I / 46

  KONKURS! - Informacje w notce. Przeczytane? = Skomentuj.
  Zajrzyj TUTAJ. Zmiana wyglądu głównych bohaterów.

  Bez jakichkolwiek przeszkód udaje nam się dotrzeć do dużego, czarnego Van'a. Oddycham z ulgą, kiedy już siedzę na czarnej, miękkiej kanapie. Chłopaki zaproponowali mi, że mogą mnie odwieźć do mojego mieszkania i przy okazji zobaczyć gdzie to dokładniej jest. Nie sprzeciwiłam się. Szczerze mówiąc wolałam jechać z nimi niż z tatą. Wiem, że gdybym wybrała jego, zasypałby mnie pytaniami, a ja prędzej czy później bym pękła i wszystko powiedziała, a ja nie chcę mu zaprzątać sobą głowy, gdyż wiem, że martwi się o mamę, a ona jest teraz najważniejsza. Poza tym, dziwnie bym się czuła - nieswojo/skrępowana - mówiąc mu o tym, co się wydarzyło. Dowie się w swoim czasie. Sama muszę dowiedzieć się wielu rzeczy, żeby coś w ogóle komuś powiedzieć.

Około piętnastu minut później samochód parkuje na parkingu przed moim blokiem. Razem z chłopakami wysiadam z auta. Cała piątka rozgląda się po okolicy, ale wydaje mi się, że ich uwagę najbardziej przyciąga budynek. 
      - Ładnie tu i spokojnie.
Odzywa się Liam, który posyła mi uśmiech. Odwzajemniam to.
     - Pewnie jesteś zmęczona i chciałabyś zostać sama, dlatego my będziemy już jechać. Masz nasze numery, zawsze możesz zadzwonić, gdyby coś się działo.
Kiwam głową potwierdzając słowa Louis'a i posyłam im wdzięczny uśmiech. Są naprawdę dobrymi chłopakami. Jestem im wdzięczna, że pomimo ich przyjaciel mnie zranił, oni mi pomagają, zamiast iść do niego i nie wiem.. Nie wiem co zazwyczaj dzieje się w gronie chłopaków, gdy ten zrywa z dziewczyną, nieoficjalnie. Zayn był moim pierwszym chłopakiem. Z nim przeżyłam najwięcej i dużo doświadczyłam, ale tego..nie. Każdy z chłopaków przytula mnie opiekuńczo i po kolei wsiadają do samochodu.
      - Będzie dobrze. Uśmiechnij się.
Niall przykłada opuszki palców wskazujących do kącików moich ust, aby je unieść w górę. Udaje mu się, a ja się uśmiecham mimowolnie. Cmoka mnie w prawy policzek i jako ostatni wsiada do samochodu. Macham im na pożegnanie i udaję się do swojego mieszkania, aby w końcu odetchnąć spokojnie, żeby pomyśleć. Zamykam drzwi, które zamykam na klucz - tak, czuję się przez to o wiele bardziej bezpieczna. Odkładam torbę z moimi rzeczami w przedpokoju i idę do kuchni. Jest w niej mały nieporządek - wszystko leży tak jak zostawiłam. Rozglądam się po wnętrzu i orientuję się, że nie wiem co mam dalej zrobić, co mam zrobić ze sobą. Gdyby teraz Zayn.. nie, nie! Nie mogę tak myśleć. Muszę przywyknąć, że wszystko się zmieni, nie będzie już tego. Czuję wzbierające łzy, nie powstrzymuję ich, gdyż nikt mnie nie widzi ani nie słyszy, więc mogę spokojnie popłakać. Najbardziej to bym chciała stanąć na jakieś skale i krzyczeć, nieważne co, po prostu krzyczeć i słyszeć echo. Nikt by się nie skarżył z sąsiadów czy coś..nawet ich nie znam. Cieszę się, że nie dałam drugiego klucza Mulatowi, gdyż mógłbym w każdej chwili tutaj przyjść, a ja przynajmniej mam pewność, że jeśli nawet by chciał, to i tak tutaj nie wejdzie. Pytanie, czy w ogóle by tutaj przyszedł. Wzruszam ramionami. Przeciągam rękawy niebieskiego sweter i wycieram nim kąciki swoich oczu. Zabieram laptopa z małej ławy i idę z nim do sypialni. Siadam na łóżku, na brzuchu i kładę go przed sobą, po czym uruchamiam. Mam nadzieję, że zastanę Jennifer. Tak bardzo chcę z nią pogadać. Jest dopiero 18, a ja wiem, że gdy będę szła spać, nie zasnę. Zacznę rozpamiętywać wszystko, płakać i Bóg wie co jeszcze.. Wiem, że tak będzie. Mówiłam już, że spotkanie Zayn'a, było najlepszym co mnie w życiu spotkało? Tak? Jeśli tak, to powtarzam się, bo to prawda. Pomimo tego, jak się teraz dzięki niemu czuję.. Uruchamiam Skype'a i szukam Jeni. Nie ma jej. Zapewne teraz robi coś bardziej pożyteczniejszego niż ja. Słyszę swój telefon. Telefon! Boże, tak dawno się z nimi nie widziałam. Tak, śmiejcie się ze mnie. Sięgam go z szafki nocnej obok łóżka i orientuję się, że mam około 15 nieodebranych połączeń i 3 wiadomości. Wszystko jest od Tom'a, poza jedną wiadomością, abym wysłała wiadomość, żebym spróbowała swojego szczęścia..akurat. Moje szczęście jest gdzieś zupełnie indziej niż ja.. Zamykam laptopa, ale go nie wyłączam i odkładam na bok. Zwijam się w kulkę i przykrywam dużym kocem.

