I / 25

Kilkanaście minut później Zayn gasi silnik, odpina pas i spogląda w moją stronę. Jestem tak zestresowana, że nawet nie potrafię odwrócić głowy w jego kierunku. Boję się, że wybuchnę płaczem, ponieważ przez czas jaki jechaliśmy nasunęły mi się bardzo różne możliwości jak może zareagować i co się stanie. Oczywiście same najczarniejsze scenariusze do mnie przemawiają i teraz siedzą jak na szpilkach. Niemal krzyczę, kiedy jego ręka delikatnie chwyta moją dłoń. Drugą ręką łapie mój podbródek i kieruje tak, abym na niego spojrzała. Patrzę na swoje dłonie. A co jeśli mnie zostawi? Poradzę sobie? 
     - Wszystko dobrze, Skarbie? Oddychaj.
Łapię głęboki oddech odsuwając jego dłoń od siebie i kiwam głową twierdząco. Zaraz się okaże, czy wszystko jest dobrze. Posyłam mu nikły uśmiech, biorę swoją torbę i wychodzę z samochodu. Czekam chwilę na niego. Zayn zamyka samochód za pomocą przycisku na małym pilociku po czym podchodzi do mnie i obejmuje ramieniem po czym idziemy w stronę restauracji. Usiedliśmy przy jednym ze stolików na zewnątrz, ponieważ pogoda nam na to pozwalała. Już wiem, że jego pomysł zjedzenia posiłku i spędzenia czasu na świeżym powietrzu jest naprawdę dobry. On nigdy się nie myli. Kelner wręcza nam kartę dań, a ja otwieram ją tylko po to, aby się schować. Mój brzuch jest za bardzo ściśnięty i wiem, że dopóki nie porozmawiamy to nic nie przełknę. 
     - Na co masz ochotę? Podają tutaj świetną jajecznicę.  
Odgarniam włosy do tyłu i szybko przeglądam dania. Nie, nie mogę tak. Zmieniam zdanie, kiedy kelner zbliża się w naszym kierunku i wiem, że będzie chciał zamówienie. Dlatego mówię mu, że chcę tylko sałatkę i wodę z cytryną kiedy już notuje. Mulat spogląda na mnie spokojny i już wiem, że chce coś na ten temat powiedzieć, ale szybko mu przerywam.
     - Chciałabym z Tobą porozmawiać.
Mówię niepewnym głosem bawiąc się rąbkiem mojej koszulki. Słyszę pisk dziewczyn, które się nasilają i wiem, że idą w naszą stronę. Nie wiem czy mam im podziękować za dodatkowe kilka minut czy udusić za to, że mi przerwały, kiedy ja chciałam to po prostu już mieć za sobą. Zayn spogląda na mnie przepraszająco, a później poprawia się na krześle i potwierdza, kiedy jedna z dwóch dziewczyn pyta czy mogą się przysiąść na chwilę. Obie siadają po jego obydwu stronach całe uradowane. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, dlatego wyjmuje swój telefon i po prostu klikam w niego bezsensu. Oglądam zdjęcia. Czuję się niepewnie, jak piąte koło u wozu. Nie wiem czy Zayn powinien mnie im przedstawić czy nie. Nawet nie wiem czy tego chcę. Z jednej strony nie, ale z drugiej dobrze by było, aby wiedziały, że jest mój. Podnoszę wzrok i momentalnie się krzywię, kiedy widzę jak stoją, a dziewczyny 'na pożegnanie' się do niego przytulają. Po prostu chcą obmacać mojego chłopaka. Wiem, jestem zazdrosna, ale kto nie byłby w takiej sytuacji? W końcu odchodzą, a Zayn ponownie siada i uśmiecha się do mnie. Chowam urządzenie do torby.
     - O czym chcesz porozmawiać?
Pyta. Kelner właśnie stawia przed nami dania.
     - To nic ważnego. Zapomnij.
     - Wszystko co tyczy Ciebie jest ważne, dla mnie.
Uśmiecham się dziobiąc w talerzu. To naprawdę miłe i fajne uczucie, kiedy wiem, że się mną interesuje, nawet najmniejszą pierdołą, która jest ze mną związana. Tym razem dotyczy to również jego. Biorę łyk wody i odstawiam szklankę. Zayn bacznie mnie obserwuje, a po chwili się odwraca w tył, kiedy ja patrzę za niego po czym wywracam oczami. Spogląda na mnie i widzę, że jest mu przykro. Mam nadzieję, że również doszedł do wniosku, że lepiej byłoby zajrzeć do mojej lodówki. Kręcę głową i próbuję zjeść coś podczas, gdy kolejne dziewczyny przysiadają się do naszego stolika. Spoglądam na nich i nagle sobie coś uświadamiam. Przecież już zawsze tak będzie. Nieważne czy będziemy w parku, w restauracji czy nie wiem.. na plaży to zawsze spotkamy jego fanów, a fanki najczęściej. Będą pochodzić do nas - tak naprawdę do Zayn'a - aby pogadać, poprosić o autograf czy coś. Nie wiem czy dam sobie z tym radę. Normalnie bym to pewnie zniosła, kiedy wiedziałabym, miałabym pewność, że zdarzy się to raz na jakiś czas i te panienki nie będą podchodzić specjalnie, aby nam przeszkodzić. Poza tym nie wiem co jest gorsze przeszkadzanie nam specjalnie czy to jak się do niego przymilają, przytulają czy całują go w policzek. Wiem, że to normalne, ale jednak dla mnie to.. coś ważnego. Kolejne dziewczyny odchodzą od naszego stolika.
     - Mógłbyś odwieźć mnie do domu?
Pytam cicho. Nie chcę tutaj dłużej siedzieć. 
     - Sądziłem, że wybierzemy się gdzieś jeszcze.
     - Od dziś zamawiam wszystko przez internet. 
     - Skarbie, przecież one dla mnie nic nie znaczą.
     - Nie możemy ani zjeść ani porozmawiać. 
     - Nie mogę tak po prostu ich ignorować. 
    - A co ze mną? Mam patrzeć jak się przysiadają i przymilają do Ciebie? Rozumiem, że zawdzięczasz im naprawdę dużo, ale dla mnie to naprawdę przesada. Chciałabym tylko spokojnie z Tobą spędzić czas, zjeść, porozmawiać, a tymczasem..Nie mogę tak. Wrócę do domu i zostawię Cię trochę innym. Nie jesteś przecież moją własnością. Zbliżają się kolejne dziewczyny. Miłego dnia i smacznego.
Wstaję z krzesła, zabieram torbę i wychodzę. Jeszcze kilka sekund bym tam siedziała, a bym wybuchła płaczem. Mijam się z dziewczynami, które patrząc na mnie podejrzliwie, a ja mam to gdzieś. Pewnie widziały jak odchodzę od niego. Wiem, że równocześnie są z tego zadowolone. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Jechaliśmy tutaj jakieś dwadzieścia minut, więc nie znam drogi. Postanawiam zadzwonić do Connor'a. Mam nadzieję, że mu w niczym nie przeszkodzę i po mnie przyjedzie. Wyjmuję telefon z torby. Szukam w kontaktach jego numeru. Słyszę jak ktoś woła moje imię i jak biegnie. Wiem, że to on. Zayn obejmuje mnie ramionami i słyszę jego szybkie bicie serca. Mówi cicho, że bał iż mi się coś stało, gdyż słyszał głośny pisk samochodu. Kręcę głową odsuwając się do niego. 
     - Wracaj do swoich fanów. Poradzę sobie.
     - Uważam, że trochę przesadzasz.
     - Ja przesadzam? Skoro tak uważasz.
     - Nie rozumiem Cię. Dobrze wiedziałaś na co się piszesz będąc ze mną, a teraz masz o to pretensje. Jeśli tak bardzo Ci przeszkadzam to może po prostu ze mną zerwij, co? Do diabła z tym wszystkim co nas łączy, prawda? Nie obchodzi Cię to, że jesteś jedną z najważniejszych kobiet w moim życiu i cholernie mi na Tobie zależy? Mam takie życie, a nie inne i go nie zmienię, chociaż bardzo bym chciał. Te wszystkie dziewczyny, które uważają się za moje czy fanki zespołu są dla mnie nikim. Rozumiesz? To Ty jesteś moją dziewczyną i to z Tobą chcę być. Nie z nimi. Z Tobą. 
Przerywa na moment, aby złapać oddech.
     - Jeśli uważasz, że nie warto tego dalej ciągnąć i ja nie jestem tego wart, abyś od czasu do czasu chociaż trochę mi odpuściła, wcale się dla Ciebie nie liczą te chwile co przeżyliśmy razem, to co nas łączy to wiesz co masz zrobić. Chcę, żebyś tylko wiedziała, że naprawdę da się do tego przyzwyczaić, a ja nie biorę przecież z nimi ślubu. Nie wiem jak jeszcze mógłbym Cię przekonać. 
     - Nie chcę żebyś mnie do niczego przekonywał, tylko zrozumiał. Boje się wychodzić w Twoim towarzystwie. Wszyscy ci reporterzy i inni ludzie śledzą Twoje kroki, robią masę zdjęć, a skoro jesteśmy razem to ja również jestem na nich. Nie chcę, aby Twoim fani mnie znienawidzili, kiedy się dowiedzą, że jesteś zajęty przez zwykłą dziewczynę. Zresztą.. Złamałeś mi serce mówiąc, że te wszystkie wspólne chwile mnie nie interesują, że nie liczy się dla mnie to co przeżyliśmy. Liczy się i nawet nie wiesz jak bardzo często to wszystko wspominam. Mnie również na Tobie zależy i jesteś wart wszystkiego.  
Chciałabym dodać więcej i więcej, ale głos mi się łamię. Świadomość, że mielibyśmy już nie być razem cholernie mnie boli. Dzięki niemu odżyłam po Tom'ie. Zayn uśmiecha się głupkowato, przyciąga mnie do siebie i łączy nasze wargi w pocałunku. Powiedzieć, że jestem zaskoczona to za mało. Jego wypowiedź była piękna a zarazem bolało mnie to co mówił. Czuję jak się unoszę. Oplatam go nogami w pasie i czuję, że Zayn idzie. W końcu odrywamy się od siebie. Bez problemu sadza mnie na tylnym siedzeniu, po czym wchodzi za mną. Bierze mnie na swoje kolana. Wiem, że chce mnie pocałować, lecz musimy sobie wszystko wyjaśnić. Mówię cichym głosem:
     - Nie chcę z Tobą zrywać.
