I / 48

SKOMENTUJ, jeśli już przeczytasz.

*Oczami Liam'a* - Poniedziałek.

Brama wjazdowa przesunęła się w bok, abym mógł wjechać samochodem na posesje Danielle. Zaparkowałem auto tuż przy garażu, aby nie było problemu z przejściem, zgasiłem silnik i rozejrzałem się po wnętrzu, gdyż chciałem się upewnić, że wszystko wezmę. Oddaliłem się od samochodu kiedy tylko zabrałem zakupy z tylnych siedzeń. Koło moich nóg pojawiła się piłka do grania w nożną. Wziąłem ją w dłoń i rozejrzałem się. Kilku chłopków stało niedaleko bramy. Podszedłem bliżej, uśmiechnąłem się i odrzuciłem im ją. Muszę zanotować, że dawno z Harry'm, Zayn'em, Louis'em i Niall'em nie grałem i trzeba byłoby to zrobić. Ostatnio spędzamy ze sobą tak mało czasu. Chodzi mi o to, że tylko pracujemy, a gdy mamy czas wolny rozchodzimy się. Martwię się, gdyż nie wyobrażam sobie, że mielibyśmy się od siebie oddalić.  Skierowałem się do wejścia domu. Zdjąłem swoje buty w przedpokoju i poszedłem w kierunku kuchni. Zacząłem rozpakowywać zakupy, kiedy usłyszałem jak ktoś schodzi po schodach. Uniosłem swój wzrok, w momencie, w którym Danielle wchodziła do pomieszczenia. Podeszła do mnie, swoje dłonie oplotła wokół mojego pasa i cmoknęła mnie w kark. Zaśmiałem się cicho. Dobrze to wykorzystywała. 



     - Jak mija Ci pierwszy dzień września?
Odezwałem się jednocześnie oddalając od dziewczyny, aby schować produkty do lodówki, które tego wymagały. Spojrzałem w jej kierunku ciekawy co robi. Brunetka usadowiła się na blacie kuchennym i zaczęła machać lekko nogami. Jej włosy opadły po bokach jej twarzy, gdyż schyliła głowę w dół. Wspominałem, że Danielle postanowiła wyprostować włosy i rozjaśnić sobie końcówki? Nie? To wybaczcie, ale właśnie tak zrobiła kilka dni temu będąc u fryzjera. Osobiście wolałem, gdy miała kręcone, ale teraz wyglądała również pięknie. Dziewczyna wzruszyła obojętnie ramionami na moje pytanie. 
     - Jak każdy inny dzień. Czasami mam ochotę wrócić do czasów, kiedy miało się wakacje, chodziło do szkoły, a potem marudziło na ten nieszczęsny wrzesień. Niestety, już do tego nie wrócimy. Co dziś na obiad?
Danielle zeskoczyła z ciemnego blatu i podeszła do mnie ciekawa.
     - Co tylko będziesz chciała.
Cmoknąłem ją przelotnie w czoło. Dzisiejszy cały dzień miałem zarezerwowany tylko dla niej. Chciałem wynagrodzić jej to, że w ostatnim czasie ją lekko zaniedbywałem i też wykupić jeszcze troszkę więcej cierpliwości, gdyż późnym wieczorem we wtorek wyjeżdżamy, a właściwie lecimy na trzy dni do Wielkiej Brytanii, a dokładniej do miasta Birmingham, gdzie damy dwa wieczorowe koncerty. Jeden dzień chcieliśmy po prostu tam pobyć, pozwiedzać. Powrót mamy zaplanowany na piątek i tego musimy się trzymać. Bardzo chciałem, aby Danielle zabrała się z nami, tak samo jak reszta dziewczyn chłopaków. Jednak cała nasza piątka stwierdziła, że one mają też swoje zajęcia, plany, których muszą się trzymać, np. Jennifer jest w Polsce, Taylor ma córeczkę i porządkuje sobie życie, Edie jest modelką i jest ostatnio zabiegana, więc ona również odpada. Wiem, że nie wymieniłem jednej dziewczyny. Olivia. Olivia i Zayn. Kręcę głową kiedy przypomina mi się cała sytuacja, kiedy ją spotkaliśmy w garderobie przed naszym koncertem, w jednym z klubów Londynu. Całe szczęście, że tamta dziewczyna tam była i jakoś zareagowała, że Paul znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. Wracając do sprawy.. Szczerze wątpię, żeby Olivia się zgodziła z nami pojechać, nawet jeśli tylko ona, jako jedyna z dziewczyn. Zaczyna od dzisiaj szkołę i Zayn, z którym jest pokłócona. Nadal nie umiem pojąć, jak on ją potraktował i nadal traktuje. To taka fajna dziewczyna. W końcu wyszedł na prostą, z tego całego gówna, było tak dobrze, a wręcz idealnie, kiedy pojawiła się Perrie i znowu wszystko szlak trafił. Niech ktoś pośle tą kobietę do piekła. Można powiedzieć, że każdemu kto ją zna, działa na nerwy, a Zayn jest idiotą, że ponownie dał się złapać w jej sidła, chociaż sam dobrze nie wiem jak tam między nimi jest. Mogę się jedynie domyślać, że gdy nie ma go z nami, a bywa tylko jeśli musi typu: wywiady, koncerty i takie inne, to pewnie jest z nią.
     - Widziałam się ostatnio z Perrie.
Odezwała się Danielle poważnym głosem. Spojrzałem na nią.
     - W sensie spotkałaś się z nią czy to był przypadek?
Mój głos zrobił się chłodny. Nie byłem zły na dziewczynę, nie chcę i nie mam zamiaru ją wiązać na smycz, trzymać krótko czy coś, ale jeśli chodzi o Perrie, wolałbym, aby się z nią nie przyjaźniła, nie kolegowała, w ogóle omijała szerokim łukiem. To dziewczyna, która nie przepuści żadnej okazji, aby komuś nie powiedzieć czegoś nie miłego, która chce wszystko i wszystkich zniszczyć. Uwierzcie mi, nie przesadzam. Jej zachowanie jest nie w porządku. No bo niby dlaczego mamy być źle traktowani tylko dlatego, że ona ma taki kaprys? Spojrzałem ponownie na Danielle.
     - Poprosiła mnie o spotkanie.
     - A Ty się zgodziłaś?
     - Liam, to moja przyjaciółka..
Moje oczy zrobiły się większe, gdy usłyszałem jak ją nazwała.
     - Była przyjaciółka, która obrabiała Ci dupę za każdym razem, jak tylko się odwróciłaś, mało tego okłamywała Cię na każdym kroku, pożyczała pieniądze, których nawet nie zwracała. Mam wymieniać dalej? 
Przeczesuję dłonią włosy. Danielle stoi cicho, a ja się odwracam.
     - Czego chciała? Pożyczyć pieniądze czy może..
     - Przestań!
Danielle krzyczy tylko to jedno słowo, co powoduje, że ja się gwałtownie obracam w jej stronę, na jej wybuch. Jej oczy są wypełnione łzami. Próbuje je powstrzymać, mając głowę odchyloną do tyłu i głębokimi oddechami. Chcę podejść do niej, przytulić i uspokoić, ale ona szybko podnosi głowę i kręci głową przecząco unosząc ręce w obronnym geście. Widzę, że jest jej przykro i smutno, a łzy, które tak bardzo starała się je zatrzymać, wypłynęły na jej policzki. Robię krok w przód, ale ona ponownie kręci głową wycierając skórę twarzy. Jej widok powoduje, że łamie mi się serce i czuję się jak skończony dupek.
      - Po prostu nic nie mów i mnie zostaw.
Szepcze przez zaciśnięte zęby i wychodzi z pomieszczenia. Cholera! Moim celem nie było jej doprowadzenie do płaczu czy do chociażby smutku. Ten dzień mieliśmy spędzić razem, spokojnie, śmiejąc się, rozmawiając, jedząc na kanapie przy włączonym telewizorze/filmie - robiąc cokolwiek, ale bez żadnego 'zgrzytu'. Moje ręce przeczesują włosy i twarz po czym opadają wzdłuż ciała. 'Muszę to jakoś naprawić..' - mówię cicho sam do siebie i wychodzę z kuchni. Stojąc na korytarzu, na jego końcu widzę szczupłą sylwetkę Danielle, która zakłada buty. Idę w jej stronę, ona łapie torbę i wychodzi lekko trzaskając drzwiami przed moim nosem. Biorę głęboki oddech. Muszę dać jej po prostu odetchnąć. 'Ona wróci. Ona na pewno wróci, do mnie..' - szepczę cicho do siebie opierając się dłońmi o drzwi frontowe. 


* * *

Danielle wróciła jakiś czas temu do swojego mieszkania, w którym ja nadal przebywam. Od tego momentu nie odezwała się do mnie słowem, ani nawet nie spojrzała w moim kierunku. To naprawdę mnie raniło i nadal rani, ale z drugiej strony ją rozumiałem. Moje słowa ją zasmuciły, a w żadnym procencie tego nie chciałem. Miałem nadzieję, że po prostu jej przemówię do rozsądku po raz kolejny, że przekonam ją, aby zostawiła tą znajomość, że Perrie nie jest warta jej czasu. Nie chciałem, abyśmy się kłócili, a w szczególności przez nią. Mam nadzieję, że szybko zniknie z mojego życia i innych, którzy mają jej dość. 
Przebrałem się w czarny dres i białą bokserkę. Chciałem czuć się luźniej i bardziej komfortowo. Napiłem się herbaty z nadzieję, że brunetka przyjdzie do pomieszczenia i uda nam się spokojnie porozmawiać. Moje modlitwy zostały wysłuchane - nie wiem przez kogo, to dziwne - i niespełnione. Odłożyłem kubek i ruszyłem do sypialni Danielle, a w sumie naszej sypialni, bo dość często tutaj śpię. Wspiąłem się po schodach i stając przed drzwiami zawahałem się czy mam wejść. Może robi coś ważnego? Może jest po prostu zajęta? 'A może po prostu przestaniesz się zastanawiać i wejdziesz?' - moje drugie Ja było niezastąpione, miało racje. Wziąłem głęboki oddech i wszedłem do pomieszczenia. Danielle znajdywała się na dużym łóżku w pozycji półleżącej/półsiedzącej i wpatrywała się w ekran swojego, białego laptopa.
     - Porozmawiaj ze mną, proszę.
Wykonałem kilka szybkich i dużych kroków, które pozwoliły mi znaleźć się przy brunetce. Usiadłem na miękkim materacu tak, aby widzieć Danielle i jej miny/reakcje. Minęło kilka minut, które spędziliśmy w grobowej ciszy. Jak dla mnie to była wieczność, która zaczęła mnie wykańczać, doszczętnie. 
     - Przepraszam.
Powiedziałem cichym głosem, który mogła usłyszeć tylko ona. Miałem nadzieję, że się do mnie odezwie, że dojdziemy do jakiegoś porozumienia. Moja dłoń płasko leżała na białym prześcieradle/materacu i sunęła pomału w stronę stopy Danielle. Moja ręka bez problemu i delikatnie oplotła jej kostkę, którą zacząłem delikatnie masować. Spojrzałem na dziewczynę nie przerywając czynności. Czułem jak moje serce przyśpieszyło znacznie, kiedy jej wzrok powędrował na mnie. W tym momencie się zastanawiam czy mam ponownie się odezwać czy może jednak ona pierwsza powie cokolwiek..
     - Zachowałeś się jak ostatni dupek..
Odezwała się, a ja zorientowałem się szybko, że jej noga usunęła się spod mojej ręki i teraz siedziała po turecku jednocześnie patrząc i bawiąc się swoimi bransoletkami na lewym nadgarstku. Laptop został odłożony na bok. Wiedziałem już, że skoro odezwała się do mnie to teraz nie będzie już tak trudno. Po prostu muszę z nią szczerze porozmawiać i..
     - Masz rację zachowałem się jak ostatni dupek, ale zależy mi na Tobie i  co tylko z Tobą związane. Chciałem Ci przypomnieć..
     - Potraktowałeś mnie tak jakbym była idiotką..
     - Nie, Danielle..
Pokręciłem głową przecząco szybko ze zmartwieniem na twarzy.
     - Chciałem Ci tylko przypomnieć jak było, jak się zachowywała względem Ciebie, co czułaś i jak mocno cierpiałaś. Chciałem ponownie Ci to uświadomić, gdyż miałem nadzieję, że da to jakiś skutek, że po prostu przestaniesz do niej wracać, nie będziesz jej na każdy telefon..
     - Ona oprócz mnie nie ma nikogo..
    - A Leigh, Jade i Jesy? Zresztą nieważne nawet one. Perrie sama zadbała o to, doprowadziła do tego, że już prawie nikt nie chce z nią rozmawiać, a nawet spotykać się. Wiesz dobrze jaki jestem, nawet jeśli kogoś bardzo nie lubię, to go przynajmniej toleruję, ale z nią już się tak nie da. Jak sobie pościeli tak się wyśpi.
Brunetka siedziała ze spuszczoną głową i bawiła się moimi palcami. Bawiło mnie to, wyglądało to naprawdę przekomicznie, ale Danielle już taka była. Cieszyłem się, że przynajmniej mogę koło niej siedzieć i z nią porozmawiać, a dotykanie mnie przez nią to tylko cudowny dodatek. Uśmiechnąłem się do dziewczyny kiedy spojrzała na mnie przelotnie i zaczęła dalej kreślić jakieś niewidzialne wzory na wewnętrznej stronie mojej dłoni. Czasami wybuchałem śmiechem, gdyż miałem tam gilgotki i gdy ktoś mnie smyrnie zaczynam się głośno śmiać. Usiadłem tak samo jak dziewczyna z tym, że ja wyprostowałem nogi, ale lekko je zgiąłem, wyciągnąłem dłonie i chwyciłem Danielle, którą usadowiłem na swoich kolanach. Dziewczyna ułożyła swoje nogi po obydwóch stronach moich ud i wczepiła palce w moje włosy.
     - Przepraszam, Skarbie.
Szepnąłem cicho w jej usta.
     - Jest dobrze, naprawdę.


* * *

Obróciłem się dookoła w poszukiwaniu Danielle. Dziewczyna zniknęła mi z oczu dosłownie kilka sekund temu. Odepchnąłem się na prawej nodze, a chwilę po tym na lewej. Razem z dziewczyną postanowiliśmy pojeździć na rolkach niedaleko jej domu. Zawsze, oboje lubiliśmy spędzać czas wolny na świeżym powietrzu, co nie wyklucza, że nie lubimy również od czasu do czasu się polenić na kanapie. Kiedy ją zauważyłem siedzącą na betonie szybko do niej 'podjechałem' z nadzieją, że chciała tylko odpocząć i nic jej się nie stało..
     - Danielle..
Dziewczyna spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się, ale w tym było coś jeszcze, co mogłem szybko rozszyfrować - ból. Wykrzywiła kącik ust na prawo i schyliła ponownie głowę w dół, a ja kucnąłem przy niej i przyjrzałem się jej z bliska. Jej kolano miało małą ranę, z której wydostawała się krew, było jej naprawdę mało. Danielle odchyliła głowę do tyłu. Nie znosiła widoku krwi od dziecka. Zawsze robiło jej się słabo kiedy tylko widziała chociażby odrobinę czerwonej cieczy.
     - Skarbie, proszę nie panikuj. 
Powiedziałem kiedy jej oddech przyśpieszył, a ciało zaczęło lekko drżeć. Oderwałem kawałek swojej, białej bluzki i owinąłem jej kolano. Z uwagi na to, że jej dom był zaledwie minutę drogi z miejsca, w którym teraz się znajdujemy, zdjąłem swoje rolki, aby było mi wygodniej i odłożyłem je - może po nie wrócę, jeśli jeszcze będą - podniosłem dziewczynę mając prawą rękę pod jej kolanami, a lewe przedramię oplatało jej talię. Jej dłonie oplotły mój kark. Kiedy w końcu znaleźliśmy się w salonie, położyłem Danielle na kanapie, a sam poszedłem do kuchni po potrzebne rzeczy. Kucnąłem przed dziewczyną, której ułożyłem ręcznik pod kolanem, a następnie postanowiłem przemyć je wodą utlenioną. Słyszałem jak syknęła cicho, a kiedy na nią spojrzałem zmarszczyła słodko nos i czoło. Uśmiechnąłem się i ostatnie co zrobiłem to przykleiłem plaster. 
     - Dziękuję.
Uśmiechnęła się lekko i cmoknęła mnie w usta. Odwzajemniłem gest i posprzątałem to, co przyniosłem. W kuchni zostałem trochę dłużej, gdyż postanowiłem zrobić coś nam do jedzenia, a kiedy wszystko było gotowe zaniosłem dziewczynie do salonu. Podałem jej talerz z kanapkami i sięgnąłem po pufę, aby ją podłożyć pod chorą nogę Danielle.
     - Jesteś kochany, wiesz?
Uśmiechnęła się szeroko, a ja sięgnąłem pilota z ławy i usiadłem blisko dziewczyny tak, że moja ręka była na oparciu sofy tuż za nią. Kiedy tylko włączyłem telewizor dziewczyna pokierowała kanapkę w moją stronę do ust, a ja ugryzłem kawałek - wtedy zdałem sobie sprawę, że zaczęła mnie karmić i to było naprawdę miłe z jej strony, chociaż czułem, że to ja powinienem był się nią opiekować. Danielle odstawiła talerz na stół po czym oparła lewy policzek na moim ramieniu. 
  - Wiesz..pomyślałam sobie, że moglibyśmy zorganizować spotkanie przyjacielskie, na przykład w klubie. Takie na dziesięć osób: ja, Ty, Louis z Taylor, Niall z Edie, Harry z Jennifer, podobno ma przylecieć jutro i Zayn z Olivią. Tak dawno nie byliśmy wszyscy razem w jednym pomieszczeniu..moglibyśmy zjeść kolację, a potem pójść gdzieś się wspólnie zabawiać przy dobrej muzyce i drinku..Co o tym myślisz?
Spojrzała na mnie, a ja wzruszyłem lekko ramionami.
    - Nie wiedziałem, że Jennifer ma przyjechać..
   - Podobno remontują wnętrze szkoły i dali im jeszcze tydzień wolnego, więc wcale jej się nie dziwię, że chce przylecieć. Dobrze wiem, a raczej wiemy jak można się stęsknić, jeśli ma się drugą połówkę daleko od siebie i nie można nawet się przytulić..
     - W porządku, ale Zayn i Olivia..Oni raczej przyjdą osobno.
Danielle spojrzała na mnie skonsternowana i zmarszczyła czoło.
     - To długa historia..ale widzę po Twojej minie, że nic Cię nie powstrzyma od tego, aby się wszystkiego dowiedzieć, więc powiem Ci. Sam dokładnie wszystkiego nie wiem, ale pewne jest to, że gdy Zayn mówił o urlopie na kilka dni, na pewno nie był tam z Olivią. Poza tym zaniedbuję ją, nawet się nie odzywa do niej.. woli spędzać czas z kimś innym. Tak bardzo mi jej szkoda, bo to taka fajna dziewczyna. Wydawało mi się, że Zayn jest dla niej odpowiedni i ona dla niego, ale pomyliłem się.. Dlatego, gdy go widzę czy któryś z chłopaków ma ochotę go udusić, ale po prostu próbujemy się nie wtrącać..
    - Z kim się spotyka?
    - Z Perrie.
    - Dlatego wcześniej..
Przytaknąłem kiwając głową, aby nie dokańczała.
    - Nie wiedziałam o tym! I to wszystko jej wina, tak?
    - Nie do końca tylko jej.. Zayn powinien mieć swój rozum.
  - I wy nie chcecie się wtrącać? Liam! To jest oczywiste, że trzeba się wtrącić i przemówić mu do rozumu. Nie mówię tutaj o przemocy, ale o szczerej rozmowie. Jesteście przyjaciółmi, spędzacie tyle czasu razem i nie wierzę w to, że nie macie chociażby głupich dziesięciu minut, aby pogadać w piątkę. Kurczę! Przecież tej dziewczynie trzeba pomóc...
     - Danielle, to nie jest takie łatwe jak Ci się wydaję, naprawdę. Wielokrotnie próbowaliśmy z nim porozmawiać, ale najczęściej temat się zmieniał albo po prostu on nie chciał z nami rozmawiać, bo był zajęty czymś, a raczej kimś innym..Myślisz, że przechodzimy obok tego obojętnie? Każdemu z nas jest jej szkoda, a nawet Zayn'a, bo przeszedł taką długa drogę po tym co zrobiła mu Perrie, w końcu się ustatkował, był szczęśliwy, bo spotkał Olivię.. Wszystko się skomplikowało jak tylko wróciła. Ja wiem, że to Twoja przyjaciółka..
     - Nawet nie waż się nazywać jej moją przyjaciółką..
Uśmiechnąłem się szeroko na jej słowa. Zrozumiała.
     - Do tematu spotkania wrócimy, ale teraz chciałabym się z nią spotkać i porozmawiać..
     - Z kim? Z Perrie? Nawet..
     - Nie, z Olivią. Zawieziesz mnie do niej, proszę?
     - Danielle, nie zrozum mnie źle, ale z tego co wiem, to wy się tylko lubicie, kolegujecie i nie za dużo spędziłyście ze sobą czasu i czy nie uważasz, że takie wpadnięcie do niej, nie będzie.. dziwne?
     - Tak, może i masz rację, ale czas, aby to naprawiać, teraz.
Westchnąłem cicho, zamknąłem powieki i przetarłem dłońmi twarz. Jestem trochę zmęczony, bo nie śpię już prawie drugą noc z rzędu i jeszcze Danielle.. Poczułem jak dziewczyna siada na moich kolanach, złapała moje dłonie i odsunęła od mojej twarzy. Sama zaczesała swoimi rękoma moje włosy do tyłu co spowodowało, że zniżyłem się lekko z kanapy, tak, że mój kark przylegał do kanapy. Danielle cmoknęła mnie w usta i spojrzała w moje oczy. Już wiedziałem do czego zmierza. To zawsze był i będzie jej sposób, aby negocjować coś, na co mam się zgodzić. Nie mogę oczywiście zaprzeczyć, że taka forma przekonywania mi się podoba, ale czasami naprawdę nie chce jej ulec, bo wiem, że może wyjść coś nie tak..
     - Proszę..
     - W porządku.


* * *

     - Zadzwoń jeszcze do Niall'a, a ja zarezerwuję nam lożę.
Odezwała się Danielle, która gdy tylko uśmiechnęła się do mnie, złapała swój telefon i oddaliła do innego pomieszczenia. Co do spotkania dziewczyny z Olivią.. Niestety, ale Olivii nie zastaliśmy w domu - dzwoniłem do niej nawet na komórkę, ale nikt nie odebrał. Danielle była zawiedziona takim obrotem sytuacji, ale ja ją pocieszyłem, że na pewno się niedługo spotkają.. Wtedy niespodziewanie usłyszeliśmy dźwięk windy i chwilę później widziałem na twarzy Danielle uśmiech, kiedy tylko zobaczyła brunetkę, która swoją drogą nie wyglądała najlepiej, ale też nie najgorzej - nie chcę jej urazić. Olivia wymusiła uśmiech i wpuściła nas do swojego mieszkania. Porozmawialiśmy z jakąś godzinkę, chociaż przez cały ten czas mi się wydawało, że tylko Danielle mówiła, pytała, a dziewczyna odpowiadała jak tylko musiała i jeśli uznała, że może i chce. Ja również się odzywałem, ale też nie za dużo. Kiedy tylko się zbieraliśmy widziałem po minie Danielle, że chciałbym zostać i oczywiście zaproponowała to Olivii, ale ona zaprzeczyła i uznała, że da sobie radę - ani ja, a tym bardziej Danielle w to nie uwierzyła mimo że, nie znają się tak dobrze - przeczułem, że po prostu są to dziewczyny i one widzą najlepiej. Złapałem swój telefon w rękę i wykręciłem numer blondyna.
     - Odbierz..
Powiedziałem do siebie, kiedy usłyszałem trzeci sygnał, a on nadal nie odbierał, co było w sumie w jego stylu. Zawsze, gdy tylko go potrzebujemy i chcemy się z nim skontaktować przez telefon to potrzeba cudu, ale gdy po prostu chcemy pogadać, on odbiera niemal natychmiast. Powiedźcie mi proszę, gdzie tu logika, bo ja tego serio nie ogarniam. Nacisnąłem czerwoną słuchawkę i jeszcze raz do niego zadzwoniłem. Nawet nie zorientowałem się kiedy zacząłem chodzić po pokoju i myślę, że to ze zdenerwowania. Zegar właśnie wybił dwudziestą pierwszą, a za oknem pokropywał deszcz - typowe jak na Londyn.
     - Ileż można czekać aż odbierzesz ten telefon?
     - Liam, nie stresuj się. Jadłem kolację, a sam rozumiesz..
    - Nie stresuję się. Pewnie, że kolacja ważniejsza, prawda? A co jakbym dzwonił, bo na przykład paliłoby się i chciałbym żebyś przyjechał i mi jakoś pomógł?
     - O mój Boże! Już jadę!
    - Niall! To był przykład! Skup się, proszę. Chodzi o to, że razem z Danielle chcielibyśmy zorganizować na jutro wyjście z przyjaciółmi, wiesz nasza piątka i każdy z nich z dziewczyną. Dzwonię do Ciebie, aby zapytać się czy pojawicie się z Edie? Bardzo nam na tym zależy, Niall.
     - Jutro? Wiesz, że ja zawsze i to z wielka przyjemnością, ale wątpię, żeby Edie mogła. Ona ma teraz dużo pracy i wiesz.. organizuje sobie życie w Londynie, a sam dobrze wiesz, że to nie takie łatwe.. Z tego co pamiętam to jutro jest zajęta..
     - A nie wiesz czy nie dałaby rady tego.. przełożyć? 
     - Nie, niestety. Sam dobrze wiesz, że wolałbym, aby tam była z nami wszystkimi, ale jutro to naprawdę będzie nierealne. Na mnie możesz liczyć, powiedz tylko o której i gdzie mam przyjechać..
     - Wyślę Ci sms'a, dzięki za dobre chęci.
     - Jeszcze nie raz się spotkamy wszyscy.
     - Mam taką nadzieję. Wracaj do jedzenia.
Zaśmiałem się na swoje ostatnie słowa i już w myślach widziałem jak Niall się krzywi i smuci, ale już po chwili po drugiej stronie usłyszałem jego śmiech. Rozłączyłem się nie żegnając z nim, bo przecież i tak niedługo się z nim zobaczę - nieważne. Nawet nie zdążyłem odłożyć telefonu, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. O tej porze? Nie, że jest bardzo późno, ale jednak jest po dwudziestej pierwszej trochę i czy ludzie naprawdę nie mają co robić? A może Danielle się umówiła na wieczór z jakąś ze swoich koleżanek/przyjaciółek? Nie, to niemożliwe. Uprzedziłem ją, że rezerwuję dla niej i tylko dla niej czas, a ona na to przystała i obiecała, że nie będzie z nikim się umawiać. Wykonałem kilka kroków w stronę drzwi i je otworzyłem. Uniosłem do góry brwi kiedy tylko moje oczy dostrzegły osobę, której tak naprawdę nie chciałbym już nigdy widzieć w życiu. Najwidoczniej świat jest naprawdę malutki. 
     - Cześć Liam! Jak miło Cię widzieć.
Perrie uśmiechnęła się szeroko i sztucznie wystawiając swoje białe, równe zęby. Pomimo tego, że padał deszcz ona miała na sobie żółtą sukienkę i szpilki, serio? Przekręciłem głową na bok i pochyliłem lekko w jej stronę tak, żeby moja ręka oparła się o framugę. Kiedy już miałem jej powiedzieć grzecznie, aby stąd spieprzała, Danielle pojawiła się przy moim boku. Złapała mnie za rękę i zaciągnęła za siebie, a ja nie protestowałem. Westchnąłem cicho i postanowiłem jak na razie się nie wtrącą.. Dopóki nie trzeba. 
     - Pomyślałam, że mogłybyśmy urządzić sobie babski wieczór.
Perrie podniosła prawą dłoń, w której trzymała butelkę białego wina jednocześnie szczerząc się jak idiotka. Boże, jak ja jej nienawidzę. Serio, musicie mi uwierzyć, ale jeszcze nigdy tak bardzo kogoś nienawidziłem, a tym bardziej dziewczyny. Działa mi na nerwy samym wyglądem. 'W coś ty się Zayn, chłopie wpakował..' - przeszło mi przez myśl. Głos Danielle przywrócił mnie do żywych.
     - Co Ty tutaj robisz?
     - Jak to co? Przyjechałam..
     - Posłuchaj Perrie.. Od tej chwili nie jesteś moją przyjaciółką, koleżanką, a nawet znajomą. Myślałam, że ty naprawdę się zmieniłaś, że naprawdę nasza rozmowa była szczera, że wróciłaś tylko po to, aby na nowo poukładać sobie życie i tylko przeprosić Zayn'a, ale Twoje działania zabrnęły za daleko i to dużo za daleko. Jesteś żmiją, jedną wielką, ohydną żmiją, która kradnie chłopaków i to jeszcze w dodatku czyimś kosztem, dodatkowo go okłamując. Jaka ja byłam głupia, kiedy nie wierzyłam tym wszystkim osobom, w to kiedy mi mówili jaka jesteś naprawdę.. 
     - Kochana.. Zayn jest mój i już zawsze tak będzie. Nie pozwolę, żeby jakaś mała dziwka zajmował moje miejsce, rozumiesz? 
     - Nawet nie waż się tak o niej wyrażać. Wszystko było dobrze, dopóki się tutaj nie zjawiłaś. Był szczęśliwy z Olivią, którą każdy polubił na swój sposób. Zayn ją pokochał, ale Ty jak zwykle, idealne wyczucie czasu i musiałaś się wpierdolić w nie swoje sprawy. Czy Ty wiesz co w ogóle zrobiłaś? Ta dziewczyna tylko teraz cierpi i tylko wyłącznie przez Twoje 'chcę teraz Zayn'a'. Zaraz znowu pojawi się jakiś inny chłoptaś, którego będziesz chciała wykorzystać, zostawisz Zayn'a i on ponownie będzie cierpiał. Wcale się nie dziwię, że nikt nie chce się z Tobą kolegować, a co dopiero przyjaźnić. Jesteś odrażająca..
Perrie piorunuje Danielle wzrokiem i nawet nie mam czasu, żeby zareagować, kiedy jej ręka mocno uderza o lewym policzek dziewczyny, która przekręca głowę i upada jednocześnie. Szybko kucam przy Danielle, która patrzy nadal na mnie, a jej policzek jest czerwony z odciskiem jej dłoni.
     - Pożałujesz każdego wypowiedzianego słowa.
     - Wypierdalaj stąd zanim kurwa zrobię Ci krzywdę.
     - Oj, Liam! Czy Ty mi właśnie grozisz? 
     - Liczę do trzech i ma Cie tutaj nie być, rozumiesz? Masz się kurwa raz na zawsze odpierdolić ode mnie, od Danielle i od moich znajomych, zrozumiałaś? A jeśli jeszcze raz się dowiem, że chociażby tutaj przyszłaś to Ty pożałujesz. 
Nawet nie zorientowałem się, kiedy moje dłonie były przyciskały jej ramiona, a jej sylwetka do ściany. Po jej minie widziałem, że była przestraszona, co próbowała ukryć. Puściłem ją, a ona pobiegła w stronę samochodu. Mój oddech był ciężki i jednocześnie szybki. Próbowałem się uspokoić. Jeszcze chwila i naprawdę bym ją uderzył. Spojrzałem na Danielle, która kuliła się na zimnych kafelkach. Zabrałem ją na ręce i zamknąłem drzwi frontowe. Zaniosłem dziewczynę do sypialni i szybko przyniosłem lód w przezroczystej foli, który owinąłem ręcznikiem i przyłożyłem do czerwonego i pulsującego policzkach dziewczyny. 
     - Jestem z Ciebie dumny, Skarbie. 
Odsunąłem na chwile lód, a moje usta dotknęły jej zranionego policzka i ponownie przyłożyłem lodowate kostki. Danielle była naprawdę świetna. Moje serce się radowało kiedy słyszałem każde słowo skierowane w stronę tej 'żmii' - jak to dziewczyna ją nazwała. I bardzo dobrze jej tak, przynajmniej zna prawdę, w którą pewnie sama nie wierzy. Dlaczego mam przeczucie, że Zayn będzie jej bronił, bo ona wszystko mu opowie i mogę być pewny, że pewnie przekoloryzuje, dopowie.. Niech ten horror się już skończy. W tej całej sytuacji najgorsze jest to, że Danielle oberwała i to za nic, a w sumie za szczerość. 
     - Możemy się już położyć?
Dziewczyna szepnęła cicho nie patrząc na mnie. 
     - Tak, nie ma problemu. Tylko jeszcze kilka minut musisz mieć ten lód przy policzku. Potrzymaj, a ja wyjmę Ci coś na przebranie.
Sięgnąłem z szuflady jakieś krótkie spodenki i top dla Danielle, która zazwyczaj w tym spała. Pokazałem jej, aby się położyła na plecach, ale żeby jej pupa była na krawędzi łóżka. Zdjąłem jej szorty i skarpetki, włożyłem na dół to co wziąłem. Z małą trudnością zamieniłem bluzki i odkryłem pościel po jej stronie, ułożyłem i przykryłem. 
      - Jeszcze minutka. Dasz radę, Kochanie.
Widziałem jak mnie prosiła wzrokiem, aby odsunąć ten lód, bo zrobiło jej się naprawdę zimno. Sam zabrałem ręcznik i jeszcze go trzymałem przy jej policzku jedną dłonią, a drugą pocierałem jedno ramię, aby trochę ją ogrzać. Nie chciałem, aby rano miała dużego siniaka na policzku. Jeszcze kilka sekund i odłożyłem do łazienki ręcznik, a resztę lodu po prostu spuściłem w toalecie. Wróciłem do Danielle. Przebrałem się w sam dres i bokserki. Ułożyłem się przy dziewczynie i przytuliłem, aby ogrzać. Pocałowałem ją w czubek głowy. Było mi jej naprawdę szkoda. Zacząłem miziać ją po plecach, aby się odprężyła i zasnęła aż w końcu sam usunąłem. 
___________
OD AUTORKI: [Nie sprawdziłam błędów. Zrobię to później].
Mam nadzieje, że wam się podoba - jest naprawdę długi. 
Dziękuję za liczne wyświetlenia i zapraszam do skomentowania rozdziału. Obiecuję następny dodać szybciej. Udanej niedzieli wam życzę ; )

~ Mała ♥

Komentarze

  1. Genialny rozdział, ogólne całe opowiadanie jest boskie. Proszę o jak najszybsze dodanie kolejnego rozdziału ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. O zesz kurwa ja pierdole.... Kc !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto było czekać! Rozdział jest cudowny! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział,jak zawsze zresztą ; *
    Nigdy nie przestawaj pisać bo jesteś świetna ; )
    Nawet nie wiesz ile mi ten Twój blog daje radości

    OdpowiedzUsuń
  6. Yay,nareszcie !!! Mysłałam że się nie doczekam :D <3 Cu do wne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem jak się odzwyczaję od sprawdzania, czy jest już nowy rozdział :'(

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jak zwykle cudowny, nie mogę się doczekać następnego i mam nadzieję że drugi sezon jednak się pojawi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Błagam kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zielonego pojęcia. Też bym chciała żeby już był dostępny na stronie..

      Usuń
  10. Czemu ja się od tego uzależniłam? Codziennie patrze,i czekam na nowy rozdział,a tu nic:(((( Mam nadzieje że nie długo go wstawisz bo nie mogę się doczekać!! ~Ann

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział 'Czterdziesty Dziewiąty' już jest na stronie :)

      Usuń

Prześlij komentarz