Dwie godziny później.


Razem z Zayn'em trzymamy się za dłonie, którymi kołyszemy. Uśmiecham się do niego, a on to odwzajemnia i całuje mnie w skroń. Chichoczę cicho i oboje skręcamy w prawo. Robimy jeszcze kilka kroków i zbliżamy się w stronę kina. Chłopak przepuszcza mnie w drzwiach. Razem przeglądamy po gablotach filmy i po ścianach, gdzie są zamieszczone ekrany, a na nich okładka filmu. Oboje jesteśmy zgodni. Zayn idzie po bilety, a ja po jakieś jedzenie. Spotykamy się kilka minut później przed salą. Jakiś starszy pan sprawdza nasze bilety i nas wpuszcza do pomieszczenia. Siadamy w swoim rzędzie i na swoich fotelach.

      - Co powiesz na to, abyśmy wybrali się we dwójkę poza Londyn? Odpoczęli od codzienności, nacieszyli się sobą..
Pyta Zayn. Jego palec serdeczny jeździ delikatnie po moim przedramieniu w tę i z powrotem. Jego wzrok jest również na tym skupiony, więc ja też zerkam. Film się jeszcze nie zaczął, a na sali słychać szepty, dlatego uspokajam się myślą, że nie tylko my rozmawiamy i że nie będzie nas tak słychać. Po chwili analizuję ponownie jego pytanie i patrzę na niego zdziwiona. Kiedyś już dostałam od niego taką propozycję, ale z uwagi na to, że się trochę pokomplikowało, musieliśmy zostać na miejscu i spędzić ten czas, tak jak go spędziliśmy. W sumie to przeze mnie. Sądzę, że powinnam mu to wynagrodzić, chociaż dobrze wiem, że Zayn nie ma do mnie o to żalu.
      - Tak, pewnie. 
Kiwam głową i łapię kilka orzeszków pokrytych czekoladą, które wkładam sobie do ust. Mulat patrzy na mnie uważnie i uśmiecha się szeroko. W momencie, w którym mam włożyć sobie kolejne dwie kuleczki, jego palce oplatają mój nadgarstek i przybliża moją rękę do siebie. Opuszki moich palców dotykają jego ust, które rozchyla, a ja wpuszczam do nich orzeszki w czekoladzie. Biorę kolejną porcję dla siebie i uśmiecham się szeroko do niego. Chłopak po chwili śmieje się głośno, zwracają uwagę niektórych osób. Na szczęście nie rozpoznają go, tylko te co siedzą najbliżej, ale on je prosi, aby nic nikomu nie mówiły. Godzą się ucieszone, a chłopak daje im autograf. Ponownie spogląda na mnie i cicho się śmieje, a ja marszczę brwi, gdyż jestem skonsternowana jego zachowaniem. 
      - Masz coś tutaj.
Wskazuje palcem kącik moich ust. Rumienię się delikatnie. Serio? Musiałam się ubrudzić, jak małe dziecko? Mój Boże. Jak zwykle mam szczęście..Przykładam palec i chcę zetrzeć czekoladę ze swojej twarzy, ale Zayn kiwa głową przecząco i przysuwa się w moją stronę. Czuję jego oddech na swojej szyi, po chwili czuję jego oddech na mojej szczęce, gdzie składa małego całusa. Patrzy na mnie i całuje ubrudzone miejsce. Czuję jego język, na co się odsuwam, gdyż mnie to gilgocze. Cmoka mnie jeszcze raz w kącik ust.
      - Już jesteś czysta.
Uśmiecha się i puszcza mi oczko. Biorę kilka łyków soku pomarańczowego z plastikowej butelki. Proponuję chłopakowi, ale on kiwa głową przeczącą na znak, że nie jest spragniony. Kończą się reklamy, a ja porządkuję siebie i siadam wygodnie. Zayn klepie swoje kolana, ale ja kręcę przecząco. Wzrusza ramionami i podnosi się. Bierze mnie na ręce i ponownie siada, a ja na jego kolana.
      - Jesteś niemożliwy!
Piszczę, kiedy jego ręka błądzi pod moją sukienką i dotyka lewego uda od wewnątrz. Jego palce szybko przebiegają w górę, łapię go za nadgarstek i odsuwam od siebie. Patrzy na mnie, a ja na niego i już wiem co to oznacza. Przechodzi mnie przyjemny dreszcz, na samą myśl, co będzie później. Uśmiecha się cwaniacko, a ja kiwam głową potwierdzają ten gest. Oplatam jego kark i przybliżam w swoją stronę. Całuję go w usta delikatnie, a podczas tego czuję jak jego ręce wkradają się na moją talię. Oddalam się od niego z cichym cmoknięciem. W jego oczach tańczą iskierki. 
      - Kocham Cię.
Wyznaje, a ja ponownie łączę nasze wargi. Sadowię się wygodnie na jego kolanach i akurat widzimy początek filmu, który oboje wybraliśmy. Czuję ciepło Zayn'a i jego dłonie, ramiona, które idealnie mnie oplatają. Jestem szczęśliwa, bezpieczna przy nim. Jeśli będzie nam się tak układać cały czas, to będzie cudownie. 
      - Nie!
Krzyczę rzucają się na różne strony na łóżku. Zaciskam dłonie na prześcieradle i gwałtownie się podnoszę, równocześnie otwierając powieki. Próbuję unormować swój szybki oddech. Łapię się dłońmi w okolicy szyi. Biorę długi wdech i wydycham powietrze. Uspokajam się w myślach, że wszystko jest dobrze. Zapalam małą lampkę na szafce nocnej. Patrzę w stronę balkonu. Jego okna nie są zasłonięte, a ja widzę, że na dworze jest ciemno. Mrugam kilka razy powiekami i szukam swojego telefonu. Badam ręką materac i w końcu na niego natrafiam. Jest kilka minut po 23. Rzucam go obok siebie i biorę kilka łyków wody ze szklanki. Opieram się plecami o wezgłowie łóżka i podciągam kolana pod brodę. Wpatruję się w okno, w widok za nim. Bezchmurne niebo nocą jest piękne. Moje myśli wracają do momentu zanim się obudziłam.



Miałam szczerą nadzieję, że uda mi się przespać całą noc, że wstanę rano, zacznę nowy dzień i wszystko będzie dobrze, ale..jednak ktoś chce, aby tak nie było. Wspominałam, że chcę poznać osobę, która zaplanowała scenariusz mojego życia? Nie? Tak? Jeśli tak - a prawdopodobieństwo jest większe na 'tak' niż 'nie' - to powtarzam się, bo to prawda. Chciałabym mu wykrzyczeć i powiedzieć, zapytać co ja takiego mu zrobiłam, że teraz on niszczy mi życie, dlaczego nie może być po prostu normalnie, tak jak było kilka dni temu? Wiem, że to jest nierealne, ale mówią, że marzyć zawsze można. Ten sen..byłby piękny, gdybym tylko faktycznie była z Zayn'em. Wtedy mogłabym mu opowiedzieć co mi się śniło i byłam bym prawie pewna, że to by się wydarzyło naprawdę. Nie wiem co mam myśleć. Nie sądziłam, że Zayn..ze mną zerwie. To znaczy miałam tam jakiś czarny punkcik w głowie, który oznaczał, że możemy nie przetrwać, aż do momentu, kiedy będziemy mieli dwa razy więcej lat niż teraz, a może nawet i trzy razy więcej. Myślałam, że to będzie trochę inaczej, ale tego się nie spodziewałam. Przynajmniej się dowiedziałam..Jest mi smutno, że w ten sposób. Mógł przyjść, powiedzieć, że znalazł sobie kogoś lepszego..a ja wiem, że bym tego nie rozumiała, załamał się, ale lepsza najgorsza prawda niż najlepsze kłamstwo. Wiedziałabym na czym stoję, a w obecnej chwili jestem w kropce, niestety. Mam szczerą ochotę do niego teraz zadzwonić, powiedzieć, żeby przyjechał i przytulił mnie, ale..ale to nie jest możliwe. Moje ciało się kuli na dużym materacu. Jestem na nim jak mała mrówka, która jest zagubiona. Z moich oczu płyną łzy co jakiś czas, a ja próbuję sobie wmówić, że to jest złe i że będzie jeszcze dobrze, ale większa część mnie nie chce wierzyć tej mniejszej części. Za chwilę przywitam niedzielę i mam nadzieję, że spędzę ją z kimś, nie będę musiała siedzieć sama. Będę musiała przygotować sobie strój na poniedziałkowe rozpoczęcie roku w nowej szkole. To chyba dobrze. Poznam nowe osoby, zapomnę i jakoś to będzie. On będzie żył swoim życiem, a ja..jakoś sobie poradzę. Mówią, że chłopaki przychodzą i odchodzą. Zgadzam się, ale.. 'W pewnym momencie, w Twoim życiu, w końcu pojawi się taka osoba, którą będziesz chciała zatrzymać przy sobie, ale niestety nie będziesz mogła nic na to poradzić. Ona odejdzie, a Ty będziesz cierpieć'.