     - Cieszę się i przepraszam za to jak na Ciebie naskoczyłem. Po prostu kiedy tylko sobie pomyślałem, że mogłabyś ode mnie odejść.. Nawet nie chcę o tym myśleć, naprawdę. Dlaczego mi nie powiedziałaś o swoich obawach, co? Przecież zrozumiałbym to. Sądzę, że jest już trochę za późno wiesz? Ale nie martw się. Porozmawiam z Paul'em, aby załatwił Ci ochroniarza, który będzie do Twojej dyspozycji zawsze. Oczywiście, jeśli będziesz chciała gdzieś wyjść. To będzie naprawdę dobre rozwiązanie i nie musisz się o nic martwić. Przepraszam również za to, że byłem takim dupkiem i zamiast wysłuchać Ciebie, zgadzałem się, aby przysiadały się do nas. Chciałbym Ci to jakoś wynagrodzić.
     - Wybaczę Tobie, jeśli Ty wybaczysz mnie, za to, że byłam taka niewyrozumiała. Wiem, że fani są dla Ciebie ważni i szanuję to. Postaram się nie wtrącać w wasze relacje, ale jeśli któraś z nich spróbuje Cię tylko pocałować to wyrwę jej wszystkie włosy z głowy.
Zayn odchyla głowę w tył i zaczyna się głośno śmiać. Dąsam się. 
     - Tak? Nawet za buziaka w policzek? 
     - No dobra. W policzek może być.
Oboje zaczynamy się śmiać. Już wiem, że jesteśmy na dobrej drodze. Cieszę się, że wydusiłam to w końcu z siebie i mu powiedziałam. Chcę poruszyć temat ochroniarza, ale nie chce się z nim ponownie kłócić i poza tym nawet to dobry pomysł. Wiem, że z czasem coraz więcej osób będzie się dowiadywać, że Zayn Malik jest zajęty i będą chciały mnie rozszarpać na strzępy. Siadam okrakiem na chłopaku i pieszczę palcami jego kark. Oboje uśmiechamy się do siebie. Czuję się trochę dziwnie siedząc na tylnych siedzeniach samochodu i to jeszcze w takiej pozycji. 
     - Chciałbym teraz Cię rozebrać. 
     - Rozebrać, tak?
     - Mhm. I robić nieprzyzwoite rzeczy.
Gryzę swoją dolną wargę, a Zayn jęczy cicho i mówi, że wychodzi mi to bardziej seksowniej niż jemu na co się śmieje. Obniża się lekko na siedzeniu tak, że jego kark opiera się o oparcie, po czym łapie mnie za biodra. Moje dłonie wędrują pod jego koszulkę. Czuję niesamowite ciepło. Powinnam ją zdjąć? Nie, lepiej nie. Chociaż podwinęła się naprawdę wysoko, a moje dłonie są na jego szyi, przedramiona dotykają boków jego ciała. Odsuwam dłonie, a koszulka spływa lekko w dół. Ponownie zanurzam dłonie, tyle, że tym razem na tył jego pleców, ale na dole jednocześnie całując jego szyję. Tak naprawdę to nie wiem co robię, gdyż improwizuję, ale jęki chłopaka świadczą o tym, że chyba mu się podoba. Zasysam lekko skórę i stopniowo zwiększam wsysając mocniej. Chwilę później muskam ustami gorące, czerwone miejsce. Zayn odsuwa mnie lekko od siebie i pyta zachrypniętym głosem. 
     - Zrobiłaś mi malinkę?
Policzki mi różowieją. Nieśmiało kiwam głową twierdząco. 
     - Robisz się niegrzeczna, Skarbie.
Rumienię się na jego słowa. To dobrze? Cholera, nie wiem. Zayn uśmiecha się szeroko i przyciąga mnie bliżej siebie po czym łączy nasze usta w krótkim pocałunku. Niespodziewanie przegryza płatek mojego ucha na co piszczę cichutko. 'Odwdzięczę się, wkrótce' - szepcze cichym i lekko schrypniętym głosem. Spogląda na mnie, a ja jestem zaskoczona. Nie wiem co powiedzieć. Uśmiecham się lekko i przytulam do niego chowając twarz pomiędzy jego ramieniem, a szyją.
     - Co chcesz teraz robić? Może gdzieś pojedziemy?
     - Nie wiem. Dokąd tylko chcesz.
    - Do Centrum Handlowego, hmm? Ostatnio nam to nie wyszło, a teraz jesteśmy sami, więc moglibyśmy tam pojechać. Widziałem taką jedną sukienkę i wyobraziłem ją sobie na Tobie. Wyglądałaś pięknie i cholernie seksownie. Chciałbym ją naprawdę na Tobie zobaczyć. 
Kiwam głową zgadzając się na ten pomysł. Zayn uśmiecha się leniwie i prostuje się. Poprawiam mu koszulkę, na co się śmieje, gdyż kiedy jest naprawdę poprawiona ja nadal ją poprawiam. Zayn stwierdza, że jak tylko znajdziemy się u mnie czy u niego w pokoju to się poprzytulamy i będę mogła go dotykać. Uśmiecham się szeroko i kiwam głową entuzjastycznie. Cmoka mnie rozbawiony w usta po czym pyta czy przejdę tak i usiądę na fotelu pasażera czy chcę wysiąść. Rozglądam się po samochodzie i dopiero teraz dostrzegam, że jesteśmy na parkingu i inni mogli nas widzieć, to co robiliśmy i uwiecznić to na zdjęciach. 
     - Okna są przyciemniane. 
Uprzedza Mulat czytając w moich myślach. Oddycham z ulgą. Przecież ktoś mógłby zrobić nam zdjęcia, a przecież jak siedziałam na jego kolanach to dla nie których mogłoby znaczyć to jedno. Uśmiecham się do chłopaka i bez wychodzenia przesiadam się na swoje miejsce. Zayn jednak robi na odwrót, ale już po chwili siedzi obok mnie. Droga do Centrum Handlowego zajmuje nam jakieś dziesięć minut. Ciszę wypełnia muzyka z radia. Cieszę się, że wszystko mamy już wyjaśnione i możemy spędzić mile resztę dnia razem. Nawet się nie orientuję kiedy parkuje samochód. 
     - Wiesz, że tutaj jest sporo osób, prawda? Chcę żebyś wiedziała, że nie mam zamiaru Cię ignorować. Dzisiaj spędzimy dzień sami, a fani dadzą sobie jakoś radę. Proszę tylko, abyś zachowała spokój i nie wyrywała nikomu włosów, dobrze?
Uśmiecha się i wiem, że się ze mnie śmieje.
     - Pewnie. Będę trzymać rączki przy sobie.
Zayn pomaga mi wysiąść z samochodu po czym go zamyka. Łapie mnie za dłoń upewniając się, że tak bardzie dobrze i oboje wchodzimy przez automatycznie otwierane drzwi. Oboje przez kilkanaście dobrych minut chodzimy po prostu i oglądamy wystawy. Zayn zastanawia się w którym sklepie widział sukienkę. Informuję go, że zawsze możemy znaleźć inną, ale on jest zbyt uparty. Po chwili podchodzą do nas dwie dziewczyny, a Zayn je grzecznie informuje, że nie ma czasu i tak samo robi z następnymi dziewczynami. Po pewnym czasie podchodzi do nas młoda kobieta z dziewczynką, która na moje oko ma jakieś dziesięć lat. Jest naprawdę słodka. Podbiega w naszą stronę i przytula się do nóg Zayn'a, który jest zaskoczony. Łapię go za dłoń i mówię cicho, aby poświęcił jej kilka minut. Kiwa głową po czym kuca przy dziewczynce, która mówi, że jest jego największą fanką. Uśmiecha się i słyszę, że rozmawiając chwilę dopóki jej mama mówi, aby nie zawracała nam już głowy. Kobieta robi zdjęcie Zayn'owi i dziewczynce, po czym dostaje autograf na kartce. Macham jej kiedy odchodzimy. Mulat niespodziewanie skręca do jakiegoś sklepu i wiem, że zrobił to po to, aby żadna z dziewczyn, która się do nas zbliżała do nas nie podeszła. Zaczęłam mieć wyrzuty sumienia. To jego fanki. Rozglądam się po sklepie i dostrzegam, że jesteśmy w sklepie z biżuterią, drogą biżuterią. Chłopak rozgląda się po gablotach z zaciekawieniem, a ja modlę się w duchu, aby nie ubzdurał sobie czegoś i mi nic nie kupował. Odchodzi na drugą cześć sklepu, a ja zastępuje jego. Przyglądam się pierścionkom, a po chwili naszyjnikom. Kilka z nich mi się spodobało, ale ich ceny przyprawiają o zawrót głowy. Czuję jak ktoś się do mnie przytula. Z ulgą oddycham kiedy orientuję się, że to Zayn.
     - Chodź. Chcę Ci coś pokazać.
Mówi cicho. Łapie mnie za dłoń i prowadzi w stronę mężczyzny, który stoi przy kasie. Idę niepewnym krokiem. Zayn wskazuje palcem bransoletkę, która leży w szufladzie z przezroczystym blatem, aby każdy mógł zobaczyć ją i wiele innych błyskotek. To co pokazał mi Zayn jest naprawdę piękne i takie małe. Uśmiecham się patrząc na nią.
     - Podoba Ci się?
     - Jest piękna.
     - W takim razie poprosimy.
Kieruje swoje słowa do sprzedawcy, a ja patrzą na niego dużymi oczami. Jestem zła, naprawdę zła. Kiedy mam zamiar się odezwać Zayn kręci głową, dlatego zaciskam usta w wąską linię i czekam aż łaskawie mi pozwoli. Całuje moje czoło po czym podaje swoją kartę kredytową mężczyźnie, którą po chwili oddaje i dodaje do tego małą torebkę, którą zabiera. Oboje wychodzimy ze sklepu. Zayn wręcza mi torebkę. 
     - Nie mogę tego przyjąć.
     - Oczywiście, że możesz.
    - Ona kosztowała prawie dwa tysiące, Zayn! To jest stanowczo za drogo, nie rozumiesz? Nie mogę tego przyjąć. Będą czuć się naprawdę źle, jeśli to przyjmę. Proszę zwróćmy ją do sklepu albo oddajmy na jakąś licytację charytatywną czy coś. 
     - Chcesz mi zrobić przykrość, Skarbie? Mogę sobie na to pozwolić, naprawdę. Mam dziewczynę i chciałbym ją troszkę po rozpieszczać. Pozwól mi, proszę. Jeśli jej nie przyjmiesz będzie mi naprawdę przykro. Chciałbym, abyś miała coś co będzie Ci o mnie przypominać. 
Wyciągnęłam lewą rękę pokazując mu, że już mam coś jego. Zayn uśmiechnął się szeroko. Spojrzał na mnie maślanymi oczami, a ja po następnej na mowie przyjęłam prezent, chociaż dobrze wiedziała, że to nie było mądre posunięcie. Dał prawie dwa tysiące za bransoletkę. To za dużo, serio. Mulat ucałował mój policzek uradowany i oboje ruszyliśmy dalej. 

Kilka godzin później. 

On jest nienormalny! Kupił mi tyle ciuchów, że będę musiała dziś robić porządne sprzątanie w mojej garderobie. Oczywiście protestowałam, ale on musiał postawić na swoim. Całe szczęście, że dałam mu się namówić, abym mogła mu coś kupić. W innym razie czułabym się naprawdę źle. Poza tym i tak czułam się fatalnie za to, że odciągam ich od fanów, ale Zayn wspominał, że to miła odmiana i naprawdę cieszy się, że się na to zdecydował. Po tym jak zanieśliśmy zakupy do samochodu poszliśmy jeszcze coś zjeść. Wybraliśmy taką restaurację, w której było jak najmniej osób i do której chodzą raczej starsze osoby. Około godziny siedemnastej ruszyliśmy w stronę samochodu. Dopiero kiedy usiadłam tak naprawdę poczułam zmęczenie. Chłopak włączył radio i od razu zrobiło się miło. Oparłam głowę o szybę lekko się przekręcając i zaplatając dłonie na brzuchu. Dzień minął naprawdę dobrze pomimo naszej 'małej' kłótni z Zayn'em. Nagle przypomniałam sobie o Jennifer. Wyjęłam pośpiesznie telefon z torebki i znalazłam numer jej mamy w kontaktach. Po niedługiej rozmowie byłam zawiedziona, kiedy uznała, że lepiej będzie jak Jennifer wróci do Polski tak jak się umawialiśmy. Było mi przykro, ale ją rozumiałam. Tęskniła za córką i nie wyobrażała sobie, że miałaby tu zostać na rok szkolny. Szkoda. Zrobiło mi się smutno. Na koniec poprosiła, abym ją uściskała i pożegnałyśmy się. Zayn pocierał moje kolano w geście zrozumienia.
     - Zobaczysz, że wszystko się ułoży. Możecie się przecież kontaktować przez telefon, internet, pisać listy czy coś. Dacie radę. Szybko minie czas do świąt i na pewno się w tym czasie spotkacie. Nie załamuj się, Skarbie.
     - Wiem, Zayn. Jennifer znam od małego. Traktuję jak siostrę i po prostu jest mi ciężko już na samą myśl, że wylatuje za kilka dni. Chciałabym, żeby tu została. Razem poszłyśmy do szkoły. Zresztą zawsze wszystko robiłyśmy razem, pomagałyśmy sobie. 
Chłopak pokiwał głową w geście zrozumienia. Oboje już się nic nie odzywaliśmy. Zayn stwierdził, że jeśli chcę to może u mnie zostać, bo i tak nie ma nic do roboty. Kiwnęłam głową zgadzając się. Zaparkował samochód przed garażem, a potem oboje poszliśmy do domu. Zayn skierował się do mojego pokoju, a weszłam do kuchni po sok i poszłam w jego ślady. Uśmiechnęłam się do niego kiedy zdałam sobie sprawę, że zostawił moje rzeczy w garderobie. Poinformowałam, że muszę zadzwonić i umówić się na spotkanie w sprawie mieszkań. Zayn pytał jeszcze kilka razy czy jestem pewna, a ja za każdym razem odpowiadałam tak. W międzyczasie kiedy szukałam numeru w internecie, Zayn postanowił porozmawiać o moim tacie.
     - Jest mi naprawdę przykro, że Cię uderzył. Nie miał prawa. Nieważne jak bardzo go zdenerwowałaś powinien się pohamować. Co chcesz dalej z tym zrobić, hm? Porozmawiasz z nim? Wyjaśnicie sobie co zaszło? Powinien Cię przeprosić.
     - Wiem, że powinien, ale w sumie nie miał jak. Od tego incydentu nie wdzieliśmy się. Sądziłam, że wychodzimy na prostą. Zaczął mnie mną i Amelią naprawdę interesować, aż tu nagle takie coś. Nie spodziewałam się, chociaż wiem, że to też moja wina. Nie wiem co będzie. Czas pokaże. 
     - Myślę, że powinnaś wyciągnąć do niego pierwsza rękę, ale nie zupełnie. Możesz naprawić jednocześnie relacje z mamą i z tatą. Chodzi mi o to, żebyś pogadała z tatą na temat mamy. Wypytała jak się czuję, w jakim jest szpitalu. Moglibyśmy w końcu to sprawdzić, wiesz? Musisz przecież z nią chociaż porozmawiać. Nie wiadomo jaka jest sytuacja, a ona może być naprawdę chora. Nie chcę, żebyś później żałowała swojej decyzji, skoro mam na nią wpływ. Jestem pewien, że jak powiesz tacie, że to wszystko co chciałaś wiedzieć to on Cię zatrzyma i przeprosi za swoje zachowanie. Co Ty na to.
     - Wiem, że masz rację. 
Zayn uśmiechnął się pocieszająco do mnie. Kiedy już miałam spisane trzy numery telefonu na kartkach zaczęłam dzwonić po kolei do każdego z nich z telefonu Zayn'a, ponieważ mój się rozładował. W końcu stanęło na tym, że miałam jutro trzy spotkania. Pierwsze o dwunastej, drugie o piętnastej i ostatnie o siedemnastej. Zayn kiwał głową kiedy ustalaliśmy godzinę. Musieliśmy zrobić tak, aby było jakieś odstępy pomiędzy spotkaniami, ponieważ musieliśmy na każde z nich przyjechać i chociaż odsapnąć. Na szczęście Mulat wie, gdzie wszystkie trzy adresy się znajdują. Zeszłam z łóżka i zdjęłam z siebie bluzę dżinsową po czym poszłam przebrać się do łazienki w coś luźniejszego. Po tym jak wróciłam do pokoju razem z Zayn'em zagraliśmy w kilka gier karcianych. Później chciał oglądać moje zdjęcia z dzieciństwa. Uśmiechnęłam się i ostrzegłam, że nie ma ich co szukać bo ich nie znajdzie. Nie mogłam uwierzyć kiedy kilka minut później przyszedł z niedużym czarnym pudełkiem w dłoniach. Szybko wstałam z fotela podchodząc do niego. 
     - Zayn..
     - Na pewno mi się spodobają.
     - Proszę, nie oglądaj tego.
Przez kilka minut skakałam przy chłopaku, aby dosięgnąć pudełka, ale on był za wysoki jak dla mnie, dlatego się poddałam. Zaproponował, że możemy obejrzeć razem, ale pokiwałam głową przecząco wracając na fotel. Zayn spojrzał na mnie później na pudełko, które odłożył na biurku.
     - Nie obejrzę.
     - Znalazłeś, więc zrób to. 
    - Nie, nie zrobię tego. Nie chcę, abyś się na mnie gniewała. Poza tym sądzę, że sprawiedliwiej będzie jeśli przyniosę również swoje zdjęcia i obejrzymy Twoje i moje, dobrze?
Kiwnęłam głową zgadzając się. Drzwi frontowe zatrzasnęły się co znaczyło, że tata wrócił do domu. Zayn spojrzał na mnie ciepłym wzrokiem. Złapałam oddech i poszłam na dół po tym jak Zayn klepnął mnie w pupę niby 'na szczęście'. Uśmiechnęłam się do niego. To będzie dla mnie cholernie ciężkie. 

*Oczami Zayn'a* 

     - Wpadnę po Ciebie rano około dziewiątej.
    - W porządku. 
    - Śpij dobrze, Mała.
Ucałowałem jej czoło i wyszedłem z pokoju. Sprawnym, ale cichym krokiem zszedłem ze schodów. Później już tylko zamknąłem drzwi domu. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu. Samochód zostawiłem na podjeździe, bo nie widziałem sensu wpakowywania go do garażu, skoro jutro i tak będę nim jeździł. Wszedłem do domu. Wszędzie były pogaszone światła. Było strasznie cicho. Pewnie wszyscy już śpią - przeszło mi przez myśl. Nie byłem głodny dlatego nie wchodziłem do kuchni tylko od razu do siebie do pokoju. Wziąłem szybki prysznic. Po wszystkim usiadłem przy laptopie. W sumie nawet nie pamiętam kiedy ostatnio z niego korzystałem. Dziwne. Zalogowałem się tradycyjnie na TT. Trochę więcej tego niż zwykle. Po kilkunastu minutach leżałem już w łóżku. Z rękoma, które były pod moją głową i gapieniem się w sufit myślałem co będzie jutro. Jak przebiegnie spotkanie Olivii i jej mamy. Oby nie było aż tak źle. Pojadę jeszcze z nią na spotkania z właścicielami mieszkań. Przynajmniej będę miał pewność, że nic jej nie będzie. Ciekawe jak tam Lou sobie radzi. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się tego po Eleanor. Wydawała się być taka miła, troskliwa, dobrym materiałem na dziewczynę, a tu się okazuję, że z niej wcale nie jest taka szara myszka.  Gdybym mógł ją udusić to już bym dawno to zrobił, ale nie chcę mieć problemów. Moje powieki stały się cięższe. Byłem bardziej senny. Dlatego przytuliłem się do mojej ulubionej poduszki i zasnąłem.

Rano.

Wstałem jakoś kilka minut po ósmej. Zanim wygrzebałem się z łóżka napisałem jeszcze wiadomość do dziewczyny, aby wstawała, jeśli jeszcze tego nie uczyniła. Wtedy dopiero postawiłem się na równe nogi. Wybrałem jakieś ciemne dżinsy z szafy i czarną koszulkę. Do tego bluzę. Za oknem pogada nie tryskała entuzjazmem. Chyba będzie padać. Czy to jakiś znak ? Może jednak nie powinniśmy jechać do tego szpitala? - pomyślałem patrząc w okno. Nie, nie już postanowione. Olivia musi z nią porozmawiać. Po doprowadzeniu się do ładu zszedłem do kuchni. W niej spotkałem Liam'a.
     - Nie możesz spać?
     - Jakiś koszmar mi się śnił i wstałem. A Ty?
     - Jadę z Olivią do szpitala do jej mamy.
     - Jej mama jest w szpitalu? Nie mówiłeś.
Wyjaśniłem Liam'owi jak sprawa wygląda. Wiedziałem, że nie powie tego dalej i mogłem mu zaufać. Przyznałem również, że musiałem ją namawiać, żeby tam ze mną pojechała. Liam stwierdził, że musimy częściej ze sobą rozmawiać. Uśmiechnąłem się w odpowiedzi. Po tym jak zjadłem, wypiłem ciepłą herbatę i umyłem zęby na dole w łazience pożegnałem się z Liam'em i wyszedłem z domu wcześniej decydując się na zmianę bluzy i zamiast niej założyłem czarną skórzaną kurtkę. Kilka minut później byłem już przed domem Olivii. Wyjąłem z kieszeni swój telefon i wpisałem jej numer. Musiałem ją powiadomić, że już jestem. Zegarek wskazywał kilka minut przed dziewiątą, ale sądzę, że to nie problem. 
     - Cześć. Już jestem przed Twoim domem.
     - A ja dopiero zabrałam się za jedzenie.
     - W takim razie możesz zjeść w aucie. 
     - Cóż za wspaniałomyślność.
     - Mam iść po Ciebie i zaciągnąć tutaj?
     - Przecież już idę, spokojnie.
Siedziałem kilka dobrych minut w samochodzie czekając na dziewczynę. Szczerze mówiąc zazdrościłem Harry'mu czy Louis'owi, że sobie tak po prostu wyjechali odpocząć, bo w sumie też bym gdzieś wyjechał z Olivią. Moglibyśmy odciąć się od wszystkich, wyluzować, spędzić razem czas. Szkoda, że harowałem na marne i nic z tego nie mam. W sumie teraz zamiast być z Olivią pewnie byłbym w studiu nagraniowym, więc nie mam co narzekać, prawda? Odpaliłem silnik, kiedy zauważyłem jak dziewczyna wychodzi z domu zakładając na siebie skórzaną, czarną kurtkę. Żałowałem, że nie należała do mnie i że pogoda nie pozwoliła na to, aby założyła jedną z sukienek, które jej wczoraj kupiłem. Olivia wsiadła do samochodu i nawet się ze mną nie przywitała. Westchnąłem cicho pocierając dłonią brodę.
     - Jesteś zła, prawda?
Pytam, chociaż dobrze wiem, że tak jest. Może nie do końca zła na mnie, ale w jakimś procencie na pewno. Chcę dla niej jak najlepiej i wiem, że kiedy pogada z mamą i wszystko sobie wyjaśnią to będzie mi wdzięczna, chociaż tego nie oczekuję. Przyglądam się jej. Ma na sobie czarne spodnie, które opinają jej szczupłe nogi, koszulkę coś na granicy pomiędzy różem, a czerwienią z kieszonką na lewej piersi, czarne botki na płaskim obcasie i w tym samym kolorze kurtkę. Wygląda naprawdę dobrze. Olivia wzdycha cicho i spogląda na mnie przez chwilę.
     - Nie jestem zła. Po prostu pogoda jest nie taką jaką sobie wyobrażałam. Wiesz, że nawet myślę iż to zły znak? W sumie wcześniej tak podejrzewałam, że w końcu pogoda się skumuluje i będzie padać, ale że akurat dzisiaj? Mam ochotę się wrócić, przebrać w wygodne ciuchy i oglądać filmy jedząc niezdrową żywność.
     - Moja mała biedna dziewczynka.
Przytuliłem Olivię, która zaprzeczyła moim słowom.
     - Tak sobie wmawiaj, Skarbie.
Powiedziałem kiedy nadal się upierała, że nie jest wcale mała. W końcu włączyliśmy się do ruchu. Olivia wspominała coś, że właściciel, z którym byliśmy umówieni na osiemnastą się wycofał. Stwierdziłem, że będzie miała więcej czasu dla siebie. Przytaknęła niepewnie po czym wyjęła ze swojej torby telefon i słuchawki. Po chwili skuliła się na fotelu i zaczęła być w innym świecie, jak to inni nazywają. Rozumiałem ją i nie miałem zamiaru przeszkadzać. Na pewno układa sobie w głowie to co chce jej powiedzieć i zastanawia się jak może potoczyć się spotkanie. Około pół godziny później zaparkowałem na parkingu przed szpitalem. Odpiąłem pas bezpieczeństwa i kiedy miałem otwierać drzwi, żeby pomóc Olivii, dziewczyna złapała mnie za dłoń. Odwróciłem się w jej kierunku.
     - Boję się. Nie chcę tam iść.
     - Skarbie, będę cały czas obok.
Zapewniłem i wysiadłem z auta zanim kazałaby mi zawrócić. Wiem, że pewnie bym jej uległ. Pomogłem jej wysiąść wcześniej mówiąc, aby się nie przejmowała, bo wszystko będzie dobrze. Po uzyskaniu informacji w recepcji poszliśmy w stronę wind. Wsiedliśmy do jednej z nich i wjechaliśmy na piąte piętro. Rozglądałem się za numerem 457. Widać było, że Olivia się stresuje i chyba nawet zaczęła naprawdę wierzyć, że jej mama faktycznie jest chora. W końcu dostrzegłem odpowiednie cyfry i skierowaliśmy się tam oboje. Przytuliłem ją chcąc dodać jej odwagi po czym oboje weszliśmy do sali. 
______________________
OD AUTORKI: Nie wiem co mam napisać. Rozdział taki Olivii i Zayn'a.  Miał być dłuższy o perspektywę Harry'ego i spotkanie Olivii z jej mamą, ale już jakoś nie dałam rady. Do następnego rozdziału. Trzymajcie się ;)

~ Mała ♥

Komentarze

  1. Superrrrrrrrrr!! :D
    Olivia i Zayn! *__*
    kochammmmmmmmmmmm to laska! :)
    informuj mnie bo moja skleroza jest okropna.. !
    czekam na nastepny! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalej Dalej Dalej ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie że dodałaś nowy rozdział . Jest bardzo ciekawy . Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No ciekawie się dzieje ;) rozdział super jak zawsze ;) szybko dodawaj następny !! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham to opowiadanie :) z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział pozdrawiam
    Miśka :*

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiec.. mysle co mam napisac ;D Po pierwsze zdobylas kolejna fanke ;) Po drugie tak sie wciagnelam i przeczytalam wszystko w dwa dni ;D Swietnie piszesz wiec nie przestawaj a komentujacych na pewno przybedzie. Jakos ucieszyla mnie pespektywa ze Lou bedzie sam bez El ;D I nie chce zeby Jennifer wyjezdzala :( Powodzenia <33

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam ciekawy rodział mam nadzieje Ze oli da rade !!!
    wierze w nią!!
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow dużo się dzieję ;) Ale rozdział cudny i pisz i dodawaj szybko KOLEJNY ! Już nie moge sie doczekać <3

    http://letmeloveyou1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej hej to jeszcze raz ja Ola ♥♥
    Świetny nowy wygląd jestem pod wrazeniem !

    Jak byś miała czas to ocen mojego bloga bo cos mi sie zdaje ze moje wypociny na marne idą :(

    onedirection-tiara.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Mega , podoba mi się ale żeczywiście mogłaś jeszcze dać perpektywe Harrego <33 Czekam na nastęny !

    OdpowiedzUsuń
  11. Awww . :3
    Słodko . :D
    Czekam na następny . :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz