wtorek, 20 maja 2014

I / 49

*Oczami Olivii* 


Nie, nie otworzę. Nie chcę otwierać. Nie chcę się z nikim widzieć, a przynajmniej nie teraz. Chcę po prostu posiedzieć w kącie pokoju i wypłakać się do woli, ponieważ mam do tego pełne prawo. Jest pieprzona niedziela co oznacza, że minęło prawie 7 dni. 7 okropnych dni w moim życiu, które spędziłam beznadziejnie, płacząc, załamując się. Wszystko co robiłam nie miało najmniejszego znaczenia. Jego już przy mnie nie ma i..i nie będzie. Ta myśl jest..straszna, a wręcz okropna. Myśl, że już nigdy się koło niego nie obudzę, nie porozmawiam z nim,  nie zjem śniadania, nie poczuję jego ust na swojej skórze czy po prostu koło niego nie będę jest przytłaczająca za bardzo. Myśl, że teraz jest koło niego inna dziewczyna, którą obdarza uśmiechem, dotyka w taki sam sposób tak jak mnie dotykał jest..jest bolesna. Mój szloch jest głośniejszy niż jeszcze kilka minut temu. Moja dolna warga drży, ciało się trzęsie skulone w kącie pokoju za sofą. Dzwonek do drzwi ponownie daje o sobie znać, a ja naprawdę nie mam siły wstać. Niech ktoś pośle tę osobę do piekła czy gdzieś. Czy ona nie rozumie, że skoro nikt nie otwiera to najczęściej tej osoby nie ma bądź po prost nie chce z nikim rozmawiać i odpocząć od wszystkich i wszystkiego? W moim ciele zaczyna rosnąć gniew, dlatego wstaję. Otworzę te cholerne drzwi, powiem coś niemiłego, z powrotem je zatrzasnę i będę mogła wrócić w mój "przytulny" kąt. Idąc przez salon niespecjalnie uważam jak idę, ale kiedy spoglądam w dół, widzę moje i Zayn'a zdjęcia w ramce. Upadam na kolana i chwytam ją w dłonie. Opuszki palców prawej ręki jeżdżą po szybce, za którą znajduje się fotografia. Wtedy jeszcze wszystko było dobrze w porównaniu z tym co jest teraz. Pukanie do drzwi i jednoczesny dźwięk dzwonka powoduje, że rzecz, którą trzymam w rękach upada. Szkło rozdrabnia się na małe kawałki, ale w niczym to nie przypomina mojego połamanego serca, ramka również się psuje, a zdjęcie wypada. Wzruszam ramionami. Przecież to nic, zwykła głupia ramka, a zdjęcia i tak już nieważne. Idę w stronę drzwi, nawet nie sprawdzam kogo niesie i przekręcam górny i dolny klucz w drzwiach. Gwałtownie przyciągam drzwi w swoją stronę i za późno orientuję się jak po policzkach lecą mi łzy. Wycieram oczy, gdyż przez nie nic nie widzę. Pociągam nosem i dostrzegam Tom'a, który jest zaskoczony moim widokiem, a ja prawdę mówiąc jego. Robię kilka kroków w tył kiedy on wchodzi wgłąb mieszkania i zamyka za sobą drzwi. Patrzy na mnie i nie wie co powiedzieć. Obejmuję się ciasno ramionami i unikam jego wzroku. Mój plan spławienia kogokolwiek za moimi drzwiami się nie powiódł, niestety. Odwracam się i idę w stronę kuchni. Słyszę ciche kroki Tom'a za mną. Sięgam mały zestaw szufelki i szczotki. Pociągam nosem kiedy kucam na stopach i zmiatam szkło. Próbuję być twarda i po prostu się nie rozpłakać, ale to jest silniejsze ode mnie. Odkładam przedmioty z moich rąk i siadam na zimnych panelach, przyciągając kolana pod brodę. Próbuję być cicho przez płacz, ale to też raczej mi nie wychodzi. Czuję jak oplatają mnie silne ramiona i orientuję się, że Tom usiadł za mną i objął mnie ramionami. Jego dłonie są na moich i delikatnie je pociera. Do mojego ucha po chwili wpływają ciche uspokajające słowa przyjaciela. 


Kilka minut później moje ciało już nie drga, płacz ustąpił, uspokoiłam się i siedzę w ramionach Tom'a, z czołem na kolanach. Jeszcze zanim przyleciałam do Londynu i w moim życiu był obecny Tom, tak właśnie wyglądało pocieszanie z jego strony, jeśli coś mnie bardzo gnębiło, czy płakałam. Zawsze byłam i będę mu wdzięczna za to. Rozumiał mnie i wspierał. Wiedział, że wystarczy po prostu tylko mnie przytulić i posiedzieć, nie mówić nic, tak jak teraz. Podniosłam głowę w górę i złapałam głęboki oddech, po czym wypuściłam głośno powietrze i tak jeszcze dwa razy. Tom wstał na równe nogi i pomógł również mnie. Przytuliłam się do jego ciała i szepnęłam ciche "Dziękuję" po czym posłałam mu lekki uśmiech, który odwzajemnił. Wyminął mnie i sam dokończył zbieranie szkła. Później zaczął układać porozwalane rzeczy w salonie, a ja do niego dołączyłam. Dobrze wiedział, że nawet nie musiał pytać "Co tu się stało(?)", bo dobrze wiedział tym bardziej sprzątając zdjęcie moje i Zayn'a. Kilkanaście minut później salon wyglądał tak jak wcześniej. Podeszłam do dużej szafy, gdzie trzymam różnego rodzaju kurtki, buty i inne rzeczy, wyjęłam duże pudełko. Rzeczy Zayn'a z salonu jak i zdjęcia znalazły swoje miejsce, tak samo jak z sypialni, ogółem z mojego mieszkania. Szkoda, że nie może być to takie łatwe w przypadku mojego serca. To by było o wiele prostsze. Zakleiłam pudełko przezroczystą taśmą i odstawiłam obok blatu kuchennego. Jeszcze nie wiem jak ta paczka znajdzie się u niego. Może podeślę mu kurierem, bo w końcu wiem gdzie mieszka. Wiem, że możliwość jest też taka iż wyprowadził się z domu chłopaków i mieszka z nową dziewczyną. Dołączę więc list, że gdyby w razie paczka mogłaby go tam nie zastać niech chłopaki pokierują ja na odpowiedni adres. Mam nadzieję, że to dla nich nie będzie problem. 
     - Sądzę, że to też nie jest Ci potrzebne.
Odwracam się w stronę Tom'a i spoglądam w jego prawą rękę, w której znajduje się paczka papierosów. Otwieram zaskoczona usta, ale po chwili je zamykam jednocześnie się rumieniąc i wzruszam bezradnie ramionami. Nie muszę się z tego przecież tłumaczyć. Przyjaciel chowa paczkę do kieszeni swojej czarnej marynarki, którą przewiesił przez oparcie kanapy.
     - Może wyskoczymy gdzieś na miasto?
Pyta z lekkim uśmiechem i siada na stołku barowym.
     - Nie, dziś nie. Chcę jeszcze zostać w domu.
     - Dobrze. Masz więc plany na jutro?
   - Rozpoczęcie roku szkolnego, pierwsza lekcja kursu prawa jazdy, może jakieś zakupy, bo chcę odświeżyć trochę szafę i chciałabym zapisać się na siłownie.
Tom jest zaskoczony moimi ostatnimi słowami.
     - Siłownia, powiadasz?
     - Kpisz sobie ze mnie?
    - W żadnym wypadku. Po prostu nie wyglądasz na osobę, która by jej potrzebowała. Jesteś drobniutka.
     - Chciałabym popracować nad swoim ciałem, tyle.
Uśmiecham się do niego, a Tom to odwzajemnia.
     - Chcesz, abym się tym zajął?
Pyta delikatnie i cicho, a ja orientuję się, że chodzi mu o pełne pudełko z rzeczami Zayn'a. Gryzę wnętrze policzka i kręcę przecząco głową. Sama potrafię się tym zająć, dam radę. Razem z Tom'em jemy coś co sam przyrządził w mojej kuchni. I chociażbym chciała bardzo wam powiedzieć co to jest to i tak wam nie powiem, bo nie wypowiem tego słowa i w sumie to zbyt pyszne, aby się tym z kimkolwiek dzielić, wybaczcie. Łapię kieliszek z białym winem w środku, które wcześniej otrzymałam od Tom'a, biorę dwa małe łyki i kiwam głową potwierdzając jego słowa:
    - Wiesz, że jeśli coś by się działo to możesz zadzwonić. 
Mam naprawdę wielkie szczęście, że mam go przy sobie.
     - Robisz parapetówkę?
Jego słowa mnie zbijają z tropu.
     - Ee..Szczerze mówiąc o tym nie myślałam.
   - Wiesz..Nowa szkoła, nowe znajomości, nowe mieszkanie i nowy sposób na życie to jest dobry pomysł, aby to zorganizować. Nie tylko uczcisz swoje pierwsze, nowe mieszkanie, ale też nowy rozdział w życiu. Jeślibyś się zgodziła, mógłbym pomóc Ci wszystko zorganizować.
     - Tak, masz racje. To naprawdę dobry pomysł.
Kiwam głową potwierdzając i uśmiecham się kończąc jedzenie. Wstawiam brudne talerze i kieliszki do zmywarki. Tom proponuje mi, abyśmy przeszli się po okolicy, abym złapała trochę świeżego powietrza. Godzę, się na jego pomysł i idę do sypialni. Wyciągam z szafki luźną i długą ciemnoniebieską koszulkę, a do tego czarne leginsy. Włosy wiążę w koka i zostawiam kilka pasemek luźno, a przed tym obmywam twarz. Ponieważ nie chcę, aby przyjaciel czekał, a ja nie mam ochoty na makijaż, nakładam jedynie na usta pomadkę ochronną i zabieram klucze od mieszkania na małym, grubym sznureczku. Zakładam swoje wygodne i niewysokie koturny, w tym samym kolorze co bluzka. Uśmiecham się do Toma' lekko i oboje wychodzimy z mieszkania. 

* * *

Macham ręką Tom'owi, który odjeżdża swoim czarnym samochodem. Pod koniec naszego spaceru zadzwonił jego telefon. Musiał pilnie jechać, ale zanim to zrobił przeprosił mnie chyba z dziesięć razy jak nie więcej i powtarzał, że gdyby tylko mógł to przełożyć to zrobiłby to, bo teraz to ja jestem najważniejsza. Zarumieniłam się na te słowa. Oczywiście, że rozumiałam to. Przecież każdy ma swoje życie w jakiś sposób poukładane i nie mogę wymagać od Tom'a, że ma być ze mną cały czas i nie może mnie opuścić, a wyjątkiem jest toaleta. Nigdy bym nie mogła się tak zachować. Sam fakt, że przyszedł i spędził ze mną ten czas i nieważne czy godzinę czy kilka, ważne, że był przy mnie i wsparł duchowo. Kiedy znika mi z oczu wchodzę do klatki. Posyłam mały uśmiech kobiecie, która siedzi przy biurku i idę w stronę jednej z wind. Wciskam swoje piętro i jadę w górę opierając się o jedną z czterech ścian jednocześnie mając zamknięte oczy. Staram się nie myśleć o niczym, a tym bardziej o czarnowłosym chłopaku. Rozmowa z Tom'em dużo mi dała. Wzięłam sobie do serca jego rady. Jeśli nie Zayn to ktoś inny, prawda? Jedynym problemem jest to, że Zayn był moim pierwszym chłopakiem i to naprawdę wspaniałym, kochanym i wiem, że nie zapomnę go tak na pstryknięcie palcami czy z dnia na dzień. Muszę po prostu otaczać się ludźmi, na których mi zależy i którym zależy na mnie, skupić się na pozytywach i korzystać dalej z życia, a jakoś się ułoży. Jakoś. Z czasem. Po głośnym piknięciu windy wychodzę z niej i idę w kierunku drzwi, gdzie stoi Danielle z Liam'em. Jestem zaskoczona. Przecież przełożyliśmy obiad na inny dzień. Posyłam im słaby uśmiech i wpuszczam do mieszkania. Wskazuję białą kanapę, na której siadają. Danielle posyła mi uśmiech, co odwzajemniam i zanim zdejmuję swoje buty chowam do lodówki butelkę wina. 
     - Nie spodziewałam się wizyty z waszej strony.
Mówię cicho, kiedy siadam naprzeciwko nich na krześle.
     - Chcieliśmy się upewnić, że wszystko dobrze.
Kiwam głową twierdząco. Gryzę wnętrze policzka, kiedy Danielle gwałtownie wstaje, podchodzi i przytula mnie do siebie mocno. Liam posyła mi uśmiech i po chwili jego dziewczyna się ode mnie odsuwa i siada koło mnie. Już chyba wiem o co chodzi. Po jej wypowiedzi wnioskuję, że wie o wszystkim. Jestem skonsternowana tą wiadomością. Nie mówię dużo prawdę mówiąc, tylko to co chcę, gdyż nie jestem osobą zbyt gadatliwą. Oczywiście z Danielle mam naprawdę świetny kontakt licząc momenty, w których rozmawiałyśmy, ale opowiedzenie jej wszystkiego dokładnie to za dużo. Dodatkowo dowiaduję się, że dziewczyna, którą spotkałam w garderobie i która podawała się za dziewczynę Zayn'a jest byłą przyjaciółką Danielle. Mówi mi o tym, że nie sądziła, że tak się zachowa, o tym jak sama została przez nią wykorzystana. Współczuję jej, ale ta rozmowa tak naprawdę mi niczego nie daje, tylko informacje. Przecież od tego nie wrócę do siebie z Zayn'em. W końcu oddycham kiedy oboje wstają i idą w stronę drzwi. Liam mnie przytula, a zaraz po nim Danielle.
     - Mam małą prośbę.
Mówię kiedy już mają wychodzić. 
     - Czy moglibyście przekazać to jemu? Są tam jego rzeczy i inne. Mogłabym sama mu wysłać kurierem, ale w sumie nie wiem czy nadal z wami mieszka, skoro ma nową dziewczynę. Jeśli to dla was problem..
     - Żaden problem, mała. 
Liam odbiera ode mnie brązowy karton. Danielle jeszcze raz mnie przytula i mówi, że gdybym miała jakiś problem czy nie miałabym z kim pogadać, cokolwiek bym potrzebowała mam śmiało dzwonić. Dziękuję jej i chłopakowi cicho za wszystko i zamykam za nimi drzwi jak tylko wychodzą. Zabieram głęboki oddech. Ta rozmowa była wyczerpująca, serio. Wyciągam butelkę wina z lodówki i nalewam sobie niecałą lampkę, po czym odgrzewam jeszcze trochę specjału Tom'a. Siadam przed telewizorem i oglądam program "Snooki & Jwoww" na MTV. Przynajmniej się trochę pośmieję i przy okazji odpocznę. Po programie pójdę pod prysznic, przebiorę się w piżamę, przygotuję na jutro ubrania i  wskoczę do łóżka razem z książką. 

*Oczami Liam'a*

     - Jesteś sam?
Wchodzę wgłąb mieszkania nie czekając jak Zayn się przesunie. Jest jakoś około dwudziestej drugiej, ale wiem, że dla niego to nic. Wiem, że mogłem przyjechać jutro o odpowiedniej godzinie, jednak rozpiera mnie taka złość, że po prostu wolę załatwić to teraz niż przez wieczór być dupkiem dla Danielle. Zayn kiwa głową potwierdzając moje pytanie, a ja wchodzę do kuchni i na blacie stawiam pudełko.
     - Co to? 
Pyta ciekawy i siada na krześle, a ja nadal stoję.
     - Przesyłka specjalna dla dupka. 
Mówię i przesuwam w jego stronę. Chłopak marszczy brwi i patrzy na mnie, a ja kiwam głową na niego i za chwilę na pudełko. Chcę żeby je otworzył, zobaczyć jego reakcje na swoje rzeczy. Zayn chwyta nóż i przebija taśmę. Mija kilka sekund i w końcu otwiera skrzydła tektury. Jego ręce chwytają rzeczy, które wykłada na blat: zegarek, dwie bransoletki jedną męską drugą damską, dwie książki, naszyjnik i kilka koszulek w tym czarną bluzę. Odsuwa puste pudełko i oblizuje językiem usta. Bierze głęboki oddech i pociera dłońmi twarz, po czym ponownie spogląda na rzeczy/przedmioty.
     - Powiedz coś teraz. 
     - A co chcesz usłyszeć?
     - Wiesz skąd są te wszystkie rzeczy?
Pytam. Przez chwilę nie odpowiada. Bierze jedną z kilku koszulek w dłoń i przygląda się jej. Jego nos dotyka materiału i jednocześnie zamyka oczy. Mogę dać sobie palca uciąć, że bluzka pachnie nią. Odkłada ją przed sobą i bierze następnie w dłonie biżuterię: bransoletkę damską i naszyjnik. Obraca w dłoni najpierw jedno potem drugie.
     - Powiedziała coś? 
Spogląda na mnie ciekawy. Jego wzrok jest pusty.
     - A co miała powiedzieć Twoim zdaniem? Po co Ci to całe gówno? Po jaką cholerę znowu się w to pakujesz? Nie była dla Ciebie zbyt wystarczająca czy lubisz cierpieć, do chuja? Mam ochotę porządnie Ci wpierdolić i nie tylko ja, ale ze względu na to, że jesteś dla mnie jak brat nie zrobię tego, chociaż powinienem. Nie rozumiem po jaką cholerę znowu zadajesz się z tą..nią, ale kurwa Zayn! Było dobrze, naprawdę dobrze i nie rozumiem co nagle się stało, że po prostu postanowiłeś zmienić zdanie! Dlaczego w ogóle z nią nie porozmawiałeś, nie dałeś znaku życia? Dziewczyna się martwiła o Ciebie, przeżywała, a Ty miałeś i nadal masz ją kompletnie w dupie. Nie było Cię kurwa nawet stać na to, aby się z nią spotkać i powiedzieć, że z nią zrywasz! Wolałeś po prostu się od niej odciąć. I tylko mi teraz nie gadaj, że to nie jest Twoja wina, bo to jest Twoja i tylko Twoja wina. Była wobec Ciebie fair, a Ty? A Ty zachowałeś się jak ostatni debil.
     - Porozmawiam z nią.
     - I tylko tyle? Ty myślisz, że to wystarczy? 
     - A co mam jej zapłacić za spędzony czas? 
Moja dłoń mocno uderza o jego lewy policzek. 
     - Nie jest dziwką, żeby jej płacić za czas, rozumiesz? Mam dość tego jak ją traktowałeś. Ona sobie na to nie zasłużyła. I wiesz co? Mam dość również tego jak się staczasz. Myślałem razem z chłopakami, że po prostu Ci przejdzie, ale nie. Przykro mi, ale jeśli nadal zamierzasz być z Perrie możesz zapomnieć o chłopakach i o zespole. Paul dał Tobie trzy dni na zdecydowanie się: albo zrywasz z nią i wracasz do zespołu albo po prostu zapominasz o całej ekipie i się nie znamy. Nie mówię, że masz wrócić do Olivii, nie. Chcę tylko, żebyś sobie znalazł odpowiednią dziewczynę. Zastanów się dobrze, co robisz ze swoim życiem i kogo w nim chcesz. 
Jestem już tak wkurwiony, że po prostu kończę mówić, nie daję mu dojść do słowa i wychodzę z pomieszczenia. W drzwiach mijam się z Perrie, która jest zaskoczona moim widokiem. Wsiadam do samochodu i odjeżdżam z piskiem opon. Tak naprawdę Paul nie dał mu żadnego czasu. Po prostu, gdy mówiłem wpadło mi to do głowy i wykorzystałem. Teraz pojadę do Paul'a, którego już uprzedziłem, że mam sprawę, która nie może czekać i jadę do niego. Zgodził się. Przekonam go chociażby nie wiem co by się miało stać. Zayn musi się zdecydować i wiem, że jestem nie fair w stosunku do niego, ale on nie jest w stosunku fair do nas i Olivii. Niech sobie wszystko przemyśli i zadzwoni z odpowiedzią. Oczywiście wiem, że jako przyjaciel powinienem mu pomóc jak reszta chłopaków z zespołu, ale naprawdę jemu się inaczej nie da. Jeśli będziemy dalej tak traktować sprawę, nie wyjdzie z tego nic dobrego. Stojąc na czerwonym świetle rozmawiam z Danielle, która się o mnie martwi. Była na górze, kiedy ja wychodziłem. Prawdę mówiąc nie sądziłem, że mi zajmie tyle wizyta u Zayn'a i po prostu jej nic nie mówiłem. Powiadomiłem, że będę niedługo jak tylko porozmawiam z Paul'em i do niej wracam. Zgodziła się po tym jak jej krótko powiedziałem o co chodzi, ale w "karze" za nieuprzedzenie, mam nie wracać z "dobrymi rzeczami", co znaczy, że czeka mnie wizyta w jakimś supermarkecie, który jest całodobowy. Danielle wie jak mnie pocieszyć. Dobrze, że mam kogoś takiego koło swojego boku. Jeśli Zayn by chciał też by mógł mieć, ale zdecydowanie to nie jest Perrie. 
__________
OD AUTORKI: Mam nadzieję, że mi wybaczycie opóźnienie.
Początkowo rozdział miał mieć inną treść i być z perspektywy Niall'a, ale postanowiłam, że po prostu pomysł z nim wykorzystam w drugim sezonie, który jednak będzie. Tak naprawdę to był ostatni rozdział. Nie chcę was dalej zanudzać, więc po prostu proszę o komentarze, w których wyrazicie swoje zdanie. W następnym poście rozpiszę się i wszystkiego się dowiecie na spokojnie.
+ Dziękuję za ponad 60 tyś. wyświetleń i 45 fanów! Miło <3

~ Mała ♥

7 komentarzy:

  1. Ooo kurwaaa bomba nie moge sie doczekac nextaaa bozeee

    OdpowiedzUsuń
  2. Euforia! Tak się cieszę, że będzie 2-gi sezon!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się doczekać nexta ♥ nie no zajebiste ze się tak wyrażę , oby zayn szybko się ogarnął i wrócił do Olivia i żeby wszystko było tak jak wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Codnyy ; D
    Jeju jak super,że będzie 2 sezon ; D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej! :3
    Tego bloga znalazłam niedawno i przeczytalam go całego. Jest boski.
    A ty masz talent :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny! *o*
    w wolnej chwili zapraszam do siebie http://wind-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...