Około godziny 15.

Siedzę w środku salonu na miękkim dywanie. Telewizor gra nie głośno, ale ja i tak na to nie zwracam uwagi. Jestem obecna ciałem, ale duchem to już zupełnie coś innego. Mieszkam tutaj od kilku dni, a bałagan jest naprawdę duży i zrobiony w zaledwie kilka minut. Z przypływu złości zaczęłam wszystko zrzucać z półek, szafek. Rozglądam się po wnętrzu i szczerze mam to gdzieś jak to wygląda. Mogło być gorzej. Mój telefon cały czas wibruje, a ja wiem, że ktoś próbuje się ze mną skontaktować. Problem tkwi w tym, że ja nie chcę. Chcę być sama. Dostrzegam niedaleko mnie paczkę papierosów. Sama nie wiem skąd się tutaj wzięły, ale jestem wdzięczna, że je widzę. Szybko odpakowuję paczkę i biorę jednego. Podpalam go ogniem z zapalniczki i zaciągam się. Każdy wydech siwego dymu oddala tysiąc emocji, które się we mnie nadal gromadzą. Papieros jest dla mnie czymś uspokajającym, bądź oznaką, że jestem zdenerwowana. W tym przypadku raczej nie muszę wam tłumaczyć, dlaczego go zapaliłam.


Wyrzucam peta przez balkon i w momencie, w którym mam usiąść na swoim miejscu, dzwoni dzwonek do drzwi. Oblizuję górną wargę. Ktoś zapukał trzy razy, a ja nadal stoję nieruchomo. Dawniej już stałabym przy drzwiach, aby tylko zobaczyć kogo niesie, ale nie dzisiaj, nie teraz. Mój telefon ponownie wibruje, a mój wzrok na nim ląduję.
      - Wiem, że tam jesteś. Otwórz mi. Musimy porozmawiać.
_________________________
OD AUTORKI:  Kto chce porozmawiać z Olivią? Piszcie swoje propozycje, a tymczasem ja przypominam wam o KONKURSIE. Wystarczy zrobić screen'a bloga z równą liczbą: 50. 000 tysięcy wyświetleń. Kto pierwszy wyśle zdjęcie na e-maila: TheNiebieskookaBlog@o2.pl wygra! Do wygrania jest pięć pytań do mnie/opowiadania (TEGO). Dwa pytania z pięciu można wykorzystać na zapytanie o coś naprawdę dobrego np. Jak zakończy się ten blog? (To jest przykład, jednak wolałbym, abyście mnie nie pytały o to, gdyż ja sama nie wiem jak się on zakończy. Co jakiś czas mam inny pomysł na zakończenie, a poza tym do tego jeszcze trochę zostało). Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam TUTAJ. Do następnego!

~ Mała ♥

Komentarze

  1. Jak zwykle cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To on do niej przyszedł?
    Zayn mnie wkurza swoja postawa...a jej zal..
    Czekam na kolejny :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja cały czas się zastanawiam o co chodzi Zayn' owi.
    Rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. To na pewno Zayn. Niech on się z nią spotka. niech porozmawiają! :)

    W rozdział cudowny *.* w przeciągu 2 dni porzeczytałam całe opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny rozdział! ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz