię i odpowiadam od razu na pytanie lekarza. Wiem, że zapytałby o to kim dla niej jesteśmy. To się chyba nazywają procedury, czy coś. Nie znam się.
     - Jej stan jest stabilny. Mieliśmy na krótką chwilę z nią kontakt. Nie dała rady sama oddychać dlatego podłączyliśmy ją do respiratora. 
     - Wiadomo dlaczego zemdlała?
     - W jej organizmie nie wykryto żadnych rzeczy, które mogłyby wzbudzić podejrzenie, więc zapewne zemdlała, gdyż było jej zbyt duszno od panującego gorąca. Myślę, że już nie długo powinna sama zacząć oddychać i będziecie mogli z nią porozmawiać. Bądźmy dobrej myśli. Czy to wszystko? 
Kiwnęliśmy głowami potwierdzając jego pytanie. Każdy z nas próbował znaleźć dla siebie miejsce. Moja teoria się nie sprawdziła. Olivii zrobiło się zbyt gorąco i tyle. Jednak sądzę, że też inne czynniki miały na to wpływ. Chociażby stres i tu mógłbym się zgodzić z Harry'm, kiedy mówił, że rozmawiała z Perrie. Niestety jest już po fakcie i możemy mieć tylko nadzieję na to, że wszystko się ułoży, że Zayn zmądrzeje, Olivia wydobrzeje i wszystko wróci do normy, jednak nikt nie da nam takiej gwarancji. Wspomniałem, że od jakiegoś czasu jej tata również z nami jest? Nie? To wybaczcie, to wszystko te emocje. Widać, że jest załamany. Nie zazdroszczę mu, nikt zapewne. Jego żona jest w szpitalu, teraz jego córka. Nie wiem co ja bym zrobił na jego miejscu..

*Oczami Jennifer* - Środa/Czwartek.

Siedzę na kolanach loczka. Mój czubek nosa przejechał po jego szyi, po czym lekko go tam cmoknęłam. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że jest tutaj ze mną, że przyleciał do mnie i to jeszcze na moje urodziny, które mam jutro, a w sumie już dzisiaj. Tak bardzo chciałabym odwołać to wszystko: wynajętą salę, gości, jedzenie i inne rzeczy. Mogłabym ten dzień spędzić tylko z Harry'm i byłabym - a przecież jestem - najszczęśliwsza na świecie, serio. Moglibyśmy się wybrać na jakąś kolację czy coś, albo nie. Po prostu poleżeć, nacieszyć się sobą. Wiem, że nie łatwo było chłopakowi uprosić ich menadżera, aby dał mu wolne i to jeszcze w środku tygodnia. Mam więc ogromny dług wobec Paul'a. Harry potarł swoim nosem o mój prawy policzek, prosząc mnie o chwilę uwagi. Zerknęłam na niego i wstałam. Usiadłam na nim ponownie, tyle że okrakiem. Delikatnie popchnęłam jego ramiona, tak, aby się położył. Jego biała koszulka idealnie przylegała do jego torsu i mogłam dostrzec, że pod nią kryją się jego tatuaże. Pochyliłam się w jego stronę i cmoknęłam go w usta, dwa razy. Harry złapał mnie za kark zapobiegając ponownemu odsunięciu się i pogłębił nasz pocałunek. 
     - Tak bardzo za Tobą tęskniłem..
Jego ręce desperacko dotykały mojego ciała, a mnie to wcale nie przeszkadzało. Lubiłam czuć na sobie dotyk jego dużych dłoni, to jak mnie dotykał, z taką delikatnością i uczuciem. Moje usta przesunęły się na szyję bruneta, aby dać kilka buziaków w paru miejscach i zrobić mu malinkę. Moje dłonie przylegały idealnie do jego torsu pod koszulką. Nie wincie mnie za to, ale jestem dziewczyną z dużą ilością hormonów i potrzebuję Harrego, aby mnie dotykał, całował. Skoro jesteśmy wolni od reszty świata, powinniśmy to wykorzystać. 
     - Pamiętasz, że muszę wcześnie wrócić?
Złapałam za koniec swojej koszulki i zdjęłam ją, po czym rzuciłam gdzieś za siebie. Złapałam za dłonie Harrego i płasko przyłożyłam je do mojego płaskiego brzucha. Trzymając je zjechałam nimi w dół i zatrzymałam na tasiemce moich spodenek. Skinęłam na niego głową, opuszczając moje ręce, aby odpiął jedyny guzik. Zrobił to, a ja zdjęłam je z siebie pośpiesznie, szybko znajdując się ponownie na Harrym. Tak, przyznaję i to z gorącymi policzkami, cholernie! Mój popęd seksualny zaczął działać i chciałam jakoś temu zaradzić. Chciałabym, żeby Harry mi w tym pomógł. Moje usta zbliżyły się do jego i w tym samym momencie splotłam nasze dłonie obok jego głowy. Nasze usta idealnie się ze sobą synchronizowały, tak jakby były sobie pisane. Prawą - dla mnie lewą - dłoń chłopaka poprowadziłam między swoimi piersiami, które nadal były ukryte pomiędzy białym stanikiem, przez żebra, brzuch i nakierowałam ją o wiele niżej, tak, aby przylegała do miejsca intymnego pomiędzy moim nogami. Jęknęłam w usta bruneta, przyciskając swoje biodra do jego dłoni.
     - Jennifer..
Sapnął cicho. Jego oddech był trochę urywany. Spojrzał mi głęboko w oczy, a po chwili jego wzrok powędrował tam gdzie jego prawa dłoń się znajdywała z moją prawą, również. Po chwili spojrzał z powrotem na mnie i uniósł jedną brew w górę. Był zdziwiony, ale uśmiechnął się delikatnie, a ja czułam, że moje policzki płoną. Nie wiem dlaczego tak się zawstydziłam. Dlaczego musiał przerwać? Moglibyśmy się w ogóle nie odzywać, byle by tylko..sami wiecie o co chodzi. 
     - Ja..
Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Zatkało mnie jak jeszcze nigdy. Harry odsunął delikatnie swoją dłoń. Widziałam po minie jego twarzy, że chce abym mu to jakoś wyjaśniła. Jego głos był lekko schrypnięty kiedy się odezwał, dodatkowo delikatnie gładził moje boki, siedząc normalnie, na pupie. 
     - Co chcesz zrobić, Skarbie?
     - Chciałabym rozładować napięcie..
     - Napięcie.
Powtórzy to tak, jakby testował to słowo pierwszy raz.
     - A dokładniej jakie 'napięcie'? 
Uśmiechnął się szeroko ukazując swoje białe zęby.
     - Nie śmiej się ze mnie. 
Fuknęłam i uderzyłam go w ramię. Chciałam zejść z jego kolan i schować się pod kołdrą, gdyż moje ciało było okryte jedynie bielizną, jednak mnie przytrzymał w miejscu. Nie czułam się komfortowo wiedząc i czując, że nie bierze mnie na poważnie i tutaj nie potrafię wam wytłumaczyć w jakim sensie. Po prostu zostawcie to mnie.
     - Nie śmieję się, tylko staram zrozumieć. Jesteś już dużą dziewczynką, która ma swoje potrzeby, a ja je rozumiem i szanuję. Zastanawiam się tylko jak dokładniej chciałabyś rozładować to napięcie? Zgaduję, że moje palce mogą dużo pomóc.
Jego usta ucałowały linię mojej szczęki zbliżając się do ucha, aby wyszeptać mi coś co chciał, abym w taki sposób to usłyszała.
     - I język.
Pokręciłam szybko głową, aby potwierdzić jego słowa. Harry uśmiechnął się do mnie szeroko i ucałował moje nagie ramię. Nawet nie zorientowałam się kiedy leżałam pod nim. Moja ciało leżało bezwładnie na wielkim łóżku w jednym z pokoi hotelowych na najwyższym piętrze. Z uwagi na to, że moja pupa leżała na krańcu materaca, chłopak nie miał problemu, aby jego kolano, delikatnie przyległo do mojego miejsca pomiędzy nogami. Zdjął swoją koszulkę i resztę, pozostając tylko w czarnych dżinsach i zapewne bokserkach. Pochylił się w moim kierunku i ucałował środek obojczyków, po czym spojrzał w moje oczy.
     - A więc rozładujmy te napięcie..
Uśmiechnął się do mnie szeroko i łagodnie. Nie mogłam się doczekać kiedy użyje swojego..umm.. języka. Jego palec pieściły moje lewe biodro. Sapnęłam lekko kiedy przycisnął swój kciuk w moim miejscu intymnym. To będzie długa i niezapomniana noc. 

OD AUTORKI: 10 komentarzy = Następny Rozdział.

~ Mała ♥

Komentarze

  1. Uwielbiam to opowiadanie i na prawdę nie rozumiem dlaczego pod rozdziałami jest tak mało komentarzy ;( Świetny rozdział! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie moge sie doczekac nastepnego *.* Harry *.* a Zayn niezwykle irytujacy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojjj Zayn ale przeskrobałeś...
    Już się nie mogę doczekać następnego
    rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak zwykle cudowny, nie mogę się doczekać następnego. Jestem strasznie ciekawa jak zakończysz sprawę pomiędzy Oliwią a Zeynem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami mam wrażenie że po prostu to opowiadanie jest tak świetne, że niektórych zatyka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jak najszybciej proszę o następny <3 ten świetny, ale zostawił mnie w niepewności :(

    OdpowiedzUsuń
  7. wow .. ale z niej suka a Zayn powinien przejrzeć w końcu na oczy ..fajny rozdział .. czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominujemy cię na Liebster Awards. Więcej informacji na http://just-live-a-moment.blogspot.co.uk/ lub http://theonewanteddirection-imaginy.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację ; )
      (Komentarz nie jest zaliczony, gdyż to tylko poinformowanie mnie, bez opinii rozdziału).

      Usuń
  9. Świetny jest <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz