sobota, 27 października 2012

I / 10

*Oczami Zayn'a* - W tym samym czasie.

Poszedłem za wskazówką Jennifer, która była bardzo prosta i nie ma opcji, że miałbym się zgubić. Zaśmiałem się cicho i spojrzałem na brązowe drzwi przede mną. Byłem już raz u niej w pokoju. Właśnie RAZ, więc nie za bardzo pamiętam. Kojarzę po przywieszce. Zapukałem do brązowych drzwi i poczekałem grzecznie na jakąkolwiek odpowiedź z jej strony, którą po chwili dostałem o treści  'proszę'. Złapałem za klamkę, otworzyłem drzwi i spojrzałem na dziewczynę, która leżała na łóżku z laptopem na kolanach. 
- Cześć. 
- Od moich drzwi w prawo, ostatnie drzwi.
Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
     - Tam znajdziesz łazienkę.
- Nie szukam łazienki tylko Ciebie.
- W jakim celu?
- Wiesz kim..
-  Nie interesuje mnie to.
Nie wiedziałem za bardzo co mam powiedzieć.
- Powinnam skakać przy Tobie i prosić o jakiś głupi autograf, albo zdjęcie? Nie, czekaj o spojrzenie Twoje bądź Twoich kumpli? Nie, nie zrobię tego. Ze mną jest wszystko okej. 

*Oczami Olivii*

- Nie ukrywam, że powinnaś.
- Po prostu idź, wyjdź i nigdy tu nie przychodź.
- Dlaczego jesteś taka nie miła? Nic Ci nie zrobiłem. Przyszedłem tylko się przywitać, pogadać i dać grafik, a Ty mnie traktujesz jakbym był skończonym idiotę! 
- Bo nim jesteś.
- Nawet mnie nie znasz..
Mruknął, rzucił coś w moją stronę po czym wyszedł trzaskając drzwiami. Ukuło mnie coś w sercu. Chyba nie powinnam tak reagować, ale co mam poradzić na to, że nie lubię jego i tego całego zespołu?! Każdy ma swój gust i nikt nie ma prawa narzucać mi swojego! Ale to nie usprawiedliwienie, że byłam dla niego taka oschła, prawda? Ja zawsze coś spieprzę. To wszystko przez ten mój dzisiejszy humor, który zmienił się od rozmowy z tatą. 'Dobra stało się i się nie odstanie'. 'Jeden poznany nowo chłopak w tę czy w tę..' - pomyślałam, a po chwili gdy się ocknęłam spojrzałam na białą kartkę, leżącą na moim łóżku. Otworzyłam ją delikatnie i pierwsza moja myśl 'Grafik?'. Nagłówek o treści 'Grafik prób dla uczestniczki..' wpisane moje imię i nazwisko, '..która wystąpi podczas tego rocznego festiwalu'. Zaczęłam krzyczeć w myślach. Pierwszy 'trening' jutro o 9? To są jakieś żarty.. - mruknęłam do siebie. Jednak to nie było takie straszne.. Cały czas w głowie dudniło mi pytanie: 'Jakim cudem JA wygrałam?'. Przecież nie słyszeli jak śpiewam.. Zastanawiałam się nad tym jeszcze trochę i doszłam do wniosku.. W końcu Jennifer wysyłała jednemu z nich i chyba nawet temu co był tu przed chwilą mój filmik, na którym śpiewam na jej urodzinach, jej ulubioną piosenkę. Stąd ten wybór. A co do decyzji pójścia na trening: pójdę tam, co mi szkodzi. Zobaczę co i jak, a później wrócę do domu. Wylogowałam się ze wszystkiego na czym byłam zalogowana obecnie i wyszłam z pokoju. Pokierowałam się do kuchni. O mały włos bym nie dostała zawału. W kuchni siedział jakiś blondyn i jadł jak szaleniec.. Spojrzałam na niego marszczą brwi i zabrałam wszystko co jest mi potrzebne do moich kanapek. Odłożyłam na blat po czym wstawiłam wodę na herbatę z cytryną. 
- Mógłbyś? 
- Nie teraz.
- Nigdy nie widziałeś pomidora? 
- Widzieć widziałem, ale czy jadłem..
- Nie słuchaj go Jennifer..
Powiedział ten chłopak, który z jakieś kilka minut temu był u mnie w pokoju. Na mój widok się zaciął. Spojrzałam dosłownie na chwilkę na niego, a później zaczęłam robić kanapki. Blondyn, chyba wyczuł jakieś napięcie tak samo jak ja i wycoafł się z pomieszczenia, mówiąc, że już nie jest głodny. Wstał od stołu i wyszedł z kuchni. Zostałam sam na sam z chłopakiem, który usiadł do stołu naprzeciwko mnie - jak zauważyłam, ponieważ stałam do niego tyłem. Krojąc drugiego pomidora, ponieważ nie chciałam tego obślinionego po blondynie najnormalniej w świecie się zacięłam.
- Cholera.
Przeklęłam dodatkowo pod nosem i w tej chwili miałam ochotę krzyczeć, gdy mój telefon zaczął mi dzwonić. Odłożyłam nóż i wyjęłam telefon z kieszeni nawet nie patrząc na wyświetlacz kliknęłam zieloną słuchawkę.
- Halo..
- Cześć! Z tej strony Connor.
- Miło, że dzwonisz, ale to nie dobry moment.. 
- Dlaczego?
-  Mały wypadek przy krojeniu 
- Mam apteczkę mogę podrzucić.
- To miłe, ale ja też mam.
- Okej, a tak właściwie to dzwonię, aby zapytać czy może nie poszłabyś ze mną na kolację? Nie mam ochoty gotować, a Avril nie ma w domu i troszkę mi się nudzi, dlatego od razu pomyślałem o Tobie. 
- Tak, będę Twoją dłużniczką, bo jestem głodna.
Powiedziałam kładąc telefon na ramieniu i uchem go dotknęłam, aby mieć obie dostępne ręce, którymi wyjęłam  apteczkę by przemyć palec wodą utlenioną i położyć na niego plaster. Razem z chłopakiem umówiliśmy się, że za kilkanaście minut po mnie przyjdzie, po czym pożegnał się i rozłączył, a ja odłożyłam telefon na blat i zrobiłam z palcem tak jak planowałam. Położyłam tylko te dobre plasterki pomidora, ułożyłam na talerzu. Odwróciłam się i postawiłam talerz na stół. Zauważyłam, że chłopak bacznie mnie obserwował.
- Mam coś gdzieś?
Spytałam i palcem pokazałam na twarz i ogółem. Chłopak tylko pokiwał przecząco głową i uśmiechnął się nikle. Sprzątnęłam szybko to co nabrudziłam i wyszłam z pomieszczenia kierując się do swojego pokoju po rzeczy, a później pod prysznic. Z szafy wybrałam TO, a dalej poszłam do łazienki. Szybki prysznic, wytarłam się ręcznikiem, posmarowałam ciało kremem kokosowym, ubrałam bieliznę, wysuszyłam włosy, założyłam resztę, uczesałam się tak jak zawsze, zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Wzięłam tylko jeszcze torebkę i spakowałam do niej tradycyjnie: telefon, portfel, perfumy z Playboya, błyszczyk przezroczysty. Usłyszałam dzwonek do drzwi, złapałam torebkę i zeszłam szybko na dół. Przechodząc przez salon Jennifer zagadnęła mnie, kiedy siedziała z całym zespołem. Chłopak, który obserwował mnie w kuchni, właśnie wszedł do pomieszczenia patrząc znowu na mnie. 
- Wychodzisz gdzieś?
     - Kolacja z Connor'em
- To powodzenia!
Rzuciła kiedy ja szłam w kierunku drzwi frontowych, które szybko otworzyłam. Posłałam uśmiech chłopakowi i czując zimno, które dostaje się na odkrytą skórę ciała, zabrałam z wieszaka swoją, czarną, skórzaną kurtkę, którą założyłam szybko i wyszłam na zewnątrz zamykając za sobą drzwi. Przywitałam się z Connor'em całusem w policzek. Chłopak miał na sobie ciemne jeansy, czarną koszulkę i na to marynarkę. 
- Tak myślałem, że założysz sukienkę. Wyglądasz pięknie, wiesz? I to nie będzie taka zwykła kolacja. 
Zarumieniłam się, kiedy powiedział komplement.
     - Chodźmy już, bo inaczej umrę z głodu.
Connor zaśmiał się głośno i oboje ruszyliśmy lekkim krokiem w stronę, którą on tylko znał. Muszę przyznać, że ten chłopak jest naprawdę fajny i miły, pomimo, że wrzucił mnie kilka razy do wody, przekomarzał się i tak dalej. Wiem, że spędzimy miły wieczór. 


*Oczami Liam'a*

- My już będziemy się zbierać.
Harry oburzył się na moje słowa i spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Już wiedziałem, że Jennifer mu się spodobała, bo nic innego przecież go by tutaj nie trzymało. Louis potwierdził również, że zostaje. Spojrzałem pytającym wzrokiem na Niall'a, który kiwnął głową na znak, że zostaje. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, w którym brakowało Zayn'a. Głos Lou przekazał mi informacje, abym sprawdził na górze. Posłałem mu uśmiech i szybko wspiąłem się po schodach. Od razu pokierowałem się do pokoju Olivii, o ile dobrze pamiętam. No bo gdzie indziej by mógł być? Zapukałem i wszedłem do pokoju. Tak jak podejrzewałem. Chłopak siedział na jej łóżku. Zawołałem go, ale ten jakbym mnie nie usłyszał. Podszedłem w jego kierunku i szturchnąłem go w ramię. Szybko podniósł na mnie wzrok zdezorientowany.
- Wracasz ze mną? Reszta zostaje.
- Ta. I tak nie mam na co liczyć. 
Wzruszył ramionami i podniósł się z łóżka. Poszedł w kierunku drzwi, a ja momentalnie spojrzałem na ramkę, którą odłożył na komodę. Na zdjęciu widniało zdjęcie Olivii i Jennifer. Coś sobie uświadomiłem w tej chwili. Jennifer i Harry, a teraz Olivia i Zayn. Ciekawe jak to wyjdzie. Uśmiechnąłem się mimowolnie do zdjęcia. 
- Idziesz czy jednak zostajesz?
Odwróciłem się w kierunku Mulata i ruszyłem w jego kierunku kiwając głową przecząco. Nic mnie tutaj nie trzymało, chociaż mogłem zostać i pilnować chłopaków, żeby nie zrobili przypadkiem czegoś głupiego, bo znając ich pomysły to mogłoby wyjść z tego coś nie dobrego. Razem z chłopakiem zeszliśmy na dół w kierunku salonu. 
- Chłopaki, my już będziemy się zbierać. Proszę nie róbcie niczego głupiego i nie zróbcie nam wstydu, a i Niall..
Kiwnąłem w kierunku chłopaka na co pokiwał twierdzącą głową w geście 'nie wyjem im całej lodówki'. Po tym upewnieniu razem z Zan'em wyszliśmy z domu kierując się w kierunku swojego. Spojrzałem na przyjaciela, który szedł obok mnie z rękoma w kieszeniach ciemnych jeansów ze spuszczoną głową. Czasami spojrzał przed siebie. Widziałem, że coś go gryzie. 
     - Co się dzieje?

*Oczami Zayn'a*

- Dziwnie się czuję, a w sumie czułem. Zawsze kiedy wychodzimy na miasto każdy nas zaczepia, nasi fani, przeważnie dziewczyny i rzadko się zdarzało, żeby jakaś nie zwróciła na nas uwagi. Ona taka nie jest. 
- O kogo chodzi?
- O Olivię. 
- Energią to ona nie tryska przy nas.  
Westchnąłem cicho i postanowiłem opowiedzieć Liam'owi o naszym spotkaniu sam na sam w jej pokoju i później jak spotkaliśmy się w kuchni. 
- Nie sądzisz, że byłeś za ostry?
- Ona nie jest bez winy. Grzecznie przyszedłem, przywitałem się, chciałem dosłownie chwilkę z nią pogadać, a ona co? Odzywała się do mnie jakbym nie wiadomo kim był.. 
- Zayn, to dziewczyna. Słabsza płeć, pamiętaj.
Kiwnąłem głową potwierdzając jego zdanie i nawet nie zorientowałem się kiedy byliśmy przed bramą domu, do którego weszliśmy. Razem z przyjacielem rozdzieliliśmy się, każdy poszedł do siebie. Nawet nie zdążyłem z siebie zdjąć kurtki, kiedy Liam przyszedł do mojego pokoju i oznajmił mi, że wychodzi razem ze swoją dziewczyną Danielle. Życzyłem im miłego wieczoru i udałem się do łazienki. Przemyłem twarz letnią wodą i spojrzałem na siebie w lustrze, jednocześnie opierając się o umywalkę. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Jest już po castingach. Za dokładnie - od jutra - pięć dni zaczniemy wywiady, sesje fotograficzne dla przeróżnych pism, małe koncerty no i w końcu nadejdzie 3-miesiączna trasa koncertowa.. Muszę wykorzystać te 5 dni.. Tylko jak? Najchętniej to spotkałabym się na pewno nie raz z tą brunetką co 'ładnie' się wyraża, ale tak jak powiedział Liam 'Nie możesz się narzucać'. Jednak gdy tak bardziej się nad tym zastanowiłem to doszedłem do wniosku, że jej się no w sumie nie narzucałem. Muszę jutro iść na ten pierwszy trening.. Właśnie! Mam już co robić. Będę chodził patrzył jak się uczy! Ogólnie i tak mam tam wpadać i doglądać co i jak. W sumie to jestem jej jednym z nauczycieli, więc specjalnie nie muszę się starać, aby tam się pojawiać, bo i tak będę musiał. Będziemy się widzieć, sam na sam w dużej sali. To będzie doba okazja, aby się bardziej poznać. Może zmieni swoje nastawienie do mnie i ogółem naszego zespołu. Uśmiechnąłem się mimowolnie do siebie. Dobry ten plan, Malik. Moje myśli powróciły do momentu, kiedy dziewczyna stała do mnie tyłem w swojej kuchni, a ja siedziałem za nią i przyglądałem jej się w spokoju. Moment, w którym zadzwonił jej telefon i fakt, że rozmawiała, z jakimś chłopakiem - prawdopodobnie to Connor, ale nie jestem pewny - mnie zmartwił i zacząłem się wtedy zastanawiać, jak i teraz. W mojej głowie pojawiły się pytania, a jedno dręczyło mnie w szczególności: Kim był ten Connor dla niej? 

*Oczami Olivii*


- Spacer?
Zaproponował chłopak gdy wyszliśmy z restauracji. Kiwnęłam głową twierdząco i posłałam chłopakowi uśmiech. Ruszyliśmy w stronę parku, szliśmy wolno. Od czasu do czasu Connor coś powiedział, a ja mu przytakiwałam czy też wypowiadałam się bardziej. Naprawdę polubiłam tego chłopaka, mimo że znam się z nim jeden dzień. Nikogo jeszcze tak bardzo nie polubiłam i to jeszcze na dodatek w tak krótkim czasie. Kiedy opuściliśmy park, kierowaliśmy się w stronę mojego domu. Wskazałam Connor'owi dom. Chłopak stanął przede mną i uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam ten gest. 
     - Widzimy się jutro na ognisku, tak?
- A o której je planujecie zrobić?
- Gdzieś tak około osiemnastej, a co?
- W takim razie powinnam zdążyć.
- Można wiedzieć coś więcej? 
- Wygrałam konkurs wokalny. Strasznie się denerwuję to po pierwsze. Po drugie nie wiem kogo spotkam, jak pójdzie współpraca i tak dalej. Dziwi mnie też to, że wybrali mnie na podstawie nagrania z tamtego roku. Nie wiedzą jak śpiewam teraz. To jest strasznie dziwne i czuję dezorientację..
- Myślę, że nie było dla nich różnicy. Śpiewałaś tak jak im to odpowiadało i Cię wybrali. Gratuluję.
Connor uśmiechnął się, a ja przyznałam mu racje.
- Dziękuję. Więc do zobaczenia jutro?
Spytałam, a on pokiwał głową twierdząco. Podeszłam do niego bliżej i lekko musnęłam ustami jego polik. Życzyłam spokojnej nocy i uciekłam w stronę drzwi. Weszłam do domu i już w holu było słychać jakieś wrzaski. Bez przesady, zaczyna się cisza nocna. Zmarszczyłam brwi, gdy zauważyłam czwórkę chłopaków i Jennifer którzy bili się poduszkami. Dziewczyna szybko mnie zauważyła. 
- Hej, Skarbie. 
     - Cześć. Co tu się dzieje? 
- Wojna na poduszki. Może dołączysz?
- Nie, ale dziękuję za.. zaproszenie. W każdym razie, jeśli możecie to bądźcie troszkę ciszej. Moja siostra już śpi.
Uśmiechnęłam się lekko, co odwzajemnili, a ja znowu poczułam na sobie wzrok chłopaka, z którym się posprzeczałam. Nie spojrzałam na niego. Można powiedzieć, że uciekłam do kuchni. Nalałam sobie soku i zaczęłam go pić, a przy tym zastanawiałam się nad różnymi sprawami. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi frontowe, a po dwóch/trzech minutach widziałam mamę jak wchodzi do domu. Przypomniały mi się słowa ojca.. Nie wiedziałam czy mam jakoś zareagować czy coś zrobić..
_____________________
OD AUTORKI: Dziesiąty rozdział za nami! Dziękuję za 13 komentarzy pod poprzednim rozdziałem, za 12 obserwatorów i nie całe 5.000 tyś. wejść na bloga. Zapraszam do dalszego komentowania. Gdyby ktoś nie widział w zakładce 'BOHATEROWIE' są 2 nowe dodane osoby.  

środa, 24 października 2012

I / 09

*Oczami Olivii* - W tym samym czasie. 

- Jesteśmy na miejscu.
Powiadomił chłopak. Każdy zszedł ze swojego rowera i odstawił go w cień.  Widok był przepiękny. Żadnych papierków = czysta, zielona trawa, piasek, upał, słoneczko ładnie grzeje = można się opalić, woda czyta, przezroczysta = pływanie?! Moje brwi uniosły się wysoko. Zaczęłam panikować, dlatego z moich ust wyszło najgłupsze pytanie świata:
- Mamy zamiar się opalać i pływać tutaj?
- No taki jest plan.
- Właściwie to my z Jeni nie mamy stroju.
Avril jęknęła cicho z miną szczeniaczka i powiedziała, że zapominała nas uprzedzić, abyśmy zabrały strój kąpielowy. Dodała, że sama nawet nie wzięła ze sobą. Posłałam jej w odpowiedzi uśmiech. Jakoś trzeba sobie radzić. Dziewczyny spojrzały na mnie lekko zdezorientowane kiedy zaczęłam się rozbierać. Przecież pod tym mam bieliznę, która może mi służyć za strój kąpielowy do opalania i pływania, prawda? No więc właśnie. 
- Przy Tobie zaczynam mieć kompleksy.
Powiedziała Avril na co zaśmiałam się głośno. Niemożliwe. Jej ciało jest naprawdę świetne i nie ma się czego wstydzić, ani nie musi mieć przede wszystkim kompleksów i to jeszcze przy mnie. Pokręciłam głową i zabrałam się za związanie włosów w niedbałego koka. Po chwili dziewczyny również zaczęły się rozbierać. Wyjęłam koc z plecaka i go rozłożyłam. Usiadłam na nim, wyjęłam słuchawki, mp4 i olejek do opalania. Posmarowałam przód swojego ciała po czym położyłam się na plecach, słuchawki pokierowałam do uszu i włączyłam playlistę. 'To do dzieła słoneczko' - przeszło mi przez myśl. Dziewczyny zrobiły to samo. Natomiast chłopak poszedł do kolegów, których spotkał niedaleko nas.

*Oczami Zayn'a* - W tym samym czasie. 

- Zayn!
Liam krzyknął moje imię w geście przywołania mnie, ale ja jego nie słuchałem, byłem zbyt zafascynowany tym wystrojem. Jestem ciekaw czy sama go projektowała czy to robota projektanta. Rozejrzałem się jeszcze po garderobie, gdzie przypadkiem otworzyłem jedną z szuflad, która była wypełniona jej bielizną. Uśmiechnąłem się szeroko, a co pokoju wpadł Louis.
- Zayn ty zboku! 
- Ale to przypadek! 
- Jasne, jasne. Wyłazić i to obaj.
Zaoponował Liam stanowczo, więc nie pozostało nam nic innego jak wyjść, a przy tym zostaliśmy uderzeni w kark. Śmiejąc się zauważyłem, że siostra Olivii już na nas czeka. Podpisaliśmy jej plakat jak i płytę. Zrobiliśmy kilka wspólnych zdjęć i tak czas zleciał, że zauważyliśmy, że ja tata wrócił lekko zdyszany i przy tym zaczął przepraszać, że tak długo go nie było. Liam szybko odpowiedział, że nic się nie stało i że przyjemnie spędziliśmy każdą minutę. 
- Przykro mi, że nie zastaliście Olivii.
Powiedział. Wzruszyłem ramionami i tak jakoś nagle posmutniałem, bo to dopiero do mnie dotarło, że jej nie zobaczyłem i moje plany wobec niej gdzieś odleciały, zostały zdeptane, spalone. Pożegnaliśmy się z Amelką - siostrą Olivii - i jej tatą po czym wyszliśmy z domu. Dopiero wtedy dałem upust swoim emocjom.
- Kurwa.
- Zayn, nie ma co się denerwować. Mieszka z jakieś dziesięć minut drogi od naszego domu. Przyjdziemy, albo nawet jak będziesz chciał sam, to przyjdziesz jutro. 
Powiedział Liam, który zapewne uznał, że to miało mnie pocieszyć. Sam nie wiedziałem co się ze mną działo, naprawdę. Jeszcze nigdy tak bardzo nie chciałem poznać jakiejś dziewczyny. Ona musiała na mnie rzucić jakiś urok czy czar. Machnąłem ręką i razem z chłopakami wróciliśmy do domu. Oczywiście nie odbyło się bez przywitania i zdjęć z fanami. 

*Oczami Olivii* - W tym samym czasie.

- Connor! 
Krzyknęłam szybko imię kuzyna Avril zanim wrzucił mnie do wody. Cholera jasna. Kiedy tylko się wynurzyłam krzyknęłam w jego stronę iż jak tylko go dorwę to nie ręczę za siebie. Chłopak śmiał się ze mnie, a już po chwili mogłam dostrzec jak razem ze swoim kolegą wrzucają Jennifer do wody. Szybko krzyknęłam w proteście.
- Ona nie umie pływać!
Wydarłam się najgłośniej jak tylko dałam radę, a po ich minach widziałam, że przestali się śmiać i teraz zaczęli się martwić i bardzo dobrze. Widziałam jak dziewczyna się topi dlatego szybko do niej podpłynęłam i jej pomogłam wyjść z wody. Całe szczęście, że nie byłam tak daleko od niej. Jennifer upadła na piasek, a ja na kolanach zaraz koło niej. Kasłała kilka chwil, aż w końcu otworzyła oczy i posłała mi nikły uśmiech. 
- Ty jesteś nienormalny!
- Masz rację. Zabij mnie.
Connor rzucił się na piasek i rozłożył ręce. Wiedziałam, że robi sobie żart, a ja wykorzystałam fakt, że ma zamknięte oczy, szybko pożyczyłam od jakiejś małej dziewczynki dość duże wiaderko jak na nią i napełniłam je wodą, po czym wylałam na twarz chłopakowi, który zaczął się rzucać na każdą stronę. Zapewne myślał, że się topi. Wszyscy: Avril, Jennifer, ja i koledzy Connor'a zaczęliśmy się z niego śmiać. 
- To nie było dobre.
Powiedział i złapał mnie szybko za kostkę. Po chwil czułam się przerzucona przez jego ramię i już wiedziałam co mnie czeka. Connor wrzucił mnie do wody, a ja dzięki szybkiemu refleksowi złapałam go za rękę w wyniku czego wpadł razem ze mną do ciepłej przezroczystej wody. Kiedy oboje w tym samym czasie wynurzyliśmy się z wody zaczęliśmy się równocześnie śmiać. 
     - Zadowolona?
Podpłynęłam za Connor'a, któremu zaplotłam ręce na szyi, a nogi w pasie. Zaśmiałam się wprost do jego ucha kiedy opuszki jego palców posmyrały moje łydki. Chłopak również się zaśmiał. 'Będę bardziej, jeśli mnie zaniesiesz'szepnęłam mu do ucha odpowiadając na jego pytanie. Chłopak złapał mnie za nogi, które miał na swojej talii. Po chwili wyszedł ze mną na plecach z wody. Od jego ciała biło ciepło i ogółem było mi bardzo przyjemnie, ale też lekko niekomfortowo. Wiedziałam, że to tylko wygłupy, ale jednak. 
- Gołąbeczki nie długo się zbieramy.
Powiadomiła nas rozpromieniona Jennifer 
- Przecież jesteśmy tutaj od..trzech godzin? 
Wszyscy zaśmiali się wokoło na mój ton. 
   - Jennifer ma racje, powinniśmy już się zbierać. Osuszmy się, przebierzmy i wracajmy. Za chwilę zacznie się robić zimniej i ciemniej.

Około godziny 19.

- Dzięki za ten dzień.
Powiedziałam, gdy nas odprowadzili pod bramę domu. 
- Nie ma za co. Było świetnie!
- A co powiecie na ognisko, jutro? Zaprosimy jeszcze kilku znajomych. Spędzimy miły wieczór przy pieczeniu kiełbasek. Mamy też basen na tyłach domu, więc możemy zrobić też małą imprezę. 
- Jasne. I tak nie mamy nic do roboty.
Odpowiedziała Jennifer, a ja jej jedynie przytaknęłam kiwnięciem głowy. Pożegnaliśmy się i rowery odprowadziłyśmy do garażu po czym weszłyśmy od środka do domu. Pokierowałyśmy się w stronę kuchni, w której spotkałyśmy mojego tatę, który od razy spytał się jak na minął dzień. Jennifer pośpieszyła mu z odpowiedzią. Uśmiechnął się do nas, ale widziałam, że coś go martwi. Spojrzałam więc na Jennifer, której posłałam znaczące spojrzenie. Kiwnęła głową i wyszła z pomieszczenia. Usiadłam naprzeciwko taty i spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. 
- Coś się dzieje? 
- Mama nie wróciła. Od rana jej nie ma. Wczoraj też jej nie było w domu cały dzień. Od kąt tu jesteśmy gdzieś wychodzi.
- Też to zauważyłam, ale myślałam, że wiesz o co chodzi skoro wy tylko nad tymi papierami siedzicie i w ogóle. 
- Co masz na myśli?
     - Tato.. Czy ty na prawdę niczego nie dostrzegasz? Myślałam, że jak się tutaj przeprowadzimy to się coś zmieni, jednak myliłam się. W Polsce w ogóle mnie i Amelię cały czas olewaliście, nie zajmowaliście się nami tam jak i tu teraz. Dlaczego? Dlaczego chociaż na nią nie zwracanie uwagi. Na mnie naprawdę nie musicie. Ona ma dopiero sześć lat. Wiesz co ostatnio mi powiedziała? Że wy jej nie kochacie.. zresztą mnie pewnie też..
Nie dałam rady powiedzieć czegoś więcej, a bardzo chciałam. Zapłakana uciekłam do siebie do pokoju. Trzasnęłam drzwiami, po których zjechałam. Byłam z siebie dumna, że w końcu to usłyszał, że wydusiłam to z siebie. Z drugiej strony byłam zła, że mama tego również nie usłyszała. Mam nadzieję, że jakoś to sobie przemyśli, jednak wątpię, że coś się zmieni, bo niby co miałoby? Nie zmieni swojego zachowania od tak, nigdy tak się nie dzieje. Po jakimś czasie usłyszałam jak mama wraca do domu. Jednak się tym nie przejęłam. Leżałam na łóżku i przytulałam poduszkę do policzka. Nie płakałam już. Nie miałam zwyczajnie na to siły. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. 'Niech oni otworzą' - przeszło mi przez myśl, a po chwili usłyszałam jak ojciec mnie woła. 'Może to Avril po swoje mp4, zostawiła je u mnie w torbie'. Zeszłam wolnym krokiem na dół i stanęłam. Otworzyłam uchylone drzwi wejściowe i zobaczyłam ulubiony zespół Jeni. Jedynie spojrzałam na nich pytająco. Gdyby nie mój stan, ta 'rozmowa' z ojcem na pewno potraktowałabym ich inaczej. 
- Cześć.
Przywitali się i wyszczerzyli jak jakieś pieski. Ja nadal stałam niewzruszona. Nagle usłyszałam dwa słowa, które zatrzymały się w mojej głowie na dłuższą chwilę 'Wygrałaś konkurs'. Zamarłam, dosłownie. Po chwili cała piątka zaczęła mówić o jakimś festiwalu, mówili tak jakby mieli napisany jakiś scenariusz, gdyż usłyszałam słowa 'Ja miałem to powiedzieć'. Spojrzałam na każdego z nich po kolei. 
     - Nie wiecie jak śpiewam. 
- Owszem wiem. 
W tej chwili chciałam się odezwać, zapytać, ale zamarłam ze słowami na ustach, kiedy usłyszałam głośny krzyk Jennifer, która po chwili zgodnie z postanowieniem w Polsce rzuciła się na chłopaka, którego tak bardzo lubi a nawet i kocha po czym się rozpłakała.
- Wiecie, może wejdźcie i pogadajcie sobie.
Mruknęłam cicho, gdyż przechodzący koło naszego domu ludzie dziwnie się patrzyli, a ja nie chciałam żeby potem chodziły plotki: 'Wiesz ta nowa rodzina co się wprowadziła to jest jakaś dziwna'. Otworzyłam drzwi szerzej, aby cała piątka, a w sumie z przyjaciółką szóstak mogła wejść do środka, a ja uciekłam do siebie. Nie miałam ochoty, a nawet zamiaru z nimi siedzieć. Nie mam na to czasu, a ni głowy do tego.

*Oczami Jennifer*

- To bardzo miłe, że się cieszysz, ale dusisz mnie.
Wydusił Harry, a ja zeszłam z niego i rękom otarłam łzy. Po chwili, gdy się poznaliśmy i przywitaliśmy zaprosiłam ich do siebie do pokoju gdzie chłopaki rozsiedli się na moim łóżku. 
- Przepraszam Cię za nich..
Mruknął zawstydzony zachowaniem chłopaków Liam, który grzecznie stał koło mnie. Machnęłam na to ręką. Nie byłam zła czy coś. Usiadłam na moim krześle obrotowym, które stało przy biurku z laptopem i zapytałam o powód ich przyjścia. Louis pośpieszył mi z odpowiedzią.
- Mamy za zadanie ogłosić wyniki konkursu.
- Tego wokalnego?
- Gdzie jest pokój Olivii? 
- Naprzeciwko mojego pokoju.
Wyjaśniałam uśmiechając się szeroko. Czarnowłosy chłopak wyszedł z pokoju w wiadomym celu, a ja z chłopakami zostałam, aby wyjaśnili mi coś więcej na ten temat. Po wszystkim porozmawialiśmy na różne tematy, a ja nadal nie mogłam uwierzyć, że oni siedzą na mojej kanapie w moim pokoju i tak po prostu sobie rozmawiamy..
_______________
OD AUTORKI: Rozdział dziewiąty jest już na stronie. Komentujcie i piszcie czy podoba się wam, może macie jakieś pomysły, pytania? Osoby, które piszą komentarze z anonima, proszę, aby się podpisywały. W zakładce "BOHATEROWIE" dołączyły dwie nowe osoby, zajrzyjcie jeśli tylko macie ochotę. Do następnego.

poniedziałek, 22 października 2012

I / 08

- Mam wątpliwości..
- Ja nie mam zastrzeżeń. Dziewczyna naprawdę jest śliczna, ma gust i piękny głos. Myślę, że odniesie sukces.
Spojrzałem na mężczyznę pytającym wzrokiem. Westchnął cicho i potarł dłonią czoło. Mój wzrok błagał go, żeby tylko się zgodził. Przecież mieliśmy wybrać osobę, która nam się spodoba, będzie miała to coś, a Olivia właśnie to posiada. Po chwili ucieszyłem się, kiedy tylko dostrzegłem, że Jacob kiwa głową twierdząco lekko zrezygnowany, ale wiedziałem, że nie pożałuje. Wahał się tylko dlatego iż martwi się czy nie zwieje ze sceny, ale to już w moim interesie, żeby tego nie zrobiła. Chciałem od razu iść po jej dane, dowiedzieć się więcej, ale nie wiedziałem gdzie to. Eve poinformowała, że za moment je przyniesie i chwilę później już podawała mi teczkę, którą przejrzałem z dokładnością. Dowiedziałem się, że ma 16 lat; Zainteresowania: śpiewanie, fotografia oraz inne. Sport: unihokej, siatkówkakoszykówka, pływanie, różnego rodzaju biegi i inne; Był też tam adres, który od razu spisałem. A co najważniejsze: numer telefonu, który również szybko spisałem na swój telefon. Zastanawiałem się przez dłuższą chwilą nad nazwą. W końcu zapisałem 'Olivia' - będę wiedział o kogo chodzi. Przyznam chciałem zapisać ją inaczej. Zadowoleni? 
- To ja uciekam po chłopaków i do dziewczyny, aby ją powiadomić. Widzimy się na koncercie. Jacob, uwierz mi, że nie będziesz żałował tej decyzji. Miłego dnia i do zobaczenia na koncercie. 
Wyszedłem tylnym wyjściem i ruszyłem w stronę swojego auta. Musiałem jak najszybciej się znaleźć w domu, moim i chłopaków. "Ruszcie dupska. Za chwilę wychodzimy" - powiedziałem energicznie widząc w salonie bałagan i zaspanych chłopaków przed telewizorem, który od razu wyłączyłem.
- Mam wyniki. Trzeba się tym zająć, teraz.
- Dziewczyna czy chłopak?
- Dziewczyna, Olivia.
Liam spojrzał na mnie pytająco, a ja w odpowiedzi uśmiechnąłem się i kiwnąłem głową twierdząco. Odpowiedział mi również uśmiechem. Spojrzałem na resztę chłopaków, którzy przyglądali się nam. Podniosłem palec do góry. Nie chciałem w tym momencie żadnych pytań. Poza tym, nie chcę niczego zapeszać. Chciałbym ją na początku poznać, zobaczyć jaka jest. Nawet nie udało mi się z nią porozmawiać, zaprosić na kawę, cokolwiek. Poinformowałem chłopaków, że za dziesięć minut mają być tutaj, gotowi. Sam udałem się do swojego pokoju, aby przebrać koszulkę. Jestem taki pod jarany, zadowolony, pełen energii jak jeszcze nigdy. Zaraz ją zobaczę i powiem, że wygrała i zaśpiewa. Szkoda, że w tej ankiecie nie było pytania 'Masz chłopaka?' I wybór 'Tak';'Nie'. To byłoby świetne! Przebrałem się w świeże rzeczy i poszedłem do kuchni, aby napić się soku. Jeszcze przed tym zajrzałem do salonu, żeby sprawdzić czy się ruszyli. Odetchnąłem z ulgą kiedy zobaczyłem, że nikogo w nim nie ma. Zadowolony poszedłem do kuchni w wcześniej wyznanym celu.

*Oczami Niall'a*

     - O co chodzi? Zakochał się czy jak?
     - Liam? 
     - Lubi ją i nic więcej. 
Powiedział i wstał. Powtórzył komunikat Zayn'a i ruszył do swojego pokoju. Po chwili się usłuchaliśmy się i poszliśmy do swoich pokoi. W ogóle byłem zdziwiony zachowaniem przyjaciela. On nigdy nie wstawał tak wcześnie, dodatkowo nie był tak energiczny jak dziś. Ta dziewczyna naprawdę musi być dla niego ważna i fajna. Uśmiechnąłem się do siebie. 

*Oczami Olivii*

Tupałam lekko nogą w podłogę w przedpokoju i czekałam na Jennifer równocześnie wpatrując się w schody, po których powinna już dawno zejść dziewczyna. Spojrzałam na zegarek, który miałam na swoim lewym nadgarstku. 'No ileż można się szykować?'- spytałam z dziwną miną. Przecież to zwykła wycieczka rowerowa, wystarczy ubrać się odpowiednio do pogody ubrać i oczywiście, żeby było wygodnie. Makijaż nie jest ważny, sama nawet go nie robiłam. Podniosłam wzrok kiedy usłyszałam obcasy, które odbijały się od drewna na schodach. Zmarszczyłam zdezorientowana brwi i uniosłam je do góry patrząc na Jennifer, która wydawała się zadowolona ze swojej stylizacji.
- Sama powiedziałaś, że będzie tam jej kuzyn.
- A co z Kamilem i tym drugim?
- Jestem tu 2 miesiące. Muszę zaszaleć!
- To żadne usprawiedliwienie.
Pokiwałam głową niedowierzająco. Jennifer jest atrakcyjną dziewczyną i nie dziwię się, że chce z tego skorzystać, ale jednak trochę przesadza. Powinna się skupić na jednym chłopaku, serio. Potem mogą z tego wyjść jakieś..nieporozumienia czy coś. Dziewczyna pomachała mi dłonią przed twarzą, a kiedy złapałam z nią kontakt, spytała czy mogłybyśmy już iść. Potwierdziłam kiwnięciem głową, ale zanim wyszłyśmy kazałam jej zmienić buty na zwykłe trampki czy inny buty byle by był płaski. Wiem, że będzie się dąsać na mnie przez jakiś czas, ale przejdzie jej i wiem, że będzie mi wdzięczna. W tych butach ona daleko by nie zajechała, serio. Westchnęła cicho i zmieniła buty. Posłałam jej uśmiech i uniosłam kciuk do góry. Amelię zostawiłam pod opieką taty. Mogłabym gdzieś ją zgubić czy coś, czego bym nie chciała. Mama znowu gdzieś wyszła, nawet nie pisnęła słowa. Wyjęłyśmy rowery z garażu i prowadząc je dotarłyśmy pod dom Avril i zadzwoniłyśmy dzwonkiem. Po chwili ujrzałyśmy dziewczynę.
- Cześć! My już jesteśmy gotowi.
- Okej, fajnie. Wczoraj wspominałam Ci o mojej przyjaciółce, Jennifer. Jennifer to jest nasza nowa sąsiadka. 
Przedstawiłam dziewczyny sobie, które podały sobie ręce i przy tym uśmiechnęły się szeroko. Wiedziałam, że trzeba czasu, abyśmy się wszystkie polubiły, bo przecież znamy się za krótko, a w sumie to praktycznie wcale. Wiedziałam jednak, że ja nie będę miała problemu z zakolegowaniem się z Avril, bo jesteśmy podobne. Z Jennifer pewnie też, chociażby ze względu na to, że oboje są fankami tego samego zespołu, którego ja osobiście nie lubię, ale nieważne, nie będę o tym mówić, bo dobrze wiecie jaki mam na ten temat zdanie. Jennifer zagwizdała głośno, co spowodowało, że podniosłam wzrok i ujrzałam wysokiego chłopaka, blondyna z ciemnymi oczami. Miał na sobie zwykłą męską, białą bokserkę, która opinała się na jego ciele, nad którym musiał pracować na siłowni i krótkie ciemne jeansy. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Podszedł bliżej, prowadząc swój rower. Avril przedstawiła nas sobie, a on grzecznie podał nam po kolei dłoń, uśmiechając się przy tym szeroko i życzliwie. 
- Więc dokąd jedziemy?
- Powiedzmy, że to niespodzianka.
- Niespodzianka?
- Nie lubisz niespodzianek?
Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem i posłał mi rozbawiony uśmiech, który ukazał jego białe, równe zęby. Musiałam zrobić jakąś głupią minę, serio. Skrzyżowałam dłonie na piersi i zmrużyłam na niego oczy. 
- Nie mam nic przeciwko.
- Świetnie! W takim razie w drogę.
Nawet nie zorientowałam się kiedy wsiadł na rower i odjechał pewien kawałek od nas. Avril szybko go dogoniła tak samo jak ja z Jennifer, z którą rozmawiałam jak tylko mogłyśmy. Słońce przyjemnie opadało na moje odkryte ciało, a miałam na sobie zwykłą bokserkę i jeansowe, krótkie szorty, a do tego trampki. Dobrze, że przed wyjściem posmarowałam się kremem. 

*Oczami Zayn'a* - W tym samym czasie.

- Spokojnie stary. Nie denerwuj się tak.
Powiedział Liam kładąc mi rękę na ramieniu kiedy byliśmy przed jej drzwiami. Szybko zaprzeczyłem. Ja się wcale nie denerwowałem, no trochę. W końcu mam ją zobaczyć i będę miał pewność, że nie ucieknie. Będę mógł z nią spokojnie pogadać, przekazać przy okazji ważne informacje. Może nawet uda mi się z nią umówić na kawę czy obiad. Słysząc dzwonek drzwi ocknąłem się i spojrzałem na Louis'a, który nacisnął przycisk. Chwilę później otworzył nam starszy mężczyzna, koło którego chwilę później pojawiła się mała dziewczynka.
- Dzień dobry. Jest może Olivia?
- Obecnie jej nie ma. Pojechała na wycieczkę.
- Na którą mnie nie zabrała.
Jęknęła dziewczynka ze smutną miną, a po chwili wyszła przed mężczyzną dzięki czemu mogliśmy ją zobaczyć całą. Dziewczynka błądziła wzrokiem po naszych twarzach, ostatecznie zatrzymując się na mojej. Jest śliczna, jak jej siostra. Byłem zdziwiony faktem kiedy nas rozpoznała, gdyż ja i ogółem chłopaki nie spodziewaliśmy się mieć takich mały fanów. Przytaknąłem zgodnie i koło niej kucnąłem.
- Podpiszecie mi się na kartce?
- Jasne, nie ma problemu.
- Słuchajcie, skoro moja córka was lubi to może wejdźcie, napijecie się czegoś i moglibyśmy zamienić kilka słów.
Rozejrzałem się po chłopakach, którzy jednocześnie kiwnęli głowami, a ja wzruszyłam ramionami, gdyż jeśli bym zaprotestował to i tak bym z nimi nie wygrał. W ogóle to zacznijmy od tego czy bym się nie zgodził, a przecież wiadomo jaka jest odpowiedzieć. Mężczyzna zaprosił nas i wpuścił do środka. Moim oczom ukazało się piękne wnętrze. Liam jakby czytając mi w myślach pochwalił na głos wystrój domu, a mężczyzna grzecznie podziękował, jednak jego policzki zrobiły się lekko czerwone, gdyż przyznał, że to robota projektantów. Machnąłem ręką. Nieważne czyja, bo wystrój jest przepiękny. Mógłbym tu zamieszkać, ale to już w ogóle inny temat. Tata Olivii zapytał nas o to co byśmy wypili, a z uwagi na panującą pogodę, poprosiliśmy o sok bądź wodę. Gdy już wszystko przyniósł poprosił nas, abyśmy popilnowali przed dosłonie kilka minut jej córki, gdyż musiał wyjść.
- Kocham dzieci!
Krzyknął Niall, na co mężczyzna się skrzywił, ale uśmiechnął szybko, a Liam pośpieszły z wytłumaczeniem, że możemy zostać z jego córką i zapewnił, że nic jej się nie stanie. Podziękował i odszedł szybko, ale przed tym jeszcze pocałował córkę w czoło i wyszedł.
- To co z tymi podpisami?
- A co z kartkę i pisakiem?
Odpowiedziałem pytaniem na pytanie. Dziewczynka uśmiechnęła się szeroko i złapała mnie za rękę ciągnąc na górę. Będąc już tam zostawiła, nas przed pokojem, a sama do niego weszła. Rozejrzałem się po korytarzu. Na samym początku nic mojego wzroku nie przykuło, aż do chwili kiedy zobaczyłem napis. Podszedłem bliżej, aby go przeczytać: 'Nie uśmiecha mi się, abyś wszedł do mojego pokoju pod moją nieobecność'.
- Nawet o tym nie myśl.
- Tylko zajrzę i wyjdę.   
- A jak ona ma tam słońca albo coś?
Spytał przerażony Niall, kótóry próbował mnie przekonać, aby tam nie wchodził, ale ja w ogóle go nie słuchałem. Nacisnąłem klamkę i pchnąłem drzwi wewnątrz pokoju, które się otworzyły szybko i mogłem zobaczyć jak mieszka zwyciężczyni konkursu wokalnego
____________________
OD AUTORKI: Mam nadzieję, że się podoba i z góry 
przepraszam za jakiekolwiek błędy. 

poniedziałek, 15 października 2012

I / 07

Avril pocierała dłonie od wewnątrz, uśmiechnęłam się do niej w geście wsparcia. Serio, nie wiem czemu się przejmuje. Przecież to oni powinni być zachwyceni, że mają kolejną fankę, a to że postanowiła tylko z nimi porozmawiać, nie powinno stanowić dla nich problemu. Tak mi się przynajmniej wydaje. Pożegnałam się z Avril, powiadamiają, że widzimy się jutro. Dziewczyna chciała mnie namówić, żebym z nią została i porozmawiała, a po wszystkim mnie i Amelkę odprowadzi. Oczywiście, że się nie zgodziłam. Nie lubię ich, więc nie mam zamiaru przebywać w ich towarzystwie. Po co miałabym psuć sobie humor i dodatkowo im? W momencie, w którym odchodziłyśmy słyszałam jak krzyczała imię: "Louis", ale nie przejęłam się tym. Po około 10 minutach weszłyśmy do domu. Odwiesiłam w przedpokoju sweter siostry i poszłam do kuchni zostawiając ją siedzącą na dywanie i zdejmującą buty. Jennifer siedziała na blacie kuchennym i machała nogami. Pomachałam jej dłonią przed twarzą, gdyż nie zauważyła mojej obecności. Szybko się otrząsnęła zamyślona i uśmiechnęła szeroko. 
     - Szkoda, że nie poszłaś z nami. Naprawdę, żałuj. 
     - Niby kogo takiego widziałyście?
- Czekaj.. jak on miał na imię. Larry.. Lery..Louis!
Myślałam głośno. Nalałam sobie soku i siostrze. Jennifer gwałtownie zeskoczyła z blatu i stanęła szybko blisko mnie. Popatrzyła na mnie przeszywającym wzrokiem, a ja wzruszyłam ramionami i upiłam łyk zimnej cieczy. Po chwili wrzasnęła:
- Żartujesz ?! 
- Nie. Mieszkają 10 minut drogi stąd,
Skończyłam i poszłam do siebie zostawiając Jennifer zaskoczoną i zdziwioną. Będąc u siebie złapałam laptopa. Sprawdziłam NK, Photobloga, FB i został mi TT. Kilka powiadomień, 3 wiadomości - jedna z nich bardzo i to bardzo i jeszcze raz bardzo mnie zaskoczyła. Była to jakby opinia śpiewanej przeze mnie piosenki. Zdziwiłam się, bo nie pisałam do '@zaynmalik', a tym bardziej nic nie wysyłałam. Po obejrzeniu filmiku wiedziałam, że to sprawka Jennifer. Byłam zła, no ale co by to dało żebym poszła i na nią nakrzyczała skoro on już to obejrzał pewnie. Prosiłam ją przecież, żeby się nie wtrącała w ten temat.. Nieważne! Mimo, że jest sławny i zna się na piosenkach i tekstach, to nie uważam jego opinii za ważnej. Tak pomyślałam, że się zna. On akurat jako jednym się zna z tej całej bandy dzieci..Dobra, zajmę się czymś pożyteczniejszym, czyli: dalsze czytanie mojej kupionej książki w Polsce. Co do jego opinii. W skrócie: napisał, że mam świetny głos, szkoda, że uciekłam z castingu, mam jeszcze szansę i coś tam jeszcze. Jak wspomniałam wcześniej to jest zupełnie nieważne. Nie interesuje mnie to. 


*Oczami Zayn'a* - Następnego dnia 

- Ja stawiam na niego. Śpiewa naprawdę niesamowicie!
Odezwała się Eve. Dziś mieliśmy spotkanie odnośnie wybrania zwycięzcy, który zaśpiewa utwory + wykona jeszcze dwie rzeczy /niespodzianki/ i nagra ze mną, całym zespołem piosenkę w studiu. Jacob sięgnął inne zdjęcie. Postawił na dziewczynę, jednak nie tą, którą bym chciał. Nie mogłem już znieść ich głupiego gadania. Nie mówię, że osoby przez nich wytypowane nie mają talentu, ale jestem pewien, że moja faworytka bardziej zasługuje na tą nagrodę.
- Nie ma mowy, ani jedno ani drugie. To będzie ona.
Powiedziałem i pokazałem na zdjęcie dziewczyny. Akurat w tym momencie przypomniałem sobie, że przecież są podane dane uczestników - uderzyłem się w czoło dłonią, ale od razu sobie przypomniałem, że dostajemy tylko : imię i zdjęcie. Ochrona danych osobowych. Dostajemy tylko jedne, pełne informacje, o jednej osobie gdy wybierzemy.
- Ona? Przecież nawet nie wiemy jak śpiewa. A nawet jeśli ją wybierzemy, to jaką mamy pewność, że nie ucieknie ze sceny, tak jak na castingu? Skoro bała się zaśpiewać przed trzema osobami, co będzie jak zobaczy sto tysięcy osób?
- Ona? Ona śpiewa tak.
Powiedziałem dumnie ignorując dalszą wypowiedź Jacoba i pokazałem im wysłany filmik od jej zapewne koleżanki. Ogółem znalazłem profil Olivii. Nie było to takie trudne, wystarczyło użyć mózgu, a konkretniej: po obejrzeniu filmu moja szczęka była jak szufelka, po ocknięciu się przejrzałem profil dziewczyny, która mi to wysłała no i tam natknąłem się na dziewczynę. Przy okazji też się dowiedziałem, że polubiła mój cytat jak i ja jej. 
- Niesamowite! Skąd to masz? 
- To w tym momencie jest naprawdę nieważne. Nadal jesteście tego zdania co przed chwilą?
__________
OD AUTORKI: Rozdział strasznie krótki. Przemyślenia dotyczącego tego bloga gdzie wyparowały,
 odleciały ode mnie daleko, za daleko.

sobota, 13 października 2012

I / 06

- Jennifer!
Krzyknęłam imię przyjaciółki, po czym głośno zamknęłam drzwi frontowe. 'U siebie' - usłyszałam głos przyjaciółki. Szybko pobiegłam do jej pokoju. Dziewczyna spytała jakby nic się nie stało, gdy tylko obróciła się w moją stronę na krześle obrotowym:
- Co tam?
- 'Co tam'? Dlaczego mnie zgłosiłaś? 
Spytałam gniewnym głosem.
- Nie chciałam, abyś zmarnowała swoją szansę.
Wyjaśniła, a ja opadłam na jej łóżko z rezygnacją. Nie chciałam się na nią złościć. To moja przyjaciółka i chce dla mnie jak najlepiej. Wiem to, ale w pierwszej chwili miałam ochotę..nie wiem. Byłam na nią taka wściekła jak jeszcze nigdy, ale potem już tylko na siebie.
- I tak ją zmarnowałam..
Jęknęłam, a Jeni momentalnie znalazła się koło mnie.
- Jak to?
Przez chwilę się wahałam, czy jej powiedzieć czy nie. Ostatecznie postanowiłam opowiedzieć o całej sytuacji, bo w końcu ona również jest w to zamieszana. Po chwili mogłam usłyszeć jej jęk niezadowolenia, na który przytaknęłam zgodnie. Kiedy w końcu Jennifer skończyła gadać o tym co zrobiłam, powiadomiła, że następnym razem pójdzie ze mną osobiście i dopilnuje, żeby wszystko wyszło dobrze, żebym nie zwiała. Ostrzegłam ją, że nie będzie żadnego 'następnego razu'. Nie chcę, aby mnie gdzie ponownie zgłaszała. Jeśli będę chciała iść na casting wokalny to pójdę, dobrowolnie, bez żadnego zaskoczenia. 


*Oczami Zayn'a*

- Co tak walisz tymi drzwiami?
Spytał Harry, który siedział w salonie z resztą zespołu. Pokręciłem głową przecząco, machnąłem ręką i poszedłem do siebie. Od razu zdjąłem z siebie bejsbolówkę i rzuciłem ją na krzesło i złapałem laptopa. Wiem, że to głupie i głupi pomysł no, ale lepszy taki niż żaden. Postanowiłam poszperać trochę na Twitterze. Gdy się zalogowałem miałem tysiące powiadomień, przybyło mi 'trochę' osób, które mnie obserwowały - ominąłem to. Postanowiłem popatrzeć w wiadomościach.. 
- Znajdę Cię, muszę.
Powiedziałem do siebie, przeglądając wszystkie wpisy.
- Kogo znajdziesz?
Spytał Liam wchodząc do mojego pokoju.
- Dziewczynę. Nie wyjdziesz stąd jak Ci nie powiem, prawda?
Spytałem, a chłopak potwierdził kiwając głową. Westchnąłem cicho i tylko jak przetarłem dłońmi twarz opowiedziałem mu o dzisiejszym dniu, jak poszedł casting szybko się streszczając, abym mógł przejść do sedna sprawy. Liam spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. 
- Wiesz dobrze, że życzę Ci powodzenia w znalezieniu tej Twojej zguby, ale wiedz, że szczerze w to wątpię. Tyle jest dziewczyn z takim imieniem. W ogóle szukanie jej na TT nic Ci nie da. Zawsze możesz trafić na tą niewłaściwą.
Odburknąłem pod nosem i powiedziałem coś w stylu 'Dzięki za wsparcie'. Liam poklepał mnie po plecach.
- Po prostu uświadamiam Ci, że możesz jej już nigdy nie zobaczyć czy też spotkać i tak czy siak będziesz musiał żyć dalej.. Poza tym jest mnóstwo dziewczyn na świecie, z którymi możesz nawiązać więź.
Liam wyszedł z pokoju, a ja postanowiłem przeanalizować jego słowa. Dobrze wiedziałem, że ma racje. Jest pełno dziewczyn z takim samym imieniem jak jej i zawsze mogę trafić na osobę, która będzie się pod nią podszywać, a ja jeszcze mógłbym głupi w to wierzyć. Moje plecy płasko przylgnęły do pościeli. Musiałem pomyśleć. 


'Dziś było przesłuchanie do festiwalu. Ostatnia z uczestniczek - Olivia, bardzo mnie poruszyła jak żadna inna uczestniczka. Olivia.. Szukam Cie dziewczyno i szukam. Z minuty na minutę coraz bardziej się załamuję. Proszę Cię, jeśli to czytasz to napisz do mnie cokolwiek'

Wiem, że pewnie tym spowoduję lekkie zamieszanie no i też lekko skłamałem gdy napisałem 'bardzo mnie poruszyła jak żadna inna uczestniczka'. Chyba skłamałem. Nie wiem jak to nazwać. Ona mnie poruszyła, ale jakoś tak inaczej.. No nie wiem jak to opisać! Liczę się również z tym, że inne dziewczyny będą się podawać za nią. W każdym razie mam wielką nadzieję, że się odezwie i to będzie na prawdę ONA.

*Oczami Olivii* - W tym samym czasie. 

- Może pójdziemy pozwiedzać?
Jennifer obróciła się w moją stronę jak tylko wyjęła z lodówki sok pomarańczowy dla mnie jak i dla siebie. Podała mi mały kartonik i usiadła na przeciwko na stołku barowym. W mojej głowie zabrzęczało jeszcze raz jej pytanie. 
- Możemy się zgubić.
     - Zawsze możemy spytać o drogę.
     - Wiem, ale nigdy nic nie wiadomo.
Jennifer dźgnęła mnie łokciem w bok, gdyż wychodziłyśmy z kuchni. Przewróciłam oczami i przytaknęłam. Postawiłam jednak warunek. Chciałam jeszcze się polenić i iść za jakiś czas. W końcu to nie będzie jakieś duże zwiedzanie tylko zapoznanie się z okolicą. Może spotkamy kogoś ciekawego.

Godzinę później.

- Olivia.
Krzyknęła mama z dołu, która oznajmiła mi, że wychodzi i mam zająć się siostrą. Dosłownie kilka sekund po usłyszałam jak zamyka drzwi. Westchnęłam ciężko. Miałam zaraz iść na miasto z Jennifer.. A nie chce zostawić małej na pastwę losu. Założyłam baletki i poszłam do pokoju Jeni. Dziewczyna przywitała się, a ja lekko uśmiechnęłam w odpowiedzi. Dobrze widziała, że coś jest nie tak, bo posłała mi pytające spojrzenie.
- Weźmiemy Amelkę? Mama gdzieś wyszła co w ogóle do niej nie podobne. W Polsce cały czas siedziała nad papierami..
- Jasne, będzie fajnie. Może musi coś załatwić.
Mruknęła w odpowiedzi, posłała mi uśmiech i się odwróciła się do mnie plecami. Zauważyłam, że waha się pomiędzy fioletem a beżem. Nie mogła zdecydować się, który kolor i krój koszulki ma wybrać. Wskazałam jej palcem na beżową i wyszłam z jej pokoju, po czym udałam się do pokoju siostry, która siedziała na łóżku. Podeszłam do niej i uśmiechnęłam się szeroko. Mój uśmiech zmalał, kiedy zauważyłam, że Amelka jest bardzo smutna, a jej łzy zaraz uciekną z kącików oczu. Pogłaskałam ją po głowie i zaciągnęłam na swoje kolana, po czym mocno do siebie przytuliłam.
- Mamusia i tatuś mnie nie kochają.
     - Co? Dlaczego tak myślisz?
- Nie chcą się ze mną bawić, rysować.
- Słoneczko, to jest nieprawda. Oni Cię kochają bardzo mocno. Po prostu przeprowadziliśmy się tutaj kilka dni temu i muszę załatwić jakieś ważne sprawy, wiesz..
Usprawiedliwiłam ich chociaż sama nie rozumiałam tego. Mogliby chociaż na nią zwracać uwagę. Ja zaraz będę pełnoletnia także nie muszą. Po prostu jest mi szkoda mojej siostry. Nie zasłużyła na takie traktowanie z ich strony. Przecież to ich córka do jasnej cholery. Jak tak można ją traktować, sprowadzić do takiego stopnia, że chociażby pomyślała, że jej nie kochają.. Amelka uspokoiła się, a ja na poprawę humoru zaproponowałam, że później zrobię coś dobrego do jedzenia, a teraz wybierzemy się na spacer po okolicy. Potwierdziła z lekkim entuzjazmem. Siostra obowiązkowo wzięła swoją małą maskotkę, którą miała zawsze ze sobą. Uśmiechnęłam się do niej i pokierowałam w stronę mojego pokoju, w sumie garderoby. Szybko przebrałam się w TO, rozczesałam włosy, wzięłam torebkę i poszłyśmy do pokoju Jeni.
- Jesteśmy gotowe.
- Popatrz! Niall zrobił twitcam!
- Czyli, że nie idziemy?
- Obiecuję, że wyjdziemy na spacer wieczorem.
Powiedziała i na mnie spojrzała oczami szczeniaczka.
     - Może Harry się pokaże.
- Okej, w takim razie my pójdziemy.
Powiedziałam, wymusiłam uśmiech i razem z Amelią wyszłyśmy z pomieszczenia. Zabolało mnie to, że Jennifer wolała zostać i oglądać jakiegoś chłopaka, zamiast iść z nami. Rozumiem jednak to, że ona lubi jego i ten cały zespół i taka okazja zdarza się rzadko, jednak i tak jest mi smutno. Spojrzałam na Amelkę, gdyż chciałam zrezygnować. Jednak nie miałam zamiaru psuć siostrze poprawionego humoru dlatego postanowiłam pochodził gdzieś blisko. Zapoznać się z okolicą.


*Oczami Jennifer*  

W między czasie oglądania Niall'a przeglądałam TT chłopaków. Ostatni został mi Zayn. Patrzyłam tak i zauważyłam post dodany może z 2 godziny temu? Zaczęłam się bardziej zagłębiać w tym co napisał. Po przeczytaniu moja buzia była bardzo i to bardzo szeroko otwarta. 'On jej szuka. Trzeba komuś pomóc' - powiedziałam do siebie z uśmiechem na twarzy i szybko wcisnęłam 'Napisz wiadomość'. Wybrałam jego nazwę, a w treści tylko załadowałam filmik na którym Olivia śpiewa piosenkę - wyszła jej cudownie. Śpiewała ją u mnie. Poprosiłam ją, bo miałam urodziny no i się zgodziła. Nie wiem tylko jakim cudem to się nagrało, no ale mniejsza z tym. Wszystko odbyło się w tamtym roku. Dalej niech chłopak się trochę pomęczy, chociaż jak dobrze pomyśli to nie będzie miał dużego problemu. Dalej wróciłam do oglądania kochanego blondynka. W myślach oczywiście prosiłam, aby Hazza przyszedł i pokazał się chociaż przez minutę.
 
*Oczami Olivii*

Szłam chodnikiem razem z Amelią za rękę. Patrzyłam to tu, to tam. Twierdzę, że to bardzo spokojna okolica, piękne domy z zewnątrz. W pewnym momencie dostrzegłam dziewczynę, która właśnie odwróciła się w moją stronę i pomachała ręką. Jest wysoką i jasną brunetką z piękną figurą i zielonymi oczami. W tej chwili miała na sobie spodnie, które były podwinięte przed kostkę, płaskie buty i krótką koszulkę, która odkrywała jej płaski brzuch. Przywitała się tak jak każdy dodając słowo "nowa" do swojego przywitania, używając palców, aby zrobić cudzysłów przy tym słowie. Odpowiedziałam nieśmiało "cześć", gdyż dziewczyna była bardzo ładna i widać, że pewna siebie. Ja takich cech nie posiadam, zdecydowanie. Avril podała mi rękę, a ja ją uścisnęłam. Przeprosiła za to, że mnie ubrudziła szybko tłumacząc się, że dopiero się wprowadziła. Uśmiechnęłam się szeroko. Avril spojrzała niżej, na moją siostrę, przy której kucnęła.
     - Cześć. Jestem Avril.
Powiedziała uśmiechnięta szeroko i podała jej rękę. Moja siostra, tak ja ja zresztą jest dość nieśmiała w poznawaniu nowych ludzi, dlatego nie zdziwiłam się kiedy Amelia objęła moje nogi i się za nimi schowała. Avril zaśmiała się i wstała.
     - Może jutro byśmy wybrały się nad jezioro?
- Bardzo chętnie. A załapie się z nami jeszcze moja przyjaciółka?
- Oczywiście! Im nas więcej tym lepiej. Dobrze by było, jeśli byście miały rowery. Pojedziemy nad jakąś wodę. Podobno ma być jutro strasznie gorąco. Zabiorę ze sobą kuzyna. On mieszka tutaj od pięciu lat, więc nie będzie zmartwienia, że się możemy zgubić. Umawiamy się na czternastą? Lubię pospać.
     - Ja właśnie ostatnio też, więc mi pasuje.
Powiedziałam i zauważyłam, że dziewczyna patrzy w jedno miejsce. Spojrzała za siebie i wiecie kogo ujrzałam? Debila! A w sumie 2 debili. Nie powiem wam kto to, bo nawet nie wiem jak się nazywając, ale jestem pewna, że to są idole Jennifer. Po minie Avril już widziałam, że ich lubi, ale zapytałam dla pewności.
- Tylko ich muzykę, ponieważ osobiście ich nie znam, ale jeśli ktoś przyszedłby do mnie o piątej nad ranem, obudził i spytał czy wyjdę za Niall'a Horan'a to zgodziłabym się od razu. A Ty ich lubisz?
     - Nie, nie lubię.
- Dlaczego? Zrobili Ci coś? 
- Wiesz co? Idealnie będziesz pasować do mojej przyjaciółki.
- Miło było Cię poznać. Będę już uciekać, może uda mi się chociaż z nimi pogadać. Nawet nie przypuszczałam, że oni mieszkają tak blisko mojego kuzyna. Gdybym wiedziała wcześniej..
Zaśmiałam się z jej słów i uśmiechnęłam.
     - W porządku. Odprowadzimy Cię, mamy po drodze.
Avril uśmiechnęła się wdzięczna. Widać, że była lekko zdenerwowana. Poklepałam ją po ramieniu, aby dodać jej otuchy i oddaliłam się, gdy tylko ta stanęła przed bramą. W sumie nie tak wyobrażałam sobie zwiedzanie, ale przynajmniej kogoś poznałam, a Jennifer będzie żałować jak tylko się dowie o tym, kogo widziałam. 
______________
OD AUTORKI: Skomentuj, jeśli Ci się podoba! 

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...