czwartek, 8 sierpnia 2013

I / 32

Podrapałam się paznokciem po lewym udzie. Odkryłam nogę, gdyż zrobiło mi się za gorąco, a przecież jestem całkiem naga. Rumienię się na wspomnienie nocy z Zayn'em, który teraz zapewne krząta się po kuchni i przygotowuje śniadanie dla naszej dwójki. Był taki czuły, delikatny.. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłam. Oczywiście nie żałuję swojej decyzji, ponieważ wiem, że Zayn jest tym odpowiednim. Czuję to. Moje serce się raduje i jest wypełnione po brzegi szczęściem i to wszystko dzięki niemu. Uśmiecham się w kierunku Mulata jednocześnie podpierając na prawej dłoni, aby oprzeć się o miękkie wezgłowie plecami, podczas gdy lewa ręka trzyma kołdrę, aby nie zsunęła się i nie odkryła mojego nagiego ciała. Zayn postawił tacę obok mnie. Jajecznica na bekonie, mm. Chłopak nabrał trochę na widelec, pod którym trzymał drugą dłoń, aby w razie czego jedzenie nie upadło na białą pościel.
- Jesteś aniołem.
Szepczę i ponownie przeżuwam następny kęs. On naprawdę jest ideałem, a niby mówią, że nie istnieją. Akurat. Ja swój znalazłam. Właśnie siedzi przede mną i mnie karmi, a oprócz tego opiekuje się mną, troszczy, zapewnia, aby niczego mi nigdy nie brakowało i sprawia, że jestem najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi jak nie na świecie. Kiedy kończę, wycieram usta serwetką. Wiem, że Zayn czeka na moją opinię dotyczącą posiłku. Biorę kilka winogron i po kolei przeżuwam. Cóż, będzie musiał jeszcze chwilkę poczekać. 
- Nie rób tego. Po prostu powiedz co myślisz.
Ostrzega i uśmiecha się lekko. Czy on umie czytać w myślach?
- Hmm.. Jeśli będziesz mnie tak rozpieszczał poprzez gotowanie to już możesz zostać moim osobistym kucharzem. A śniadanie było takie dobre, wręcz przepyszne. Jesteś kochany
Przysuwam się do jego ciała bliżej i oddaję zasłużonego, małego całusa w usta. Zayn oddycha z ulgą na co chichoczę i opadam na poduszki. Chłopak kładzie się obok mnie w samych bokserkach, a ja przytulam się do jego ciała jednocześnie przykrywając i jego sylwetkę ciepłą pościelą. Uśmiecham się, kiedy słyszę pomruk wydostający się z jego ust. Oczywiście, że jest zadowolony iż ogrzałam mu miejsce. 
- Mm.. jesteś ciepła i kompletnie naga. 
Szepcze do mojego ucha zachwycony jednocześnie gładząc moje włosy. Moje policzki oblewają się szkarłatem. Zaczynam się zastanawiać nad odpowiedzią. Chcę powiedzieć coś co będzie dla niego zaskoczeniem, że to powiedziałam i mieć jakiś podtekst. Strasznie mu zazdroszczę, że ma tyle pewności siebie i nie krępuje się mówić mi różnych rzeczy. Po prostu, jeśli chce coś powiedzieć to mówi to i wychodzi mu to bardzo seksownie - gdy mówimy o.. wiecie jakich sprawach.
- To prawda. Za to Ty jesteś nie fair. 
Rysuję niewidzialne wzory na jego klatce piersiowej, a już po chwili zahaczam kciukiem o kawałek jego materiału bokserek. Słyszę jego śmiech i przez moment sądzę, że śmieje się ze mnie, ale ta myśl szybko ucieka. Zayn palcami mizia moje prawe biodro, co wywołuje u mnie uśmiech na twarzy. Chwilę później szepcze mi do ucha: 'Mogę je zdjąć, jeśli Ci tak bardzo zależy albo mam lepszy pomysł. Możesz sama je ściągnąć'. Cholera jasna. Moje usta otwierają się i przybierają literę 'o'. Jestem zaskoczona i czuję jak bardziej czerwienieję. Zayn zniża się tak, że oboje wpatrujemy się w swoje tęczówki. Wtulam policzek w jego dłoń, kiedy go delikatnie dotyka. Nie wiem co mam powiedzieć. Jestem może nie zaskoczona, ale bardziej zawstydzona.
- Jakie mamy plany na dzisiejszy dzień?
Pytam, a chłopak zaczyna się głośno śmiać
     - Zmiana tematu to nie Twoja bajka. 
Uśmiecha się szeroko tak, że widzę jego białe, proste zęby. Ugh, niech się już uciszy. Wiem, że rzadko kiedy potrafię zmienić temat tak, aby osoba, z którą rozmawiam się nie zorientowała. Zayn zawsze wie, kiedy to robię. To nie fair. Zaczynam się dąsać, a jego uśmiech przechodzi w głośny śmiech na moją minę. Jęczę zawstydzona i chowam swoją twarz w jego szyi. Czuję jego dłoń na swoich plecach, która delikatnie się rusza. To przyjemne uczucie. Mruczę zadowolona. 
     - Możemy jeszcze chwilę poleżeć, a później jak tylko się ubierzemy, zejdziemy na dół i obejrzymy Twoje prezenty. Jeśli będziesz chciała to zrobić. A na wieczór gdzieś Cię zabiorę. Co ty na to? Może masz jakiś inny pomysł albo propozycję?
     - Nie. Twoja opcja mi się podoba, naprawdę.
Wtulam się w niego. Słyszę jego miarowe bicie serca i spokojny oddech. Sama nie wiem czemu, ale zaczynam myśleć na temat mamy. Wczoraj odwiedziliśmy ją w szpitalu razem z Amelką i tatą. Było bardzo fajnie i zabawnie, jednak widziałam po niej i czułam, że coś jest nie tak. Jakby bała się, że nigdy nas więcej nie zobaczy, a przecież to nieprawda, bo zamierzamy ją odwiedzać. Wzdycham cicho. Może miała gorszy dzień? Każdy przecież ma do tego prawo. 'Naprawdę? Muszę teraz?' - pytam samą siebie w myślach, kiedy mój pęcherz się odzywa. A mi jest tak wygodnie i ciepło. Muszę się załatwić. Podnoszę się i siadam plecami do chłopaka wcześniej sięgając biały materiał prześcieradła, którym okrywam się kawałek. Kiedy chcę go więcej, a raczej całość, spoglądam na Zayn'a, gdyż chcę, aby się podniósł i mi go dał. Chłopak trzyma trochę materiału w swoich zaciśniętych dłoniach.
     - Nie potrzebujesz tego. Widziałem Cię już nago.
     - Zayn, ale ja naprawdę muszę siusiu. 
Skrzeczę błagalnie, a chłopak śmieje się na dobór moich słów. 
     - Więc idź i siusiaj. Nie mam nic przeciwko.
     - Nie mam nic na sobie. Proszę.
Spoglądam na niego maślanymi oczami, ale po jego spojrzeniu stwierdzam, że zapewne się nie ugnie w tej kwestii. Wzdycham cicho i zaczynam się rozglądać po jego pokoju w poszukiwaniu jakiegoś materiału, koszulki, szlafroka czymś czym mogłabym się okryć i w końcu pójść do łazienki, aby załatwić swoją potrzebę fizjologiczną. Oczywiście wszystko znajduje się poza zasięgiem moich rąk, coś co mogłabym sięgnąć bez wstawania z łóżka. Po prostu schylić się, przyciągnąć do siebie, włożyć bądź zakryć i wystawić język Zayn'owi w geście zwycięstwa. Wygląda jednak na to, że to on wygrał. Dlaczego tak daleko musieliśmy rzucać te ubrania? Cholera. Kręcę głową. Nie wiem co mam zrobić, a wiem, że Zayn nie odpuści i będzie stawiał na swoim. 'Ugh, nieważne' - mówię do siebie i wstaję z łóżka prostując się. Mulat pogwizduje głośno, wcześniej dotykając mojego pośladka. Szybko uciekam do łazienki, w której się chowam. Wiem, że w końcu przyjdzie taki dzień, w którym będę mogła mu się odpłacić i to z nawiązką. Ten dzień na pewno jest blisko. Kiedy kończę postanawiam wziąć prysznic. Wcześniej oczywiście zamykam drzwi, aby Zayn nie mógł wejść do pomieszczenia. Wchodzę do kabiny prysznicowej i ustawiam odpowiednią temperaturę wody. Przeczesuję swoje włosy, które zaczynają robić się mokre. Myję je, a następnie swoje ciało. Nie spieszę się za bardzo, ponieważ i tak nie mamy jakiś ważnych planów. W końcu dziś jest niedziela, gdzieś około godziny czternastej, może piętnastej. Nawet się nie orientuję. Szczęśliwi czasu nie liczą, prawda? Prawda. Wychodzę i wzrokiem zaczynam szukać jakiegoś ręcznika. Znajduję jeden, ale za mały, aby okryć moje ciało. Stojąc przed drzwiami mam nadzieję, że Zayn sobie gdzieś poszedł i będę mogła spokojnie przejść do pokoju i się ubrać.
     - Zayn.. jesteś tutaj?
Wołam niepewnie uchylając lekko drzwi.
     - Przed drzwiami. 
Instruuje, a ja spoglądam w dół i dostrzegam dwa ręczniki i jedną z jego koszulek. Zabieram rzeczy i ponownie zamykam drzwi. Osuszam swoje ciało, zakładam materiał na górną część ciała. Nawet nie ma mowy, że założę swoją wcześniejszą bieliznę. Na szczęście, kiedy szukam suszarki dostrzegam jego czystą bieliznę. Czerwone? Czemu nie. Na nim wyglądałaby znaczenie lepiej. Wiem to. Suszę swoje włosy i jednocześnie drugą dłonią rozczesuje je szczotką. Myję zęby szczoteczkę i kiedy jestem gotowa wychodzę z pomieszczenia. W pokoju panuje porządek.
     - Możemy już iść?
Pyta Zayn, który właśnie wszedł do pokoju. Kiwam głową na znak, że się zgadzam. Trochę żałuję, że się ubrał. Ma na sobie czarne dresy i białą koszulkę. Wolałam go takiego, jak leżał na łóżku, w samych bokserkach, a może nawet i bez? Uśmiecham się lekko, kiedy łączymy nasze dłonie i razem schodzimy na dół. Kiedy idziemy po schodach zaczynam się rozglądać na strony. Nie mogę uwieżyć, że przez kilkanaście osób stworzył się taki bałagan. Co prawda, kiedy oboje z Zayn'em zaszyliśmy się w jego pokoju, dało się usłyszeć jak do domu wchodzi więcej i więcej ludzi. Nie przeszkadzało to mnie w tamtym momencie, ani Zayn'owi, ale teraz jest mi szkoda kobiety, która właśnie zaczęła sprzątać cały ten bałagan. Tak bardzo jej współczuję. 
     - Dzień Dobry.
Uśmiecham się do niej życzliwie co odwzajemnia.
     - Dzień dobry.
     - Może Pani pomogę? W końcu to moja wina. 
Kobieta macha ręką i kiedy ma się odezwać, Zayn wtrąca się i mówi, aby sobie nie przeszkadzała, a mnie prosi, abyśmy wyszli na zewnątrz. Marszczę brwi na jego chłodny ton głosu. Spoglądam na starszą kobietę jak zbiera plastikowe, czerwone kubki i inne śmieci z podłogi do worka, a chłopak oddala mnie od niej ciągnąc lekko za mój nadgarstek. Muszę przyznać, że pogoda jest ładna i świeci słońce. Taras, basen, cały ogród jest wysprzątany. Kiedy to się stało? Czuję skrępowanie, ponieważ mam tylko bokserki i koszulkę. Dziwne uczucie. Zayn spogląda na mnie, a ja unoszę brew w niemym pytaniu.
     - Nie będziesz jej pomagać, rozumiesz?
     - Nie? A to niby czemu? Przecież..
     - Ponieważ to jest jej praca i za to jej płacimy.
Mówi twardo. Przechylam lekko głowę na bok i spoglądam na niego niedowierzająco. Czy on sobie ze mnie żartuje? Zayn patrzy przed siebie, a ja nie wiem co mam powiedzieć. Jeszcze całkiem niedawno był słodkim, uczuciowym chłopakiem, z którym się śmiałam, kochałam, a teraz zmienił się w zimnego dupka, bo chcę pomóc ich gosposi?
     - To dla mnie żaden problem, Zayn. Chce jej pomóc. Nie mam nic do roboty, więc nie widzę powodu dla którego miałabym tego nie zrobić. jest mi jej szkoda, bo naprawdę nieźle nabałaganiliśmy i nieważne, że to jest jej praca. Korona ani mnie ani Tobie nie spadnie, jeśli jej pomożemy. Oczywiście Ty nie musisz się w to angażować, ale ja zamierza. 
     - Nie, Olivia. Przestań. To jej obowiązek, aby trzymać nasz dom w czystości. Dostaje za to niemałe pieniądze. Co ja mówię.. Dostaje dwa razy więcej niż przeciętna sprzątaczka i to za jedną wizytę, więc niech na nie zasłuży.
Patrzę na niego niedowierzająco. Jemu faktycznie korona z głowy by spadła, jeśli zgodziłby się pomóc tej biednej kobiecie. Przecież to nie jest jej wina, że jej życie potoczyło się tak, że teraz sprząta, aby utrzymać siebie czy siebie i rodzinę. Dobrze mogłaby teraz być sławną gwiazdą. Ale nawet tu nie o to chodzi. Chodzi o to, aby czasami po prostu okazać współczucie, serce czy pomoc tak jak w jej przypadku. Jedna osoba nie da rady posprzątać całego domu, a ich dom to nie dom. To willa. 'Nie wygram z nim' - mówię do siebie w myślach, więc odwracam się idę w kierunku drzwi tarasowych.
     - Olivia, zaczekaj. Dokąd idziesz?
Słyszę za sobą jego kroki. Nagle łapie mnie za dłoń i odwraca. 
     - Wracam do domu. Nic tu po mnie.
     - Mieliśmy spędzić czas razem. 
     - Nie chcę przebywać w Twoim towarzystwie, kiedy ugryzła Cię osa w tyłek i wiem, że zaczniesz się na mnie wyżywać jak to by była moja wina. Chciałam tylko jej pomóc, bo czuję się winna i nie obchodzi mnie, że to jej obowiązek. Ty nigdy nie potrzebujesz pewnie pomocy i radzisz sobie sam doskonale, ale nie każdy.
Zayn przyciąga mnie w swoją stronę po chwili.
     - Skarbie..
Wzdycha ciężko przytulając mnie do siebie. Wiem, że chce się przyznać iż on również od czasu do czasu potrzebuje czyjejś rady czy pomocy, ale wydaje mi się, że teraz, kiedy przedstawił mi jasno swoje stanowisko w tej sprawie, nie chce teraz wyjść na mięczaka i przyznać się, że mam rację. Zaczynam cicho chichotać z zamkniętymi oczami i nosem przy jego koszulce. Pachnie żalem pod prysznic, perfumami i sobą. Zayn dołącza do mojego cichego śmiechu otaczając mnie ramionami. 
     - Wolałbym, żebyś Ty mnie ukąsiła.
Mruczy koło mojego ucha. Szczypię jego lewy pośladek.
     - Auć. To zabolało. Chcesz się przekonać?
Kręcę szybko głową i zaczynam się bronić mówiąc, że sam chciał, abym go ukąsiła i dłońmi bronię swojej pupy jednocześnie wycofując się w tył. Mulat przyciąga mnie ponownie do siebie, a ja wtulam się w jego ciało. Zaczyna prosić cicho, abym nigdzie nie szła, ponieważ chce ze mną spędzić jeszcze trochę czasu, ponieważ jutro jest poniedziałek i będzie trudno z czasem. Kiwam głową na zgodę. I tak pewnie bym została, ale jednak czuję radość, że mnie o to poprosił. Uśmiecham się delikatnie do chłopaka spoglądając na niego z dołu. Cmoka mnie w usta pochylając się i nie wypuszczając mnie z objęć. Może już nigdy mnie nie puszczać.


*Oczami Niall'a* - Następnego dnia: Poniedziałek.  

- Chłopaki.. Wiem, że sesja się już skończyła, ale na planie pojawiła się znana modelka, Edie Campbell. Pomyślałem, sobie, że moglibyście zrobić sobie z nią zdjęcie, może nawet kilka. I tak jesteście do przodu z czasem, więc nie musimy się aż tak bardzo śpieszyć. 
Wzrusza ramionami, a my spoglądamy na siebie znacząco.
- W porządku. Nie ma problemu.
Odpowiada Harry, który dla upewnienia spogląda na nas, aby zobaczyć jeszcze raz czy na pewno każdemu z nas to odpowiada czy któryś z nas nie zmienił zdania. Paul uśmiecha się do nas i oznajmia, że robiony jest jej makijaż, więc mamy jeszcze chwilę na odpoczynek. Chwali nas również za dzisiejszy dzień. Mówi, że wiedział zdjęcia i jest naprawdę zadowolony z nas i dumny. Oby było tak jak mówi. 
- Kiedy dostaniemy odbitki?
- Myślę, że jeszcze dzisiaj, ale do rzeczy. Jutro wchodzicie do studia z Olivią. Dobrze pamiętam? O dziesiątej się spotykamy już na miejscu, a gdzieś tak około trzynastej macie ponowne spotkanie, koncert w jednej ze szkół. Poza tym wasz pomysł mi się bardzo spodobał i myślę, że możemy go wykorzystać już dzisiaj. Ciesze się, że zaczęliście myśleć i zawracacie uwagę, aby nie zrobić czegoś głupiego, co mogłoby wywołać burze wśród mediów. Oby tak dalej.
Paul napił się wody i zaczął kontynuować dalej. 
- Ostatni komunikat. W sobotę wieczorem odbędzie się przyjęcie. W sumie to akcja charytatywna dla dzieci z poważnymi chorobami. Skoro dostaliście zaproszenie to wypadałoby sie tam pojawić, prawda? Chcę, abyście pomyśleli nad kwotą, którą chciałbym, abyście przekazali i nad osobą towarzyszącą, chociaż możecie przyjść sami. Będzie tam dużo sławnych osób, więc będziecie mogli się zaprezentować. Nie musicie zostawać do samego końca. Godzinkę, dwie i możecie wrócić do domu. Dobrze, a teraz chodźmy i nie pozwólmy, aby Edie na nas czekała. 
Louis i Zayn zostali sam na sam z Paul'em.
- Jak się czujesz? Co z Eleanor?
- Czuję się dobrze. Cóż.. prawdę mówiąc z Eleanor może być jakiś kłopot. Zaczęła mnie nachodzić, wydzwaniać, pisać. Czuję się osaczony. Nawet czasami boję się wyjść do sklepu, bo myślę, że czai się za rogiem. Zrobiła się strasznie nachalna.
- W porządku. Postaram się coś z tym zrobić. Zayn..
I tyle usłyszałem, ponieważ Louis zamknął za sobą drzwi garderoby i tym samym zostawił Zayn'a i Paul'a razem. Poza tym i tak nie czułem się najlepiej podsłuchując. Liam zaczął mnie wołać w swoją stronę. Idąc w jego kierunku dostrzegłem dziewczynę, bardzo ładną, a wręcz piękną dziewczynę, która uśmiechnęła się do Liam'a, który coś jej powiedział. Ciekawe co. Kurczę, ma śliczny uśmiech. Nie mogę oderwać od niej wzroku. Jakbym był zahipnotyzowany. 


Dopiero po chwili poczułem szturchnięcie.
 - To jest Niall. Zazwyczaj odpowiada na pytania.
Usłyszałem koło siebie głos Harry'ego i dostrzegłem, że Edie stoi tuż przed nami z uśmiechem na ustach, a jej oczy były skierowane na mnie. Pokręciłem głową zdezorientowany i szybko podałem jej dłoń. Dziewczyna zaśmiała się jednocześnie ściskając mi rękę. Edie zapytała nas czy właśnie z nią mamy robić zdjęcia. Zayn, który własnie przyszedł odpowiedział, że jak tylko chce i szybko odszedł obierając telefon. Minęło jeszcze kilka minut, po których Louis, Paul i Zayn wrócili. Chwilę porozmawialiśmy z naszym menadżerem i zostaliśmy ustawieni do zdjęć. Nie podobał mi się ten układ. Dlaczego akurat Zayn i Harry są po jej stronach? Zawsze jest tak, że gdy mamy sesję z dziewczyną to oni ją otaczają i czasami Liam. To nie fair. Po wszystkim Paul prosi nas, abyśmy pozbierali swoje rzeczy i poszli do samochodu. Kierowany siłą dość dziwną i przede wszystkim emocjami nie posłuchałem go i udałem się za blondynką do jej garderoby. Przecież nic się nie stanie jak spędzimy tu pięć minut dłużej. Dziewczyna miała zamykać drzwi, gdy jej przeszkodziłem. 
 - Zaczekaj.
 - O co chodzi, Niall?
Zapamiętała moje imię! Uśmiechnąłem się mimowolnie.
- Może wyskoczymy na kawę jutro?
- To miłe z Twojej strony, ale brak czasu.
- Więc środa, czwartek, a może piątek?
- Nie odpuścisz, mam rację?
Pokiwałem przecząco głową. Edie westchnęła cicho i weszła wgłąb pomieszczenia. Uznałem to za zaproszenie, więc wszedłem za nią. Dziewczyna stwierdziła, że możemy się spotkać w środę, więc dobrze będzie, abym zostawił jej swój numer telefonu, a ona skontaktuje się ze mną w sprawie ustalenia miejsca i godziny. Blondynka wskazała mi stolik, na którym znalazłem długopis i kawałek kartki, a sama udała się za parawan. Przegryzłem dolną wargę, kiedy usłyszałem jak ściąga z siebie ubrania. Oblizałem usta i postanowiłem zostawić jej swój numer. Poszedłem w stronę drzwi. Chętnie zostałbym trochę dłużej, ale wiem, że chłopaki mnie uduszą.
- Do zobaczenie, Edie.
Powiedziałem na koniec i zamknąłem za sobą drzwi. Skierowałem się w stronę naszej to znaczy mojej i chłopaków garderoby, którzy już czekali na mnie lekko zniecierpliwieni. Machnąłem ręką i powiedziałem, że byłem w toalecie. Przebrałem się w swoje ciuchy, zapakowałem rzeczy i razem z chłopakami udaliśmy się na zewnątrz. Nasi ochroniarze robili wszystko, abyśmy bezpiecznie trafili do samochodu, ponieważ paparazzi dowiedzieli się, że jesteśmy dziś tutaj i to w tych godzinach. W końcu każdy usiadł na swoim miejscu. Chwilę później przyszedł do nas Paul, który rozdał nam po jednej, brązowej kopercie, życzył udanego koncertu i wyszedł wracając do swojej roboty.  Każdy z nas miał wszystkie i te same zdjęcia. Samochód ruszył, kiedy każdy z nas oglądał fotografie. Oprócz Harry'ego, który był zbyt zmęczony i zasnął. Musiałem przyznać rację naszemu menadżerowi. Zdjęcia wyszły naprawdę dobrze. 


(Z modelką: Edie Campbell)

Zdziwiłem się widząc - jako ostatnie - zdjęcie Edie. Nie miałem z tym problemu, ponieważ zdjęcie mi się podobało. Chodzi tylko o to, że jest na tym zdjęciu sama. Nikt z chłopaków nie zgłosił niczego, więc zapewne się zaplątało. Wyszła na zdjęciu bardzo ładnie. 


Czyż ona nie jest urocza? Śliczny ma uśmiech, mam rację? Szybko schowałem zdjęcie, zanim któryś z chłopaków mógłby je zobaczyć. Potraktuję je jako moje prywatne. Kilkanaście minut później byliśmy już pod jedną ze szkół. Mamy dać mini koncert dla tutejszych uczniów. Po wszystkim - to nasz pomysł - każdy dostanie plakat z naszymi autografami, płytę, gadżet i jakieś cukierki czy coś. Paul się tym zajmował. Na pewno będzie fajnie. Przypomnijcie mi tylko, żebym zajrzał do stołówki, bo jestem cholernie głodny!

*Oczami Zayn'a*

- Co tak właściwie im zaśpiewamy?
Spytałem i po chwili napiłem się wody z przezroczystej butelki. Wcześniej jakoś nie myśleliśmy o tym, bo nie mieliśmy w sumie czasu, aby o tym pomyśleć czy przedyskutować i musimy podjąć decyzję teraz na ostatnią chwilę. Harry wymienił trzy tytuły naszych piosenek w geście propozycji: 'Kiss You', 'What Makes You Beautiful' i 'Little Things'. Louis stwierdził, że nieważne co im zaśpiewamy, a to, że z nimi jesteśmy.
- Masz rację Lou, ale..
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi i po chwili do pomieszczenia wszedł mężczyzna. Przedstawiliśmy się grzecznie. Był to wicedyrektor szkoły, z którym zamieniliśmy kilka zdań i musieliśmy już iść. Sala gimnastyczna była wypełniona po brzegi ludźmi, oczywiście zostawiono dla nas trochę miejsca. Kiedy wchodziliśmy dało się usłyszeć głośne krzyki piski inne odgłosy. Dało sie również usłyszeć zdania/hasła typu: "Kocham go!', 'Są tacy przystojni!', 'Zostanę jego żoną!' - 'Na pewno nie Ty, Skarbie' - pomyślałem, kiedy usłyszałem ostatni tekst. Znalazłem dziewczynę, tę odpowiednią, której powierzyłem swoje serce i nie mam zamiaru się pakować w inne znajomości, w sensie 'Może coś z tego wyjdzie'. Nie, to nie dla mnie. Olivia jest dla mnie kimś bardzo ważnym. Mogę nawet rzec, że jest ideałem. Kocham ją i bardzo się cieszę, że trafiliśmy na siebie. Stanąłem obok Harry'ego, a Liam podał mi mikrofon dla mnie.
- Jak się macie?
Kędzierzawy krzyknął do mikrofonu, po czym uśmiechnął się szeroko w stronę publiczności - tak sobie pozwolę nazwać tych wszystkich ludzi. Wcale się nie zdziwiłem, kiedy usłyszałem ponownie entuzjastyczne, głośne dźwięki. Zaśmiałem się z ich reakcji i uśmiechnąłem w stronę grupki dziewczyn, które miały na swoich koszulkach napisane moje imię i chyba coś wspominały na nich o tym, że mnie kochają i inne rzeczy. 
- Chcielibyśmy wam bardzo podziękować za zaproszenie. Nie pewno nie zdajecie sobie sprawy, jak ogromnie się cieszymy, że możemy być tu razem z wami. Mogę zdradzić, że czeka niespodzianka dla każdego z was, ale nic nie będę zdradzał. Pośpiewamy trochę i mamy nadzieję, że się do nas dołączycie, abyśmy nie czuli się samotni.  Na pewno znacie naszą pierwszą piosenkę..
Liam opuścił mikrofon w dół. Poklepałem go po plecach, w geście, że sam zapewne bym tego lepiej nie ujął. Uśmiechnął się w odpowiedzi. Mam nadzieję, że ten czas szybko zleci, bo chcę się już spotkać z moją dziewczyną. 

* * *

     - 'You hand fits in mine like it's made just for me. But beat this in mind it was meant to be. And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks. And it all makes sense to me'. 
Swój fragment ostatniej już piosenki zaśpiewałem trzymając dłoń przy swojej piersi jednej z dziewczyn grupki, które na koszulkach miały moje imię. Dziewczyna ze szczęścia zaczęła płakać, a ja kiedy zakończyłem uśmiechnąłem się do niej szeroko i przytuliłem ją i resztę dziewczyn, później wróciłem na swoje miejsce i dołączyłem do śpiewającego Liam'a. 
- Czas na niespodziankę!
Krzyknął Louis. Widać, że u niego jest już wszystko dobrze, albo jest na dobrej drodze, aby tak było. Tryska energią, jest uśmiechnięty i to się udziela również u fanów. Nie mówię, że ja się nie uśmiecham czy coś, ale bardzo chciałbym już przytulić moją małą dziewczynkę, skosztować jej słodkich ust. Cholera. Nie mogę myśleć o niej w ten sposób, bo w innym wypadku, zrobi się trochę nie zręcznie, ale co ja poradzę na to, że podnieca mnie jej widok jak przegryza wargę. 'Jeszcze godzinka' - pomyślałem. Usiadłem na krześle i zacząłem składać swój podpis, a następnie podawałem zdjęcie czy płytę dalej Louis'owi. Szkoda, że nie zajęliśmy się tym wcześniej, bo teraz moglibyśmy po prostu rozdać te wypełnione torebki. Posiedzieć jeszcze chwilę, a później pójść. Wtedy stracilibyśmy o wiele mniej czasu. Uśmiechnąłem się do dziewczyny, której pytałem o imię, które chciałem zamieścić z moim podpisem. 

Około godziny szesnastej. 


Siedząc w samochodzie, który zawoził nas właśnie do domu wysłałem do dziewczyny wiadomość. Mam nadzieję, że nie jest niczym zajęta i będę mógł się z nią zobaczyć, zabrać gdzieś. Na sam początek na obiad, ponieważ jestem strasznie głodny, później.. 


Zaśmiałem się cicho do ekranu telefonu na wiadomość od Olivii, która szybko dołącza drugą, co spotęgowało mój śmiech. Widać, że myślimy podobnie, co mnie cieszy. Fajnie, że spotkamy się za chwilę - tak właśnie postanowiłem sobie to tłumaczyć, bo 'godzina' brzmi gorzej, ale wykorzystam to i również skorzystam z prysznica. Zacząłem myśleć o jakich dobrych wieściach chciała mi powiedzieć. 
______________
OD AUTORKI:  W sumie to nie wiem co mam napisać pod tą notką.
Mam nadzieję, że wam się podoba. Mile widziane komentarze. 

12 komentarzy:

  1. Blog genialny, rozdział tak samo ;) kocham Cię za to że piszesz tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  2. łał na więcej zabrakło mi słow

    andzia

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebiste. kochamm to opowiadanie jest genialne. ***

    OdpowiedzUsuń
  4. blog jest cudowny ;D a rozdział jak i całe opowiadanie jest mega wciągające ;D / Agata

    OdpowiedzUsuń
  5. bożeeeeee *o*
    no cudny ten rozdział! :D
    musiałaś skończyć w takim momencie no musiałaś???
    co to za dobreeee wieści?? :D
    teraz będę myśłała dopuki rozdziału nie dodasz! :D
    Niall się zakochaaaa, czuje to, ale ona nie będzie chciał pewnie albo coś! :/
    dobra milcze już. :D
    także czekam na następny!!! :)
    pozdrawiam Olcirek! <3
    xoxo


    zapraszam też do mnie: http://fuckingmuscleinmychestdictatemeterms.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny rozdział :)
    Czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. pisz szybciutko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na nexta piszesz odjazdowo. Muszę przyznać, że ten blog był pierwszym który czytam . Nigdy wcześniej nie czytałam żadnych blogów, a twój był pierwszy. Przyjaciółka poleciła mi dużo blogów wybrałam twoj i to dzieki niemu czytam opowiadania o One Direction. Twoje opowiadanie jest genialne nie mogę się doczekać reszty rozdziałów, jestem ciekawa jak to się skończy. Dzięki tobie czytam, a nawet pisze wraz z przyjaciółkami blog na którego serdecznie zapraszam!
    http://tyopowiadanieo1dghj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za miłe słowa ;)
      Cieszę się, że Ci się podoba i że pomyślałaś o pisaniu swojego opowiadania dzięki mnie.
      Trzymaj się ;)

      Usuń
  9. Zachęcam do odwiedzin mojego bloga:
    http://blogoopowiesci.blogspot.com/

    Głównymi bohaterami są: One Direction, Emma, Viki, a teraz też Ross Lynch!

    Zaczynam pisać właśnie drugą część. Głownie opowiadać ono będzie o trudzie i zaangażowaniu jakie trzeba włożyć aby uczucie przetrwało oraz o tym, że od prawdziwej miłości nie ma ucieczki, bo jest ona zbyt silna. Ale w tym świecie nie rządzi sama namiętność. Przyjaźń to drugi podstawowy wątek. Jej wzloty i upadki, przygody, zabawne sytuacje i mnóstwo dobrego humoru :D
    ZAPRASZAM <3

    OdpowiedzUsuń

II / 01

     Kursywa  to wspomnienia ;)   Przekręciłam się i dłonią wyszukałam telefonu. Cicho westchnęłam pocierając ręką twarz. Nie mogę zasnąć...